Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Gruzja jest piękna ! Na pewno?- Reaktywacja > GRUZJA


aaandrzejp aaandrzejp Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie GRUZJA / Swanetia / Lodowiec Shkhara / Gdyby nie ten mostOpis i relacja z pobytu w miejscowościach Zugdidi, Mestia, Ushguli, Anaklia. Praktyczne porady

“Na wschodzie wysiadasz z busa i zaczyna się przygoda”. To cytat z “chłopaków z podróży”. Idealnie pasuje do tego, co sam czuję, kiedy ruszam w kolejną podróż do Gruzji. To już czwarty raz. Tym razem w planie miejscowości: Zugdidi, Mestia, Ushguli i spontanicznie doszła jeszcze Anaklia nad morzem. Od razu chcę wyjaśnić, że dość prowokujący tytuł, jakiego użyłem na wstępie, nie ma na celu zniechęcić, a wręcz przeciwnie, zachęcić osoby niezdecydowane do podróży. Postaram się moim obiektywnym opisem, zarówno miejsc, jak i przeżytych przygód, oddać klimat Gruzji.

Zdjęcia: Lodowiec Shkhara, Swanetia, Gdyby nie ten most, GRUZJA
Lodowiec Shkhara, Swanetia, Gdyby nie ten most, GRUZJA



4 maja, Wrocław. Tym razem na tym lotnisku rozpoczyna się moja przygoda. Kierunek Kutaisi. Pierwszym celem jest Mestia. Już w trakcie ogarniania logistyki tego miejsca miałem problem pt. jak się tam dostać z lotniska. W internecie sprzeczne informacje. Moje dziecię napisało w moim imieniu e-mail do lotniska z zapytaniem, czy monopolista, jakim jest Georgian bus, ma w rozkładzie przejazd do Mestii. Odpowiedź brzmi, że nie i radzi, żeby się udać do miasta Kutaisi, gdzie znajdę przejazd. To, co mi poradzili, było całkowicie bez sensu. Już w Katowicach postanowiłem, że w takim razie moim pierwszym przystankiem będzie miasto Zugdidi znajdujące się w połowie drogi do Mestii. Przygotowany, z bilbordem o treści Zugdidi w dłoni, stanąłem na drodze twarzą do lotniska kierując się na prawo. Wiedziałem, że marszrutki w większości opisane są po gruzińsku, nie do odczytania. Pisownia niczym się nie różni od chińskiego :). Już po chwili jedna osoba zainteresowała się dokąd zmierzam.

Zdjęcia: Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA
Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA



Transparent okazał się więc mało potrzebny. Mój rozmówca zatrzymał dla mnie interesujący mnie pojazd. Wcześniej usłyszałem, że do Zugdidi z lotniska dostanę się bez problemu. I tak faktycznie się stało. Czas jazdy 1,5 h, koszt 7 gel. W trakcie jazdy zagadały mnie kobiety pytając dokąd jadę. Wyjaśniłem, że zależy mi aby wysiąść blisko Placu Swabody i ul. Stalina. Zaczęły się śmiać, że takiej ulicy nie ma. Jedna z nich podeszła do kierowcy i poprosiła o zatrzymanie tam, gdzie chciałem. Plac Swabody - zwycięstwa. Gdzieś tu powinna być ulica, na której mam lokum do spania. Pytam jedną osobę, drugą, trzecią - wszyscy mówią, że takiej ulicy nie ma. Tymczasem 50 m dalej jest i to Stalina :) Dziwna to ulica, która nagle w połowie drogi zmienia nazwę na Swabody. :)

Zugdidi. Nie żałuję, że spędzę tu resztę dnia i noc. Miasto podoba mi się o wiele bardziej, niż Kutaisi. Czas więc na mały rekonesans, zakupy, kolację i lokalizację dworca, skąd odchodzą marszrutki do Mestii. W tym miejscu mały wykład o topografii tego miasta.

