Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

4x4 po Dzikim Zachodzie cz.1 > USA


Menhir Menhir Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie USA / Arizona, Vermilion Cliffs / White Pocket / Droga pod White PocketRelacja z podróży terenówką po wertepach (i nie tylko) Dzikiego Zachodu, w miejscach, do których nie docierają turyści: Vermilion Cliffs - White Pocket, Cottonwood Canyon Road, Grand Staircase Escalante (Hole-In-The-Rock), Burr Trail Road i Yant Flat.

Zakochawszy się w czerwonych skałach Utah i Arizony podczas zwiedzania kilkunastu najbardziej znanych parków w zachodniej części USA postanowiłam pojechać tam jeszcze raz – tym razem w miejsca mało dostępne, gdzie nie docierają autokary z turystami, a widoki są nadzwyczajnie piękne.
Trasa miała się zacząć w San Francisco (obejmować jeszcze dwa większe miasta Las Vegas i Sacramento) i prowadzić do Mesa Verde w Kolorado, a po drodze chciałam zobaczyć kilka miejsc dostępnych jedynie samochodem terenowym, których nie mogliśmy zobaczyć na poprzedniej wyprawie.
Ciekawe miejsca do odwiedzenia ustaliłam otwierając Google Earth i podróżując wirtualnie w okolicach trasy z zachodu na wschód, oglądając zdjęcia i sprawdzając w Internecie miejsca, których widoki mnie zainteresowały. W ten sposób powstał plan podróży w którym, poza leżącymi na trasie znanymi parkami m.in. Kings & Sekwoia NP, Death Valley, Grand Canyon - North Rim, Antelope Canyon, Yosemite i mniej znanymi jak Pink Coral Sand Dunes, Canyon of Ancients National Monument, znajdowały się główne punkty programu, dostępne jedynie pojazdami terenowymi: Vermilion Cliffs i tu Coyote Buttes South oraz White Pocket, Cottonwood Canyon Road, Grand Staircase Escalante, Burr Trail Road i Yant Flat.

Z zebraniem grupy spośród znajomych podróżników nie było problemów, ale ponieważ żadna z pań nie potrafiła prowadzić terenówki po piasku i wertepach, zatrudniłam świetnego pilota - kierowcę – gawędziarza (który potraktował wyjazd jako przygodę), zrzucając na jego barki sprawy organizacyjne. W pobliżu lotniska (dojazd kolejką) wypożyczyliśmy zarezerwowanego wcześniej 7-osobowego Forda Explorera i ruszyliśmy naprzeciw przygodzie.

Zdjęcia: White Pocket, Arizona, Vermilion Cliffs, Droga pod White Pocket, USA
White Pocket, Arizona, Vermilion Cliffs, Droga pod White Pocket, USA


Zdjęcia: San Francisco, Kalifornia, Golden Gate, USA
San Francisco, Kalifornia, Golden Gate, USA


Trasę obejmującą znane parki pominę, wspominając jednak o trzech miejscach.
Po drodze w Nevadzie warta zobaczenia jest DOLINA OGNIA (Valley of Fire) z ciekawymi formami skalnymi w czerwono-żółto-różowych kolorach oraz licznymi petroglifami, a podczas zwiedzania Death Valley polecam odwiedzenie często niesłusznie pomijanej ARTIST’S DRIVE z punktem widokowym na różnokolorową, robiącą wrażenie Artist’s Palette.

Zdjęcia: Dolina Ognia, Nevada, Valley of Fire, USA
Dolina Ognia, Nevada, Valley of Fire, USA


Zdjęcia: Death Valley, Nevada, Artist's Palette, USA
Death Valley, Nevada, Artist's Palette, USA


Warto też zobaczyć Grand Canyon od strony północnej, trudniej dostępnej, nawet jeśli się widziało go od strony południowej. Skała – cypel, po której prowadzi miejscami dość wąska ścieżka do Bright Angel Point, wcina się w kanion dość głęboko i jej przejście dla niektórych może być lekko emocjonujące (przepaść po obu stronach), ale widok zachodu i wschodu słońca ze skał na końcu cypla jest niezapomniany. Nad samym kanionem znajduje się duży camp z pięknymi widokami, w którym warto zanocować (drewniane domki, najdroższy nocleg na trasie), oglądając w ten sposób niezapomniany zachód i wschód słońca.

Zdjęcia: Grand Canyon, Arizona, Grand Canyon - droga na Bright Angel Point, USA
Grand Canyon, Arizona, Grand Canyon - droga na Bright Angel Point, USA


Zdjęcia: Grand Canyon, Arizona, Wschód słońca na Bright Angel Point, USA
Grand Canyon, Arizona, Wschód słońca na Bright Angel Point, USA


W naszych pierwotnych planach leżało zobaczenie słynnej The Wave, którą może odwiedzić tylko 20 wylosowanych szczęściarzy dziennie, ale szczęście nam nie dopisało mimo kilkakrotnych prób. Zastępczo chcieliśmy zobaczyć COYOTE BUTTES SOUTH, czyli tzw. mini Wave, położoną także w obrębie Vermilion Cliffs, na południe od Fali i wcześniej dostępną bez ograniczeń – niestety, z Internetu dowiedziałam się, że właśnie tam także wprowadzono ograniczenia i trzeba się zapisywać na limitowaną listę, na której miejsc dla nas już nie było.
Nie byliśmy tym mocno zmartwieni, gdyż czekało na nas WHITE POCKET – dla mnie główny punkt tej podróży, o którym marzyłam odkąd zobaczyłam zdjęcia tego miejsca (m.in. autorstwa obecnego onegdaj na Globie R. Stockiego). Planowaliśmy tam zanocować: marzył mi się zachód i wschód słońca w tym miejscu. Dociera tam niewiele osób, gdyż problemem jest trudna droga, częściowo w głębokim piachu, pod którym leżą płytko ukryte kamienie. W takich warunkach nietrudno o uszkodzenie samochodu, a wiadomo, że jest to obszar bez zasięgu telefonów, a do tego ubezpieczenie nie obejmuje jazdy po takim terenie. Czytałam o problemach z dojazdem, rady dotyczące konieczności posiadania opon ze specjalnym bieżnikiem na piasek, łopat do odkopywania auta z piachu, spuszczania powietrza z opon itp. W Internecie oglądałam filmiki w rodzaju „Jak nie dojechałem do White Pocket” i szczerze mówiąc byłam pełna obaw czy tam dojedziemy i czy pomimo posiadania GPS i ściągniętych z Internetu opisów nie zabłądzimy w plątaninie dróg i dróżek Vermilion Cliffs.
Do White Pocket prowadzą dwie drogi: od północy (zjazd z 89 rd między Kanab i Page), którą dojeżdża się także do The Wave oraz od południowego zachodu, od strony Grand Canyon (zjazd z 89A na na HOUSE ROCK VALLEY ROAD) – i tą właśnie drogą dotarliśmy na Vermilion Cliffs. W Internecie jest sporo opisów trasy z koordynatami GPS, więc nie będę jej szczegółowo opisywać. Myślę, iż dla globtroterów najważniejszą informacją będzie, że dotarcie do celu przestało być tak trudne poprzez fakt umieszczenia na rozstajach dróg (a raczej dróżek, bo trudno tam mówić o drogach) słupków z nazwami dróg i maleńkimi napisami „White Pocket”. Wystarczyło więc przy napotykanych słupkach wyskoczyć z samochodu i odnaleźć słupek z właściwym napisem, aby wiedzieć gdzie i kiedy skręcić. Początkowo nawierzchnia drogi nie była zła, potem zaczął się głęboki piasek, do tego droga trochę pod górkę i podwozie co rusz stukało o kamienie. W jednym czy dwóch miejscach musieliśmy wysiąść, żeby zobaczyć, którą stroną drogi przejechać po kamieniach. Myślę też, że mieliśmy szczęście, iż przez jakiś czas wcześniej padało (w niektórych miejscach na drodze były widoczne kałuże), w związku z czym piach nie był aż tak sypki i grząski. Ogólnie rzecz biorąc bez większego trudu dojechaliśmy na miejsce parkingowe (rozjeżdżony plac) pod samym White Pocket gdzieś chyba w około godzinę od zjazdu z asfaltowej drogi.

Zdjęcia: White Pocket, Arizona, Vermilion Cliffs, Droga do White Pocket, USA
White Pocket, Arizona, Vermilion Cliffs, Droga do White Pocket, USA




Okazało się więc, że "nie taki diabeł straszny, jak go malują". Wrażenia z tego niesamowitego miejsca w następnej części relacji.

Zdjęcia

USA / Arizona, Vermilion Cliffs / White Pocket / Droga pod White PocketUSA / Kalifornia / San Francisco / Golden GateUSA / Nevada / Dolina Ognia / Valley of FireUSA / Nevada / Death Valley / Artist's PaletteUSA / Arizona / Grand Canyon / Grand Canyon - droga na Bright Angel PointUSA / Arizona / Grand Canyon / Wschód słońca na Bright Angel PointUSA / Arizona, Vermilion Cliffs / White Pocket / Droga do White Pocket

Dodane komentarze

dołączył

usunięty/nieznany

Gratuluję dotarcia do White Pocket. Łopaty i jakieś "patenty" do wyjeżdżania z piachu warto mieć ze sobą, no bo nie zawsze pada tam deszcz, a z naprzeciwka może ktoś wyjechać, a tam nie za bardzo jest gdzie się miejscami minąć...Na South Coyote Buttes permity były od lat, tyle, że w ostatnim czasie zaczęto się nimi również interesować. Zezwolenia załatwia się, tak jak na pozostałe miejsca limitowane permitami, w siedzibe BLM w Kanab. Na White Pocket jest zasięg telefoniczny w rejonie skał i parkingu, wiem, bo rozmawiałem :)

Menhir dołączył
02.11.2015

Menhir 2016-01-07 22:28:13

Dziękuję. Trochę się nad tym napracowałam, bo robiłam to sama - reszta przyszła na gotowe, niektórzy nie wiedzieli nawet czego się spodziewać, ale za to zachwytom nie było końca. Jednym z największych plusów było to, że w terenie prawie wszędzie byliśmy tylko my i cuda przyrody.

Podróżnikświat dołączył
07.03.2013

Podróżnikświat 2016-01-04 10:15:47

Dzięki -wspaniale opracowana wyprawa-Gratuluję!

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl