Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wakacje w Czarnogórze lipiec 2012 > CZARNOGÓRA


Paweł S Paweł S Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CZARNOGÓRA / - / Miasteczko Sv.Stefan i wyspa hotel / wyspa Sw.StefanPoniżej opis streszczenie wyjazdu. Mam nadzieję że kilkoro ludzi skorzysta

Wakacje w Czarnogórze 07.2012

22 lipca w końcu po miesiącach oczekiwań wyruszyliśmy do Czarnogóry.
Dwie rodzinki, dwa samochody – 8 osób, 4 dorosłych i czwórka dzieci ( 11, 9, 10, 8 lat )


Wyjechaliśmy z Poznania o 3 nad ranem w niedzielę 22.07. Po to w niedzielę, aby uniknąć turnusowych wymian weekendowych na autostradach . I to się udało, niedziela na drogach okazała się rewelacyjnym pomysłem.Wrocław co ciekawe osiągnęliśmy po 1h45min. Granicę w Boboszowie po 3h. Nigdy nam się nie udało tego wcześniej zrobić, ale to wynik ciągłej równej jazdy i całkowicie pustych dróg.
Obraliśmy kierunek jak do Chorwacji : Poznań-Boboszów-Ołomuniec-Brno-Wiedeń-Graz-Marribor-Postojna-Rijeka-Dubrownik-Czarnogóra.

Właśnie Postojna, gdyż chcieliśmy spać w Plitvicach, ale okazało się że ma padać przez dwa dni. Bez słońca w Plitvickich – to nie to. Więc postanowiliśmy zwiedzić Jamę Postojna w Słowenii.
Wszystkim którzy tego zjawiska nie widzieli po prostu POLECAM !!!. Super wrażenia, kilometry korytarzy do których dojeżdża się kolejkami podziemnymi. Potem około 1h zwiedzania pieszo i znów powrót kolejką. Oglądnijcie foldery i zdjęcia na forach – niesamowite wrażenia. Co prawda wejście nie kosztuje mało, za czteroosobową rodzinę około 95 Euro z polskim audioguidem, ale po wszystkim człowiek w ogóle o tym nie myśli  bo jest za co zapłacić.
Jak wyjechaliśmy o 3:00 w niedzielę to w Postojnej byliśmy o 15:00. Po zwiedzaniu była gdzieś okolica 18:00 więc czas podjechać do miejsca noclegu, który zarezerwowaliśmy z Poznania. Okazało się, że to około 60km od Postojnej i to wcale nie w kierunku jutrzejszej podróży do Chorwacji i Czarnogóry. Ale skoro autostradą to 30min i jesteśmy.
Nocleg tragedia. Warunki do których my akurat nie śpimy – za kasę jak w Pensjonacie był to hostel bez pościeli i warunki pokojowe które nam nie odpowiadały. Więc nie zostaliśmy i znów w drogę – postanowiliśmy poszukać czegoś innego w kierunku Chorwacji. Było kilka przyrożnych pensjonatów ale było dość drogo, a wcześniej czytaliśmy że w Chorwacji jest nieco taniej więc postanowiliśmy dojechac do Chorwacji i tam znaleźć. Znaleźliśmy szybko i dobrze w miejscowości Mucici przed Rijeką. Ale jechaliśmy od granicy nie autostradą lecz drogą lokalną.
Po noclegu o 5:00 rano dalej w drogę. Główną autostradą przez Rijekę w kierunku na Karlovac do autostrady A1 i na południe.
Niestety po raz drugi nam się zdarzyło że drugi tunel był zamknięty.(ten przed Zadarem długości przeszło 4km) Był tak potężny wiatr i deszcz, że zamknięto autostrady na wyeksponowanych estakadach, gdyż nie było możliwości bezpiecznie jechać. Puścili objazd górami prze Graciac, 3 h straty dla nas, wyjechaliśmy w końcu na autostradę za Zadarem i już jechaliśmy bez problemów. Nie umiem powiedzieć gdzie kończy się autostrada, ale wyjeżdża się na magistralę adriatycką w Ploce. Niestety jedzie się jeszcze kilkadziesiąt km po gorskiej drodze zanim się do Ploce dojedzie.

Do Czarnogóry dojechaliśmy około 18:00 i zaczęliśmy szukać noclegu.
I tutaj niestety wyszedł minus naszego wyjazdu z Polski w niedzielę. Miejsca noclegowe były już mocno przebrane w prywatnych kwaterach. Nie chcieliśmy dużych miast typu Budva i chcieliśmy gdzieś pośrodku wybrzeża, aby było można łatwo w każdym kierunku wyjechać. Drugi punkt informacji turystycznej i Pani zaproponowała nam apartament dwupoziomowy z 3 sypialniami, salonem z kuchnią, dwoma łazienkami. Za jedyne 130 euro za dobę za nasze dwie rodziny. Targowaliśmy się długo a że Arek jest dobry w te klocki cena końcowa stanęła na 100 euro !!!. Apartament mieścił się z miejscowości Św.Stefan, która słynie z pięknej wysepki do której prowadzi krótka grobla. Wysepka to od 2011 roku hotel i nie ma na nią wstępu. Plaża całkowicie do polecenia, nie zatłoczona, spokój cisza. O to chodziło. Nie to co w Budvie czy Potrovacu – koszmar, nie ma gdzie położyć ręcznika.
Na plaży oczywiście do wynajęcie leżaczki z parasolami. 20 euro na dzień !!! Stały w większości puste. Chora cena.
Miasteczko małe, ciche i spokojne, ze 3 restauracje, nie ma dyskoteki, spokój i cisza wieczorem. Nastrój. I super restauracja na stromym zboczu, obrośnięta winnicą, spokojna muzyczka, widok na morze i zatokę. Ceny jak u nas, z tym że jak wybierasz danie mięsne lub z owoców morza, to mniej jak 20 euro za osobę nie wydacie.

Zwiedzanie Czarnogóry.
Jako że nie należymy do takich co walną się na plaży i przez tydzień wypoczywają, sporo jeździliśmy. I tak od rana spędzamy czas na plaży, popołudniu jeździmy. Dzieci zadowolone i rodzice też.
Dzień 1
Rano plaża. I zdziwienie. Napływają chmury i około 11:00 zaczyna lać. Leje do 16:00, po czym wychodzi słońce, robi się gorąco i jest już ok. Jedziemy do Budvy. Budva – fajne miasto z pięknymi uliczkami, murami, cytadelą. Warto zwiedzić, ale poza starówką miasto nie dla rodzin z dziećmi chcących mieć spokój, gwar, tłok, setki metrów promenady z budami sprzedającymi wszystko. Nie dla nas.
I od razu zweryfikowaliśmy sobie czas przejazdów bo jak wyjechaliśmy do Budvy ze Św Stefana to zaparkowaliśmy po dobrej godzinie. Korki, tłok, bałagan na drodze.

Dzień 2
Plaża rano. Popołudniu wyjazd do Monastyru Ostrog. 100km w jedną stronę. 2,5h jazdy ze sporymi korkami na magistrali. Jechaliśmy przez tunel który zaczyna się przed za Petrowacem a przed Sutomare. Polecam – koszt 2.5 euro ale szybko i spokojnie i mniejszy ruch niż przez góry.
Dojazd do Monastyru przez miejscowość Bogetici. Jeśli lubicie dawkę adrenaliny, piękne widoki, jazdę serpentynami, zbocze po lewej, urwisko po prawej, brak barierek na serpentynach i przepiękne widoki to tędy to znajdziecie. SUPER. Ale zaznaczam, dla wprawionych kierowców, bo np. kilka razy musiałem wycofać kilkadziesiąt metrów aby minąć się ze zjeżdżającymi z góry i zrobić im miejsce, przybliżając jednocześnie się do krawędzi urwiska.
Ale jest druga droga, którą zjeżdżaliśmy, zdecydowanie łatwiejsza, szersza, właśnie ją budują, jest kilka miejsc totalnie w budowie ale większość jest gotowa. Wyjeżdża się wówczas w miejscowości Danilovgrad.
Sam Monastyr robi wrażenie. Można wejść ucałować prochy św. Wasilija i wejść na samą górę świątyni, skąd roztacza się przepiękny widok na dolinę. I panuje wszędzie cisza. Raczej nie jestem fanem zabytków, kościołów itp. Raczej preferuję przyrodę, więc się o Monastrze nie rozpiszę.
Jak my byliśmy była okolica godziny 18:00-19:00. Nie było ludzi, był spokój, brak kolejki, ale po przygotowanych barierkach widać że bywają tu tłumy
Dzień 3
Plaża rano. Popołudniu pojechaliśmy wraz ze sprzętem do kąpieli na plażę Mirista na półwyspie Lustica, skąd popłynęliśmy do Błękitnej Groty.
Półwysep jest mało zaludniony, zupełnie inna roślinność, wąskie drogi, oznakowanie jak dla mnie mało przekonujące że jedziesz dobrze. Sama plaża zgodnie z opisem w przewodnikach bardzo fajna. Sporo ludzi, ale w schowanej zatoczce, z infrastrukturą.
Rejsik do groty to koszt około 10 euro na rodzinę 4 osobową, również po targowaniu, bo początkowo kosztował 15 euro. Parking płatny – 2,5 euro.
Stateczkiem rejik 20 min i grota. Wpływają do środka i w lazurowej wodzie można kilkanaście minut popływać. Zostaje w pamięci pływać w jaskini w Adriatyku.  Warto to zaliczyć, dzieciaki też miały sporą rozrywkę.

Dzień 4
Plaża rano. Popołudniu pojechaliśmy do Kotoru.
Zwiedziliśmy miasto ale na mury nie poszliśmy. Mury obronne to dłuższa wycieczka i wspinaczka. Ciągną się kilkasetmetrów i zrobienie tego w pełnym słońcu przy 37 stopniach w cieniu, z dzieciakami, nas odstraszyło i nie weszliśmy. Na pocztówkach widać, że są stamtąd piękne widoki. Wejście z tego co pamiętam to 3 euro /osobę. Przeszliśmy miasto i pojechaliśmy wzdłuż zatoki Kotorskiej aż do Kamenami skąd popłynęliśmy znów promem na drugą stronę i przez Tivat i Budvę wróciliśmy do Sv.Stefan
Boka Kotorska wokół pięknie. Objechaliśmy całą dookoła, wiele fajnych miejscowości, gdzie można spędzić miło wakacje w spokoju i z dala od zgiełku dużego miasta.

Dzień 5
Ten dzień z uwagi na duże odległości spędziliśmy od rana na wyjeździe. Pojechaliśmy w trasę : Jezioro Szkoderskie, Velika Plaża za Ulcinijem, Stary Bar i powrót.
W przewodniku wyczytałem że nad jez. Szkoderskim jest fajna plaża w miejscowości Donij-Murici. Więc znów tunelem, w miejscowości Virpazar w prawo i mocno eksponowaną, wąską, serpenyniastą drogą chyba około 30km do podanej miejscowości. Pustka wokół, do samej miejscowości zjazd jak w najwyższych partiach gór, bajeczne widoki ale … trzeba mieć nerwy aby kierować tutaj. Dla wytrawnych kierowców !! Plaża zupełnie normalna, niesamowita cisza, brak cywilizacji. Spotkaliśmy ekipę z Polski na motocyklach, spali w tej wiosce przy plaży, spotkaliśmy 2 terenowe samochody z Poznania po drodze, i jak się kąpaliśmy to przyjechali kolejni Polacy na kąpiel. Tak więc miejsce jest znane.
Woda zmącona, bardzo ciepła, zupełna zupa. Jest restauracja gdzie można zjeść coś wypić.
Potem wyjechaliśmy przez Ostros do Ulcinija, i na Wielką Plażę. Droga początkowo tak samo ciężka, ale potem robi się szybsza i łatwiejsza.
Jak piszę że droga jest ciężka, nie chodzi mi o to że stwarza mi problemy, ale że jest kręta, trzeba jechać dość wolno uważać czy zza zakrętu nie wyjedzie inne auto, na szerokość jednego samochodu, serpentyny, czasami brak barierek na zakrętach i przejazd 30km może zająć około 50 minut.
Wielka Plaża – Czarnogórska podobno jedyna plaża naprawdę piaszczysta. I taka jest. Piasek ciemny, bardzo miałki, wchodzi wszędzie. Plaże zorganizowane, podzielone nazwami, parasole z leżakami za 5 euro. Prusznice, kawiarenki. Fajnie. Jak nad Bałtykiem, tyle że pogoda gwarantowana i temperatura wody nieco inna. Ale więcej bym tam nie jechał.
Cholerny minus jest taki, że aby się stamtąd wydostać to jest jedna droga.. I jak z kilku kilometrów plaży ludzie wejdą do samochodów i zaczną wyjeżdżać w kierunku Ulcinija to …. Staliśmy kilkadziesiąt minut w korku.
W powrotnej drodze około 20:00 zwiedziliśmy jeszcze Stary Bar. Ruiny miasta zwiedzane w wieczornej scenerii przy oświetleniu reflektorów zrobiły wrażenie. No i była znośna temperatura. Wejście kosztowało parę euro ale nie pamiętam ile.
Do domu wróciliśmy po 22:00.

Dzień 6

Plaża rano. I popołudniu po wczorajszej wycieczce. Ale nie wytrzymaliśmy tylko na plaży i wyskoczyliśmy do pobliskiego Petrowaca. Chcieliśmy kupić jakieś pierdołki. Potwierdził się nasz trafny wybór co do miejscowości, bo tam się nam nie podobało. Zbyt ciasno na plaży, zbyt tłoczno na promenadzie, zbyt duży hałas itd.

Dzień 7

Przez cały pobyt kombinowaliśmy jak zrobić aby zaliczyć rafting Tarą. Jest to w miejscowości Scepan Polje na północy Czarnogóry w kącie otoczonym Bośnią i Hercegowiną. Chcieliśmy jechać i wrócić jednak w biurze informacji turystycznej spotkaliśmy faceta, który pracował na spływach i odradził nam taką formę z uwagi na zbyt dużą odległość. Polecił kamping i nocleg.
Zadzwoniliśmy. Za 50 euro na osobę dorosłą mieliśmy : rano śniadanie, spływa Tarą 3,5h, obiad, kolację, nocleg w całkowicie przystępnych warunkach i sniadanie. Kamping Blue River (Modra Rijeka). Polecam ! Na wybrzeżu organizują wycieczki za 60 euro na osobą, ze śniadaniem i obiadem i przejazdem. Opcja z noclegiem wygrała. I dobrze zrobiliśmy, chociaż jakbyśmy wiedzieli że tak to zrobimy, nie jechalibyśmy osobno do Monastyru Ostrog, tylko zrobilibyśmy to za jedną drogą.
Dojazd 210 km zajął nam 3h. Wyjechaliśmy ze Sv.Stefana o 7:00.
Na kampingu otrzymuje się wyposażenie do spływu : kask, buty wodne, kapok, można wziąć piankę jak dla nurków, bo woda ma około 13 stopni.
Dowieźli nas kilkanaście km LandRowerem do miejsca startu i jednym pontonem popłynęliśmy. Bardzo przyjemna wycieczka. Dla dzieciaków super frajda, wrażenia na pewno mocne. Dla facetów lubiących mocne wrażenia nieco słabo. Nie było nic co można byłoby nazwać niebezpiecznym. Pełna kontrola. Ale warto było, bo kanion ma kilkusetmetrowe zbocza, które powodują że czujesz że jesteś malutki.
Kolor wody – niesamowita zieleń, kąpiel nie nazwę przyjemną (temp), ale dzieci weszły to ja nie wejdę ??? ))

Kamping pieknie położony, miejscowość nazywa się Scepan Polje, ale nazwa miejscowość to za dużo. Jest to nazwa miejsca, gdzie jest granica, gdzie jest kilka kampingów i to wszystko.
Nigdzie nie było lodów dla dzieci, dwie kawy kosztowały 1 euro (z dwoma szklankami wody do popicia) jest co zjeść i wypić.
Ten obszar Czarnogóry to zupełnie inny temat jak wybrzeże. Inny klimat. Typowy relaks.
Ciekawostka : przestawiałem samochód na kampingu. Termometr wskazywał 38 stopni !!! 
Druga ciekawostka – pytamy faceta co z nami płynął jako sternik ile tu wody jest wiosną, jak śnieg topnieje. Pokazuje nam na brzeg ślad wysokości wody w tym roku wiosną – około 5 m wyżej !!!
A na dole, w Scepan Polje spotykają się dwie takie rzeki, Piva i Tara tworząc dalej Drinę. Ale ta już płynie w Bośni i Hercegowinie.

Dzień 8
Wcześniej już ułożyliśmy plan, że skoro Plitvic nam się nie udało zrobić w drodze do, to musimy w drodze z Czarnogóry.
Więc w tym właśnie dniu zjedliśmy przysługujące obfite śniadanko i wyjechaliśmy w kierunku Chorwacji.
Przez Bośnię i Hercegowinę mieliśmy 200km. Trasa : Scepan Polje, drogą E762 w kier na Srbinje Foca (droga na mapie koloru czerwonego ale pierwsze 18 km od granicy to u mnie na wsi jest szersza), Gacko do Mostaru i potem w kierunku wybrzeża do autostrady w Chorwacji.
Ciekawostka : cały czas jechaliśmy zgodnie z przepisami, nikt nie chce poświęcić kilkudziesięciu euro na mandat czy łapówkę. Jedziemy i zatrzymuje nas obu Policja Bośniacka. Pytają się czy rozmawiamy po Serbsku.  Po Polsku dawaj mówimy. Jak usłyszeli że z Polski, nawet już nie brali papierów, mówi jechać dalej.
200km przez Bośnię zajęło 5h z postojem. Potem następne 200km autostradą zrobiliśmy w 1.5h. Taka jest różnica jechać autostradą lub drogami zwykłymi. Do Plitvic dojechaliśmy około 18:00 z noclegiem nie było problemu.
Kilka dni wcześniej zarezerwowaliśmy w zajeździe Plitvicki Dvori, tyle że mieliśmy zarezerwowane na dzień później, wynik zmian planów. Ale właściciel się postarał i załatwił nam fajny apartament u swoich rodziców. Dla 8 osób 90 euro. Polecam ten zajazd. Bardzo przyjaźni ludzie.
Chociaż tata właściciela (weteran wojenny) z którym piliśmy sliwowicę Serbów z pewnością nie lubi, ale tu nie mogę napisać co nam opowiadał o wojnie. Wrrrr….

Dzień 9
Zwiedzanie Plitvic (8 euro za osobę) i wyjazd do domu. Wyjechaliśmy o 13:15 z Plitvic, do Poznania dojechaliśmy o 3:30 z długim postojem i obiadem w Mikulovie.


Nie zrealizowaliśmy z powodu braku czasu :
- wjechać na Jezierski Vierh w parku narodowym Lovcen i zjazd serpentynami do Kotoru. Piękne widoki na fiord Kotorski widzieliśmy z prospektów, nie doznaliśmy emocji zjeżdżając tą drogą, ale było tyle innych dróg z emocjami że nie ma po czym płakać
- Durmitor i most nad Tarą – niestety musielibyśmy zostać dłużej na kampingu, droga dojazdowa do miejscowości Zabijak była utrudniona z uwagi na pożary, część dróg była zamknięta i zrezygnowaliśmy. Podobnie z dojazdem do mostu wiszącego.

Może te dwa punkty jeszcze kiedyś zrobimy, jest do czego wrócić.
Generalnie Czarnogóra jest obowiązkowym punktem dla eksplorerów rodzinnych. Jest bardzo wiele do zobaczenia i my nie daliśmy rady wszystkiego, choć jechaliśmy z nastawieniem na to że już więcej tu nie przyjedziemy. Z Poznania to 1600km mniej więcej do środkowej części wybrzeża.
Kraj nieco mniej przyjazny (tak mi się wydaje) od Chorwacji, mniej posunięty do przodu pod kątem infrastruktury drogowej, turystycznej. Ale widać że gonią i prą do przodu.
Nasz wyjazd w niedzielę i potem nocleg okazał się nietrafionym pomysłem gdyż był kiepski wybór miejsc noclegowych. Plusem był naprawdę niewielki ruch na drogach w niedzielę w Polsce, potem Czechach i Austrii i Słowenii. Ale jak ominąć sobotni nawał turystów na drogach ? Mamy pomysł, ale sprawdzimy. Może za rok.

Paliwo tańsze jak u nas – 1.25 euro na każdej stacji
Kawa w kafejkach około 1-1.5 euro
Piwo duże – 2 euro
Pizza – 5-8 euro
Danie Mięsne – 12-20 euro
Coca Cola w kafejce – 1,5 euro
Policja – są wszędzie, dziesiątki patroli z radarami
Drogi – dość dobre na wybrzeżu, zatłoczone i zakorkowane. Mocno przesadziliśmy kalkulując jeszcze w Polsce czasy przejazdów i powrotów z wycieczek.
Plaże – nie ma piaszczystych , są żwirkowe lub kamiennee,
Ceny w marketach zupełnie jak i nas, nie ma po co brać i przewozić, można nabyć na miejscu

Mam nadzieję że ten opis pomoże podjąć decyzję forumowiczom jechać, zwiedzać ??, co za ile, jak i gdzie,
Gdyby ktoś miał pytania piszcie, jak będę wiedział, chętnie pomogę
pawustaa@gmail.com
Paweł

Zdjęcia

CZARNOGÓRA / - / Miasteczko Sv.Stefan i wyspa hotel / wyspa Sw.Stefan

Dodane komentarze

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2012-08-04 22:01:36

Znaczy się ceny trochę poszły w górę, ja (2009) bez problemu rezerwowałem kwatery nad morzem Boka Kotorska (też sezon) za 40-50 Euro (apartament 4-osobowy)

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl