Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Indie - Darjeeling > INDIE


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie INDIE / Bengal Zachodni / Darjeeling / Mahaakal TempleDarjeeling, perła Zachodniego Bengalu w czasach kolonialnych był uzdrowiskiem, do którego przyjeżdżali Anglicy, gdy upał w Kalkucie był nie do wytrzymania. Zbudowali nawet w tym celu specjalną kolejkę "toy train". Również dzisiaj położona w górach miejscowość jest miejscem wypoczynku Hindusów i turystów.



Po śniadaniu wyruszyliśmy w cztero-godzinną podróż jeepem do Darjeelingu. Pierwsze dwie godziny jedziemy wąwozem rzeki Ranipul w kierunku Siliguri, czyli powtarzamy trasę sprzed czterech dni. Dopiero 50 kilometrów przed Siliguri, po przekroczeniu rzeki, skręcamy w lewo i zaczynamy forsować stromą ścianę wąwozu porośniętego gęstym lasem. Szosa serpentynami wspina się do góry. Zakręty są bardzo wąskie, przeważnie mają po 180 stopni. W jednym przypadku szosa tworzy pełną pętlę, przecinając pod wiaduktem samą siebie. Po pewnym czasie osiągamy grzbiet wąwozu i jedziemy po krawędzi. Po obydwu stronach ciągną się uprawy herbaty. Miejscami można zauważyć kobiety zbierające liście. Po drodze mijamy liczne małe wioski przycupnięte na stromych zboczach. Przed Darjeelingiem szosa łączy się z torami kolejki turystycznej „toy train”, którą będziemy wracać do Siliguri. Po drodze mijamy jeden skład: tworzą go trzy małe wagoniki ciągnięte przez miniaturową lokomotywę.

W Darjeelingu hotel mamy niedaleko placu Chowrasta, który stanowi centrum miasta. Od placu odchodzą cztery uliczki zamknięte dla ruchu ulicznego. Na jednej znajdują się sklepy z pamiątkami, restauracje, pijalnie herbaty oraz hotele. Wprost z chodnika handlarki oferują wyroby dziewiarskie i szale. Przy drugiej stoi szereg kramików, gdzie można spróbować lokalnych smakołyków przyrządzanych na oczach klienta. Umieszczono tam również stajnie dla koników, którymi chętni mogą przejechać się po placu i okolicy. Trzecia uliczka prowadzi na wzgórze obserwacyjne, gdzie znajduje się również świątynia Mahakaal Mandir. Natomiast czwarta do naszego hotelu. Całe popołudnie spędzamy na spacerze po mieście.

Rano załatwiamy trekking. Jutro wyruszamy na cztery dni w góry. Mamy zamiar zdobyć szczyt Sandakphu (3660 m.n.p.m.), z którego przy dobrej widoczności, roztacza się wspaniała panorama na masywy Sagarmathy (Mount Everest) i Kanchenjungi.

Po załatwieniu formalności i opłaceniu trekkingu idziemy zwiedzać Darjeeling. Zaczynamy od wzgórza obserwacyjnego. Niestety widoczność jest dzisiaj bliska zera, tak że zadawalamy się obejrzeniem świątyni hindusko-buddyjskiej Mahakaal Mandir. Całe wzgórze jest porośnięte potężnymi cedrami japońskimi (Cryptomeria Japonica). Tak piękne cedry spotkałem tylko w Nikko w Japonii. Następnie schodzimy na dół Darjeelingu, gdzie znajdują się rozległe pola herbaciane. Spacer wśród krzewów herbaty był bardzo przyjemny. Odwiedzamy jeszcze stację kolejki „toy train” oraz leżącą w pobliżu świątynię, będącą kopią słynnej świątyni Pasupatinath w Kathmandu.

Wyruszamy o ósmej rano. Po drodze zwiedzamy buddyjski klasztor Ghloom a następnie jedziemy półtorej godziny do wioski Manebhanjang, która jest punktem startowym trekkingu. Dzisiaj idziemy 11 kilometrów pod górę. Różnica poziomów wynosi tysiąc metrów. Pierwszy odcinek prowadzi przez las iglasty złożony z cedrów japońskich. Po godzinie marszu dochodzimy do Czortenu w Chitrey położonego na wysokości 2500 metrów. Zaczynają się pojawiać himalajskie dęby i drzewa rododendronowe, wiele z nich już kwitnie. Widoczność nie jest najlepsza, ale doliny nepalskie z jednej strony a indyjskie z drugiej są widoczne. Po trzech godzinach marszu osiągamy Lameyohurę gdzie nasz kucharz przygotowuje nam obiad. Stąd już tylko dwa i pół kilometra do Megmy, w której przekraczamy granicę indyjsko-nepalską. Dzisiejszy nocleg spędzimy w Tumling (3100 m.n.p.m.) w Nepalu

Po śniadaniu wracamy na hinduską stronę. Droga prowadzi w dół wzdłuż stromego zbocza, porośniętego kwitnącymi rododendronami i magnoliami. Mijamy również trawy bambusowe i himalajską odmianę dębów o charakterystycznych kształtach. Dzisiaj mamy szczęście, spotykamy munala, narodowego ptaka Nepalu. Nasz przewodnik mówi, że widzi go po raz pierwszy w naturze. W Garibas zatrzymujemy się na krótki postój. Następny odcinek drogi prowadzi serpentynami ostro pod górę aż do grzbietu, z którego roztacza się wspaniały widok na dwie strony: nepalską i hinduską. Niebo jest zachmurzone i ciemne szczyty gór tworzą romantyczny nastrój. Obiad jemy w Kaiya Katta, małej wiosce składającej się z kilku chat. Stąd już niedaleko do Kalipokhari, w Nepalu, gdzie mamy drugi nocleg.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj mamy możliwość obserwacji, sposobu przygotowywania posiłków przez nepalskie gospodynie. W dużej ciemnej kuchni, w której centralnym obiektem jest piec opalany drewnem, gromadzi się cała rodzina oraz aktualnie nocujący turyści. Wnętrze wypełnia dym z paleniska, który nie ulotnił się przez małe okienko. Goście popijając gorącą, imbirową herbatę, czekają na główny posiłek, wypełniając czas opowieściami o wrażeniach ze szlaku. Posiłek składa się z ryżu, gotowanych warzyw, dalu oraz chapati i chociaż potrawy są raczej proste smakują wyśmienicie. Najbardziej zapamiętałem obiad, który jedliśmy trzeciego dnia trekkingu na Sandakphu. Składał się z nepalskiej zupy Gunruk, warzyw i ryżu. Był pyszny.

Dzisiaj, zgodnie z planem, mamy do pokonania sześciokilometrowy odcinek na Sandakphu. Różnica poziomów wynosi ponad 500 metrów tak, że droga pnie się bardzo stromo pod górę. Rano widoczność była dobra, ale gdy wyruszyliśmy znacznie się pogorszyła i praktycznie idziemy w chmurze. Poza tym wieje silny wiatr. To ciekawe, że na wysokości 3600 metrów rośnie tak wiele gatunków roślin: głównie drzewa iglaste i rododendrony.

Po osiągnięciu szczytu i zjedzeniu posiłku decydujemy się na zmianę planu. Zejdziemy jeszcze dzisiaj osiem kilometrów i zanocujemy w wiosce Gurdum na wysokości 2500 metrów. Najpierw droga prowadzi ostro w dół świerkowym lasem. Mijamy duże pogorzelisko. Przewodnik mówi, że pożar został spowodowany dwa miesiące temu przez nierozważnego turystę. Następnie ścieżka biegnie przez gęsty bambusowy las. Najbardziej stromy jest ostatni odcinek. Widząc z góry Gurdum schodzimy ponad godzinę po prawie pionowej ścianie. Wieczorem rozpętuje się burza. Jest bardzo silna i trwa około dwóch godzin. Towarzyszy jej potężna wichura.

Rano świeciło słońce, ale góry były zamglone. Do Rimbik pozostało nam dziewięć kilometrów. Szlak prowadzi stromo w dół dębowym lasem. Po drodze mijamy wioski składające się z kilku chat. Nie wiem jak ci ludzie żyją gdyż ścieżka, którą podążamy jest jedyną drogą łączącą ich ze światem. Następnie dochodzimy do górskiego potoku i szlak prowadzi zboczem wąwozu utworzonego przez niego. Ścieżka to wspina się na szczyt wąwozu to opadała na jego dno. Mijamy tubylców dźwigających na plecach załadowane worki oraz dzieci idące do szkoły. Po pewnym czasie droga staje się na tyle szeroka, że mogą przejechać nią jeepy.

Tego dnia czułem się nie najlepiej: bolało mnie gardło i oczy. Około dwóch kilometrów przed Rimbik poprosiłem o dłuższy odpoczynek. Przewodnik widząc mój stan, kazał nam zaczekać, a sam sprowadził jeepa. Tak, że ostatnie dwa kilometry przejechaliśmy samochodem.

W Rimbik zjedliśmy obiad a następnie udaliśmy się w czterogodzinną podróż do Darjeelingu. Około siedemnastej byliśmy w hotelu. Zmierzyłem temperaturę miałem 39.4 stopni. Zażyłem aspirynę i po trzech godzinach gorączka ustąpiła. Trekking był dla mnie zbyt męczący.

Zaczynamy powrót do Polski. Dzisiaj pierwszy etap: Darjeeling –Siliguri. Przejedziemy go pociągiem zabawką „toy train”. Jest to wąskotorówka zbudowana przez Anglików w IXX wieku i kursująca do chwili obecnej. Jest wpisana na światową listę dziedzictwa i kultury UNESCO. Podróż trwa osiem godzin. W tym czasie „pociąg” pokonuje 80 kilometrów i półtora tysiąca metrów różnicy poziomów. Z Darjeelingu wyjeżdżamy z godzinnym opóźnieniem. Najpierw podjazd do stacji Ghoom (2240 m.n.p.m.), drugiej najwyżej położonej stacji na świecie, a potem zjazd do samego Siliguri. Pociąg składa się z czterech malutkich wagoników, zabierających po kilkanaście osób. Dwa są klasy pierwszej, z wygodnymi lotniczymi fotelami, dwa klasy drugiej. Sama jazda odbywa się wzdłuż szosy, którą co chwila, gwiżdżąc przeraźliwie, pociąg przekracza. Często przejeżdżamy przez małe miasteczka. Jedziemy wówczas ulicą niekiedy tak blisko straganów, że można się poczęstować jakimś przysmakiem. Siedząc, mam możliwość zaglądania ludziom do ich mieszkań, których okna mijamy w odległości kilkudziesięciu centymetrów od pociągu. We wszystkich mijanych miejscowościach tłumy dzieci biegną za pociągiem, co chwila wskakując na stopnie wagoników celem darmowej przejażdżki. Czasami stok jest tak stromy, że pociąg aby zjechać musi cofnąć się w dół, po dodatkowym torze, a następnie kontynuuje jazdę po trzecim torze. W tym miejscu tory tworzą literę Z.

Widoczność nie była tego dnia najlepsza ale i tak roztaczające się widoki w pełni rekompensowały powolną jazdę. Generalnie przejażdżka „pociągiem zabawką” spełniła moje oczekiwania. Była ona bowiem głównym powodem wyboru, w trakcie planowania wyprawy do Indii, Himalajów Wschodnich na miejsce trekkingu.

Przedpołudnie spędziliśmy spacerując po Siliguri. Typowe hinduskie miasto, w którym nie ma zbyt wielu zagranicznych turystów. W związku z czym nie byliśmy co chwila zaczepiani przez różnego rodzaju Hindusów oferujących swoje usługi. Chociaż muszę przyznać, że stanowiliśmy, zwłaszcza Ania, obiekt zainteresowania tubylców. Po południu odlecieliśmy do Delhi.

W Delhi oczywiście zaczęło się od awantury z kierowcą taksówki, która wiozła nas z lotniska do hotelu. Kierowca wysadził nas przy dworcu New Delhi twierdząc, że dalej jest zakaz wjazdu. My upieraliśmy się, zgodnie z prawdą, że gdyby podjechał z boku do Main Bazar mielibyśmy bliżej do hotelu. W końcu musieliśmy przejść ten odcinek w pełnym rynsztunku. Nie wiem jak się ta sprawa dla niego zakończyła, gdyż Ania, na drugi dzień, będąc już na lotnisku złożyła skargę w korporacji, z której wynajęliśmy tą taksówkę. Wieczór spędziliśmy na Connaught Place, organizując sobie przejazd na lotnisko w dniu jutrzejszym.

Nasz ostatni dzień pobytu w Indiach. Po śniadaniu, zgodnie z planem, wyruszamy na dalsze zwiedzanie Delhi. Dzisiaj zwiedzamy wschodnią część miasta. Około czternastej jesteśmy z powrotem w hotelu. Krótki odpoczynek w klimatyzowanym pokoju stawia nas na nogi. Po południu jedziemy metrem na Connaught Place aby zrobić ostatnie zakupy na Pallka Bazar, wielkim podziemnym bazarze. Rzeczywiście ilość sklepów i kupujących przytłacza ale we wszystkich sklepikach prawie to samo. W końcu kupuję sobie cztery letnie koszulki w hinduskim stylu a Ania jedną.

Wieczorem jedząc kolację, na dachu naszego hotelu, obserwujemy długą i barwną procesją z okazji święta boga Ramy. W procesji biorą udział jeźdźcy na koniach, samochody i powozy na platformach, których umieszczono ołtarze bóstwa, różnego rodzaju orkiestry, tancerze oraz barwnie ubrani wierni niosący wielkie świecące lampy. Z góry obserwujemy jak procesja z trudem przebija się przez tłum zalegający Main Bazar. I to jest nasze pożegnanie z Pahargańczem.

O 22.00 z Connaught Place odjeżdżamy autobusem lotniskowym, podstawionym tylko dla nas, na lotnisko. Ponieważ nasz samolot odlatywał o 2.35 wydawało się nam, że mamy bardzo dużo czasu. Nic bardziej mylnego. Praca lotniska jest tak zorganizowana, że po odstaniu swojego w kolejkach do odprawy paszportowej i security do samolotu dotarliśmy jako jedni z ostatnich. Dokładnie o 2.50 pożegnaliśmy Indie.

Zdjęcia

INDIE / Bengal Zachodni / Darjeeling / Mahaakal TempleINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / wioska Manebhanjang - punkt startowyINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / wioska KalipokhariINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / wioska LameyohuraINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / na szlakuINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / nepalska chataINDIE / Bengal Zachodni / trekking Sandakphu / himalajskie dębyINDIE / Bengal Zachodni / Trasa Darjeeling - Siliguri / przejazd przez miastoINDIE / Bengal Zachodni / Trasa Darjeeling - Siliguri / pasażer na gapęINDIE / Bengal Zachodni / Darjeeling / Toy Train

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl