Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Zrozumieć Afrykę – dotarli¶my do Kairu > EGIPT


zrozumieć Afrykę zrozumieć Afrykę Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdj cie EGIPT / - / Siwa / SiwaPrzejazd przez Europę to była bułka z masłem. Od polskiej granicy autostrad± prosto do Salerno. Potem promem przez morze ¦ródziemne do Tunisu. Cieszymy się, że jednak zdecydowali¶my się na wykupienie kabiny, bo to co się dzieje na promie daje nam lekki przedsmak Afryki.

Przejazd przez Europę to była bułka z masłem. Od polskiej granicy autostrad± prosto do Salerno. Potem promem przez morze ¦ródziemne do Tunisu. Cieszymy się, że jednak zdecydowali¶my się na wykupienie kabiny, bo to co się dzieje na promie daje nam lekki przedsmak Afryki. Wszędzie gdzie tylko się da ludzie rozkładaj± koce, ¶piwory, maty. Byle złapać kawałeczek miejsca dla siebie, byle można było przyłożyć gdzie¶ głowę do poduszki i złapać choć odrobinę snu. Wychodz±c na pokład musimy uważać aby nie deptać po ludziach ¶pi±cych na korytarzach. Sam wyładunek promu w Tunisie to też niezłe przeżycie. Nikt nie panuje nad bałaganem jaki robi± kierowcy. Każdy chce jak najszybciej opu¶cić pokład. Wszyscy tr±bi±, denerwuję się, krzycz± na siebie nawzajem. Naszym dużym samochodem ciężko jest wymanewrować na niewielkim pokładzie zastawionym przez inne samochody. Podejmuję decyzję, skoro nikt nie kieruje ruchem, ja to zrobię. Ku mojemu zaskoczeniu klaksony milkn±, kierowcy przestaj± krzyczeć i robi± wielkie oczy. Co Baba kieruje ruchem?
Jest dobrze po północy, przejeżdżamy przez Tunis w poszukiwaniu kempingu na którym chcemy się zatrzymać. Miasto żyje pełni± życia. Wszystkiej knajpki, restauracje s± pełne ludzi. Ruch na ulicach też niemały. Niestety okazuje się, że kemping jest nieczynny, ale dzięki pomocy i uprzejmo¶ci sympatycznych policjantów znajdujemy w pobliżu hotel. Rano jedziemy zobaczyć ruiny Kartaginy. Szczerze mówi±c ruiny, jak ruiny, ale za to jakie miejsce. Na samych brzegu przepięknego, lazurowego morza. Kręcimy się po tym co zostało podziwiaj±c rozmach w jakim Rzymianie budowali swoje miasta. Po południu wizyta w naszej ambasadzie. Dzisiaj jest druga tura wyborów prezydenckich. Zaopatrzeni w za¶wiadczenia z naszego urzędu gminy stajemy przed komisj± wyborcz± składaj±ca się z trzech przesympatycznych pań. Opuszczamy Tunis, bo duże miasta to nie jest to co tygrysy lubi± najbardziej. Na przedmie¶ciach znajdujemy kemping. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że Tunezyjczycy budz± się do życia dopiero po zachodzie słońca i przez pół nocy bierzemy bierny udział w lokalnej dyskotece. Kolejne dni w Tunezji upływaj± nam na podziwianiu romańskiej (i nie tylko) architektury, na rozmowach ze spotkanymi ludĽmi. Nawet je¶li czasem nie rozmawiamy w tym samym języku. Tak było, kiedy jechali¶my do Kairouan i nocowali¶my w gospodarstwie rolnym. Na migi dogadali¶my się z wła¶cicielem, który również na migi wyraził zgodę na zatrzymanie się na noc na terenie gospodarstwa, a cały wieczór spędzili¶my z przesympatycznym pracownikiem gospodarstwa, ucz±c się przy okazji pierwszych słów po arabsku. Jaka jest Tunezja w jednym zdaniu? To kraj wyj±tkowo życzliwych i u¶miechniętych ludzi.
Na granicy libijskiej stawiamy się zgodzie z wcze¶niejszymi ustaleniami. Niestety nie można podróżować przez Libię indywidualnie. Aby otrzymać wizy musieli¶my załatwić sobie „anioła stróża”, który spędzi z nami najbliższe dni. Na granicy odbiera nasz sam szef firmy, która pomogła nam w załatwieniu formalno¶ci. Jedziemy do Trypoli, tam opiekę nad nami przejmie nasz przewodnik i „anioł stróż” w jednej osobie. Po drodze zwiedzamy ruiny Sabrathy. Największe wrażenie robi na mnie amfiteatr i ogrom miasta, w którym się znaleĽli¶my. Ponieważ jeste¶my zupełnie sami, je¶li nie liczyć go¶ci którzy kręc± się od czasu do czasu w naszym pobliżu nie wiedzieć po co i na co, robimy próbę akustyczn± amfiteatru. Najpierw Andrzej wdrapuje się na trybuny, a ja ¶piewam. No dobra w to moje ¶piewanie uwierzy pewnie tylko ten, kto nigdy nie słyszał jak fałszuję, ale przynajmniej się staram. Potem zamieniamy się rolami. Na trybunach słychać nawet szept wypowiadany na scenie. To się nazywa inżynieria. Aż trudno uwierzyć, że takie cuda budowano tyle wieków temu. Następnego dnia poznajemy naszego „anioła stróża” i już pod jego opiek± zwiedzamy stare miasto w Trypoli, a potem ruszamy na wschód w stronę granicy. Po drodze zwiedzamy kolejne romańskie miasta – Leptis Magna, Cyrenajka, odwiedzamy również pole bitwy pod Tobrukiem i cmentarz na którym pochowani s± między innymi polscy żołnierze. Na pierwszy rzut oka wszystkie mogiły s± takie same – jasne marmurowe płyty z wypisanymi imionami i nazwiskami poległych. Dopiero po chwili zauważam, że jednak się różni±. Na niektórych widać chrze¶cijańskie krzyże na innych gwiazdy Dawida, na jeszcze innych symbole greckie. Na polskich nagrobkach jest wykuty orzeł w koronie. Groby ci±gn± się po horyzont, a to przecież tylko jeden z czterech cmentarzy pod Tobrukiem. Za¶ bitwa pod Tobrukiem była jedn± z wielu, w której brali udział polscy żołnierze. Chyba dopiero w takich chwilach człowiek uzmysławia sobie jak wiele ofiar pochłonęła II wojna ¶wiatowa. Nasz czas w Libii dobiega końca, żałujemy, że nie możemy zostać dłużej bo jest jeszcze tyle rzeczy do zobaczenia, ale niestety opieka naszego anioła stróża jest zbyt kosztowna, aby¶my mogli sobie pozwolić na dłuższy pobyt. Libię udało nam się tylko lizn±ć i to tylko męsk± czę¶ć tego kraju. Ponieważ Libia jest krajem zdecydowanie muzułmańskim i tradycyjnym, kobiet w zasadzie nie widać na ulicach, a te które udało nam się spotkać s± ubrane od stóp do głów – przez w±sk± szparkę w zasłonie twarzy widać tylko oczy. Żegnamy Abdula, żegnamy Libię i przeskakujemy na stronę egipsk±.
Granica egipska to przeżycie samo w sobie. W 42 stopniowym upale walczymy z egipsk± biurokracj±. Jeste¶my odsyłani od Annasza do Kajfasza, a może raczej od Mistera do Mistera. Jak już co¶ uda nas się załatwić do słyszymy: „a teraz idĽcie do mistera takiego i takiego…” no to chodzimy. Przy kontroli bagażów urzędnik przyczepia się do andrzejowego noża. „Tego nie możecie wwieĽć – to jest broń” – oznajmia. Tłumaczymy, że przed nami długa droga, że duży nóż jest nam potrzebny, ale policjant jest nie ubłagany. Nóż kuchenny (który jest większy) jest OK., ale ten nie, ten musi zostać zatrzymany. ݱdamy wystawienia pokwitowania, na podstawie którego będziemy mogli odebrać nóż wyjeżdżaj± z Egiptu. Co prawda i tak tego nie zrobimy, bo będziemy przekraczać granicę w zupełnie innym miejscu, ale nie mamy najmniejszego zamiaru im odpu¶cić. Czekamy na kwit przed budynkiem jakiej¶ ichniej policji (tych policji to maj± chyba z pięć). Na trawniku pojawiaj± się trzy szczeniaczki, s± ¶liczne. Jeden z nich, pewnie ten najodważniejszy, przełazi przez niski płotek i delikatnie łapie za nogawkę żołnierza pilnuj±cego wej¶cia bo budynku. Ten kopie malucha. Skowyt szczeniaczka ł±czy się z moim wrzaskiem. Żołnierz jest chyba ¶miertelnie zdziwiony, że kto¶ staje w obronie jakiego¶ tam psa. W końcu po bez mała pięciu godzinach udaje nam się opu¶cić granicę. Postanawiamy pojechać do Siwy – oazy położonej na Saharze. Pewnie zaskakuj±ca będzie informacja, że głównym problemem Siwy jest nadmiar słodkiej wody. Noc spędzamy na pustyni nieopodal Siwy, w towarzystwie przesympatycznego Berbera. Przez pół nocy wsłuchujemy się muzykę wygrywan± na bębenkach i piszczałkach przez tutejszych mieszkańców. Obserwujemy też niebo – tylu gwiazd jeszcze nigdy nie widziałam. Rano upał wygania nas wcze¶nie rano z namiotu, a nasz zaprzyjaĽniony Berber proponuje wycieczkę do zimnego Ľródełka. Chętnie przystajemy na tak± propozycję i niedługo póĽniej wskakujemy do zimnej wody. Spędzamy tak całe przedpołudnie, nawet kawę zaparzamy bez wychodzenia ze Ľródełka. Rozmawiamy o życiu tutaj w Siwie i o tym jak się żyje w Europie. Ahmed (ten „nasz” Berber) pyta, dlaczego Europejczycy mog± mieć tylko jedn± żonę. Kręci głow± z niedowierzaniem, wielokrotnie pyta czy aby dobrze zrozumiał i dlaczego. W końcu oznajmia, że to wbrew naturze i bez sensu, i że w takim razie oni maj± lepiej, bo mog± mieć aż cztery żony.
Z Siwy jedziemy w stronę Kairu, po drodze odwiedzamy jeszcze muzeum w El Alamein. Kair wita nas olbrzymimi korkami. Kierowcy, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie stosuj± się do żadnych zasad. Wszyscy tr±bi± i wpychaj± swoje samochody w każdy centymetr wolnego miejsca na drodze. Na pocz±tku jestem trochę zdenerwowana, kiedy jad±ce obok samochody s± w odległo¶ci zaledwie kilku centymetrów od nas. Jestem jednak przekonana, że Andrzej sobie poradzi. W Kairze spędzimy pewnie kilka dni, bo musimy załatwić m.in. wizę sudańsk± i etiopsk±, no i powinni¶my zrobić przegl±d samochodu (przejechali¶my już ponad 5 tys. kilometrów, a w Polsce też trochę wykręcili¶my od ostatniej wymiany oleju).
Rano jedziemy do polskiej ambasady, chcemy zaopatrzyć się w list polecaj±cy, który jest potrzebny do zdobycia wizy sudańskiej. No i … mamy poważny problem. Pan Konsul odmawia wydania takiego pisma, ze względu na nasze bezpieczeństwo. Jedziemy do ambasady Sudanu. Pan urzędnik pyta o pismo z naszej ambasady i mówi „jest pismo jest wiza, nie ma pisma nie ma wizy”. Wracamy więc do polskiej ambasady i jeszcze raz próbujemy porozmawiać z Konsulem, ale ten jest nieubłagany. No to jeste¶my w kropce, czyżby przez jeden papier nasza podróż miała zakończyć się w Egipcie?

Zdjęcia

EGIPT / - / Siwa / SiwaEGIPT / - / Siwa / SiwaEGIPT / - / Siwa / SiwaLIBIA / - / Sabratha / Sabratha1LIBIA / - / Sabratha / Sabratha2LIBIA / - / Tobruk / Tobruk

Dodane komentarze

zrozumieć Afrykę dołączył
06.05.2010

zrozumieć Afrykę <span class="badge badge-primary">2014-04-07 15:49:03</span>

Papier w końcu udało się załatwić, ale przy okazji okazało się, że jest nas troje więc musieli¶my przerwać podróż. Mam nadzieję że ukończymy kiedy¶ razem z nasz± córeczk± :)

Smok-1 dołączył
09.03.2010

gastropoda dołączył
19.05.2011

gastropoda <span class="badge badge-primary">2014-04-01 15:41:26</span>

"czyżby przez jeden papier nasza podróż miała zakończyć się w Egipcie?" - proszę o udzielenie odpowiedzi na sobie samym postawione pytanie

Przydatne adresy

Brak adres w do wy wietlenia.

Strefa Globtrotera

Bezpieczne logowanie na czas sesji

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły s± moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). S± one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzaj± go wielokrotnie. Ciateczka mog± też stosować współpracuj±cy z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2026 Globtroter.pl