Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

majówka 2013 Bałkany > RUMUNIA


piotrmas piotrmas Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie RUMUNIA / polnoc / w drodze do Baja Mare / Bałkany 2013 krótki wyskok na petelke Ukraina i Karpaty plus Rumunia i powrot przez Wegry i Słowacje

majówka 2013

w tym roku postanowiłem sprawdzić jak wyglądają krótkie wyprawy na Ukrainę i Rumunie gdzie główna atrakcja miały być Karpaty zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Jeśli Karpaty to oczywiście patrolem. Górołaz ze mnie żaden wiec skupiłem się na wysiłku umysłowym jak się do tego zabrać i zrealizować. Przygotowania w sumie były krótkie. Ogłoszenie w celu zebrania chętnych spełniło swoje zadanie. Skompletowałem skład naszej 5-osobowej ekipy i jak zwykle wszyscy się poznaliśmy w dniu spotkania. Z gdańska i z Warszawy dzień wcześniej zjechała do mnie część ekipy a następnego dnia po drodze z Jarosławia odebraliśmy pozostała dwójkę z Jeleniej Góry. Wstępnie mailowo ustaliliśmy tylko zarys planów z tzw. Żelaznymi punktami do których dorobiliśmy resztę. Na pierwszy ogień poszedł Lwów do którego dojechaliśmy szybko wliczając tylko 2 godz na granicy tym bardziej, że droga do Lwowa to lustro w porównaniu z tym co było dalej :) W Lwowie potupaliśmy 4 godz po okolicach centrum a na zakończenie i jednocześnie początek dalszej drogi zafundowaliśmy sobie dobry obiad. Nie dość że był smaczny to zaskoczył mnie bardzo niska ceną. Jedziemy wiec sobie dalej slalomem z prędkością przyprawiająca o mdłości w kierunku granicy z Rumunią. Odpowiednio wcześnie wyszukujemy zjazd na tereny odludne w sąsiedztwie rzeczki i tam zestaw wieczorny złożony z rozbicia obozu nocnego i kolacji mija nam szybko ponieważ pogoda nie zachęca do przesiadywania. Następnego dnia dojeżdżamy do miejsca gdzie sie rozdzielamy. Droga wiedzie wzdłuż rzeki i wygląda ona jak mekka kajakarzy. Co chwile spotykamy obozy miłośników moczenia pewnej części ciała ;).ustalamy czas i miejsce spotkania za 24 godz,Trojka wyrusza na szczyt Popa Iwana aby tam wykonać fotki polskiego obserwatorium w procesie odbudowy a pozostała dwójka w tym ja zajmuje się pionierskimi przeprawami w pasie granicznym w który to wjechaliśmy poniekąd nieświadomie. Szlaban był podniesiony a strażnika brak i dzięki temu znaleźliśmy się tam gdzie nikogo dawno nie było . O tym przekonaliśmy się daleko w miejscu gdzie droga która wiodła nas brzegiem i korytem rzeki w końcu nie wytrzymała i zarwała się z całym brzegiem uniemożliwiając nam okrążenie najwyższych szczytów Karpat Ukraińskich. Było tak niedaleko do punktu gdzie zaczynała się już normalna droga ale cóż. Powtórzyliśmy ta już przejechana robiąc tym razem relacje audio video dla potomnych :) Jak już wydawało się że nic nas nie zaskoczy to zaskoczył nas widok uprzednio podniesionego szlabanu tym razem dzięki Newtonowi który wynalazł grawitacje opadł i uniemożliwił wydostanie sie z pasa granicznego. A tak na serio to pogranicznik długo nas wypytywał skąd się tam wzięliśmy. Dobrze że nie sprawdził pozycji na GPS jak daleko i jednocześnie blisko Rumunii byliśmy ..wtedy to juz chyba tiurma ;) Po zameldowaniu puścił nas wolno. Przy okazji zabraliśmy na stopa dowódcę tego posterunku. Trochę nam powiedział co i jak i podał miejsce przejścia granicy do Rumunii tak aby po drugiej stronie znaleźć się najbliżej drugiego celu czyli wesołego cmentarza w Sapancie.
Śpimy nad sama rzeką w szumie zagłuszającym nawet sny :) przed snem odwiedza nas miejscowy chłopak pytając czy nie potrzebujemy mleka . Po zaprzeczeniu zadał wiec pytanie czy dla odmiany nie potrzebujemy spirytusu. po kolejnej odmowie nie miał juz argumentów ponieważ repertuar został wyczerpany z dwóch przeciwnych końców :) Rano szybkie śniadanko i wycieczka w przeciwnym kierunku. Długie kręte szutrowe drogi wśród wzgórz rozległych na podgórzu Karpat wysokich. Spotykamy wyjątkowo dużo cerkwi w procesie odbudowy. Czyżby powrót do wiary a może po prostu zmieniły sie polityczne uwarunkowania. Tego nie wiem. Po ciekawej krajoznawczo wycieczce wracamy na umówione miejsce. Pakujemy podmęczoną druga cześć ekipy i dalej w atmosferze opowiadań dwu- monotematycznych czyli fotografia i góry zbliżamy sie do przejścia z Rumunia i już Unią Europejska chociaż nic na to nie wskazuje. No może poza kolejką i mrówkami .Jest już późno wiec nie dojeżdżamy tego dnia do okolic Sapanty ale rozbijamy sie gdzieś w polu po zmroku .Rano szybkie zbieranie obozu i dojazd oraz sesja foto na samym cmentarzu. Osobliwość bez dwóch zdań. Następnie droga która przejdzie do historii. Można śmiało powiedzieć ze wszystkie drogi prowadza do Baja Mare :)przynajmniej wg. Tych których o nią pytamy . Niestety rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Zanim trafiliśmy na właściwy Track zwiedziliśmy miejsca o którym się filozofom nie śniło ;) Dziękujemy Ci Nissanie Patrolku żeś nam nie zakomunikował trzema słowami w wielu chwilach..” dalej nie jadę” Wgniecenia i obtarcia wobec tego gdzie przejechał to pryszcz :) a ile za to było funu :) w końcu po weryfikacji położenia wg współrzędnych orientujemy się ze gdzieś niedaleko nas jest to czego szukamy. Co prawda trak do Baja Mare nas rozczarował ponieważ był w porównaniu to co dotychczas nas chciało przełamać ,jak bułka z masłem :)
Jesteśmy już na właściwym azymucie czyli w drodze do kopalni soli zamienionej za unijne pieniądze w maszynkę do ich odzyskiwania :)Nocleg wypada jak zawsze w jakimś mniej lub bardziej wyszukanym miejscu w plenerze rzecz jasna :) Następnego dnia zwiedzamy kopalnie. Wrażenia przeciętne co nie oznacza ze raz można zobaczyć Zupy solne imponujących rozmiarów. Po prostu coś na zasadzie z niczego zrobić coś i na tym zarabiać. Schemat sie sprawdza. Następnie jedziemy górskimi drogami w stronę jaskiń lodowych. Zwiedzanie zaplanowane na dzień następny wiec w drodze obserwujemy wszystko co nam wpada w oczy , dużo rozmawiamy wymieniając uwagi przerywane sesjami foto a to kwiatków a to górek jak i ludzi. W ten sposób dojeżdżamy do fantastycznie zapowiadającego się miejsca na nocleg. Tzw. 7 gwiazdek. Jest cicho równo góry w tle obok szmer malej rzeczki ..prawie sielanka...Sądząc ze to miejsce należy do tubylca mieszkającego opodal staramy się dopełnić formalności i uzyskać zgodę. Teoretycznie do mniemając takową uzyskaliśmy więc w radosnych podskokach rozbijamy obóz rozpalamy ognisko i w tym momencie nadchodzi po drugiej stronie rzeczki domniemany właściciel owych areałów i w łamanym języku migowym po chwili skupienia nad jego przekazem odgaduje ze zażyczył sobie 200Lei od osoby..jeszcze ostatnim gestem z mojej strony było pokazanie ze tyle to ja mogę mu ostatecznie zapłacić za 5 osób co oczywiście nie zostało przyjęte. Domniemamy ze osobnik płci żeńskiej zapowiedział ze go do domu nie wpuści jak nie zedrze z nas kasy. No i nie zdarł nic..to myśmy sie spakowali i odjechali. Szkoda..co prawda następne miejsce jakie udało się namierzyć tez nie było źle, wysoko w górach bezpośrednio po drodze do jaskini lodowej. Nocujemy , rano nasi nadworni fotografowie wypuścili się na sesje foto od wschodu słońca a po ich powrocie zwinęliśmy majdan i zrealizowaliśmy ostatni cel czyli penetracje jaskini lodowej. To jest atrakcja godna polecenia ze względu na lokalizacje i skale występowania. Schodząc z letniego krajobrazu paręnaście metrów w dól nagle ogarnia nas chłód i oczom ukazuje się pole lodowe i ściany w soplach. Niesamowite zatrzymanie cyrkulacji powietrza w tym zagłębieniu w ziemi. Jest maj a tutaj poniżej zera. Podziwiamy robimy fotki bloków lodowych i wracamy do letniego krajobrazu. Stad już troszkę na skróty w stronę granicy z Węgrami. Przebijamy się bocznymi drogami i gdzieś już na terenie Węgier na tamtejszym „plaskoniżu” lokujemy się wśród zielonych traw i cieniu drzew. Ostatni nocleg. Jutro się rozstajemy. Michał śmiga w celu penetracji Bieszczad polskich a nasza para wysiada na dworcu i obiera azymut na zachód.
To był krótki ale intensywny wypadzik do państw ościennych .
Teraz już zaczyna się realizacja głównego „dania” na ten rok :)
Myślę ze po 6 tyg tam będzie o czym pisać.
fotki w galerii
https://picasaweb.google.com/masicz/KarpatyUkrainaRumunia4X42013

Zdjęcia

RUMUNIA / polnoc / w drodze do Baja Mare / Bałkany 2013

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl