Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wyprawa do Nordkapp > LITWA, ŁOTWA, ESTONIA, NORWEGIA, SZWECJA, FINLANDIA


Sypialny w podróży Sypialny w podróży Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie LITWA / miasto / Kowno / Pierwszy posiłek na obczyźniePrzedstawiamy kolejny patronat medialny Globtrotera! Tym razem Wyprawa do Nordkap, czyli w skrócie: 3 państwa, 5 osób, 8763 km, 28 dni i 27-letni bus.

3 całe państwa, 5 osób, 8763 km, 28 dni i 27-letni bus to krótkie liczbowe podsumowanie naszej pierwszej wycieczki – Wyprawy do Nordkapp.

Blisko miesięczne wakacje, które zorganizowaliśmy wraz z dziewczyną i znajomymi pochłonęły z naszych portfeli ponad 20 tysięcy złotych, ale dostarczyły ogromnej satysfakcji i napędziły nas do organizacji kolejnych, tego typu, wyjazdów.

Start Wyprawy

Cała podróż rozpoczęła się 5 sierpnia i niestety zgodnie z zapowiedziami jej początek, z wczesnych godzin popołudniowych przesunął się na północ. Nie wiem czy też tak macie, ale zawsze, gdy człowiek wybiera się na wymarzone wakacje to albo o czymś zapomni, albo złapie gumę jeszcze pod domem, albo nie zamknie mieszkania. U nas główną przyczyną opóźnienia okazał się totalny brak doświadczenia w pakowaniu auta (przez miesiąc także domu). Do nocy upychaliśmy każdy zakamarek busa puszkami szprotek w oleju, paczkami chusteczek czy narzędziami, z których na szczęście nie musieliśmy korzystać. Tuż przed dwunastą w nocy, po ostatnich pożegnaniach z rodziną, ruszyliśmy w kierunku Helsinek. Tak naprawdę, to właśnie to miejsce uznajemy za oficjalny początek przygody. Tysiąc kilometrów do stolicy Estonii – Tallina, skąd zabrał nas ogromny, nowoczesny prom pokonaliśmy właściwie bez postoju. Kierowców, a było ich trzech, poratował jedynie krótki, dwugodzinny postój w Litwie.

Zdjęcia: Kowno, miasto, Pierwszy posiłek na obczyźnie, LITWA
Kowno, miasto, Pierwszy posiłek na obczyźnie, LITWA



Zdjęcia: Ryga, miasto, Pierwszy McDonald za granicą, ŁOTWA
Ryga, miasto, Pierwszy McDonald za granicą, ŁOTWA



Inspirująca Skandynawia

Po prawie 4-godzinnym rejsie i zakupach na pokładzie promu, gdzie, jak się później okazało, pamiątki były najładniejsze i najtańsze (fantastyczne breloczki z Muminkami po jedyne 5€), znaleźliśmy się w stolicy Finlandii. Kraj, którego nazwa kojarzy się głównie, nam Polakom, z wysokoprocentowym alkoholem odebraliśmy bardzo pozytywnie i z chęcią do niego wrócimy. To tutaj odkrywaliśmy świat naszej dobranocki „Muminków”, w którym z powodzeniem można spędzić cały dzień, co szczególnie polecamy na wycieczkach z własnymi dziećmi (wejściówki po 25€ od osoby). Poza bajeczną krainą odwiedziliśmy także wspaniały park rozrywki w Tampere (37€ za osobę, ale w cenie także wieża widokowa, delfinarium i zoo), słynne skocznie narciarskie w Kuopio, w którym zdecydowaliśmy się także na indywidualny lot hydroplanem (koszt 250€ za 5 osób) oraz Laponię – miejsce, gdzie spotkać można tego jedynego i prawdziwego św. Mikołaja. Co prawda w lecie to miejsce jest pewnie mniej atrakcyjne, niż w zimie, ale nie zmienia to faktu, że cały rok można tam pozostawić listy ze swoimi życzeniami, jak również wyposażyć się w mnóstwo przepięknych i kosztownych pamiątek.

Miłym dodatkiem jest możliwość zamówienia listu od św. Mikołaja w prawie każdym języku (także w naszym), co nie kosztuje zbyt wiele, bo tylko 7€, a na pewno wprowadzi w zachwyt nie tylko dziecko oraz możliwość zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia z nim, o zgrozo(!), za 40€. Mało tego, to właśnie w Finlandii spotkaliśmy pierwsze renifery, które później, co kilka kilometrów tarasowały wszystkim drogę. To tu także zaczęły się białe noce, dzięki którym mogliśmy zwiedzać Skandynawię przez całą dobę. Ze świątecznej wioski udaliśmy się już prosto do Przylądka Północnego – po drodze zaliczając na chwilę najdłuższy w Europie tor saneczkowy w Ruce, ale jeśli macie specjalnie do niego zbaczać z trasy to naszym zdaniem nie jest to konieczne oraz granicę państwa z Norwegią. Pokonując kilkaset kilometrów, trudnych, górzystych dróg (trzeba przyznać także, że bardzo dobrej jakości) i płacąc majątek za wjazd na parking centrum turystycznego na Nordkapp, bo w przeliczeniu za naszą piątkę aż 300 zł, mogliśmy obwieścić sukces Wyprawy. Tytularny cel został osiągnięty. Na miejscu spędziliśmy dwie doby podczas których rozkoszowaliśmy się cudownymi widokami, ale podczas których także bardzo zmarzliśmy. Temperatura bowiem osiągała maksymalnie kilka stopni na plusie. Dalej było jeszcze ciekawiej. Następnym punktem na trasie były Lofoty. Archipelag na Morzu Norweskim, który dla wielu stanowi pocztówkę całej Norwegii przywitał nas dżdżystą pogodą i intensywnymi mgłami, które znacznie utrudniły nam podziwianie widocznych, od czasu do czasu, stromych wzgórz. Kluczowy, aby obejrzeć naturalne piękno tego regionu okazał się rejs statkiem (ok. 60 zł od osoby), dzięki któremu zrozumieliśmy zachwyt wszystkich ludzi, nawet tych, którzy jeszcze nigdy tu nie byli. Tutaj też zaczęło się podróżowanie, którego stałym elementem stały się dość kosztowne promy – w sumie wydaliśmy na korzystanie z ich dobrodziejstw ponad 1350 zł. Pomimo dobrze rozwiniętej i o doskonałej jakości sieci dróg, wiele miejsc połączonych było jedynie małymi stateczkami, które co 20 minut transportowały, miejscowych i turystów, z jednego brzegu na drugi. Dzięki nim dotarliśmy do tak cudownych miejsc, jak Drabina Trolli (droga składająca się z 11 serpentyn o średnim nachyleniu 9% stanowiąca jedną z największych atrakcji turystycznych Norwegii), Droga Atlantycka (łącząca kilkadziesiąt małych wysepek, na którą wjazd kosztował nas 220 NOK, czyli ok. 120 zł) czy Geiranger (najpiękniejszy fiord). Po kilku dniach podziwiania przepięknej i dziewiczej przyrody dotarliśmy do dawnej stolicy Norwegii – Bergen. Na szczególną uwagę zasługuje w tym mieście port oraz bogaty targ rybny. Naprawdę można tutaj wydać majątek próbując na każdym stosiku kolejnych rodzimych smakołyków. Oprócz ryb znajdziecie tutaj także mięso renifera, łosia czy wieloryba oraz sektor z najlepszymi na świecie owocami. Tutaj każda truskawka, kiwi czy arbuz smakują tysiąc razy lepiej, niż te, które próbowaliście do tej pory. Dla przykładu podajemy Wam kilka cen: spora porcja wędzonego łososia z grillowanymi warzywami i świeżym pieczywem to wydatek ok. 70 zł za porcję, sama kanapka z rybą ok. 30-40 zł, kanapka z mięsem wieloryba ok. 125 zł, a sałatka owocowa (przepyszna) ok. 20 zł. Po Bergen, którego jesteśmy fanami pojechaliśmy do aktualnej stolicy – Oslo. Spędzając w nim kolejne dwie doby naszej Wyprawy, jedną poświęciliśmy na pełen atrakcji park rozrywki Tusen Fryd (wejście dla jednej osoby 398 NOK, czyli ok. 200 zł ), a drugą na zwiedzanie miasta i zakupy – tutaj gorąco polecamy zakup karnetu Oslo Pass za 270 NOK (ok. 150 zł) za dobę, który upoważnia do korzystania z komunikacji miejskiej, wejść do niemalże wszystkich muzeów oraz zniżek do pubów i restauracji. Warto przy tej okazji wspomnieć, że w tym mieście, jak nic innego opłaca się wybrać na zakupy odzieżowe. Przy odrobinie szczęścia można trafić na rewelacyjne promocje. My, w cenie jednego zestawu w fast foodzie kupiliśmy 4 pary jeansów w jednym z sieciowych sklepów, co daje 12,50 zł za jedną parę (!). Dalej, realizując plan Wyprawy, przekroczyliśmy granicę ze Szwecją i udaliśmy się do Sztokholmu – miasta pełnego tolerancji i tęczowych flag. Stolica położona na czternastu wyspach zapewniła nam atrakcji na kolejne dwa dni. Bardzo spodobały nam się zaprojektowane, każda przez innego artystę, stacje metra, które dodawały uroku stolicy Szwecji oraz otwarte dla każdego, bezpłatne wystawy zdjęć. Ciekawostką może być to, że bilet miesięczny na korzystanie z komunikacji publicznej w tym mieście kosztuje 900 zł, a jednorazowy 18 zł. Zmierzając do Karlskrony, z której niedaleka była już droga do domu odwiedziliśmy jeszcze dwa szwedzkie miasta, które przybliżyły nam nieco klimat tego kraju.

Zdjęcia: Naantali, miejscowość, Dolina Muminków, NORWEGIA
Naantali, miejscowość, Dolina Muminków, NORWEGIA



Zdjęcia: Nordkapp, miejscowość, Nordkapp, NORWEGIA
Nordkapp, miejscowość, Nordkapp, NORWEGIA



Fizyczny i duchowy podbój Sypialnego
Zanim jednak dojedziemy w naszej relacji do końca tej podróży na szczególną uwagę zasługuje Sypialny. Nasz 27-letni busik, mimo wielu wątpliwości naszych znajomych (bo nie naszych) spisał się na medal, złoty. Każdego następnego dnia Wyprawy, gdy ktoś z nas wkładał kluczyk do stacyjki wiedział, co dokładnie wydarzy się, gdy go przekręci. Odpalał i był gotów do dalszej jazdy. Niby nic nadzwyczajnego, bo w końcu taka jego rola, szczególnie, gdy jego właściciele (my) włożyli mnóstwo czasu, pracy i pieniędzy, żeby tak właśnie było, ale z drugiej strony po prostu coś pięknego. Teraz z pewnością możemy stwierdzić, że zmiana silnika na mocniejszy była niezbędna. Wielokrotnie poruszaliśmy się po trudnych, stromych odcinkach, gdzie każdy koń mechaniczny był na wagę złota. Kilka razy musieliśmy robić sobie postoje, aby ostudzić silnik, bo ten po godzinie wspinaczki pluł na prawo i lewo płynem chłodniczym, i ewidentnie dawał znać, że czas na postój. Poza tym, nie wydarzyło się zupełnie nic. Tutaj pozostawiamy miejsce na brawa (!). Warto wspomnieć, że uznanie zdobywał także wśród rodzimych mieszkańców półwyspu skandynawskiego, którzy kilka razy podchodzili do nas porozmawiać czy choćby zrobić zdjęcie. Musimy przyznać, że Skandynawia to bogaty kraj z licznymi kampingami i jeszcze większą liczbą poruszających się po niej kamperów. Sypialny miał to do siebie, że na ich tle wyróżniał się znacznie kolorystyką, rozmiarami i nazwijmy to: designem. Tu, wspomnimy także krótko o tych kampingach. Sami nie korzystaliśmy z nich stuprocentowo, ale wielokrotnie odwiedzaliśmy takie miejsca, żeby się wykąpać czy zrobić pranie. Nasze oceny są dość skrajne. Gdzieniegdzie spotykaliśmy cudownych ludzi, którzy pozwalali nam wziąć nielimitowany prysznic za 20 NOK (ok. 10-12 zł), a gdzie indziej dużo mniej sympatycznych, u których musieliśmy płacić dwa razy tyle, a do tego w kabinie znajdowały się automaty, gdzie 5 NOK dawało 3 minuty lecącej, znad głowy, wody. Na pewno na szczególną uwagę zasługuje fakt, że kto wybierze się na podbój tych krajów kamperem ten może być spokojny, że wszędzie znajdzie miejsce, aby się zatrzymać, odpocząć, zjeść posiłek i przenocować (a ceny bardzo różne i sugerujemy, jeśli macie czas na „sprawdzenie” okolicy). A teraz wracajmy do relacji…

Ostatnia prosta

Po 12-godzinnym rejsie ze Szwecji do Polski, który kosztował nas 1250 zł z posiłkami, zjechaliśmy Sypialnym na ląd w Gdyni. Tam szybka kolacja w jednym z ulubionych, nadmorskich barów, pożegnanie z morzem i ostatnia prosta. Prawie 400 kilometrów drogi i nad ranem dojechaliśmy do naszych domów. Do dzisiaj spotykamy się ze znajomymi i „męczymy” ich tysiącem zdjęć (warto wspomnieć, że przed selekcją było ich 6 tysięcy) oraz opowieściami z podróży. Sami powoli zaczynamy zastanawiać się nad kolejną podróżą. Trochę korci nas, aby jeszcze w tym roku odwiedzić ponownie wioskę św. Mikołaja, ale zimą. To musi być niezapomniane przeżycie. Wam gorąco polecamy, aby wracając po wakacjach do szkół i pracy zastanowić się już teraz nad tym, jak i gdzie spędzić kolejne wakacje.

Zdjęcia: Gdynia, miasto, Powrót do kraju, POLSKA
Gdynia, miasto, Powrót do kraju, POLSKA



Wyprawa do Nordkapp w liczbach
5 – w tyle osób pojechaliśmy
10 – tyle razy się kąpaliśmy
19 – tyle razy tankowaliśmy busa
28 – tyle dni trwała nasza podróż
60 – tyle zupek chińskich zjedliśmy
72 – tyle napojów energetycznych wypiliśmy
800 – tyle litrów paliwa spaliliśmy
2625 – tyle pieniędzy wydaliśmy na promy
4900 – tyle pieniędzy wydaliśmy na paliwo
8763 – tyle kilometrów przejechaliśmy
20000 – tyle pieniędzy wydaliśmy ze wspólnej kasy

Zdjęcia

LITWA / miasto / Kowno / Pierwszy posiłek na obczyźnieŁOTWA / miasto / Ryga / Pierwszy McDonald za granicąNORWEGIA / miejscowość / Naantali / Dolina MuminkówNORWEGIA / miejscowość / Nordkapp / NordkappPOLSKA / miasto / Gdynia / Powrót do kraju

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl