Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

KALIFORNIJSKA GORĄCZKA > USA


Borneo85 Borneo85 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie USA / Wyoming / Wyoming / dolina rzeki SnakeJak to było z odkryciem złota, czy Szlak Kalifornijski nadal kusi oraz czy warto ulec gorączce złota? Przekonajcie się :-)

Po długim dniu ciężkiej pracy, brodaty mężczyzna usiadł nad brzegiem rzeki. Jak zwykle o tej porze, przy zachodzącym słońcu, mył się w lodowatej wodzie rzeki American. Był zadowolony ze swojej pracy i dumny z tego, że jest jednym z pierwszych amerykańskich osadników w tej bezkresnej i urodzajnej krainie. Jego przemyślenia przerwał nagle krótki błysk. Drżącą ręką wyciągnął z wody niewielki złoty samorodek. Potem drugi i trzeci...był 24 stycznia 1848 roku.

Zdjęcia: Wyoming, Wyoming, dolina rzeki Snake, USA
Wyoming, Wyoming, dolina rzeki Snake, USA



Prawdopodobnie tak wyglądało odkrycie złota w Kalifornii. To niepozorne zdarzenie na zawsze zmieniło losy półdzikiej wówczas krainy, Stanów Zjednoczonych i całego kontynentu amerykańskiego.
Zapoczątkowało największą, chyba w dziejach pisanej historii, migrację ludności.

Zdjęcia: Wielka pustynia Słona, Utah, Wielka Pustynia Słona, USA
Wielka pustynia Słona, Utah, Wielka Pustynia Słona, USA



Pracownik tartaku James Marshall, który znalazł złoto po jakimś czasie wrócił nad rzekę ze swoim szefem – Johnem Sutterem, właścicielem olbrzymich terenów w okolicy Sacramento – późniejszym gubernatorem.
Sutter za wszelką cenę chciał ukryć fakt znalezienia złota na swojej ziemi.
Obawiał się najazdu poszukiwaczy i utraty zysków. Jednak dalsze poszukiwania nie przyniosły zadowalających rezultatów.
Tydzień później na mocy traktatu z Guadalupe-Hidalgo kończącego wojnę amerykańsko - meksykańską Kalifornia przeszła we władanie Stanów Zjednoczonych.

Zdjęcia: Kalifornia, Kalifornia, Stara kopalnia Złota, USA
Kalifornia, Kalifornia, Stara kopalnia Złota, USA



Pomimo usilnych starań Suttera o zachowaniu w tajemnicy znaleziska, wieść rozeszła się po okolicy i w krótkim czasie dotarła na wschodnie wybrzeże. W grudniu Kongres oficjalnie potwierdził, że na nowo przejętych terenach Kaliforni jest złoto.
Dało to początek gorączce złota o niespotykanej dotychczas skali.
Z wschodniego wybrzeża ruszyły na zachód setki tysięcy amerykanów i emigrantów z całego świata. Nigdzie indziej na świecie, we współczesnej historii, nie miała miejsca tak duża migracja ludności w tak krótkim czasie i na tak długim dystansie.
Szacuje się, że tylko w szczytowym okresie wędrówki w latach 1848-52 na zachód przedostało się ponad 100 tys. osadników.
Co ciekawe, to swoiste szaleństwo zachodu, rozpoczęło się na długo wcześniej przed odkryciem Marshalla.

Zdjęcia: Yosemite, Kalifornia, Sierra Nevada, USA
Yosemite, Kalifornia, Sierra Nevada, USA



Najpierw na zamieszkane przez rdzennych Indian i latynoskich osadników tereny, zaczęli docierać amerykańscy traperzy. Miesiącami przedzierali się przez dziewicze tereny i niepoznane do tej pory, przez białego człowieka potężne masywy gór Skalistych i Sierra Nevada. Bez map i jakiejkolwiek wiedzy o miejscach do których zmierzają, pionierzy pokonywali bezkresne prerie Nebraski oraz pustynie Nevady i Arizony.
Niebezpieczeństwo czyhało z każdej strony. Ataki dzikich zwierząt, choroby, brak wody i pożywienia, sporadycznie śmierć z rąk Indian.
Z czasem powstały pierwsze faktorie futrzarskie i osady. Głównym źródłem utrzymana traperów był handel futrami i poszukiwanie złota.
Wybrzeża północnej Kaliforni penetrowali przez jakiś czas również Rosjanie. Z Kanady i Nowej Francji przybywali kolejni śmiałkowie wytyczając nowe szlaki. Do roku 1848 ich liczbę szacuje się na 15 tys.

Zdjęcia: Sierra Nevada, Kalifornia, Sierra Nevada, USA
Sierra Nevada, Kalifornia, Sierra Nevada, USA



Pierwsza zorganizowana grupa kolonizatorów wyruszyła ku zachodowi
wiosną 1841 r. Co prawda z 70 osób do celu dotarło jedynie 34, jednak na przekór sceptykom udowodnili, że pokonanie kontynentu jest możliwe.
Po ogłoszeniu przez Kongres o znalezieniu złota i częściowo za sprawą działania rozmaitych lobby cały kraj obiegły niestworzone historie o Kaliforni. Mówiono o niespotykanych dotychczas złożach złota i srebra, o niezwykłej żyzności tamtejszych ziem i trwającym cały rok lecie, ale przede wszystkim milionach akrów ziemi, która tylko czekała na nowych gospodarzy.

Zdjęcia: Kalifornia, Kalifornia, Pozostałości górniczej osady, USA
Kalifornia, Kalifornia, Pozostałości górniczej osady, USA



Setki amerykanów i emigrantów z ogarniętej Wiosną Ludów Europy, gromadziły się w kresowych wówczas miastach stanu Missouri, aby tu rozpocząć wielką wędrówkę. Z Council Bluffs, Independnce, St.Joseph, Wesport Landing i kilku innych, każdą wiosną w tumanach kurzu i pośród ryku zwierząt pociągowych z nadzieją i niepokojem wyruszały kolejne grupy przesiedleńców. Przed sobą mieli od 16 do 22 tygodni ciągłego marszu i ponad 3200 km do pokonania.
Grupy często opłacały znającego trasę przewodnika, doświadczonego trapera. Wielu z nich, szlak kalifornijski pokonało po kilka razy. Wśród nich najsłynniejszy chyba, Thomas Fitzpatrick, zwany przez indian, Strzaskana Ręka.
Charakterystyczne, zakryte płótnem, wiecznie skrzypiące wozy, ciągnięte były głównie przez muły i woły, rzadziej przez konie. Niezbędny ekwipunek, prowiant i najróżniejsze rzeczy osobiste przeciążały wozy.
Dlatego wzdłuż trasy znaleźć można było najróżniejsze i najdziwniejsze nawet przedmioty których po drodze pozbywali się podróżnicy.

Zdjęcia: Nowy Meksyk, USa, Nowy Meksyk, USA
Nowy Meksyk, USa, Nowy Meksyk, USA



Początkowo szlak wiódł wzdłuż północnego ramienia rzeki Platte, przez falujące zielone pagórki Kansas i równinne prerie Nebraski. Następnie mijając charakterystyczne formacje skalne jak np. Chimney Rock i słynny Fort Laramie prowadził wzdłuż Sweetwater River, aż do przełęczy South Pass w Wyaoming.
Kolejny etap to kluczenie i omijanie kolejnych pasm górskich. W ten sposób karawany docierały do Fort Hall w Idaho.
Tu szlak się rozdzielał. Część wędrowców wybierała odgałęzienie wzdłuż rzeki Snake do Oregonu. Jak przekornie opowiadają mieszkańcy tego stanu, na rozdrożu stał znak z napisem „Oregon” i stos odłamków skalnych z złotymi samorodkami wskazujący Kalifornię. Kto nie potrafił czytać szedł właśnie tam...

Zdjęcia: Kalifornia, Kalifornia, Kalifornia, USA
Kalifornia, Kalifornia, Kalifornia, USA



Pustkowia Nevady to kolejna przeszkoda na drodze wędrowców. Posuwające się wzdłuż rzeki Humboldt karawany w końcu docierały do osławionej Pustyni Czterdziestomilowej. To na tym odcinku zginęło najwięcej śmiałków, a porzucone wozy, wyposażenie, kości ludzi i zwierząt można było tam zaobserwować jeszcze do niedawna.
Przed tymi którym się udało, wyrastały granitowe ściany Sierry Nevady.
Wycieńczeni ludzie i zwierzęta oraz zdezelowane wozy często nie wytrzymywały przeprawy przez strome, wąskie i kamieniste górskie trakty. Dodatkowo ci, którzy nie zdążyli przed zimą, mieli niewielkie szanse na przetrwanie.
Najpopularniejszym miejscem w którym przekraczano góry, była przełęcz Carson z której jak mówi legenda, widać w oddali zarysy doliny Sacramento.

Zdjęcia: Kalifornia, Kalifornia, Kalifornia, USA
Kalifornia, Kalifornia, Kalifornia, USA



Szlak Kalifornijski, a raczej jego wybrane fragmenty pokonuję z grupą znajomych w trakcie jednej z wypraw po USA. Zza okien wygodnego i klimatyzowanego samochodu ciężko wczuć się w klimat tamtych lat i trudy wielomiesięcznej wędrówki.
Gdzieś na bezdrożach Wyoming przy zjeździe z autostrady zatrzymujemy się przy tablicy informującej, że właśnie tędy przebiegała trasa wędrówki. Pełny patetycznych określeń tekst opowiada o tym, jak nieustraszeni i zaradni amerykanie wędrowali na zachód, żeby zasiedlić dzikie obszary Kalifornii.
Jak to zwykle bywa w USA, oszałamia odległość. Dystans jaki dzieli to miejsce od Missouri, tzn. początku trasy, wydaje się wręcz nie do pokonania
piechotą. A to zaledwie połowa drogi i to ta łatwiejsza.
Zaraz za Salt Lake City międzystanowa autostrada I-80 przebiega przez Wielką Pustynie Słoną. Śnieżnobiała tafla oślepia i sprawia wrażenie zamarzniętej wody. Prowadził tędy jeden ze skrótów. Po ulewnych deszczach sól zamieniała się w grzęzawisko, a karawany traciły mnóstwo czasu na wydostanie się z niego.
Podróż przez pustkowia Nevady uświadamia z jak ekstremalnymi warunkami zmagali się wędrowcy. Na te niemal pustynne tereny docierali akurat w środku lata, kiedy temperatury przekraczają 40 st C. Brak wody pitnej i zabójcze upały zbierały tu śmiertelne żniwo.
Na domiar złego, tuż za tym trudnym odcinkiem, wyrastają nagle granitowe ściany gór Sierra Nevada. My przekraczamy je doliną Yosemite położoną nieco na południe od najpopularniejszej Carson Pass.

Szlak Kalifornijski nie był jednym wytyczonym traktem. W rzeczywistości przypominał plątaninę skrótów i różnych wariantów. Niektóre z nich, dość niefortunne, doprowadziły do niejednej tragedii. Skrót Hastingsa, który co prawda pozwalał zaoszczędzić kilkaset mil, ale prowadził przez Wielką Pustynię Słoną, gdzie miękki błotnisty teren znacznie opóźniał marsz. Grupa Donnera-Reeda straciła na nim tyle czasu, że później utknęła w górach, a jej członkowie musieli posunąć się do kanibalizmu, żeby przetrwać.

Z południa kraju do Kalifornii prowadziły alternatywne, zdecydowanie mniej popularne szlaki. Południowy Szlak Lądowy, Trasa Arkansas czy szlak Santa Fe z Missouri, również były plątaniną skrótów i wariantów.
Z Fortu Smith nad rzeką Arknsas, trasa wiodła przez Teksas, pustkowia Arizony i Nowego Meksyku, aż do Los Angeles.
W przeciwieństwie do szlaku północnego ten dawał możliwość podróży zimą. Pomimo prób wykorzystania wielbłądów, obydwa pozostały raczej w uśpieniu.

Ponadto istniał wariant podróży drogą morską do Kaliforni. Z miast wschodniego wybrzeża w długi rejs wokół przylądka Horn, decydowali się Ci, którzy liczyli na nieco mniej uciążliwą podróż. Kolejną możliwością była dwuetapowa podróż; morzem do Panamy, pokonanie lądem przesmyku i kolejny rejs na północ.
Z biegiem lat, ten sposób podróży zyskiwał coraz więcej zwolenników. Jednak spore koszty oraz trwająca od 17 do 34 tygodni żegluga sprawiały, że szlaki lądowe cieszyły się największą popularnością.

Dlatego z roku na rok rosła liczba śmiałków udających się doKaliforni.
Szacunkowe dane mówią o 22 tys w 1848 i 50 tys w 1852.
Wyjątkiem jest rok 1851 kiedy to na podróż szlakiem Kalifornijskim zdecydowało się jedynie ok 1 tys osób. To za sprawą epidemii cholery, która rok wcześniej zabiła kilka tys. wędrowców.
Największym zagrożeniem w trakcie przeprawy przez kontynent, były choroby. Szkorbut, ospa, gorączka Gór Skalistych, cholera i wiele innych zabiły najwięcej ludzi na trasie. Do tego należy dodać ciągłe niedożywienie, odwodnienie i wycieńczenie organizmu. Mowa jest tutaj o kilku miesiącach bezustannej wędrówki, przy zmiennej pogodzie i ciągłym stresie.
Zdarzały się wypadki utonięć w trakcie przepraw przez rzeki, ataki dzikich zwierząt czy wypadki w obchodzeniu się z bronią.
Śmierć z rąk Indian była raczej rzadkością i wbrew powszechnemu wyobrażeniu lansowanemu w Westernach nie była codziennością. Plemiona Siuksów, Czejenów i wielu innych początkowo z ciekawością i rozbawieniem przyglądały się nieudolnym według nich próbom przemieszczania się bladych twarzy. Odnotowano nawet przypadki pomocy ze strony Indian. Dopiero z czasem, zorientowali się jak duże zagrożenie wiąże się z kolonizacją ich ziem. Jednak wtedy było już za późno.
Wzdłuż szlaków, na polecenia rządu federalnego, armia budowała forty. Garnizony w nich stacjonujące, miały chronić podróżujących „frontynajnerów” i potwierdzać przynależność tych ziem do państwa amerykańskiego.

Kres lądowym przeprawą dało powstanie transkontynentalnej kolei w 1869 roku. Zbudowana w niespełna 4 lata, przez dwie prywatne spółki i przy dużym wsparciu rządu federalnego, przypieczętowała podbój całego kontynentu.
Ostania bariera w skolonizowaniu bezkresnych obszarów zachodu, jaką były olbrzymie odległości i trudy związane z ich pokonywaniem, przestała być przeszkodą.

Z perspektywy, czasu nasuwa się pytanie, jak wielka potrzeba zmuszała tych ludzi do tak ogromnego wysiłku i ryzyka. W kresowych stanach doliny Missisipi i Missouri, były jeszcze olbrzymie obszary niezagospodarowanej ziemi. Nie mówiąc o terenach wzdłuż szlaków.
Początkowa gorączka złota wygasła stosunkowo szybko. Jak zwykle dorobili się na niej najróżniejsi handlarze, spekulanci i cwaniacy, w tym najsłynniejszy z nich Samuel Branan, posądzany o rozniecenie gorączki. Człowiek ten wykupił wszystkie narzędzia w okolicy Sacramento, a następnie ze słoikiem złotego piasku chodził po ulicach i rozgłaszał o odkryciu złota. Potrzebny do płukania sprzęt, sprzedawał po zawyżonych cenach. Zarobił w ten sposób astronomiczną na owe czasy sumę 36 tys. $.

Motywów z pewnością było wiele. Amerykanie tłumaczą to patriotyzmem, ich wrodzoną potrzebą kolonizacji kontynentu, parcia na zachód i umacniania amerykańskiej państwowości.
Czy jednak tysiące emigrantów z Europy kierowało się takimi pobudkami?
Nie bez znaczenia była legenda, jaką obrosła Kalifornia oraz rozdmuchane po całym kraju opowieści o niej. Czy nie było trochę tak, że ludzie w owczym pedzie i swej wrodzonej chciwości, nie bacząc na prawa własności Indian i latynoskich mieszkańców zachodu przejmowali coraz większe obszary?

Dziś potomkowie pierwszych amerykańskich osadników, podróżują śladami swoich przodków w wygodnych klimatyzowanych samochodach.
Szlaki Kalifornijski i Oregoński zostały uznane za szlaki historyczne, a wzdłuż całej trasy ustawiono tablice informacyjne.

Zdjęcia

USA / Wyoming / Wyoming / dolina rzeki SnakeUSA / Utah / Wielka pustynia Słona / Wielka Pustynia SłonaUSA / Kalifornia / Kalifornia / Stara kopalnia ZłotaUSA / Kalifornia / Yosemite / Sierra NevadaUSA / Kalifornia / Sierra Nevada / Sierra NevadaUSA / Kalifornia / Kalifornia / Pozostałości górniczej osadyUSA / USa / Nowy Meksyk / Nowy MeksykUSA / Kalifornia / Kalifornia / KaliforniaUSA / Kalifornia / Kalifornia / Kalifornia

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl