Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Chiny - Nanjing > CHINY


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / grobowiec cesarza HongwuDalszy ciąg relacji z podróży po wschodnich Chinach, którą odbyliśmy jesienią 2012 roku.

Koło dwunastej podjeżdża autobus pakuję nasz bagaż do bagażnika, wsiadamy i punktualnie o dwunastej ruszamy. W Nanchangu jesteśmy po dwóch godzinach jazdy. Po przyjeździe sprawdzamy, czy na pewno nie ma żadnych połączeń z Nankinem lub Hangzhou. Niestety informacje uzyskane w Gulingu okazały się prawdziwe. Nie zostaje nam nic innego, jak jechać na dworzec kolejowy.
Uprzejmy Chińczyk prowadzi nas osobiście na przystanek autobusów miejskich, i po sprawdzeniu na rozkładzie jazdy, palcem pokazuje nam numer autobusu jadącego na dworzec. Chwilę czekamy a potem bierzemy taksówkę, koszt 20 yuanów.
Plac przed dworcem strasznie zatłoczony. Kolejki do kas biletowych znacznie dłuższe niż podczas naszego poprzedniego pobytu. Ustawiamy się jednak, licząc na cud. Po dojściu do okienka okazuje się, że cudy w Chinach się nie zdarzają. Wychodzimy na plac. Konik oferuje nam bilety autobusowe do Hangzhou lub Nankinu (nie pamiętam) za potrójną cenę. Jakiś uprzejmy Chińczyk, mówiący po angielsku, stara się nam pomóc w uzyskaniu informacji o ewentualnych połączeniach autobusowych. Bez rezultatu. Ostatecznie decydujemy się wykorzystać posiadane bilety i idziemy do baru na obiad.
Nasz pociąg odjeżdża o 21.38 mamy jeszcze ponad cztery godziny czasu. Ponieważ nie mamy gdzie zostawić bagażu, decydujemy się wejść do budynku dworcowego i tam poczekać. Konieczność prześwietlenia bagażu i duża ilość podróżnych powodują zator. Żeby wejść do środka musimy odczekać w kolejce. Chińskie kolejki są bardzo specyficzne, to raczej tłum ludzi nacierających na siebie. Tak jest i w tym przypadku, tylko dzięki policjantom pilnującym porządku docieramy cali ale mocno wygniecieni do punktu kontroli bagażu. Wewnątrz budynku tłok trochę mniejszy. Wjeżdżamy na pierwsze piętro gdzie zauważamy restaurację Mc Donaldsa. Wydaje się najlepszym miejscem na spędzenie czasu pozostałego do odjazdu pociągu. Z trudem znajduję wolny stolik.
Po pewnym czasie zauważam, że wielu podróżnych oprócz bagażu, posiada małe składane taboreciki, podobne do tych, których używają wędkarze. Wpadam na pomysł, że mogą to być nasze miejsca siedzące w pociągu. W sklepie ulokowanym obok naszej restauracji, kupuję dwa takie krzesełka po 15 RMB sztuka i już czuję się o wiele pewniej.
Przed dziewiątą przechodzimy do poczekalni. Sala jest tak nabita, że trudno jest wejść do środka. Stoimy zatem przy wejściu, czekając aż obsługa otworzy bramki. Przepuszczamy szturmujących wyjścia Chińczyków i schodzimy na peron. Idziemy w kierunku czoła pociągu, szukając wagonu numer 4, w którym będziemy mogli zgodnie z posiadanymi biletami rozłożyć nasze krzesełka (jak się później okazało bilety mieliśmy na wagon nr 7). Konduktorka sprawdza nasze bilety i pozwala nam wejść do środka.
Przy samych drzwiach dość duży tłok. Widzę jednak, że dalej w głębi wagonu jest dużo luźniej. Jest to wagon bez przedziałów. Jego wnętrze jest podzielone na kilkanaście segmentów. Każdy segment składa się z sześciu miejsc po jednej stronie przejścia i czterech po drugiej. Proszę Anię, żeby poszła sprawdzić czy ewentualnie nie ma wolnych miejsc a sam przeciskam się z walizkami między podróżnymi. Po chwili Ania wraca z dobrą wiadomością; znalazła dwa wolne miejsca w środkowej części wagonu. Udajemy się tam natychmiast. Lokuję nasze walizki i mój plecak na górnych półkach i siadamy. Szczęście nie trwa jednak długo. Pojawiają się podróżni z miejscówkami i musimy ustąpić im miejsca.
Zauważam, że w segmencie naprzeciw są wolne dwa miejsca. Jedno przy oknie a drugie naprzeciw przy przejściu. Oczywiście natychmiast je zajmujemy. Po chwili pociąg rusza. Na razie do najbliższej stacji, mamy gdzie siedzieć. Pocieszamy się, że w najgorszym razie postoimy (lub posiedzimy na taborecikach) już tylko przez dziewięć godzin.
Okazuje się, że mamy trochę szczęścia. Na stacji zgłasza się jedna dziewczyna z miejscówką i Ania musi ustąpić jej miejsca. Proszę żonę, żeby usiadła na moim a sam staję w przejściu. Stojąc spostrzegam, że w następnym segmencie jest jedno środkowe wolne miejsce. Nie zastanawiając się wcale zajmuję je. Następny przystanek do Jiujiang. Gdy pociąg zwalnia widzę, że peron jest pełny ludzi, ale do naszego wagonu nikt nie wsiada. Zaczynam wierzyć, że do samego Nankinu będziemy mogli zatrzymać naszą zdobycz.
Ania wkrótce zasypia w swoim kąciku, ja obserwuję nocne życie w chińskim pociągu. Okazuje się, że siedzenie na taborecikach w przejściu wcale nie byłoby takie łatwe. Co pół godziny steward pchał wózek z jedzeniem i napojami. Tłumy Chińczyków wędrowały tam i z powrotem bez wyraźnego powodu. Praktycznie do samego Nankinu pociąg był zatłoczony, ale my siedzieliśmy. Myślę, że mieliśmy miejsca siedzące tylko dlatego, że Chińczycy są bardzo pragmatyczni. Nie mając miejscówki nie zajmowali miejsc siedzących. Punktualnie o siódmej rano byliśmy na miejscu.
Po wejściu do budynku dworca zostajemy otoczeni przez różnego rodzaju naganiaczy oferujących hotele, taksówki itp. Kupujemy jedynie plan Nankinu. Bez żadnego problemu kupujemy bilety do Hangzhou na 9-tego października. Będziemy podróżować pociągiem CRH, odjeżdżającym z dworca Nankin Południowy. Koszt jednego biletu, to 145 RMB, czas przejazdu dwie godziny.
Schodzimy na oficjalny postój taksówek. Czekamy w szybko posuwającej się kolejce, kierowanej przez umundurowanego Chińczyka. Mamy namierzony aparthotel Nanjing Zhixuange Hotel usytuowany przy Hongwu Rd. Pokazuję kierowcy kartkę z adresem napisanym po chińsku i ruszamy.
Do tej pory, ze względu na rezerwację biletów kolejowych czy rocznicę powstania ChRL rezerwowałem noclegi. W dalszej podróży mamy jedynie „namierzone” hotele, które z opisu wydawały się nam odpowiednie. Daje to większą niezależność, możemy np. wydłużyć lub skrócić pobyt w danym miejscu lub zmienić całą trasę, jeżeli uznamy, że nowa wersja jest bardziej atrakcyjna.
Taksówka zatrzymuje się przed trzydziestopiętrowym wieżowcem. Niestety nie widzę szyldu hotelu. Pokazuję adres siedzącemu w budce pracownikowi podziemnego parkingu, który kieruje mnie na tył budynku. Ania zostaje z bagażem na zewnątrz a ja wchodzę do środka. Portier prowadzi mnie do windy i naciska guzik. Jadę na 20-te piętro. W adresie hotelu była podana informacja „room 2003”. Domyślam się, że jest to recepcja, szukam więc tego pokoju. Po znalezieniu widzę umieszczoną na drzwiach informacje, że recepcja została przeniesiona do pokoju 2108. Wjeżdżam piętro wyżej i od razu po wyjściu z windy widzę po lewej stronie otwarte drzwi recepcji.
W środku zastaję młodą parę oraz kilkuletnie dziecko. Pomimo wczesnej pory, nie ma jeszcze dziewiątej, jest jeden wolny pokój w cenie 160 RMB za dobę. Oglądam pokój, który wydaje mi się odpowiedni. Wracam po Anię. Ania akceptuje mój wybór, zatem płacimy umówioną sumę oraz 100 yuanów zwrotnego depozytu i wprowadzamy się. Pokój jest duży, wyposażony w lodówką, kuchenkę z elektrycznym piekarnikiem, mikrofalę oraz Internet. W łazience mamy nawet pralkę. Z okna roztacza się panorama Nankinu.
Odświeżamy się po podróży a następnie idziemy kupić coś na śniadanie. W pobliżu hotelu znajdujemy sklep spożywczy a po drugiej stronie ulicy zauważam bar samoobsługowy. W sklepie, między innymi, kupuję chiński specjał; ugotowane i marynowane kurze jaja. Po rozpakowaniu z celofanu i zdjęciu skorupki wydziela się charakterystyczny ostry zapach, również smak mają dość oryginalny. Zjadam jedno na śniadanie. Ponieważ mój żołądek zaakceptował to pożywienie, kupiłem nazajutrz kilka sztuk dla „odważnych” znajomych w Polsce.
Przedpołudnie spędzamy na podziwianiu murów obronnych z czasów dynastii Ming, które w Nankinie zachowały się w dobrym stanie. Zwiedzamy również bramę Zhonghua, będącą raczej twierdzą zdolną pomieścić w przypadku oblężenia trzy tysiące żołnierzy.
Autobusem wracamy w okolice hotelu, jemy obiad w barze samoobsługowym i wracamy do pokoju. Chcemy trochę odpocząć i zaplanować jutrzejszy dzień.
Mamy opracowany system zwiedzania miast. Z przewodnika lub innych źródeł wybieramy obiekty, które zamierzamy obejrzeć. Wykorzystując, Google. maps znajdujemy linie autobusowe lub metra, prowadzące do wytypowanych obiektów. W ten sposób tworzymy coś w rodzaju grafu skierowanego pozwalającego w optymalny sposób zorganizować zwiedzanie. Dobrą stroną tego systemu jest również to, że możemy korzystać ze środków komunikacji miejskiej a nie wyłącznie z taksówek. Pozwala to na lepszą obserwację życia mieszkańców, nie wspominając o kosztach.
Wieczorem jeszcze raz jedziemy w okolice bramy Zhonghua. Mury są ładnie podświetlone a park ciągnący się wzdłuż nich, jest miejscem spacerowym Nankińczyków. Po godzinnym spacerze wracamy do hotelu.
Dzisiaj mamy w planach zwiedzenie Góry Purpurowo – Złotej oraz Pałacu Prezydenckiego. Po wyjściu z hotelu namierzamy wejście do stacji metra, z której odchodzą pociągi na Dworzec Południowy a potem kierujemy się na centralne rondo Nankinu, skąd odjeżdżają autobusy na Górę Purpurowo – Złotą.
Góra ta jest położona we wschodniej części miasta. Na jej pokrytym lasami zboczu znajdują się trzy największe atrakcje Nankinu: mauzoleum Sun Yat-sena, grobowiec cesarza Hongwu, założyciela dynastii Ming oraz świątynia Linggu. Cały teren jest bardzo dobrze zagospodarowany. Poszczególne obiekty są połączone asfaltowanymi ulicami, po których kursują elektryczne kolejki. Przejazd kosztuje 5 yuanów. Są również wytyczone oznakowane szlaki dla pieszych.
Zwiedzanie zaczynamy od mauzoleum pierwszego prezydenta Republiki Chińskiej, Sun Yat-sena. Kompleks jest ulokowany w centralnej części zbocza. Niestety w dniu dzisiejszym samo mauzoleum jest zamknięte dla zwiedzających. Można jedynie przejść przez pierwszą bramę i podziwiać pozostałe obiekty z daleka.
Grobowiec cesarza Hongwu jest położony we wschodniej części zbocza. Dojście zajmuje nam około pół godziny. Wstęp na teren nekropolii kosztuje 70 RMB, ale mamy zniżkę i płacimy połowę ceny. Organizacja zwiedzania jest taka, że chcąc zacząć zgodnie z planem tzn. od początku Świętej Drogi, należy przejść nią dwukrotnie. Święta Droga to prawie dwu kilometrowa aleja. Po obu stronach alei stoją kamienne rzeźby zwierząt. Są to zwierzęta rzeczywiste takie jak: konie, wielbłądy, lwy czy słonie oraz mityczne np. qilin. Dalej mijamy kamienne posągi urzędników i generałów. Kompleks grobowy jest usytuowany na linii północ – południe. Stanowi go ciąg bram i pawilonów, przez które należy przejść, aby dostać się do właściwego grobu. Jest nim sztucznie usypana z ziemi czasza, obecnie porośnięta gęstym lasem.
Następny obiekt, który zamierzamy obejrzeć, świątynia Linggu, jest położona na zachodniej stronie zbocza. Aby się tam dostać korzystamy z elektrycznej kolejki. Sama świątynia została wybudowana w 1929 roku ku czci ofiar tzw. ekspedycji północnej. Była to ekspedycja zorganizowana przez Czang Kaj-szeka celem poskromienia lokalnych satrapów. Zginęło w niej ponad 30 tysięcy nacjonalistów.
Autobusem nr 2 jedziemy w kierunku centrum. Wysiadamy obok Pałacu Prezydenckiego, ostatniej z zaplanowanych na dzisiaj atrakcji
Kiedy w połowie XIX wieku Tajpingowie zdobyli Nankin uczynili go stolicą „Niebiańskiego Królestwa Najwyższego Pokoju”. Przywódca Tajpingów, Hong Xiuguan, zbudował w miejscu dawnego pałacu Mingów swoją siedzibę, wzorowaną na pałacu cesarskim w Pekinie. Po upadku powstania rezydował w tym miejscu wicepremier rządu Qingów. W czasach Republiki Chińskiej, Nankin był stolicą Chin a w pałacu urzędował prezydent (stąd jego nazwa). Gdy władzę w Chinach przejęli komuniści, stolica została przeniesiona do Pekinu a w Pałacu Prezydenckim powstało muzeum, w którym przedstawiono wszystkie okresy funkcjonowania obiektu.
W pierwotnych zamierzeniach chcieliśmy jeszcze obejrzeć most kolejowy na Jangcy. Niestety brak czasu nie pozwolił na zrealizowanie tego pomysłu.
Most na Jangcy jest godny uwagi ponieważ był pierwszą samodzielną konstrukcją w komunistycznych Chinach, po zerwaniu stosunków z Z.S.R.R. w latach sześćdziesiątych XX wieku. Według propagandy maoistowskiej, był dowodem na samowystarczalność Chin. Do hotelu wróciliśmy autobusem.
Rano, metrem dojeżdżamy na dworzec południowy. Jest to olbrzymi nowoczesny budynek, wybudowany specjalnie dla kolei CRH. Wjeżdżamy na pierwsze piętro, gdzie znajduje się hall dla odjeżdżających o powierzchni większej niż hala odlotów lotniska na Okęciu. Super nowoczesne wnętrze i bardzo dobra informacja o odjeżdżających pociągach mogą zrobić wrażenie. Znajdujemy bramkę, przy której jest wyświetlany numer pociągu i zajmujemy miejsca. Po chwili zauważam, że musimy przejść na drugą stronę hallu, gdyż tam jest zejście do naszego wagonu. Okazuje się, że z jednej strony hallu są zejścia do wagonów o numerach od 1 do 10 a z drugiej do wagonów od 11 do 20. Opuszczamy Nankin zgodnie z planem i po dwóch godzinach jazdy docieramy do Hangzhou.

Zdjęcia

CHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / grobowiec cesarza HongwuCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / panorama miastaCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / mauzoleum Sun Yat-SenaCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / grobowiec cesarza HongwuCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / grobowiec cesarza HongwuCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / pałac prezydenckiCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / pałac prezydencki ogrodyCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / pałac prezydencki ogrodyCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / biblioteka miejskaCHINY / prowincja Jiangsu / Nankin / dworzec południowy

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

05-10
ROSJA - rozmowy trochę nietypowe

Do Rosji a konkretnie do Republiki Kałmucji wybrałem się dla tulipanów. Brzmi to pewnie dość dziwnie ale są tam regiony (w Kałmucji) gdzie na przełomie kwietnia i maja na stepach kwitną dzikie tulipany. Widok podobno bajkowy, tak przynajmniej można było wywnioskować po obrazkach z netu i dlatego tam pojechałem. Niestety tamtego roku wiosna przyszła wcześniej i kiedy przyjechałem, tulipany już przekwitły.

05-06
Gruzja jest piękna! Na pewno?

Przyznaje, że tytuł relacji jest dość prowokujący. Pytanie. Ile razy rozmawiając o wakacyjnych wojażach, kiedy pada słowo Gruzja słyszycie zdanie “Gruzja jest piękna”? Jak jest naprawde wie ogromna rzesza naszych rodaków odwiedzających corocznie ten kraj. Dla mnie jest to trzeci wypad do tego kraju. Pierwszy był w roku 2014, potem w 2016 i teraz, mam więc trochę wyciągniętych wniosków, porównań i przemyśleń.

05-04
Wokół Wysp Brytyjskich - część pi...
05-03
Skiathos – przerwa na nicni...
05-01
Wokół Indii i Nepalu...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl
koniec koniec }); //}); koniec koniec