Zdjęcia: Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA
Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA



Plac Swabody i okrągła fontanna to centrum, punkt orientacyjny. Idąc cały czas prosto dochodzi się do pałacu Dadiani, do którego warto pójść. Obok jest ogród botaniczny, niestety zamknięty z powodu remontu. W połowie drogi do pałacu znajduje się zegar, popiersie i pomnik w kształcie krzyża. Jeśli w tym miejscu skręcimy w lewo, dojdzie się do targu, który jest przed mostkiem po lewej stronie. Kawałek dalej za mostkiem pierwsza ulica na prawo, stamtąd ruszają marszrutki do Mesti. Ja stojąc przy zegarze udaje się najpierw na prawo, do podobno kultowej restauracji El Barco. Wchodzę i słyszę informację, że zakryt. Zamknięte. Z uśmiechem mówię, że przyjechałem z Polski specjalnie do nich, bo wiele entuzjastycznych opinii o nich czytałem. Gość uśmiecha się i zaprasza do środka. Pytam o chinkali. Odpowiada, że niestety nie ma. Robi mi się trochę głupio. Niepotrzebnie, bo słyszę, że mam iść za nim. Wychodzimy w pierwszą uliczkę na prawo. Miejsce porośnięte żywopłotem. Restauracja Diaroni. Zjadłem tu najlepsze chinkali od kiedy podróżuje po Gruzji. Ciasto niesamowicie cienkie, farsze pyszne, a do wyboru są aż cztery rodzaje. Z mięsem, grzybami, serem i ziemniakami. Wziąłem każdego po 2 szt. Ależ była uczta. :) Naprawdę warto.

Być w Gruzji, a nie kupić wina, czy czaczy. Nie wypada. :)

Ruszam na wspomniany wcześniej targ. Robię zakupy do Mestii. Polecam ich wspaniały ser w smaku podobnym do oscypka. kosztuje 10 gel za kg. Uprzedzam, że jest słony ale bardzo dobry. No i czas na konkretne zakupy. Kupuję na targu wino, pytam o czacze. Tu zaskoczenie, informacja że z tym jest problem ale jeśli chce to mnie sprzedawca poczęstuje. Zanim przeanalizowałem to co do mnie mówił, już miałem w dłoni pół szklanki tego “napoju”. Miało to moc :).

Zdjęcia: Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA
Mestia, Swanetia, Mestia, GRUZJA



Zakupy zrobione. Pozostaje kwestia transportu do Mestii. Udaję się na wspomnianą wcześniej ulicę. Pytam o której odchodzi marszrutka do Mestii, pytam o miejsce. Słyszę, że o 9:00, a o miejsce mam się nie przejmować, tylko przyjść. Obok marszrutki stała taksówka, a obok babulinka z butelkami wypełnionymi płynem. Pytam z ciekawości czy to wino. Słyszę, że benzyna, a kierowca taksówki pyta czy nie chce kupić czaczy. Prorok czy co? :) Żartuję, że kupiłbym, ale boję się o wzrok. Uspokaja mnie, że produkt jego własny, a on gwarantuje jakość i stoi tu codziennie. Nie kłamał, a 1 litr kosztował 10 gel :)

Zgodnie z umową przed 9:00 pojawiam się na dworcu. Gruziński standard, czyli oczekiwanie, aż marszrutka się zapełni. Nastąpiło to po 40 minutach. Obok stała następna, czekając na kolejnych pasażerów. Tak więc z transportem z Zugdidi do Mesti nie ma problemu. Czas przejazdu ok 3,5 h koszt 20 gel.
W marszrutce poznałem bardzo sympatycznego Anglika mówiącego po niemiecku,
którego później spotkałem z rodziną pod lodowcem Chadali.

Zdjęcia: Lodowiec Chadaali, Swanetia, U stóp lodowca Chadaali, GRUZJA
Lodowiec Chadaali, Swanetia, U stóp lodowca Chadaali, GRUZJA



Mestia. Na dzień dobry jedyna niemiła sytuacja jaka wystąpiła w całej podróży. Wysiadam i pytam kobietę o drogę do mojego hostelu. Później okazało się, że to osoba sprzedająca bilety min do Ushguli. Chce iść pieszo, ale kobieta upiera się, że kierowca który mnie przywiózł, zawiezie mnie za darmo. Pytam go ile będę płacić, macha ręką. Jedziemy około 2 min, nie więcej niż 400 m staje i żąda 10 gel. Nie wykazałem się w tym momencie lotnością umysłu, a wręcz głupotą, bo zapłaciłem. Najzabawniejsze jest to, że w tym samym dniu, robiąc spacer po okolicy, dotarłem sporo dalej, niż lotnisko, czyli zrobiłem spokojnie tam i z powrotem około 10 km.


Spacerując interesuję się cenami towarów. Są trochę tylko droższe niż w Zugdidi. Fajne zaopatrzenie sklepów, niczego nie brakuje. Interesuje się cenami win. Te domowe można kupić z pojemnika zarówno za 3, 4 jak i 10 gel za litr. W jednym sklepie pytam panie tam obecne o rodzaj takiego wina. Wytrawne czy słodkie? Widać, że przerywam monotonię pracy, polegającą na rozmowie i spożywaniu jakiegoś płynu. Słyszę odpowiedź, że nie mają pojęcia. Udaje oburzenie mówiąc, że to skandal. Panie jakoś się moim wywodem specjalnie nie przejmują, w odpowiedzi słyszę, że one spożywają tylko winiak, po czym nalewaja mi pół szklanki. Czy to tutaj jakaś świecka tradycja? :)

Zdjęcia: kierunek Jeziora Koruldi, Swanetia, Na moim dachu świata, GRUZJA
kierunek Jeziora Koruldi, Swanetia, Na moim dachu świata, GRUZJA



Kursy walut w dniu przybycia były takie same jak w Zugdidi. Potem kursy były wyższe
USD 2,735 - 2,740, EUR 3,0610 - 3,0710. Ceny artykułów: Woda 1 gel, chleb 1 gel, piwo sklepowy 2,5 gel. Obiad z winem 10-15 gel. Wino domowe 3 - 10 gel. Wino sklepowe od 10 gel. Czacza 8 - 10 gel litr. Ogórki, pomidory 3 gel/kg. W Ushguli ceny o wiele wyższe.


Moja gostinica. Wieczorem gospodarz zaprosił mnie jakby inaczej na konsumpcje czaczy. W trakcie rozmowy pytam, co by mi polecił do zobaczenia. Słyszę: Heshkildi, Lodowiec Chalaadi oraz jeziorka Koruldi. Plan na trzy dni pobytu załatwiony. Dwa ostatnie punkty były w moim programie. Zaczynam jutro od Heshkildi. To podobno jakaś miejscowość letniskowa, gdzie jest bardzo ładnie.

Żeby tam dojść można wybrać trasę asfaltową dłuższą lub opcję na “wariata”, wersja dla osób z jakimś ADHD. Krótko mówiąc na azymut, pod wyciągiem krzesełkowym. Nie jest to raczej dobry pomysł. Pominę milczeniem, którą trasę wybrałem. Przez długi czas byłem sam tylko z moimi niezbyt sympatycznymi myślami, kiedy usłyszałem jakieś głosy.

Zdjęcia: Ushguli, Swanetia, W drodze do Ushguli, GRUZJA
Ushguli, Swanetia, W drodze do Ushguli, GRUZJA



To para Azjatów. Kobieta, która sunęła do góry niczym taran, dopingując przy tym bardzo głośno swojego ledwo żyjącego, spoconego partnera. Mniej więcej w jednym momencie dotarliśmy do drogi. Na prawo droga do wspomnianej miejscowości a pod górę dalej trasa wyciągu.
Moi “znajomi” postanowili dalej iść prosto. Mężczyzna miał śmierć w oczach, ale posłusznie, ciągle dopingowany, ruszył do przodu. Zastanawiałem się po co oni to robią. Tam było tak stromo, że gdyby komuś się obsunęła noga, to żaden doktor House by ich nie poskładał.
Nie wiedziałem jeszcze, jaki numer sam sobie wytnę następnego dnia.

Po dojściu do drogi czekała mnie jeszcze godzinka spaceru asfaltem, a potem skręt na polną drogę. Poszedłem tylko godzinkę do miejscowości, o której mówił gospodarz. Szczerze mówiąc rozczarowała mnie. Można było jeszcze iść dalej i zrobić pętle. W tym miejscu można by poruszyć temat piękna Gruzji. Widok cudowny. Działki, które u nas kosztowałyby majątek i kontrast, połamane płoty przy obejściach. Piękno natury i totalne lekceważenie estetyki miejsca. Tam wystarczyłoby tylko trochę pracy, a wyglądałoby to zupełnie inaczej.

Zdjęcia: Ushguli, Swanetia, Uliczki Ushguli, GRUZJA
Ushguli, Swanetia, Uliczki Ushguli, GRUZJA



Jeziorka Koruldi. Już wiedziałem, że są pod śniegiem. Poinformował mnie o tym Rosjanin, mieszkający tam, gdzie ja. Powiedział, że i tak warto tam iść, bo widoki są wspaniałe.
Szlak zaczyna się na głównej drodze obok banku Credito. Jest kierunkowskaz. Droga 2 do 3 godzin, bardzo stroma. Dochodzi się do polany i znów wybór na prawo łagodnie ale dłużej, lub na azymut na wprost pod górę. Wybieram oczywiście drogę na wprost. Po drodze mijam głównie rodaków. Nie da się ukryć, że droga jest wymagająca ale widoki na górze niesamowite. Czuje się jak na dachu świata. Nie ma porównania z wczorajszymi doznaniami.

Trzeba schodzić. W tym momencie muszę opisać sytuację, którą śmiało można zakwalfikować do kategori pt. co najgłupszego zrobiłem w moim życiu.

Ścieżka w dół, więc nie powinno być dla mnie problemu, ale w pewnym momencie jakby rozwidlenie. Jeden ślad na prawo drugi na lewo. Wybrałem ten na lewo, no i wpakowałem się tak, że mogłem tylko marzyć o problemach azjatów. Niby ślad ścieżki ciągle jest, ale robi się coraz bardziej stromo, zawrócić szkoda, bo już sporo czasu poszedłem w dół. Nachylenie z każdą chwilą rośnie, jest niesamowicie stromo. Zsuwam się w dół większości tyłem. Jedynym dla mnie ratunkiem by nie polecieć są gałęzie których się trzymam. Trwało to godzinę. Pisząc to teraz uśmiecham się na wspomnienie, ale wtedy nie było mi do śmiechu, było naprawdę groźnie. Po godzinie takiej walki natrafiam na ścieżke która miałem schodzić, uffffffffff :)

Zdjęcia: Ushguli, Swanetia, Ushguli, GRUZJA
Ushguli, Swanetia, Ushguli, GRUZJA



Ostatni dzień w Mestii. W planach lodowiec Chalaadi. Sprawdziłem, nie ma żadnych gór. :) Z centrum można dojechać na wycieczkę tam i z powrotem za 40 gel. Można taniej o ile się zbierze wieksza ekipa. Postanowiłem, że 15 km trasę przejdę pieszo. Ale coś mi się wydaje, że w tej podróży nie mam szczęścia do trafnych decyzji. Jeżeli ktoś jest w stanie wyobrazić sobie najnudniejszą i najbardziej monotonną drogę, to droga na lodowiec właśnie taka jest. Ciągle ten sam widok, krajobraz nie zmieniający się nawet o jotę. Do tego droga pokryta pyłem wzniecanym przez samochody wypełnionymi “normalnymi“ turystami, nie takimi jak ja.

Przez całą drogę nie spotkałem nikogo pieszo. Jedynie pod koniec znajomy Anglik z marszrutki, który drogę powrotną postanowił odbyć tak, jak ja. :)
Dwie godziny zajęło mi dotarcie do miejsca, gdzie wreszcie zobaczyłem lodowiec.
Przede mną jeszcze godzina drogi. Las, rzeka i piękne widoki. Teraz idzie się z przyjemnością. Lodowiec wygląda wspaniale.

Ten widok wynagradza tą niesamowicie nudną drogę. Pod lodowcem młoda kobieta z mężczyzną po rosyjsku prosi mnie o zrobienie fotki. Jakie zaskoczenie, dziewczyna okazuje się Niemką spod Stuttgartu. Zaskoczył mnie niesamowicie jej akcent. Był doskonały.
To, że ich poznałem miało wpływ na moja drogę powrotną. Rozważałem powrót również z buta… Ale usłyszałem, że oni są jedynymi pasażerami busika i że jak się dogadam z kierowcą, to mogę się zabrać z nimi. Dogadałem. Powrót kosztował mnie 10 gel :)

Zdjęcia: Ushguli, Swanetia, Ushguli, GRUZJA
Ushguli, Swanetia, Ushguli, GRUZJA



Czas, by podsumować mój pobyt w Mestii. Dla mnie to cudowne, klimatyczne miejsce z serdecznymi ludźmi. Można szczerze polubić to miejsce. Piękne widoki, serdeczność ludzi. Niczego nie brakuje.

Jedynym minusem jest duża ilość bezpańskich psów. Nie da się przejść, żeby któryś nie próbował adopcji. Żal było na to patrzeć, ale trzeba podkreślić, że nie są one agresywne.

Ushguli, jak się tam dostać? Można na dwa sposoby. Wykupić w centrum bilet na jednodniową wycieczkę tam i z powrotem za 40 gel, lub próbować (co zresztą robi wielu rodaków) zebrać się w grupę i wynająć bus, wtedy cena może być niższa. Mnie pojedynczy bilet kosztował w jedna strone 25 gel.
Tutaj rada dla osób udających się tam na więcej, niż jeden dzień. Można zażartować, że tam kończy się świat. Bierzcie żywność, wszystko co tylko wam będzie potrzebne. Tam nie ma sklepów jak w Mestii. Zakup pieczywa jest ogromnym problemem. Jeśli coś uda wam się dostać, to kosztuje to 3 razy drożej, niż w Mestii. Ushguli leży na wysokości 2200 m.

Zdjęcia: Lodowiec Shkhara, Swanetia, W drodze na lodowiec Shkhara, GRUZJA
Lodowiec Shkhara, Swanetia, W drodze na lodowiec Shkhara, GRUZJA



Kiedy rozmawiałem ze znajomym Anglikiem opowiadał mi, że chciałby tam jechać, ale jego córka odmówiła, bo bała się drogi. Szybko zrozumiałem dlaczego. W budowie jest nowa droga, tzn ślad drogi wykłada się betonowymi wielkimi płytami. Nowa, stara droga jest tak wyłożona przez około godzinę jazdy. Potem należy nastawić się na niezły hardkor.
Wąska droga na której z trudnością mieści się jeden pojazd jest droga dwukierunkową. Dziury ogromne, wypełnione wodą, osypujące się z góry kamienie a w dole przepaść. Jadąc tam postanowiłem, że z powrotem muszę zażyć leki :)

Ushguli. Mam tu spędzić trzy dni. Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Świeci słońce, piękna pogoda. Piękno gór. Widok jak z filmu fantazy. Totalny zawrót głowy. Niesamowite miejsce.
Po trzech dniach pobytu widzę minusy. Zauważam też swoje błędy logistyczne. Po pierwsze: nie należało rezerwować noclegów wcześniej. Udało mi sie w miare z pogodą, ale gdybym trafił na deszcz, to wtedy to magiczne miejsce z pierwszego dnia okazałoby się moim koszmarem. Tam miejsc noclegowych, zwłaszcza w maju, nie brakuje. Prawie każdy dom oddaje jakiś pokój dla turystów i nazywa się gest housem. Tutaj rada: nie nastawiajcie się na żaden wysoki standard, a raczej na prostotę. To co jeszcze bym zmienił to kolejność pobytu. Mestia na koniec, tak żeby mieć zapas czasowy na wydostanie się stamtąd. Osuwiska, lawiny kamienne i błotne czasem powodują nieprzejezdność drogi.

Zdjęcia: Lodowiec Shkhara, Swanetia, W drodze na lodowiec Shkhara, GRUZJA
Lodowiec Shkhara, Swanetia, W drodze na lodowiec Shkhara, GRUZJA



Czy ktoś widział wioskę na końcu świata? Witamy w Ushguli. Po wąskich uliczkach przechadza się cały zwierzęcy dobytek. Krowy, świnie, konie. Wszystko to w scenerii bajecznych wież i piękna okolicy. Naprawde tak można się poczuć.

Ushguli samo w sobie jest atrakcją. Ale oprócz tego jest to miejsce skąd można wybrać się na trekking lub spacer w pięknych, budzących zachwyt okolicach.

W Ushguli jest jedna tylko droga prowadząca do miejsc, gdzie można coś zjeść. Ja wybrałem się dalej. Droga łagodnie lecz stale wznosząca się w górę. Za każdym zakrętem piękniejsze widoki. Można tak było iść bez końca. Mój apetyt odkrywcy zastopowała coraz bardziej boląca głowa. Musiałem zajść dość wysoko. Startowałem z 2200 m. Piękna okolica, rewelacyjnie można spędzić czas. Problemem okazał się powrót, ogromny byk stojący na środku drogi i przyglądający mi się. Przed oczyma miałem od razu obraz Franka Dolasa. :) Obszedłem go z ogromnym zapasem. :)

W okolicy Ushguli znajduje się kolejny Lodowiec Shkhara. Tutaj droga jest o wiele ciekawsza niż z Mestii do lodowca Chalaadi. Idzie się cały czas wąwozem. Trasa zabiera około 3 godzin.
Parę razy wydaje się, że to koniec wędrówki, że nie przekroczy się rzeki, ale za każdym razem pojawia się ratunek, mostek zrobiony z desek. W maju można było dojść pod sam lodowiec. Mnie osobiście ta trasa, droga i widoki bardzo się podobały. Ale chyba ja nie spodobałem się lodowcowi. Ledwo zrobiłem fotkę pt. “tu byłem” kiedy zaczął kropić deszcz. Potem był śnieg, na końcu grad, a potem wszystko razem łącznie, plus odgłosy burzy. Dostałem takiego kopa, że powrotną drogę zrobiłem w 1,5 h. Przemoknięty totalnie dochodzę do mojej kwatery i wtedy pojawia się piękne słońce. Jak miło :)

Zdjęcia: Anaklia, Anaklia, GRUZJA
Anaklia, Anaklia, GRUZJA



Koniec mojej przygody w tej niesamowitej wiosce. Jakoś trzeba wrócić do cywilizacji. Pytanie jak. Nie jest to problem po południu, wieczorem kiedy do Mestii wracają jednodniowe wycieczki. Mnie zależało na tym, żeby po południu, wieczorem być już w Zugdidi. Nie wiedziałem czy uda mi się wydostać rano. Wygląda to tak. W sezonie już od 8 rano codziennie jest marszrutka, oczekująca pasażerów. W maju kierowca mówił, że zaczyna pracę od 9. Jeśli zbierze się grupa, marszrutka jedzie. Jeśli będzie jedna czy dwie osoby też pojedzie ale za 100 gel. Mnie się udało. Nazbierało się 5 osób i przejazd do Mestii kosztował mnie 25 gel.

Bardzo sympatyczny kierowca podał mi swój nr telefonu gdyby ktoś potrzebował wydostać się z Ushguli. Jedzie wszędzie gdzie życzą sobie tego pasażerowie. Mestia, Batumi, Kutaisi, Tbilisi, można się z nim dogadać po rosyjsku. Pan Kaga 599054553.

Mestia- Zugdidi. Marszrutki odjeżdżają z tego co pamiętam co 2 godziny. Moja miała odjechać o 12;00 co oczywiście było fikcją.

Anaklia. Spontaniczny pomysł na jeden dzień pobytu nad morzem. To tylko godzinka jazdy z Zugdidi. Namówił mnie na to Marcin, pisząc, że koniecznie muszę odwiedzić Anaklie, że jest tam klimatycznie, jest masa knajpek i jest co robić. :) Dostać się tam można w następujący sposób. Wspomniany przeze mnie mostek to również ważny punkt orientacyjny. Przed nim, przed przejściem podziemnym należy skręcić w prawo i zaraz znów w prawo. Tam jest plac z którego jeżdżą niebieskie autobusy. Jechałem kursem o 9;50. koszt 1 gel. Powrót marszrutką o 15;00 koszt 2 gel.

Zdjęcia: Anaklia,  Czy tu ktoś jest ?, GRUZJA
Anaklia, Czy tu ktoś jest ?, GRUZJA



Anaklia zaskoczyła mnie jeszcze bardziej niż Ushguli miasto “bezdomne”. Jakby coś strasznego tam się wydarzyło i ludzie zniknęli. Puste hotele, pusty bulwar. Wspaniały widokowy most. wszędzie palmy i tylko ludzi brak. Tu dopiero by można kręcić film fantastyczny.
Spacerowałem tam nad morzem parę godzin i dopiero pod koniec spotkałem rybaków.
Dla mnie niesamowite miejsce i wbrew pozorom bardzo mi się tam podobało. Całe nabrzeże i morze tylko dla mnie :)
Ostatnia noc w Zugdidi. Nie zmrużyłem oka. Pod oknem pies “psychopata” urządził mi koncer ujadania do białego rana. Nie przestawał nawet na chwile. Chyba miał na pieńku z kurami mieszkającymi obok. Czułem się jak w “dniu świra”. Moich myśli nie będę zdradzał. Kiedy o świcie zamilkł byłem szczęśliwy. Na krótko, bo koncert zaczęły dawać koguty. :)

Zdjęcia: Ushguli, Swanetia, Czy ten byk to krowa ? :), GRUZJA
Ushguli, Swanetia, Czy ten byk to krowa ? :), GRUZJA



Czas na ostatnią wycieczkę. Kierunek Airport Kutaisi. Marszrutki - kierunek Kutaisi, do lotniska odjeżdżają z innego dworca niż do Mestii. Na wspomnianym już wielokrotnie mostku idziemy cały czas prosto 20-30 minut. Dworzec będzie po prawej stronie. Pierwsza marszrutka odjeżdża o godz 8;00. Realny odjazd nastąpił o 8;30. Na lotnisku byłem o godzinie 10;00. 7 gel.

Lotnisko Kutaisi nie obsługuje aplikacji Wizzair. Po odprawie komunikat, że bilet musi być wydrukowany. Tylko skąd tu wziąć drukarkę? Ja wydrukowałem bilet w restauracji Diaroni. Zapytałem kelnera, co by mi poradził w tym temacie, odparł, że u nich to mogę zrobić. To jest Gruzja. :) Wydrukowany bilet nie jest kartą pokładową, tą wydaje się na stanowisku do odprawy bagażu i sam do końca nie jestem pewien, czy musiałem mieć ten bilet wydrukowany.

Czas na podsumowanie. Co z tą Gruzją, jest piękna czy nie? Gruzja ma dwie twarze. Piękno natury. Miejsca czasami wręcz magiczne. Ale nie da się ukryć, że jest to biedny kraj. Tam się prawie nic nie buduje. To, co zostało wybudowane bardzo dawno temu, dalej służy mieszkańcom, albo obraca się w ruinę. Mieszkańcy też przykładają do tego rękę, nie przejmując się zbytnio estetyką. Rzuca się w oczy brak inwestycji. Dziwi mnie to widząc naprawde ogrom turystów z całego świata.

Dla mnie Gruzja zawszę będzie piękna, zawsze będę chciał tam wracać.

Pamiętam o tym, że jestem tam tylko gościem. Gościem, który jest tam ciągle miło i ciepło witany.

I jak to u nos godają, do zaś! :)

Plecaka nie ma co chować - niedługo kierunek Ukraina :)
































Zdjęcia

GRUZJA / Swanetia / Lodowiec Shkhara / Gdyby nie ten mostGRUZJA / Swanetia / Mestia / MestiaGRUZJA / Swanetia / Mestia / MestiaGRUZJA / Swanetia / Mestia / MestiaGRUZJA / Swanetia / Lodowiec Chadaali / U stóp lodowca ChadaaliGRUZJA / Swanetia / kierunek Jeziora Koruldi / Na moim dachu świataGRUZJA / Swanetia / Ushguli / W drodze do UshguliGRUZJA / Swanetia / Ushguli / Uliczki UshguliGRUZJA / Swanetia / Ushguli / UshguliGRUZJA / Swanetia / Ushguli / UshguliGRUZJA / Swanetia / Lodowiec Shkhara / W drodze na lodowiec ShkharaGRUZJA / Swanetia / Lodowiec Shkhara / W drodze na lodowiec ShkharaGRUZJA / - / Anaklia / AnakliaGRUZJA / - / Anaklia /  Czy tu ktoś jest ?GRUZJA / Swanetia / Ushguli / Czy ten byk to krowa ? :)

Dodane komentarze

Jacek 66 dołączył
04.04.2018

Jacek 66 2019-06-07 20:45:26

Droga do Ushguli faktycznie u co bardziej nerwowych powoduje dylemat czy aby nie wysiadać z busa. Jakby nie było : widoki cudne.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl