Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Expedition Madidi > BOLIWIA


Expedition-madidi Expedition-madidi Dodaj do: wykop.pl
patronaty medialne

Zdjęcie BOLIWIA / Beni / Park Narodowy Madidi / W Parku Narodowym Madidi. Sanmiguelanie i jaExpedition Madidi znacie już z "oślich opowieści", teraz poczytajcie o ich planach i projekcie, który potrzebuje wsparcia.

Poczytajcie o naszym projekcie wspinaczki na najwyższe drzewne kolosy boliwijskiej dżungli. Pomóżcie nam zrealizować nasz projekt!

Zdjęcia: Park Narodowy Madidi, Beni, W Parku Narodowym Madidi. Sanmiguelanie i ja, BOLIWIA
Park Narodowy Madidi, Beni, W Parku Narodowym Madidi. Sanmiguelanie i ja, BOLIWIA




Wolontariat za granicą jest nie tylko najlepszym sposobem poznania języka obcego, ale także cudownym doświadczeniem. To praca wolontariacka zainspirowała nas do stworzenia projektu Expedition Madidi. Przez dwa miesiące byliśmy wolontariuszami na rzecz rdzennej ludności Tacana w Boliwii. W Boliwii ponad 60 % ludności to Indianie, przynajmniej tak określa się ich w Polsce. Tam w ogóle się tego sformułowania nie używa. Ludzie z plemienia Tacana żyją w cywilizowanym świecie i nie biegają nago z pomalowanymi twarzami i pióropuszami na głowach, jakby mogło się komuś wydawać . Około 50 rodzin ze społeczności Tacana zamieszkuje tereny lasów równikowych nad rzeką Beni. Wioska nosi nazwę San Miguel. San Miguelanie mieszkają bardzo skromnie, w drewnianych/bambusowych chatkach. Niby cały rok mają gorąco, więc szyb w oknach nie potrzebują. Ale my pamiętamy te okropnie gorące dni i niesamowicie zimne noce w dżungli. Nie mają prądu, ani światła. Dopiero od jakiegoś czasu mają pitną wodę ze studni, rozprowadzaną do kilku punktów we wiosce. Część z nich ma łódki, dzięki czemu, kiedy tylko chcą mogą popłynąć do miasteczka oddalonego jakąś godzinę drogi rzeką – Rurrenabaque. Tam mogą zrobić zakupy lub pójść do lekarza.

Kiedyś Sanmiguelanie żyli w sposób tradycyjny. Uprawiając ziemie i polując, nie potrzebowali nic więcej. Jednak od kiedy utworzono Park Narodowy Madidi, dotknęły ich srogie restrykcje. Nastały dla nich ciężkie czasy. Dzięki pomocy organizacji z USA i ich dofinansowaniu, udało im się stworzyć infrastrukturę turystyczną. Własnymi rękami zbudowali w ciągu 3,5 roku tzw „Eko-loge” dla turystów (kilka domków, jeden wielki domek z hamakami, turystyczną kuchnię oświetloną dzięki panelom słonecznym itd. Postanowili wyszkolić ludzi na przewodników. Tak też się stało, stworzyli projekt San Miguel del Bala, na którego czele stanął Constantino (jeden z Sanmiguelan). Otworzyli również biuro w miasteczku Rurrenabaqe, gdzie turyści mogą wykupić kilkudniowe wycieczki do ich Eko-loge (znajdują się one blisko wioski San Miguel). Wszyscy pracujący dla SMdB to Tacana z San Miguel: kucharki, przewodnicy, pracownicy biura, administracja, kierownik itd. Większość mieszka nadal w San Miguel, część przeprowadziła się do Rurreanabaque. Mieliśmy okazję poznać tych wszystkich ludzi, spędzić z nimi bardzo dużo czasu. Gotowaliśmy razem z kucharkami, akompaniowaliśmy przewodnikom przy wycieczkach, sprzątaliśmy, pomagaliśmy w biurze przy obsłudze turystów anglojęzycznych, pracowaliśmy nad marketingiem i promocją, zbieraliśmy owoce na targ niedzielny, pomagaliśmy w organizacji Dnia Matki w San Miguel, robiliśmy testy przewodników, budowaliśmy dom dla profesora, wytyczaliśmy nową turystyczną ścieżkę, łowiliśmy ryby na obiad, ścinaliśmy banany, przygotowywaliśmy ziarna kakaowca i wiele innych rzeczy. To cudowni, uśmiechnięci ludzie, którzy wielokrotnie nam pomogli. Chcąc im pomóc zastawialiśmy się, jak moglibyśmy rozszerzyć ich usługi turystyczne.

Wpadliśmy na pomysł stworzenia nowej atrakcji turystycznej – wspinaczki drzewnej. Chcieliśmy przeszkolić przewodników, zainstalować platformę w koronie jakiegoś wysokiego drzewa w dżungli. Turyści mogli by się wspinać, a później podziwiać niezwykły tropikalny las z góry. Mój mąż Krzysiek, jest Arborystą, zajmuje się wspinaczką drzewną zawodowo. Ja bardzo często wspinam się z nim rekreacyjnie. Wiedzieliśmy więc dokładnie, czego potrzebujemy, żeby tego dokonać. Udało się nam znaleźć sponsorów na większość sprzętu. Niestety kończył nam się czas w Boliwii. Długo zastanawialiśmy się co robić i finalnie zrezygnowaliśmy. Nie tak całkowicie, tylko na razie, mając w głowach pomysł by tam wrócić. W głowie Krzyśka zakiełkowała jednak nowa myśl: „a gdyby tak oprócz tej wspinaczki, którą chcemy dla nich zrobić, zorganizujemy ekspedycję? Zrobimy trekking w głąb dżungli by odnaleźć te najwyższe, mierzące ok. 70 metrów drzewa. Za pomocą sprzętu do wspinaczki drzewnej wejdziemy jak najwyżej, do ich koron. Będziemy mogli obserwować zwierzęta i widoki, który nie ma szans zobaczyć przy ziemi”. Musiałam przyznać, że pomysł jest genialny. Już sam trekking głęboko w dżunglę wydawał mi się emocjonujący. A co dopiero wdrapywanie się na takiego drzewnego kolosa, a później obserwowanie tych wszystkich zwierząt. Mielibyśmy duże szanse nawet odkryć nowy gatunek. Za pomocą namiotów nadrzewnych można by na tym drzewie zostać przez kilka dni. Oczywiście pojawiło się mnóstwo pytań: „a co gdy na mojej linie zawinie się jadowity wąż?” lub „co jak trafimy na te okropne mrówki, których ugryzienie wywołuje ból podobny do postrzału z broni?”, „a gdy do namiotu wejdzie nam tarantula?”.

Krzysiek, umysł ścisły, zaczął wyliczać koszty. Wyszło tego bardzo dużo. Kupno łodzi, wolontariusze którzy będą nam potrzebni, przewodnicy, zapewne pomocni będą tragarze, bo sprzętu będzie co niemiara (wspinaczkowy, kempingowy, fotograficzny). Żywność, a także noclegi w mieście Rurreanabaqe (gdy będzie tam w okresie pomiędzy akcjami w dżungli, a także by uzupełnić zapasy jedzenia i leków). Sprowadzenie sprzętu z Polski, bilety lotnicze, to tylko mała część tego co potrzebujemy. Nie byliśmy i nie jesteśmy w stanie aktualnie uzbierać na to sami. Dlatego z pomocą zwróciliśmy się do portalu polakpotrafi.pl, w którym każdy może spróbować swoich sił by uzyskać fundusze na realizacje swojego marzenia. Niestety ogromna kwota jaką potrzebujemy i to że jesteśmy osobami anonimowymi nie wpływa korzystnie na naszą zbiórkę. Wciąż walczymy, pomimo tego że niewiele czasu do końca. Nadal możecie ogromnie nam pomóc wpłacając jakąś kwotę (za każdą kwotę jest nagroda). Jeśli projekt nie osiągnie wyznaczonej przez nas sumy, pieniądze wracają do Was. Prosimy również o udostępnianie naszej strony i lajkowanie jej na facebooku.

Zachęcam do śledzenia wydarzeń na naszym fanpagu na facebooku, niedługo pojawi się tam konkurs w którym do wygrania będzie wspinaczka drzewna! 
https://www.facebook.com/expedition.madidi


Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.expedition-madidi.org
Fanpage na facebooku: https://www.facebook.com/expedition.madidi

Zdjęcia

BOLIWIA / Beni / Park Narodowy Madidi / W Parku Narodowym Madidi. Sanmiguelanie i ja

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl