Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kierunek Azerbejdzan cz2 > WĘGRY


benbm benbm Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie WĘGRY / Węgry / Węgry / WęgryCDN



Kiedyś zaczytywałem się w książkach “Barwy walki” Moczara, Łuny w Bieszczadach, więc za każdym zakrętem czaił się partyzant albo żołnierz Ukraińskiej Armii Powstańczej zwanej potocznie UPA. To było jednak dawno temu, bo teraz Bieszczady nie płoną, a raczej rozpalają umysł, bo widoki niesamowite aż do samej granicy w Radoszycach.



Spotykam tylko dwoje młodych ludzi z Zielonej Góry mkną dokoła Bieszczad ósmy dzień, ach szkoda Hajerku, że mamy tak mało urlopu, bo bardzo chętnie z Tobą śmigalibyśmy dalej. Do samego przejścia granicznego w Radoszycach w strugach deszczu i tu sprawdzają się sakwy rowerowe Crosso nie puszczają kropelki wody. Jedynie moje płuca dają znać o sobie. Po stronie Słowackiej zaczęły się podjazdy i to nie małe. Kaszel coraz większy, zadyszka i zastanawiam się czy to dobry pomysł wychodząc ze szpitala od razu rower. Chwile zwątpienia przechodziły wraz z kolejnym zakrętem. Pada szukamy miejsca na rozbicie namiotu. W miejscowości Kolonca koło Ulby pytamy Słowaków o możliwość rozbicia namiotu w ogródku. W kilku miejscach odmówili, nie należy się jednak zniechęcać. Kita – tak ma na imię właścicielka pięknego domu z basenem zaprosiła nas do swojego ogrodu.


Kawy i ciasta nie brakowało – widać po posturze właścicielki, że miłośniczka słodyczy bo pupa razy dwa. Pracuje w agencji turystycznej, kiedyś do Chorwacji wysyłała kilka autokarów, teraz kryzys tylko jeden jedzie w tamtym kierunku – wzdycha. Jej mąż chudy jak szczapa, więc dobrali się jak w Czeskim filmie. Ma stolarnię i robi drewniane progi, więc na brak kasy nie narzeka. Jeszcze Polacy u niego kupują. Woda w basenie podgrzewana, bo odpady z drewna lądują w przydomowej kotłowni, a to ogrzewa wszystko łącznie z basenem. Uff kąpiel w ciepłej wodzie w górach radocha.


Rano pakowanie i na śniadanie “ZAMPIONOWA POLEWKA” – gęsta zupa z chlebem i buziak od gospodyni na drogę. W miejscowości Ulba spotykam rowerzystów ze Słowacji. Wracają z Ukrainy i śpią na starej stacji benzynowej – fotki, wymiana opinii o przejściu granicznym


Na samej granicy tylko pieczątka i krótki odcinek przez Ukrainę, wysyp grzybów. Całymi rodzinami wychodzą z lasu oferując prawdziwki i nie tylko.


Piękne widoki po stronie Ukraińskiej może kiedyś wrócę na rowerek . Granicę przekraczamy w miejscowości Hop. Ukraińcy o nic nie pytają, a Węgrzy jak zwykle o papierosy i alkohol – nic nie mam odpowiadam po Węgiersku.


Uśmiech i jazda, już kiedyś wspominałem o Węgierskich ścieżkach rowerowych, to raj na dwóch kółkach.


Zza płota wystaje głowa Cygana, pytam o wodę i czy mogę rozbić namiot. Twarz jakaś znajoma, nalewa wody i pyta mnie skąd znam węgierski . Ot znam, dawno większość słów węgierskich zaszyły się po zakamarkach mojego mózgu, a teraz trzeba je przywołać. Wajar byłem i w waszych kopalniach pracowałem dwa lata w rejonie Meczeki Sin Bania w Komlo. Ale mu radość sprawiłem bo on w tym czasie też tam pracował. Swoją pierwszą żonę przypadkowo uderzył, wpadła na kaloryfer i rozbiła głowę. Zmarła, a jego do więzienia za morderstwo. W tamtych czasach na Węgierskich kopalniach pracowało dużo osób z wyrokami. W zamian mogli pracować na kopalni, pod warunkiem, że dobrze się sprawowali i pracowali dla “SOCJALISTYCZNEJ REPUBLIKI”.

Na kopalni pracowali Polacy, a był rok 1986, więc brali nas za zesłańców za “Solidarność”. Dużo by opowiadać o zwyczajach Cygańskich, bo z kilkoma się przyjaźniłem. Siedząc kiedyś przy stoliku, w “Fekete Diamont” (knajpa, gdzie górnicy po pracy pili piwo) obok mnie siedziało dwóch cyganów. Coś tam sobie mówili, podszedł kolejny i od razu przystawił jednemu nóż do gardła i szybkim ruchem je podciął . Krew buchnęła prosto na mnie, szok w kilka sekund zostałem sam w knajpie – nikogo łącznie z kelnerem. Szybkim ruchem zerwałem nakrycie stolika owijam mu głowę i ile sił wołam o pomoc uciskając ranę. Policja i kłopoty, bo pytali czy coś widziałem. Oczywiście, że nic i nikogo nie rozpoznałem. Po miesiącu obaj ten z poderżniętym gardłem jak i ten z nożem postawili po piwie. Tak miałem wjazd w cygańskie slumsy, dużo by pisać o historiach jakie mnie tam spotkały, ale ja jadę rowerem..


Gospodarz pamięta tą historię, więc na stole “palinka” i kawa.”Nigdzie nie rozbijesz namiotu śpisz u mnie ” – mówi. Wszedł do pokoju żona spala, więc za rękę ściągnął ją z łóżka aż podłoga huknęła. Cyganka spocona, więc cała pościel mokra, a ci mnie wpychają pod pierzynę . Chyba zauważył i zmienili pościel napalili w piecu, więc wykąpany, akumulatory naładowane -”wison lataszlo”.

CDN





cdn

Zdjęcia

WĘGRY / Węgry / Węgry / Węgry

Dodane komentarze

paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 2018-08-16 11:58:19

Wow, ale historia! Mocne.

lena13 dołączył
14.09.2010

lena13 2012-10-20 12:35:31

jak zwykle, ciekawe i oryginalne jest Twoje pisanie, pozdrawiam

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2021 Globtroter.pl