Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Camino, droga która wzywa > HISZPANIA


Antoni Antoni Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie HISZPANIA /  Nawarra  / Alto del Perdón, 735 m.n.p.m / PielgrzymiWarto przyjrzeć się rozważaniom Antoniego nad pytaniami: "Dlaczego pielgrzymujemy, dlaczego decydujemy się pozostawić wszystko to, czym żyliśmy, co dotychczas było nam niezbędne? Po co współczesnemu człowiekowi pielgrzymowanie?"

Dlaczego pielgrzymujemy, dlaczego decydujemy się pozostawić wszystko to, czym żyliśmy, co dotychczas było nam niezbędne? Po co współczesnemu człowiekowi pielgrzymowanie? Decydujemy się ruszyć w drogę, by odnaleźć ślady Boga, zagubiony sens życia, radość spotkania z drugim człowiekiem i swoje prawdziwe „ja”.



Historia drogi św. Jakuba rozpoczyna się w roku 44 naszej ery, gdy śmierć męczeńską przez ścięcie głowy poniósł pierwszy z męczenników, święty Jakub Apostoł. Jego uczniowie zabrali szczątki z Palestyny i udali się łodzią na zachód, by w niezwykły sposób dotrzeć do zachodnich wybrzeży Półwyspu Iberyjskiego. Tutaj ciało apostoła zostaje pochowane, a jego grób zapomniany. Według przekazu po 8 wiekach, w roku 813 pustelnik lub pasterz imieniem Pelayo, zobaczył gwiazdy spadające na wzgórze. Tam odnaleziono grób świętego męczennika, a ku jego czci wzniesiono kościół, wokół którego powstała osada zwana Como Postolo (Jakub Apostoł) lub Campus Stellae (Pole Gwiazdy), później przekształcone na Compostela.



Św. Jakub został otoczony wielką czcią i nazwany tytanem wiary. Stał się pierwszym patronem Hiszpanii i Portugalii. Za swego patrona uznali go podróżni, sieroty, hospicja, szpitale oraz pielgrzymi, a Santiago de Compostela (Święty Jakub z Pola Gwiazd), obok Ziemi Świętej i Rzymu, stało się jednym z najczęściej odwiedzanych sanktuariów chrześcijaństwa. Pierwszym pielgrzymem, który udał się pieszo do grobu świętego był Alfons II Cnotliwy, król Asturii. Wyruszając z Oviedo wyznaczył on pierwszy szlak pielgrzymkowy, znany dziś jako Camino Primitivo - Droga Pierwotna. W miarę jak z odległych części Europy do Santiago zaczęli napływać pielgrzymi, utrwalały się kolejne szlaki.



Najbardziej znanym stała się, poprowadzona, w średniowieczu ciągle zachowanymi, rzymskimi traktami, droga z południa Francji. Obecnie jest to najpopularniejszy szlak do świętego miasta, znany jako Camino Frances. W XX wieku drogi świętego Jakuba zaczęły przeżywać swój renesans, do Santiago wędrowały co roku dziesiątki tysięcy pielgrzymów z całego świata, także za sprawą papieża Jana Pawła II, który był w Santiago dwukrotnie, raz nawet przeszedł odcinek Camino Frances. Drogi Jakubowe przyczyniają się do integracji narodów, regionów i krajów Europy w kultywowaniu oraz pogłębianiu wiedzy o wspólnych korzeniach tożsamości kulturowej. Jest ich wiele, i jeszcze więcej sposobów przejścia Camino by dotrzeć do Santiago. Powodów do wyruszenia w drogę, zostawienia za sobą swoich spraw, uwolnienia się od codziennych czynności jest równie dużo. Wystarczy podjąć decyzję, kiedy zechcemy spakować nasz plecak, a resztę rzeczy i spraw zostawić w domu. Do plecaka trafi tylko to, co niezbędne, co będzie nam towarzyszyć w drodze.



Tradycyjnie do plecaka włożymy jeszcze kamień, symbolizujący grzechy pielgrzyma, który złożymy w najwyższym punkcie drogi, u stóp krzyża Cruz de Ferro. Naszą drogę rozpoczniemy od nabycia Credencialu, paszportu pielgrzyma, w którym będziemy zbierać pieczątki z miejsc noclegowych, kościołów czy restauracji. Dawniej Credencial pełnił rolę listu uwierzytelniającego, gwarantował pątnikowi schronienie. U kresu naszego wędrowania paszport będzie świadectwem, że przebyliśmy pieszo ostatnie 100 kilometrów, bądź przejechaliśmy rowerem ostatnie 200 kilometrów. Jest to warunek otrzymania Composteli, czyli certyfikatu potwierdzającego przejście Camino de Santiago.



Pielgrzymowanie sprowadza się do najprostszych czynności, zbędne zajęcia nie zaprzątają głowy pątnika. Najważniejsze jest, żeby dojść na nocleg do albergue (schroniska, hotelu) w miarę wcześnie, by móc wykąpać się, dać wypocząć zmęczonym stopom i zrobić pranie na następny dzień. Później gdy mamy dostateczną ilość sił można udać się na zwiedzanie miasta, wreszcie pójść na wieczorną mszę świętą, gdzie tuż przed błogosławieństwem ksiądz poprosi obecnych na mszy pielgrzymów przed ołtarz i udzieli im specjalnego błogosławieństwa. Nawet jeśli przemierzamy drogę sami zwykle w schroniskach dla pielgrzymów będzie czas na wspólne rozmowy, przygotowywanie trasy na następny dzień i oczywiście wspólny posiłek przygotowywany wspólnymi siłami.



Często noc spędzimy w wieloosobowych salach z piętrowymi łóżkami, z nowo poznanymi osobami, jednak zmęczenie i wyczerpanie drogą sprawią, że sen będzie spokojny i głęboki. by sen był spokojny i głęboki. Pierwsi pielgrzymi wstają już o godz. 4:00, jedzą śniadanie, pakują po cichu plecak i wyruszą w drogę. To dobry zwyczaj iść pierwsze dwie godziny przy świetle latarki, by po kilku godzinach wędrówki, gdy słońce zacznie przypiekać, móc odpoczywać w kolejnym schronisku. Ostatni pielgrzym opuści schronisko nie później niż o godzinie 8:00 rano, z wyjątkiem osób których nogi ucierpiały tak bardzo, że stan zdrowia wymaga dnia odpoczynku. Później schronisko zostanie zamknięte, by przygotować miejsce dla kolejnych pielgrzymów. Hiszpańskie pozdrowienie „Buen Camino!” , czyli „dobrej drogi!”, stało się znakiem rozpoznawczym każdego, kto wybrał się do grobu świętego Jakuba. Będzie nam towarzyszyć z chwilą rozpoczęcia naszej drogi do Santiago aż do jej ukończenia. Życzeniem „Buen Camino!” obdarzamy się nawzajem na szlaku i opuszczając schronisko. Tak pozdrawiają nas przechodnie na ulicy, kierowcy przejeżdżających aut, mieszkańcy odpoczywający podczas sjesty przed swoimi domami.



Wróćmy jeszcze raz do legendy. Głoszący słowo Boże Apostoł Jakub, spotkał czarnoksiężnika Hermogenesa, który przemocą oraz swoimi sztuczkami usiłował przeszkodzić Apostołowi w pełnieniu jego misji. Pewnego dnia usłyszał z ust Apostoła znamienne słowa: „Idź swobodnie, dokąd chcesz, my bowiem nie chcemy nawracać nikogo wbrew jego woli”. Hermogenes porzucił swoje praktyki, wrócił do apostoła i obejmując jego nogi rzekł: zbawco dusz, przyjmij pokutę tego, który dotychczas zazdrościł ci i szkodził! Nie tylko sam się nawrócił, ale z zapałem zajął się nawracaniem innych. Tak więc idźmy… Najpopularniejszym szlakiem od wielu lat jest Camino Frances, następnie Camino Portugues, Camino del Norte oraz Camino Primitivo. W 2013 roku po raz drugi w nowożytnej historii Camino de Santiago liczba pielgrzymów, którzy otrzymali w Biurze Pielgrzyma certyfikat potwierdzający przejście szlaku przekroczyła 200 tysięcy.



Wielu z tych którzy wrócili z Camino decyduje się podzielić swoimi wrażeniami z innymi osobami, którzy od lat myślą o tym by pójść, jednak nie potrafią zdobyć się na ostateczną decyzję by zostawić swoje sprawy w domu, spakować plecak i wyjść. Brazylijczyk Paulo Coelho, jeden z najpopularniejszych współczesnych pisarzy, pielgrzymkę do Santiago de Compostela odbył w 1968r. W roku 1987, gdy ukazała się jego debiutancka powieść „Pielgrzym” oparta na osobistych doświadczeniach, powiedział – „Mistyka tego miejsca wywołała we mnie taki wstrząs, że musiałem to opisać”
„Drogi do Santiago” holendra Ceesa Notebooma, to książka o poszukiwaniu Hiszpanii, w której oprócz zapisu reportażowego znaleźć można poetycką refleksję nad kulturą, historią i sztuką przez lata odkrywanego kraju. Teksty Nootebooma, a właściwie makro eseje, powstawały na przestrzeni kilkunastu lat, między 1980-1990r, jego podróży na Półwysep Iberyjski, skarbnica wiadomości o Hiszpanii, jej zawikłanej historii, sztuce. To wszystko na kanwie jednego motywu: droga pielgrzymów do Santiago de Compostela była pomostem łączącym kulturę Półwyspu i reszty Europy.



Drogi do Santiago Ceesa Nootebooma to zapis romansu pisarza z Hiszpanią: jego podróży i związanych z nimi refleksji. „Na szlaku do Composteli” Kerkeling Hape, niemiecki komik, aktor, prezenter, konferansjer, gwiazdor niemieckiej telewizji, znalazł się w czerwcu 2001 i odbył pielgrzymkę swojego życia, pokonując 600-kilometrową trasę do grobu św. Jakuba w Compostelii. Kerkeling, który na początku był sceptykiem, przejmująco opisuje przemianę, jaka w nim zaszła pod wpływem tej pielgrzymki i wzruszająco opowiada o odkryciu obecności i bliskości Boga. Jego książka wydana w kilku językach osiągnęła milionowe nakłady, przyczyniając się do popularyzacji Drogi Jakubowej w Niemczech.



Odkąd po raz pierwszy usłyszałem o Camino de Santiago, zawsze chciałem przebyć ten pielgrzymi szlak do stolicy hiszpańskiej Galicii Santiago de Compostela - mówi Sławomir Lachowski, bankowiec - Jednak jako uczestnik wielu maratonów i wypraw wysokogórskich, biegający kilka razy w tygodniu po dziesięć i więcej kilometrów, w ogóle nie brałem pod uwagę pielgrzymowania w taki sposób, jak czynią to tysiące zwykłych ludzi. Zastanawiałem się więc nad przebiegnięciem trasy w możliwie najkrótszym czasie albo przejechaniu jej rowerem. Ale ostatecznie, zdecydowałem się przejść Camino samotnie z plecakiem, czyli tak jak idą prawie wszyscy zdążający do grobu św. Jakuba. Z tej wędrówki zrodziła się książka – „Droga ważniejsza niż cel”.



Moją drogę do Santiago de Compostela rozpocząłem z Pampeluny, 9 sierpnia 2011r. Zarezerwowałem bilet powrotny na 9 września, zatem miałem cały miesiąc, czyli tyle ile wystarczy by przejść Camino Francés, z St. Jean Pied de Port, miasteczka we francuskim regionie Basków, do Santiago de Compostela. Do korekty moich planów przyczyniły się bolące stawy kolanowe. Zwątpiłem nie tyle w moje siły, lecz w to czy kolana wytrzymają codzienną wędrówkę z 12 kg plecakiem. Rok wcześniej spuchło mi prawe kolano, pojawiła się woda, zdecydowałem się na punkcję. Kiedy wydawało mi się, że wszystko wróciło do normy, ból pojawił się w lewym kolanie, zaś pod kolanem sporych rozmiarów guzek, czyli torbiel Bakera. Cóż było robić, dopakowałem do plecaka kilka opasek, środki przeciwbólowe, na nogi założyłem buty trekkingowe, dodałem do spakowanego plecaka sandały i ruszyłem w drogę. Po trzecim dniu wędrówki okazało się, że kolana wytrzymują, za to paznokieć na środkowym palcu lewej nogi zrobił się niebieski, więc założyłem sandały a buty przytroczyłem do plecaka. Pierwszego dnia przeszedłem 25 km, następnego dnia 30, najlepszy mój wynik osiągnąłem 14 sierpnia z Belorado do Burgos, gdy okazało się, że przeszedłem prawie 50 km. Do butów wróciłem po przejściu odcinka drogi z Astorgi do Foncebadón, kiedy w terenie górzystym zaczęła mi puchnąć lewa noga w kostce. Kilkakrotnie sięgnąłem po leki przeciwbólowe, ale nigdy z powodu kolan, które nad podziw sprawowały się coraz lepiej.



Do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela doszedłem(w butach) 30 sierpnia, następnego dnia odebrałem Compostelę, pokłoniłem się św. Jakubowi Apostołowi i ruszyłem na „koniec świata”, 2 września dotarłem na Przylądek Finisterra. W ciągu 24 dni przeszedłem ok. 800 km, zrobiłem kilka tysięcy zdjęć i poznałem wspaniałych ludzi, z którymi czasami szedłem cały etap, czasami część, by wreszcie spotkać się w schronisku lub hotelu. Istna wieża Babel, dziesiątki języków i narodowości i tysiące kilometrów, które przebyli by dotrzeć do Santiago.



20 letni Koreańczyk Siwon znalazł się na Camino, za namową ojca, który widząc, że syn po ukończeniu szkoły średniej nie poszedł na studia i przez następne pół roku nie podjął żadnej pracy, pokazał mu stronę internetową Camino, mówiąc „Spakuj plecak i jedź do Hiszpanii, może tam odnajdziesz swoją drogę”. http://www.santiago-compostela.net/
John, poszedł na Camino by odreagować od dotychczasowych zajęć - był dowódcą jednostki stacjonującej w Afganistanie.



Najtrudniej jest człowiekowi wyjść z domu - zauważa Ilona, którą poznałem na Camino - podjąć decyzję, że pójdzie w drogę, zostawi wszystko, co znane i bezpieczne, rzuci się w to, co zupełnie nieznane i nowe. Czasem wolałby nie słyszeć tego wołania drogi, zapomnieć zupełnie, że jest na tej ziemi wędrowcem, zamknąć się w ciepłym domu. Jak nie pójdzie, to nic się zresztą nie stanie. Droga świętego Jakuba prowadzi do Katedry, w której leżą szczątki Apostoła, a potem dalej, na Przylądek Finisterre, najbardziej wysunięty na zachód punkt Hiszpanii, uważany legendarnie za koniec świata, położony 90 kilometrów od Santiago de Compostela. Tu pielgrzymi palili kiedyś ubrania i buty na znak narodzin nowego człowieka. Linia horyzontu widziana z przylądku wyznaczała im granicę życia i śmierci. Na drodze żółte strzałki i muszelki wskazują dobry kierunek, ale trzeba ciągle uważać żeby nie przegapić drogowskazów i nie pójść inną drogą. A Camino de Santiago przywraca właściwą perspektywę rzeczom, tak że nic nie wygląda już więcej tak samo, a człowiek staje się prawdziwie odmieniony i młody. Nabiera nowych sił i odwagi do pokonywania życiowych trudności.



Pielgrzymi w drodze są naprawdę szczęśliwi, czasem płaczą ze szczęścia. A święty Jakub niezmiennie prowadzi bezpiecznie do siebie.



Skończyła się pielgrzymka i został mi tydzień do powrotu do Polski, pomyślałem sobie, że należy mi się coś w nagrodę, czyli tygodniowy pobyt w Barcelonie. Poznawałem miasto, parki, muzea, dzieła Antonio Gaudiego, odwiedziłem katedrę Sagrada Familia i Sanktuarium Maryjne w Montserrat. Camino de Santiago się nigdy nie kończy, dojście do grobu świętego Jakuba jest tylko pierwszym etapem pielgrzymowania, całe życie jest przejściem.

Zdjęcia

HISZPANIA /  Nawarra  / Alto del Perdón, 735 m.n.p.m / PielgrzymiHISZPANIA / Navarra / Uterga / CaminoHISZPANIA / Castilla y Leon / Camino de Santiago / CaminoHISZPANIA / Kastylia i Leon (Castilla y León) / Burgos  / CaminoHISZPANIA /  La Rioja / Logroño, Camino de Santiago / PragnienieHISZPANIA / Galicja / Camino de Santiago / Camino de SantiagoHISZPANIA / Castilli y Leon / Camino de Santiago / Z górki na pagórkiHISZPANIA / Nawarra / Camino de Santiago / Wschód słońca na CaminoHISZPANIA / Nawarra  / Camino de Santiago / ŚwitHISZPANIA / Castilla y Leon / Hontanas / Nie sposób zabłądzićHISZPANIA / La Rioja / Camino de Santiago / Na przyczepkęHISZPANIA / Navarra / Pampeluna / La Plaza del CastilloHISZPANIA / Kastylia i Leon (Castilla y León) / Burgos  / Katedra Najświętszej Maryi Panny w BurgosHISZPANIA / Burgos / Camino de Santiago / Peace & LoveHISZPANIA / Leon / El Acebo,  Camino Francés / Pamięci niemieckiego rowerzysty Heinricha KrauseHISZPANIA / Camino de Santiago / La Rioja  / Uprawy winorośliHISZPANIA / A Coruña / Fisterra / Costa da Morte HISZPANIA / A Coruña / Cabo Fisterra / We dwoje na końcu świata - Cabo Fisterra

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

02-03
Wymarzone Filipiny

El Nido położone w północnej części filipińskiej wyspy Palawan, od dawna było jednym z moich podróżniczych marzeń. Czy wyobrażenia znalazły potwierdzenie w świecie rzeczywistym? Jeśli chcesz znać odpowiedź na tak postawione pytanie, to poświęć kilka chwil na przeczytanie tego artykułu.

02-02
Dotknąć przyrody Afryki

Są miejsca na świecie, gdzie główną atrakcję stanowią zabytkowe budowle, ale są też takie, gdzie największą atrakcją jest przyroda. Bez wątpienia do tych drugich należy Republika Południowej Afryki.

02-01
Znikająca Wenecja...
12-28
Promuj swojego bloga na Globtrote...
12-23
Boże Narodzenie w Betlejem...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2017 Globtroter.pl
js/custom.js"> ?>