Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Czarnogóra niemiecką motoryzacją stoi > CZARNOGÓRA


pirlow pirlow Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CZARNOGÓRA / Durmitor / Durmitor / DurmitorTrochę wrażeń, doświadczeń i subiektywnych spotrzeżeń na temat Czarnogóry. Jak dojechaliśmy i jak wróciliśmy, co nam się podobało a co nie.

Wróciłem z Czarnogóry, a w zasadzie to wróciliśmy bo wyjazd był rodzinny, i z przyjaciółmi. W rezultacie było nas 4 osoby dorosłe i 2 dzieci. Trochę spostrzeżeń i subiektywnych opinii

Trasa i dojazd Jechaliśmy z centralnej Polski, trasą łatwą, tzn S8 – Gierkówka-A1-Brno – Wiedeń – nocleg: Schönau an der Triesting - objazd autostrady w Słowenii przez Bad Radkesburg – granica z Chorwacją i powrót na autostradę – Zagrzeb – nocleg w Skradinie - Split – Bośnia – Dubrovnik – Czarnogóra – Hercrgi Novi – prom przez zatokę Kotorską – Budva – Bar. Powrót w zasadzie taki sam, tylko że z dłuższym postojem w Chorwacji w okolicach miejscowości Marina
Start w sobotę rano, w Austrii na nocleg dotarliśmy koło 18, kolejny nocleg w Skradinie koło 16. Dojazd do Baru koło 17 trzeciego dnia.
Kilka rzeczy które warto wziąć pod uwagę:
Czechy – 3/4 trasy było w remoncie, zwężenia, ograniczenia prędkości, przez co tworzyły się potężne korki. Czas przejazdu wzrósł pewnie z 30% w stosunku do tego co zakładała nawigacja. Dodatkowe potężne korki (choć w przeciwną stronę) były w okolicach granicy Czechy / Austria – Poysdorf jeśli się nie mylę. Wracając ominęliśmy ten kawałek odbijając na Breclav, w którym mieliśmy nocleg.
Austria, również trochę remontów na autostradach, ale nie tak uciążliwe jak w Czechach. W miejscach remontów, przy ograniczeniach prędkości czasami stały fotoradary lub policja z radarem.
Słowenia. Postanowiliśmy ominąć autostradę i zaoszczędzić 15 Euro (mieliśmy za to dobre śniadanie) . w Austrii odbiliśmy z autostrady na Bad Radkesburg, w Słowenii kierując się na Ptuj. Bardzo ładna widokowo trasa, mały ruch, średnia prędkość znacząco jednak spada więc czas przejazdu się wydłuża porównując do autostrady (wracając jechaliśmy autostradą).
Granica Słowenia/ Chorwacja. Dotarliśmy koło południa – przejazd 30 - 40 minut.
Chorwacja. W miarę szybko udało nam się pokonać wjazd (bramki) na autostradę do Splitu w Zagrzebiu. Obsługa drukowała i podawała bilety. Przejazd do Skradinu pokonaliśmy szybko i bezproblemowo. Choć później rozmawiając ze współlokatorami w Czarnogórze, mówili że dalej na autostradzie (okolice Splitu) był korek na 3 godziny stania (sobota). Skradin wybraliśmy na nocleg ze względu na plażę i rzekę Krka. Po przyjeździe zdążyliśmy popływać i zjeść dobrą kolację w Konoba Dalmatino (polecam).
Ostatni etap. Początkowo wg nawigacji miał nam zająć koło 6 godzin, w rezultacie skończyło się na 8. Korki zaczęły się na dojeździe do granicy z Bośnią, potem w samej Bośni. Pokonanie 10 km wraz z przekraczaniem granic zajęło nam ponad godzinę. Następnie potężnie zakorkowane były okolice Dubrovnika. Przejazd przez granicę Chorwacja – Czarnogóra około 30 minut. Dalej dojazd do Baru około 2 godzin.

Drogi, jazda samochodem i niemiecka motoryzacja.
Na drogach Czarnogóry niekwestionowanym królem jest VW, najczęściej golf TD, wersja 2 lub 3. Są też passaty, mercedesy i bmw i golfy, wszędzie golfy ☺
Drogi
Jadranka po Czarnogórsku, w szczycie sezonu jest okropnie zatłoczona. W większości nadmorskich miejscowości jest korek. Np. w Barze korek zaczynał się koło 10 rano i tak trwał w najlepsze do 21. Najbardziej daje się we znaki Budva – rekord przejazdu to 40 minut. W rezultacie, średnia prędkość na Jandrance to koło 40km/h .
Najszybsza droga jaką udało nam się jeździć to z Podgoricy w kierunku na Niksic i potem Pluzine E752. Przeciwieństwem była E80, bardzo kręta i zapchana ciężarówkami
Bar – Podgorica. Najszybsza droga przez tunel na E80. Przejazd płatny 2.5 Euro. Droga mocno się zapychała w weekend, gdy prawdopodobnie mieszkańcy stolicy w sobotę rano pędzili nad morze a w niedzielę wracali do domów. Ta droga w okolicach jeziora Szkoderskiego to owocowo – warzywny raj. Wzdłuż drogi poustawiane są dziesiątki straganów uginające się pod ciężarem arbuzów, melonów, fig, brzoskwiń, pomidorów i czego tam jeszcze dusza zapragnie

Policja na drogach.
Wszędzie jej pełno. Jak u nas w najlepszych czasach kryją się za drzewami, słupami, śmietnikami i czym tam jeszcze się. Często kierowcy ostrzegają się mrugając światłami

Pieszy.
Piesi nie mają łatwego życia w Czarnogórze. Chodniki jeśli są, zamieniają się w parkingi, i nikt nie zawraca sobie głowy pytaniem czy zostało jakieś miejsce dla pieszych. Również przejścia dla pieszych, to że jesteś na środku nie znaczy że samochody się zatrzymają, raczej nie, raczej spróbują cię ominąć. Trochę jest to wszystko stresujące, dopóki się człowiek nie oswoi.

Ronda.
Wszędzie ich pełno. Warto się upewnić czy jadący obok po wewnętrznym pasie samochód nie będzie zjeżdżał z ronda zajeżdżając drogę. Nie wiem czy Czarnogórze obowiązują takie same zasady ruchu – zewnętrzny pas ma pierwszeństwo, ale jeśli tak to nikt ich nie respektuje.

Miejscowość Bar.
Nadmorska część miasteczka była okropnie zatłoczona (początek sierpnia) i brudna. Część plaży z płatnymi leżakami była OK, natomiast część darmowa byłą pełna ludzi – ręcznik przy ręczniku tak że ciężko było dostać się do wody. To samo w morzu – przy brzegu trzeba było łokciami się przepychać żeby móc popływać. Woda była brudna, pełno pływających torebek plastikowych, resztek jedzenia etc . w rezultacie chodź do plaży mieliśmy 200 metrów zaczęliśmy jeździć samochodami w mniej zatłoczone miejsca. Wieczorami ożywała nadmorska promenada z fastoodami, wesołym miasteczkiem i tłumami ludzi. Również sama plaża i okolice były mocno zaśmiecone.
Zwyczajowo w wielu miejscach wokół wystawionych kontenerów zalegały góry śmieci , które śmierdziały przeokrutnie
Im dalej od morza tym Bar i okolice stawały się przyjaźniejsze – domy, podwórka, ogródki pełne owoców i warzyw. 15 minut samochodem lub pół godziny na rowerze w kierunku gór i można było odnaleźć się w zupełnie innym świecie

Jedzenie
Jedzenie (i piwo) w barach przy plaży było relatywnie tanie – pizza 5E, cievapi 6E, kalmary 7E, sałatka, zupa 3E, sznycel – 7 -10E. W sklepach ceny były porównywalne do tych w Polsce
Wielbiciele mięsa na pewno będą zadowoleni zamawiając plejskavice, czy cievapi. Popularna baranina okazywała się być wielką porcją pieczonego baraniego mięsa, ale raczej z barana niż jagnięcia (drobne nieporozumienie wynika może z angielskiego LAMB ☺). Zupy wołowa lub cielęca okazywały się być bulionem z makaronem. Różnego rodzaju sery i szynki serwowane jako przystawki zawsze smakowały, tak samo jak sałatki przygotowywane ze świeżych warzyw. Burek z serem, francuskie ciasto ze słonym serem – dobra i sycąca alternatywa dla np. pizzy. Mi osobiście bardzo smakował. Ważne żeby był świeży, po kilu godzinach, francuskie ciasto zmienia się w papieropodobną materię której ani urwać ani ugryźć.
Kawa po turecku, której osobiście nie lubię ☹ - 1E, Espresso (zawsze bardzo dobre) – 2E
Zdrowie:
Niestety prześladowały nas problemy żołądkowe – zaczęło się od dzieci, potem dorośli. Ciężko powiedzieć czy to wirus czy kwestia flory bakteryjnej. W każdym razie 24h wycięte z życiorysu, a że przechodziło z osoby na osobę, to trochę nam zdezorganizowało wyjazd

Aktywności:
Rower, rower, rower.
Warto był taszczyć na dachu rower przez 2000 km. Z Baru w kierunku gór wychodzi kilka dróg i każda z nich sprawi wielką frajdę miłośnikom pedałowania w górach. Tu przykład:
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=bziiclofpoxufywr
Na całodniową wycieczkę poleciłbym trasę wzdłuż jeziora Szkoderskiego, sam przejechałem ją jednak samochodem ☹
O dziwo choć w Czarnogórze niezbyt respektuje się pieszych, jeżdżąc na rowerze nie miałem żadnych nieprzyjemnych czy ryzykownych zdarzeń

W najbliższej okolicy:
Stary Bar. Wybraliśmy się koło wczesnym wieczorem, taksówką – starym mercedesem – nasza szóstka + kierowca. Jak wchdziliśmy do miasta / ruin zapadał już zmrok, w środku gdzieniegdzie pozapalane były światła, niewiele ludzi, było cicho i nastrojowo. Z góry rozciągał się piękny widok na oświetlone domy i ulice i niebo ciemniejące nad morzem. Na zewnątrz, wzdłuż murów ciągnie się uliczka z kawiarniami, i restauracjami . My, trochę bazując na opiniach z TripAdvisor zatrzymaliśmy się na kolację w restauracji Kaldrma. Planując kolację po zwiedzaniu Starego Baru, warto pamiętać że okoliczne restauracje zamykają się dość wcześniej i po 21 kucharz może już mieć wolne. Trochę mieliśmy kłopotów aby wrócić do Baru – nie mogliśmy doczekać się na miejski autobus, a taksówki pojawiały się rzadko i była masa chętnych żeby z nich skorzystać. W końcu złapaliśmy taksówkę, ale kierowca nie chciał nawet słyszeć żeby zabrać 6 osób ☺.

Wycieczki samochodowe.
Czarnogóra jest mała i choć tłok na drogach, startując rano można w zasadzie dojechać w dowolne miejsce i wrócić wieczorem. Przynajmniej takie były nasze doświadczenia, startując z Baru

Z Baru nad jezioro Szkoderskie.
Wyjazd z Baru przez góry – Tudemili – Virpazar - fajny górski odcinek, przez większą część trasy droga jest szeroka, jednak w pewnym momencie, już zjeżdżając w kierunku Virpazar trafiliśmy na zakaz ruchu i okazało się że fragment 20 – 30 m drogi się obsunął. Musieliśmy się wrócić parę metrów i zjechać w boczną drogę, też utwardzoną ale bardzo wąską i bardzo krętą. Mijanie się z innymi samochodami na tej drodze to naprawdę niezła zabawa. I uważajcie na żółwie ☺, za każdym razem jadąc to drogą jakieś spotykałem.
Po zjechaniu do Virpazar kontynuowaliśmy jazdę drogą R16 wzdłuż brzegu jeziora w kierunku Albanii. Sama droga jest dość wąska, kręta i wyboista dzięki czemu daje dużo frajdy.
Widoki zapierają dech. Jechaliśmy popołudniu, gdzieś nad jeziorem krążyły burze wiec kolory i scenerie były niezapomniane. W Donji Murici zjechaliśmy nad jezioro – na kąpiel i obiad. W samej miejscowości warto się kogoś dopytać którędy najlepiej dojechać nad jezioro. Na miejscu jest wielka plaża (żwirowa), i choć woda z bliska nie jest już tak zachwycająca kąpiel sprawia frajdę. Przy plaży jest mały hotel z restauracją i dobrym jedzeniem. Na tyle nam się podobało że się zasiedzieliśmy prawie do zmroku. Dalej kontynuowaliśmy podróż wzdłuż brzegu jeziora. Do miejsca gdzie droga zbliża się do albańskiej granicy dotarliśmy już całkiem po ciemku. Dalej dojechaliśmy do głównej drogi M2.4, a w miejscowości Krute odbiliśmy na mniejszą drogę (skrót) w kierunku Baru.
Według mojej subiektywnej oceny atrakcyjność wycieczki: 8/10

Z Baru do Cetinje przez Lovcen i z widokiem na Kotor.
Z Baru wyjechaliśmy w kierunku Budvy wcześniej rano (koło 7 ☺). Dzięki pełnej porannej mobilizacji udało nam się przejechać przez Budvę prawie bez korków. Dodatkowo, wg przewodnika im później tym droga R1 prowadząca w góry robi się bardziej zatłoczona, jeżdżą nią autokary i wjeżdża się w ślimaczym tempie. Wg tego samego przewodnika droga jest technicznie trudna, i pewnie tak jest jeśli jedzie się wielkim autokarem. Droga jest na tyle szeroka że osobowym samochodem nikt nie powinien mieć trudności. Po drodze piękne widoki na zatokę kotorską i cumujące w niej wielkie wycieczkowce, widać sam Kotor, morze, lotnisko – pięknie. Przy drodze jest sporo miejsc gdzie można się zatrzymać nasycić oczy i zrobić zdjęcia. Żeby dojechać do Lovcen - Szczytu Jezierskiego, w pewnym momencie trzeba zjechać z drogi R1 w prawo (są drogowskazy). Za dalszy przejazd trzeba zapłacić kilka Euro. Przez pewien czas jedzie się przez las, później znowu otwierają się widoki na Kotor. Trochę spada temperatura, wieje wiatr i można odsapnąć od upału. Przed samym podjazdem pod szczyt i mauzoleum nasza droga łączy się z szeroką i wygodną drogą z Cetinje którą dojeżdżamy do niewielkiego parkingu u podnóża schodów prowadzących do mauzoleum. Parking jest mały, na raptem kilkanaście samochodów. Pod parkingiem jest sklep z pamiątkami i restauracja (Zupa i kawa były całkiem dobre). Schody prowadzące do mauzoleum ukryte są w tunelu i panuje tam przyjemny chłód. A na szczycie poza mauzoleum można cieszyć oczy przepiękną panoramą Lovcen.
Samego Cetinje nie udało nam się zobaczyć. Ze względu na problemy żołądkowe jednego z dzieci najkrótszą drogą przez Budvę wróciliśmy do Baru. Atrakcyjność 7/10

Jezioro Pivsko i Durmitor.
Z Baru, przez Podgoricę i Niksic i Pluzine. Najszybsza droga w Czarnogórze, po tym jak już udało nam się wydostać z Podgoricy. Od Niksica jest długi odcinek zupełnie nowej drogi omijającej miasto i wioski. Na tyle nowa że aktualny Sygic jej nie pokazywał.
Krótko, to była najlepsza, najbardziej atrakcyjna wycieczka podczas naszego wyjazdu. Jezioro Pivsko jest sztucznym jeziorem zaporowym. Woda ma obłędny turkusowy kolor. W Pluzine zatrzymaliśmy się na kąpiel i piknik (dalej w kierunku zapory raczej nie ma już możliwości kąpieli). W Pluzine jest plaża, z parkingiem, placem zabaw, i dl;;a odmiany wszystko świeci pustkami. Nad samą wodę prowadzą schody, no może prawie nad samą bo dojście do wody jest gliniaste, trochę z domieszką kamieni. W bardziej gliniastych miejscach możne się np zassać i zostawić but, czego doświadczyły dzieciaki. Tak samo dno jeziora, przy brzegu tam gdzie kąpali się ludzie woda z obłędnie turkusowej zmieniała się w zielono żółtą.
Sama woda była ożywczo chłodna, może nie górski potok, ale po paru minutach pływania trzeba było wyjść i się ogrzać i może coś zjeść – burki, salami, pomidory i arbuz – czas na piknik. Świetne, relaksujące miejsce. Wykąpani, najedzeni pojechaliśmy dalej, drogą wzdłuż brzegu jeziora, do tamy. Droga kręci się i wije i przechodzi przez wykute w skałach tunele i tak na przestrzeni kilkunastu kilometrów. Subiektywnie widoki były tak egzotyczne, jakbyśmy nie byli już w Europie. Zatrzymaliśmy się przy tamie, w dole pełno było ryb, ale najciekawsze były tunel i drogowskazy dla turystycznych szlaków prowadzące w głąb tuneli, przeszliśmy 100m, zrobiło się ciemno i błotniście, ciekawe doświadczenie. Dalej, chcąc dojechać do Durmitoru, zawróciliśmy w kierunku Pluzine i przed samym mostem zjechaliśmy w lewo w kierunku Trsa i Boricje. Początek drogi z serpentynami i tunelami to niezła frajda dla kierowców. Od czasu, do czasu miga jezioro, można zatrzymać się pokontemplować widoki. A potem, wjeżdżamy do Durmitoru, droga staje się mniej wymagająca, można się oddać podziwianiu piękna natury. Krótko, wrócę do Czarnogóry żeby spędzić czas w Durmitorze. Zjeżdżając już zatrzymujemy się żeby kupić ser – spędzamy parę minut w chacie / kolibie gdzie mieszka 3 pokoleniowa rodzina, w środku palenisko i wystrój jak ze skansenu, i chyba (80% szans) to nie trick dla turystów.
W okolicach Zabljaka, wracamy na główną drogę, dalej kierunku na Niksic, Podgoricę i do Baru
Atrakcyjność 9/10. Drogi i widoki jak trasa Trasnfogarska w Rumuni czy wjazd na Sw. Jure w Chorwacji pozostają daleko w tyle.

Wąwóz Tary
W porównaniu do wcześniej opisanych wycieczek ta była najmniej porywająca. Zaczęło się od dojazdu, droga E65 z Podgoricy to była droga przez mękę. Ciężarówki małe, duże i wielki na stromych podjazdach i zjazdach jadące ze średnią prędkością 30 – 40 km /h, a z naprzeciwka sznur Serbów pędzących na wakacje, nad morze. Dopiero po zjeździe z głównej drogi, już w kierunku mostu na Tarze zrobiło się luźno. Na próżno jednak było wyglądać wąwozu z prawdziwego zdarzenia - dolina Tary to tak, ale wąwóz w którym niebo to błękitny pasek hen hen wysoko to na pewno nie. Sam most ciekawy, długi ale 3 godziny jazdy to przesada, można było spędzić ten czas dużo lepiej. W okolicach mostu jest kilka restauracji z przyzwoitym jedzeniem i pełno straganów z pamiątkami, miodem, oliwą i czym tam jeszcze. Jest też wielkie zamieszanie jeśli chodzi o miejsca parkingowe. Od mostu prowadzi też droga w dół do kempingu a stamtąd można zejść nad rzekę. Woda jest cudownie przejrzysta i lodowata aż do bólu kości ☺.
Również przy moście, pomiędzy brzegami rozpięte są liny na których można sobie ‘pofrunąć’ z jednej strony rzeki na drugą – robi wrażenie. Atrakcyjność 5/10

Zdjęcia

CZARNOGÓRA / Durmitor / Durmitor / DurmitorCZARNOGÓRA / Durmitor / Durmitor / DurmitorCZARNOGÓRA / Durmitor / Jezioro Pivsko / Jezioro PivskoCZARNOGÓRA / Jezioro Szkoderskie / Jezioro Szkoderskie / Jezioro SzkoderskieCZARNOGÓRA / Jezioro Szkoderskie / Jezioro Szkoderskie / Jezioro SzkoderskieCZARNOGÓRA / Jezioro Szkoderskie / Jezioro Szkoderskie / Kierunek AlbaniaCZARNOGÓRA / Jezioro Szkoderskie / Jezioro Szkoderskie / Magiczne koloryCZARNOGÓRA / Bar / Bar / MNE niemiecką motoryzacją stoiCZARNOGÓRA / Durmitor / Jezioro Pivsko / Most na Pivsku :)CZARNOGÓRA / Durmitor / Durmitor / Rogaty

Dodane komentarze

agniecha0103 dołączył
01.03.2016

agniecha0103 2016-03-11 11:10:35

Byłam w Czarnogórze w 2010 roku. Naprawdę cudny kraj.Fajna alternatywa dla zatłoczonej Chorwacji.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl