Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Litwa : Kowno Wilno > LITWA


Piotr_PN Piotr_PN Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie LITWA / Kowno / Kowno / Bazylikę archikatedralna na Laisves al.Przedstawiam informacje o tym co zobaczyliśmy na Litwie i jak praktycznie odnaleźć się tam na co dzień.

Witam

Chciałbym napisać parę słów o naszym pobycie na Litwie a dokładnie w Kownie i Wilnie. Jako, że te tereny były dla mnie wcześniej nieodkryte to przed wyjazdem szukałem jakiś aktualnych informacji w sieci, niestety wszystkie wpisy były już lekko podstarzałe i nie zawierały wystarczających informacji. Dlatego też chcę się podzielić w Wami moimi informacjami i spostrzeżeniami dotyczących Kowna i Wilna.
Nasza dwuosobowa podroż odbyła się w terminie 6 – 13 kwiecień 2014 roku. Pierwszy cel to Kowno w którym spędziliśmy w sumie 6 dni, był to wyjazd prywatno-służbowy ale czasu na zwiedzanie było sporo.

Dzień 1. - niedziela

Około 4 nad ranem ruszamy z Poznania autostradą w kierunku na Warszawę, podróż przebiegła sprawnie choć kosztownie bo 3 bramki kosztowały nas 42 złote. Następnie jedziemy trasą z Wa-wy na Wyszków, potem Łomża, Augustów, Suwałki aż do przejścia granicznego w Budzisku. Trasa z Wa-wy do przejścia granicznego też przebiegła sprawnie, obiektywnie trzeba przyznać ze trasa ta ma całkiem dobre nawierzchniowo drogi. Teraz ważna kwestia jaką jest wymiana polskich złotówek na litewskie LITY. Pieniądze wymieniliśmy kawałek za Suwałkami, po prawej stronie był taki ogromny parking dla tirów, z jakaś restauracją i kantorem oczywiście. Generalnie od Suwałek do granicy to kantory są co kawałek a to na jakiejś stacji a to w jakimś sklepie, niektóre czynne nawet 24 h, w weekendy oczywiście też otwarte. Pieniądze wymieniamy po kursie 1 lit = 1,24 zł ( w Poznaniu lity można wymienić w kantorze na placu Wolności lub w kantorze w centrum handlowym Auchan – Komorniki w cenie ok. 1,30 -1 35 zł za 1 lita, w żadnym innym kantorze nie znalazłem).
Przejazd przez granice sprawy a na terenie Litwy przełączamy się w inny tryb jazdy z racji na rzekomo wysokie mandaty za prędkość co potwierdzają na CB mijani przez nas polscy tirowcy. Cały czas podążamy przepisowo średnio 70 – 90 km/h. Litewskie drogi dobre, szerokie, w każdej mniejszej miejscowości fotoradar przed którym ostrzega nas biały znak z ikonką coś a’la Wi-fi. My jedziemy trasą przez Marijampol trasą E67 aż do samego Kowna. Po drodze minęliśmy jeden patrol policji z suszarką.
Z racji tego, że w Kownie zostajemy do piątku to wybraliśmy hotel KAUNAS CITY ** w samym centrum – przy głównym deptaku czyli Laisves al. 90 czyli przy alei Wolności.
Teraz kilka słów o hotelu choć ma tylko dwie gwiazdki to zdecydowanie komfort o wiele wyższy. Zaletą dodatkową jest posiadanie zamykanego parkingu wjazd od ul. L. Sapiegos . Mianowicie hotel jest w sąsiedztwie bodajże urzędu miasta i za tymi budynkami jest duży wspólny parking, aby się na niego dostać to trzeba zadzwonić albo puścić głuchacza (żeby nie płacić w roamingu za dużo) na numer podany na szlabanie wtedy Pani z hotelu otwiera szlaban. Miejsca parkingowe dla gości hotelowych niby są wyznaczone ale często zajmują je pracownicy urzędu bądź zastawiają samochody, jednak każdy z tych kierowców zostawia za szybą nr. telefonu i można zadzwonić i ktoś zaraz zejdzie i odjedzie. Zapewniam sprawdziłem bo byłem zastawiony i sam też zastawiałem. Nikt nie robi problemu każdy z uśmiechem odjeżdża. Trzeba wspomnieć, że na wszystkich ulicach w centrum obowiązuje strefa a ceny za godzinę wahają się od 1 LTL do 3 LTL.
Wracając do hotelu to obsługa sprawnie mówiąca po angielsku, życzliwa i pomocna dosłownie w każdej kwestii. Lokalizacja hotelu też idealna bo wszędzie praktycznie chodziłem pieszo. Jedyny minus to taki, że pokój mieliśmy na ostatnim 4 piętrze a na dachu były jakieś urządzenia od klimatyzacji i w nocy było słychać lekkie buczenie tzn. ja słyszałem moja ładniejsza połowa stwierdziła, że wymyślam ;) Zgłosiłem to do hotelowej recepcji, przeprosili za niedogodności i od razu zaproponowali inny pokój jednak, że ten incydent miał miejsce pod koniec pobytu więc jeszcze jedną noc prze pękałem. My mieliśmy tez pokój od podwórza więc widok raczej średni no i na dole w hotelu jest sklep IKI coś a’la nasza Żabka no i często wcześnie rano przyjeżdżały dostawy co było słychać ale że my też wstawaliśmy wcześniej to nie było problemu. Do dyspozycji mieliśmy pokój dwuosobowy z ogromnym łóżkiem, własna łazienka, telewizor, wi-fi i to bardzo sprawne, wszystko ładne i zadbane. Hotel za 5 nocy dla dwóch osób bez śniadań kosztował nas 220 euro czyli 924 zł.
Tego samego dnia zaliczyliśmy jeszcze spacer po deptaku i nad rzekę, z racji tego że było słonecznie to miasto zrobiło się bardzo malownicze.

Trasa Poznań – Kowno to 700 km, zajęło nam to niecałe 9 godzin. Ale zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę w Łomży.

Kowno Dzień 2 poniedziałek.

Pogoda się lekko zmieniła, mniej słońca i trochę chłodniej od rana trochę spraw zawodowych ale potem w ramach ciekawości udaje się zobaczyć wielkie targowisko URMAS wszyscy poznani przeze mnie Litwini mówili, żeby jechać i zobaczyć, więc tak zrobiłem ale byłem tak krótko. Ogólnie rzecz ujmując to duże zadaszone targowisko gdzie możemy kupić wszystko: owoce, ubrania, biżuterie itp.
Na Urmas pojechałem samochodem, trzeba przyznać, że drogi w mieście Kowno mają nawet po 3 pasy w jedną stronę. Skrajny prawy jest z reguły dla autobusów, trolejbusów i takich małych busików typu spriter. Byłem w lekkim szoku gdy jechałem droga dwukierunkowa z każdej stron po 3 pasy czyli w sumie 6 ale jedyną linią wyznaczająca pas, była linia oddzielająca kierunki jazdy - podwójna ciągła, mimo tego każdy wiedział jak ma jechać. Litwini u siebie jeżdżą przepisowo i kulturalnie, choć byłem chyba jedynym autem z polskimi rejestracjami w Kownie, to nie trąbili, nie krzyczeli jak coś „wywinąłem” tak jak ma to miejsce często u nas – niestety. Kierowcy chętnie puszczają pieszych a i sami piesi nie ładują się pod koła. Dużym udogodnieniem na skrzyżowaniach jest sygnalizacja. Po pierwsze gdy dojeżdżamy do skrzyżowania i jest zielone a mają się zaraz zmienić światła to zielone zaczyna migać a potem jak u nas żółte i czerwone. Do tego dodatkowe sygnalizatory są naprzeciwko skrzyżowania co znacznie ułatwia obserwacje świateł a nie tak jak u nas, często sygnalizator jest „do góry” i trzeba się przytulić do kierownicy. Natomiast światła dla pieszych maja liczniki czasu, pokazujące za ile sekund zapali się zielone.

Później mieliśmy jeszcze spotkanie służbowe więc tyle zwiedzania.

Kowno Dzień 3 Wtorek.

Na poranne spotkanie postanowiliśmy dotrzeć autobusem, nieświadomy niczego udałem się do kiosku z gazetami kupić bilet, tam starsza Pani sprzedająca choć, nie mówiła w żadnych obcym języku to z uśmiechem na twarzy i dużą dozą cierpliwości wytłumaczyła mi, że jednorazowy bilet kupujemy u kierowcy za 2,4 LTL ( lit) lub jak wszyscy trzeba nabyć taką kartę która się ładuje kasa i skanuje przy wejściu do autobusu. Potem udaliśmy się na przystanek, kupiliśmy bilety u kierowcy. Wszyscy do komunikacji miejskiej wchodzą przednimi drzwiami i albo kupują bilet albo skanują kartę, kto tego nie zrobi jest proszony przez kierowcę o zeskanowanie karty przez mikrofon. Generalnie za to 2,4 można objechać całe miasto. A autobusu ( Solarisy) są raczej puste, a to z racji na rozbudowaną sieć komunikacyjną.
Po porannym spotkaniu przez stary cmentarz w Kownie mieszczący się przy ulicy Vytauto pr. ( nie będę się rozpisywał o tym miejscu to już każdy doczyta sobie sam, wspomnę tylko, że korzystałem z przewodnika kupionego w Polsce pt: Litwa, Łotwa i Estonia wyd. Bezdroża, kupionego w Auchan na promocji za 7 zł oraz z przewodnika anglojęzycznego po mieście który dostaliśmy w hotelu) udaje się do centrum handlowego Akropolis. Duży obiekt z masą sklepów( jest tam też pewno wymiarowe boisko hokejowe), robię tam szybkie zakupy w sklepie MAXIMA taki duży Piotr i Paweł ;) Aaaa co ważne w każdym sklepie, przy każdej kasie mamy duży wyświetlacz specjalnie dla nas na którym widać co ile kosztowało i ile jest łącznie do zapłacenia. Dzięki temu nie trzeba się męczyć przy kasie.

Kolejny punkt dnia to obiad na deptaku w czymś to nazywa się Kepyklele czyli po polsku piekarnia, oczywiście do wyboru cała masa ciastek drożdżówek i kto wie czego jeszcze tam ale mają i jakieś dania obiadowe, średnia porcja, którą można się najeść to koszt od 5 do 10 LTL więc bardzo przyzwoicie. Trzeba przyznać, że mieszkańcy Kowna chętnie korzystają z takich miejsc. Cały dzień są one pełne ludzi. Ale także wszystkie kawiarnie i inne miejsca są od 8 rano do późnego wieczora pełne. W Kownie jakby czas płynął wolniej, tam nikt się nie śpieszy, tam każdy ma czas na rozmowę.
Apropos czasu to na Liwie jest godzina do przodu.
Kolejny punkt dnia to zwiedzanie miasta z przewodnikiem, które zorganizował nam nasz litewski partner biznesowy. Ruszamy z pod hotelu w stronę starego miasta i ulicy – deptaku Vilniaus gatve (gatve po litewsku to ulica). Po drodze zahaczamy o kościół św. Gertrudy, bardzo stary, obecnie w renowacji, potem idziemy na ul. Nemungo g. gdzie można zobaczyć pozostałości po żydowskiej architekturze, obecnie w tym budynku znajduje się szkoła muzyczna. Do Vilniaus g. tam oglądamy dom Gubernatorski, dalej kierujemy się w stronę ratusza po drodze wchodzimy do bazyliki archikatedralnej św. Piotr i Pawła, do którego można śmiało wejść i obejrzeć, naprawdę polecam.
Potem ratusz, można wejść jest w nim muzeum ale nie wchodzimy, potem udajemy się w stronę domu Perkuna, obor mamy zaraz kościół wniebowzięcia NMP, a raz obok rzeka Niemen po litewsku Nemunas, bardzo ładne widoki. Kolejno wracamy w okolice ratusza i udajemy się obejrzeć kościół św. Trójcy, Klasztor Bernardynów i kościół który jest w ciągłem renowacji czyli kościół św. Jerzego. Obok mamy zaraz mury zamku Kowieńskiego na które możemy wejść i podziwiać okolice. Tu nasza wycieczka z przewodnikiem się kończy a my udajemy się kawałek za zamek, gdzie schodzi się rzeka Niemen (Nemunas) z Wilią (Neris). Malowniczo i romantycznie ;)
Jeżeli ktoś chciałby kupić pamiątki to najwięcej sklepów znajdziemy na Vilniaus, ja osobiście zaopatrzyłem się w sklepie zaraz przy kościele św. Piotra i Pawła (najlepsze ceny) , w tych sklepach obsługa mówi po angielsku. Ceny różne w zależności co chce się kupić, np. magnesy na lodówkę to kwota od 3 do nawet 15 LTL, pocztówki 1 – 3 LTL.

Kowno Dzień 4 środa

Oczywiście tego dnia było kilka spotkań zawodowych ale po południu udajemy się na Morze Kowieńskie, zwane też zalewem Kowieńskim, chodzi o to że jak budowali tame na Niemnie to musieli zrobić też jakiś zbiornik wodny i tak powstało morze, które jest zlokalizowanie na terenie wiosek z których musieli przesiedlić mieszkańców, obszar zalewowy naprawdę duży widoki ładne, jest tam plaża, do tego mała przystań, wygląda ładnie, choć my trafiliśmy na zimną pogodę tego dnia. Gdy w Polsce już wybuchła wiosna tutaj jeszcze wszystko było ospałe. Zaraz obok, na wzniesieniu mamy klasztor Kamedułów w Pożajściu, bardzo duży obszar, my byliśmy po godzinach zamknięcia, jak podaje przewodnik otwarty jest : wt – pn 10 – 17, sob 10-16.

Po zwiedzaniu tego miejsca jedziemy zobaczyć centrum handlowe MEGA mieszczące się przy ul. Islandijos road 32. Trzeba przyznać, ze jest naprawdę mega !. Jego główną atrakcją jest fakt posiadania akwarium z kawałkiem rafy koralowej, 6 szt. takich małych rekinów i inne egzotyczne ryby, podobno kosztowało 3,5 mln euro, takie informacje przeczytamy przy akwarium. Dodatkową atrakcją ma być możliwość obejrzenia karmienia tych rekinów które to odbywa się dwa razy dziennie, rano i popołudniu chyba koło 17 – tej. W centrum handlowym mamy wszystkie sklepy jak w Polsce, butki z odzieżą, butami, biżuterią itp. jest Jysk, Reserved i cała masa innych, jest też sklep o nazwie bodajże CSSD czyli takie połączenie Leroy Merlin z Ikeą i Julą, można tam kupić wszystko od mydła po farbę do ściany. Na piętrze mamy tak jak w polskich galeriach cześć gastronomiczną. Na parterze idę jeszcze zobaczyć do sklepu RIMI czyli taka sieciówka typu Real czy Tesco. Na litwie jest cała masa Polskich produktów, np. mleko Łaciate, woda nałęczowianka, czy Pepsi wszystkie te produkty opisane są po polsku, zresztą słodycze itp, też. Średnie ceny czekolady wahają się od 2,5 do 4 LTL, za piwo zapłacimy podobnie, co do tego trunku to się zawiele nie wypowiem kupiłem choć to „dla rodziny” ja osobiście jestem abstynentem. Mi szczególnie do smaku przypadły batoniki o jakże urokliwej nazwie PUPA ;) Smaczne a cena batonika to ok 0.50 LTL. W ich sklepach nie ma jakiś rewelacji i produktów których byśmy nie kupili u nas, więc nie ma jakiegoś szoku czy zaskoczenia.

Kowno Dzień 5 Czwartek

Od rana trochę padało ale jak tylko przestało ruszyliśmy w miasto. Wspomnę także że warto zobaczyć Bazylikę archikatedralna która jest na końcu Laisves al., w ciągu dnia drzwi są otwarte i można wejść do środka. A gdybyśmy minęli bazylikę i szli daje prosto Laisves al. po jakiś 400 metrach dochodzimy to wysokich schodów jak je pokonamy przejdziemy przez park, potem przez ulice i jesteśmy przy Uniwersytecie sportowy, przed nim jest taki duży plac a za nim park w którym są same dęby. Mamy też pomnik upamiętniający dwóch litewskich lotników którzy kiedyś lecieli bez przerwy z Nowego Jorku na Litwę przez 37 godzin ale niestety rozbili się w Polsce pod Myśliborzem. Drugie miejsce upamiętniające ich wyczyn jest przy naszym hotelu, jest tam tablica pamiątkowa i miniaturka samolotu.
Ale wracając do miejsc z tego dnia to postanowiliśmy zobaczyć Kowno z góry w tym celu udaliśmy się pieszo do Kościoła Zmartwychwstania przy ulicy Zemaciu g. taki duży biały Kościół, był widoczny z naszego okna w hotelu. Tam można wejść na górę na duży taras i podziwiać widoki. Jeżeli chcemy wjechać windą to 8 LTL/ osoba ale my wchodziliśmy po schodach 4 LTL za osobę. Schody pokonuje się bardzo szybko i bez żadnego problemu. Widok z góry na całe miasto, choć my trafiliśmy na pochmurny dzień. Na dole w kasie bardzo sympatyczny starszy Pan mówiący trochę po polsku.
Następnie tuż obok kościoła mamy kolejkę Funikuler (pochodzą z roku około 1933) bardzo piękne kolejki takie króciutkie wagoniki którym zjeżdżamy w dół. Płacimy na dole 1 LTL za osobę, kolejka na mieści się przy ulicy Putvinskio i czynna jest od 8 do 18.
Na tej samej ulicy jakieś 100 metrów od dolnej stacji tej kolejki mamy restauracje Pompeja, takie małe ciekawe miejsce w którym tego wieczoru nasz biznesowy partner zorganizował dla nas kolacje na której to wraz z szefem kuchni przygotowaliśmy własnoręcznie cepeliny czyli takie duże „pyzy” z nadzieniem bądź to mięsnym bądź serowym, musze przyznać że dobre.
Zanim jednak tego wieczoru udaliśmy się do restauracji Pompeja wybrałem się już sam pieszo na druga funikulere, która znajduje się przy mocie którym wjeżdżamy do Kowna, mieści się przy ulicy Amerikos Letuviu, na górze mamy punkt widokowy z którego widać całe miasto z jego zabytkami rewelacyjny widok gorąco polecam ! Wjazd kolejką jeszcze ładniejszą niż ta poprzednia kosztuje 2 LTL za osobę i to w jedną stronę, na to wzgórze można się dostać schodami które są zaraz obok kolejki. Płacimy u Pani która jest w wagoniku. Kolejka jest czynna 8 – 10 potem przerwa i 13-18.

Kowno - Wilno Dzień 6 Piątek

Od rana jeszcze jakieś sprawy zawodowe a potem ruszamy do Troki tam zwiedzanie zamku takim ekspresem i ruszamy do Wilna. Z racji tego, że w Wilnie zostajemy tylko dwie noce, szukaliśmy najtańszej opcji hotelowej ale w miarę normalnych warunkach. Wybór padł na hotel Europa Stay Vilnius. Jest to hotel kawałek od centrum ale autem na starówkę to kilka minut. Hotel mieści się przy ulicy Ažuolyno g. 7, to jest nie tylko hotel ale taki ośrodek sportowy, są tam między innymi korty tenisowe, przed hotelem jest duży parking który w ciągu dnia zapełnia się autami, ale za to z okna widzimy nasz pojazd. Co prawda panorama z okna nieciekawa bo po drugiej strony ulicy jest cmentarz, obok zresztą też. Sam hotel niby ma 3 gwiazdki ale zdecydowanie poziom niższy od tego z Kowna. Zdjęcia pokoju na stronie internetowej wyglądały o wiele lepiej niż w rzeczywistości, ściany w niektórych miejscach przybrudzone, na łączeniach odchodziła tapeta no i słychać każdy dźwięk z korytarza czego w Kownie nie było, ściany między pokojami tez cienkie, rano było słychać wibrujący telefon u sąsiada :D choć byłem przekonany, że to jeden z naszych :D Za dwie noce ze śniadaniem za dwie osoby zapłaciliśmy 52 euro czyli 218 zł. Śniadanie w formie stołu szwedzkiego więc można się najeść do woli. Zjedliśmy i żyjemy ;) tego samego popołudniu udajemy się na wieże telewizyjną,która mieści się przy Sausio 13-osios g. Kasa czynna od 11-22. Mamy kilka opcji jeżeli chodzi o opłaty, jeżeli chcemy wjechać na samą wieże i tylko podziwiać widoki to płacimy 21 LTL za osobę, natomiast możemy wjechać za 14 LTL ale musimy zamówić coś w restauracji z menu „świątecznego” a tam wszystko zaczyna się w okolicach 50 LTL. My wybraliśmy pierwszą opcje za 21 LTL. Wjeżdżamy na 18 piętro w niecałą minutę, na samej górze czujemy jak zatykają się nam uszy, otwiera się winda i widok na całe Wilno. Przy oknie mamy taką platformę która w niecała godzinę wykonuje pełen obrót. My się załapaliśmy na zachód słońca więc było malowniczo. Po oglądaniu trzeba poprosić kelnera żeby zeskanował specjalną kartę i otworzył windę. Na powrocie jakieś małe zakupy w IKI które jest niedaleko wieży.

WILNO Dzień 7 Sobota

Pod tym adresem możemy wirtualnie zwiedzić niektóre zabytki Wilna:

www.panoramas.lt

Rano ruszamy do centrum, wiedząc już że całe centrum jest „ostrefowane” szukamy miejsca do zaparkowania za darmo z racji tego ze poszperałem wcześniej w internecie to parkujemy na nowo wybudowanym osiedlu mieszkaniowym mieszczącym się przy ul. Olimieciu g. Widać je, to takie białe budynki. Potem pieszo ruszamy w miasto najpierw kilka zdjęć z Katedra a później ruszamy do domu Adama Mickiewicza które w soboty otwarte jest o 10 – 14. Mieści się ono Bernadiu g. 10. Wejście kosztuje 4 LTL od osoby. Tam wita nas dyrektor tego muzeum, pokazuje nam pierwsza sale, a raczej pokoik z rękopisami Mickiewicza, puszcza nam tez lektora który czyta kilka informacji o Mickiewiczu, po chwili Pan dyrektor wraca i sam zaczyna opowiadać, okazuje się bardzo życzliwym, zabawnym facetem z ogromną wiedzą i poczuciem humoru, mówi bardzo płynnie po polsku. Następnie zabiera nasz do następnych pokoików, w jednym z nich spał Adaś jak mówi o nim dyrektor ;) mamy tam sufit i podłogę z czasów Adasia a także biurko na którym napisał „Grażynę” i krzesło na którym napisał „Pana Tadeusza”. Dyrektor pozwala dotykać eksponatów i robić zdjęcia, co dla nas było lekkim szokiem znając polskie doświadczenia muzealne. Na sam koniec Pan zabiera nas do piwnicy w której jest takie „piekiełko”. Jest tam sala wizytowa w której gościł między innymi polskich prezydentów. Jest tam kilka portretów kobiet Adasia. Pan dyrektor ma misje przedstawienia światu Mickiewicza jako normalnego faceta który pisał wyśmienite książki, a nie jakieś „bożyszcze literatury” opowiada o jego życiu osobistym o tym że Adaś był biedny i bardzo „kochliwy”. W muzeum spędzamy dobra godzinę, dostając lepszą lekcje historii o Mickiewiczu i jego twórczości niż przez całe lata nauki w Polsce. Pan dyrektor mówi nam jeszcze, o domu Słowackiego który jest ulice obok i jeżeli chcemy to może tam zadzwonić i nas zapowiedzieć bo prowadzi to jego znajomy. Ale my chcemy zobaczyć miasto więc dziękujemy bardzo za spędzony czas i informacje i ruszamy dalej. Ponadto Pan dyrektor wspomniał, że wszyscy Litwini zgodnie potwierdzają słowa że stare miasto w Wilnie jest polskie i to Polakom właśnie zawdzięczają jego formę.
Kolejno zwiedzamy kościół św. Anny i kierujemy się do Ostrej Bramy, po drodze mijamy ratusz. A żeby się dostać do obrazu to wchodzimy do takiego kościoła, stojąc u podnóża obrazu mamy drzwi po lewej otwieramy je, schodami na górę i mamy obraz, tam spotykamy modlących się ludzi, spędzamy chwile podziwiając to dzieło i ruszamy na cmentarz Rossa. Idziemy tam pieszo, to jest kawałek idziemy jakiś kwadrans, okolica nieciekawa, pod cmentarzem stoi Pan który sprzedaje znicze, mówi po polsku, można zapłacić złotówkami. Idziemy zobaczyć grób z sercem Piłsudskiego, oglądamy groby żołnierzy aż tu nagle pojawia się młody chłopak który chce od nas pieniądze niby na wyjazd do Polski, mówi że przyjmie też złotówki, za chwile pojawia się jeszcze dwóch już nie podchodzą tylko obserwują, przyznać musze że lekko się wystraszyliśmy, dlatego na górę cmentarza nie idziemy, mamy obawy kto jeszcze wyjdzie zza muru. Kto wie co się zaraz wydarzy, widzą że mamy aparat, pieniędzy mieliśmy niewiele więc nie za wiele zyskaliby na „skrojeniu nas”. Nie zastanawiając się wiele w tempie szybkim ruszamy do centrum, niestety byliśmy pieszo i byliśmy jedynymi zwiedzającymi w tej okolicy, tak więc pomocy znikąd. A te chłopaki nie wyglądały na „przewodników”. Dlatego proszę jak wybieracie się na cmentarz na Rossie to jakaś grupą chociaż ze 4 osoby a nie w 2 tak jak my. No i lepiej czymś podjechać a nie pieszo. Po tym incydencie jesteśmy mocno zniesmaczeni ale staramy się o tym nie myśleć i zwiedzamy dalej. Idziemy na stare mury obronne skąd też ładnie widać miasto w tym górę trzech krzyży i wieże Giedymina.
Potem kierujemy się w stronę uniwersytetu Wileńskiego, jeżeli chcesz zwiedzić dziedziniec trzeba zapłacić kilka LTL już nie pamiętam ile, w każdym razie my odpuszczamy, obok mamy Pałac Prezydencki, więc szybka fotka i szykujemy się do powrotu bo czujemy już zmęczenie, trochę się nachodziliśmy. Idziemy po samochód i ruszamy do hotelu.

Wilno – Polska Dzień 8 Niedziela.

Po wczorajszym zwiedzaniu Rossy niesmak pozostał, wiec uznaliśmy że opuszczamy Litwę i pozwiedzamy trochę Polskę. Po śniadaniu opuszczamy hotel tankujemy jeszcze samochód, paliwo w tej samej cenie co u nas. w cenie od 4,50 – 4,60 LTL za litr. Na Litwie dominują stacje, Lukoil, Statoil oraz BP ale nie to znane nam dobrze z zielonym logo tylko BP na niebieskim tle w rozwinięciu BALTIC PETROLEUM ;) Na stacji płacimy wszystkimi drobnymi monetami, ponieważ ich w Polsce nie można wymienić.
Z Wilna jedziemy przez Prienai do Marijampole(trasa malownicza ale niestety sporo nadrobiliśmy) i kierunek przejście graniczne w Budzisku. Zaraz za przejściem granicznym, po prawej stronie w Polsce mijamy taki niewielki bar z kantorem, tam jest taki bardzo życzliwy Pan, wymieniamy pieniądze i swoje spostrzeżenia dotyczące Litwy. Pieniądze wymieniamy po kursie praktycznie 1:1/ Następnie wracamy już inną trasą. Suwałki, Augustów, Ełk, Orzysz, następnie mamy chcemy się dostać nas jezioro Śniardwy i skręcamy w leśną drogę w lewo którą pokazała nam nawigacja pomiędzy miejscowościami Okartowo a Wężewo i przypadkiem docieramy do Mazurskiej Służby Ratowniczej, tam Pan pilnujący całego dobytku, który na razie jest pusty, pozwala nam się tam pokręcić i porobić zdjęcia. Następnie wracamy na trasę. Następnie Mikołajki, cały czas mamy piękne słońce ale już do Mrągowa wjeżdżamy w ulewie. Kolejny punkt to Olsztyn, tutaj pogoda bardzo ładna, wjeżdżamy na starówkę, parkujemy auto i idziemy zjeść obiadokolacje w pierogarni, polecam było smacznie. Po dłuższej przerwie ruszamy w kierunku Ostródy, potem Iława, Grudziądz, Bydgoszcz i tak docieramy do domu. Po drodze mój pilot ;) czyta w przewodniku co mijamy i ewentualnie jak japońscy turyści robimy fotki z auta.
Z Wilna wyjechaliśmy o 10 czasu polskiego do domu docieramy o 23:55 :D Zrobiliśmy 800 km, trasa zajęła nam 14 godzin, prowadziłem tylko ja, jestem wykończony.

Teraz kilka zdań podsumowania.

Ja osobiście bardzo polubiłem Kowno, ludzie życzliwi, nie śpieszą się mają czas, chcą pomóc innemu. To miasto jest taki ciepłe i przyjazne. Po mimo, że miasto wygląda na biedne to ludzie bardziej nastawieni europejsko. Wilno z kolei nastawione na turystów to ewidentnie widać podział na biednych i obrzydliwie bogatych. Chodzący po ulicach „element” który chce wyłudzić od nas pieniądze na alkohol mówi w każdym języku byle wyciągnąć pieniądze. Ja Litwę będę wspominał ciepło, jeżeli jeszcze kiedyś tam pojadę a mam nadzieję, że się uda to jadę do Kowna, za Wilno dziękuję. Z ważnych rzeczy to trzeba pamiętać, że Litwini znają język polski tylko raczej go nie używają, np. młoda dziewczyna – ekspedientka w Kownie przy kasowaniu towaru mówiła po Litewsku, my miedzy sobą po polsku a po zapłaceniu podziękowała za zakupy po polsku, zapraszając nas ponownie, wiec lekko się zdziwiliśmy. W Wilnie jak tylko usłyszą język polski to pojawiają się naciągacze. Zaskoczeniem na pewno jest życzliwość na drodze, tak nikt nie krzyczy, nie zajeżdża drogi, i wpuszczają się do ruchu nawzajem. Ledwo wróciliśmy do Polski i podjechałem w Suwałkach na stacje jakiś nerwowy tym otrąbił nas, rzucił paroma „panienkami” bo za wolno tankujemy, więc krótkim słowami powiedziałem żeby zatankował obok, zrobił się purpurowy i zatankował obok. No cóż, bywa ;)




Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z tej wyprawy, Litwa to ładny kraj z bogatą historią, trochę się rozpisałem ale z racji na brak bieżących informacji o tym kraju chciałem coś napisać. Jeżeli ktoś chciałby jeszcze o coś zapytać to proszę śmiało pisać. Jeżeli gdzieś popełniłem jakieś błędy, też proszę pisać. Mam też sporo zdjęć.

Pozdrawiam Piotr

Zdjęcia

LITWA / Kowno / Kowno / Bazylikę archikatedralna na Laisves al.LITWA / Kowno / Kowno / Funikuler Kowno LITWA / Kowno / Kowno / Funikuler Kowno cz IILITWA / Kowno / Kowno / Panorama KownaLITWA / Kowno / Kowno / Ratusz w Kownie

Dodane komentarze

marko988 dołączył
24.04.2014

marko988 2014-04-24 13:45:51

Możesz jeszcze sprawdzić bazę wiedzy i firm ubezpieczeniowych: http://asekura.pl
.
.
baza firm ubezpieczeniowych
http://asekura.pl

[url="http://asekura.pl"]baza firm ubezpieczeniowych[/url]
[url='http://asekura.pl']baza firm ubezpieczeniowych[/url]
[url=http://asekura.pl].[/url]
[url=http://asekura.pl]baza firm ubezpieczeniowych[/url]

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl