Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Etiopia; Dolina Omo, Harar, Lalibela, Addis Abeba > ETIOPIA


nitkaska nitkaska Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie ETIOPIA / Dolina Omo / Dolina Omo / A mnie nikt nie karmi :(Przeczytajcie i upewnijcie sie po raz kolejny, że warto spełniać marzenia :-)

Po kilku latach marzeń o Etiopii tureckie linie zrobiły mi niespodziankę w postaci promocyjnych cen na ten kierunek i tak moje marzenia mogły się spełnić :)
Pierwszych kilkanaście dni podróżowaliśmy wynajętym autem "4/4", kierowanym przez właściciela auta, dobrego ducha naszej wyprawy.

Zdjęcia: Dolina Omo, Dolina Omo, A mnie nikt nie karmi :(, ETIOPIA
Dolina Omo, Dolina Omo, A mnie nikt nie karmi :(, ETIOPIA



Podróżowaliśmy z Addis Abeby do Awassa, potem przez Arba Minch do Turmi, gdzie kolejne noce spędziliśmy na campingu.
Ponieważ drogi są kiepskie, a na drogach stada kóz, baranów, bydła i czasem przepędzający je dokądś jakiś człowiek, to jeździ się naprawdę wolno, ilość km przejechanych przez cały długi dzień czasem bywa naprawdę niewielki.
Po drodze nasz przewodnik zadbał o coś do zwiedzania, zatrzymaliśmy się w jednym z kościołów wykutych w skale, odwiedziliśmy targ na którym handlowano zwierzętami, warzywami i czym popadnie oraz odwiedziliśmy "gospodarstwo rolne" goszcząc w domu właścicieli.

Zdjęcia: Lalibela, Amhara, Młoda para, ETIOPIA
Lalibela, Amhara, Młoda para, ETIOPIA



Podróżując oczywiście warto gapić się na to, co po drodze, widoki często zaskakują i nie kojarzą się z Afryką :)
Jazda po tamtejszych drogach przypomina slalom gigant - lawiruje się pomiędzy krowami, kozami, owcami i ludźmi, którzy są głównymi użytkownikami dróg :)))
Warto po drodze zatrzymać się przy jednej z setek "kawiarenek" na filiżance kawy, a najlepiej trzech filiżankach (za grosze, za kilka birr).

Zdjęcia: w trasie, Dolina Omo, Gospodarze, ETIOPIA
w trasie, Dolina Omo, Gospodarze, ETIOPIA



W okolicy z jedzeniem kiepsko, knajpek tam nie uświadczysz. Śniadanie jedliśmy na campingu, ugotowane przez tamtejszego kucharczyka, także po powrocie - kolację. Jedzenie przyzwoite. W ciągu dnia dieta odchudzająca, jeśli nie ma się własnych zapasów. My wiedząc, że pierwsze dni będziemy spędzać dość wygodnie, mieliśmy kabanosy, chrupkie pieczywo, tradycyjne konserwy turystyczne. Wszystko sprawdziło się znakomicie, podjadaliśmy w kryzysowych momentach.
Podczas dwóch dni spędzonych w okolicach Turmi odwiedziliśmy wioskę plemienia Dassanech, mieszczącą się nad rzeką Omo. Żeby tam się dostać, trzeba w punkcie kontrolnym okazać paszporty. Do wioski płynie się łodziami – dłubankami.
Na miejscu oblegani przez kilkadziesiąt kobiet wynegocjowaliśmy cenę za focenie i zaczęliśmy zwiedzanie wioski.

Zdjęcia: różnie :-), Dolina Omo, Skoro wiosna, to kilka kwiatków z Etiopii, ETIOPIA
różnie :-), Dolina Omo, Skoro wiosna, to kilka kwiatków z Etiopii, ETIOPIA



Będąc tam warto też pojechać na targ Hamerów. Można tu było kupić fajne pamiątki, ale trzeba się targować BARDZO!!! Stroje hamerskie do kupienia właściwie tylko tu. Ichniejsze stołeczki/podgłówki potem też, czasem taniej. Poza "działem pamiątkarskim" prawdziwy hamerski targ, klimat i atmosfera. Focenie oczywiście za kasę - 5 BIRR czyli ok. 90 groszy (ludzie), ale można robić "widok ogólny" i wtedy za darmo. Odwiedziliśmy też jeszcze jedną wioskę plemienia rejonu Konso. Z campingu można zrobić ok. 40 minutowy spacer idąc na skróty korytem rzeki (w porze suchej oczywiście!) do wioski Hamerów, małej, kameralnej, nie obleganej przez turystów (przez grupy z tegoż campingu od czasu do czasu odwiedzanej).

Zdjęcia: Harar, Prowincja Hareri, Hieny z Hararu, ETIOPIA
Harar, Prowincja Hareri, Hieny z Hararu, ETIOPIA



Kolejny punkt to podróż do wioski Karo a potem do Key Afer na kolejny targ, największy w okolicy, następnie Wizyta u plemienia Karo w Murulle, miejscowości położonej na malowniczej skarpie, nad rzeką Omo. Tu także jeden z odcinków kręcił Cejrowski. Być tu zdecydowanie warto, koniecznie z noclegiem. Mogliśmy zabrać kucharza z poprzedniego campingu w Turmi, ale musielibyśmy go na drugi dzień odwieźć, na co szkoda nam było czasu. Na kolację i śniadanie przydały się więc nasze zapasy.

Zdjęcia: tereny Konso, Dolina Omo, Na targu, ETIOPIA
tereny Konso, Dolina Omo, Na targu, ETIOPIA



Bardzo ważna uwaga: należy pilnować swoich rzeczy, głównie cennych (sprzęt elektroniczny, paszporty i KASA!!!). Jeden z kolegów zostawił w namiocie saszetkę z paszportem, kartami i sporą gotówką i poszedł na śniadanie. W tym czasie chłopcy z plemienia składali namioty i saszetka zginęła. Odzyskaliśmy ją po kilku godzinach tylko i wyłącznie dzięki stanowczości naszego kierowcy - przewodnika, ale wesoło nam nie było...

Zdjęcia: wioska Dassanech, okolice Omorate, Recykling :), ETIOPIA
wioska Dassanech, okolice Omorate, Recykling :), ETIOPIA



Rano wyruszyliśmy do Key Afer na targ. Tam też mała część z pamiątkami dla turystów (których zresztą w Etiopii nie widzieliśmy zbyt wielu), poza tym ogromny targ z mydłem i powidłem, od warzyw, mąki i przypraw po mydła i wiadra. Kapitalny klimat, ludzie w wielu plemion, można było stać i przyglądać się godzinami członkom plemion Karo, Banna, Ari, Hamer i pewnie jeszcze jakiś innych, których nie rozpoznałam. Nie widziałam tam jedynie Mursi.
Ruszamy do Jinka. Sama Jinka jest mała i jak większość takich miasteczek mało ciekawa, jednakże zawsze warto przyjrzeć się codzienności mieszkańców, odwiedzić targ. Warto być w Jinka w dniu, w którym przylatuje tam jakiś samolot. Ląduje on na głównej ulicy, widok jedyny w swoim rodzaju!

Zdjęcia: Lalibela, Amhara, Kościół Świętego Jerzego, ETIOPIA
Lalibela, Amhara, Kościół Świętego Jerzego, ETIOPIA



Jinka to baza wypadowa do wiosek plemienia Mursi. Warto pojechać do jakiejś najdalej położonej wioski, tam będzie najmniej turystów (w tych najbliższych prawie zawsze zastaniemy jakiegoś jeepa). W tej najdalszej będą najmniej rozpuszczeni przez turystów, choć 5 birr za fotę nie ominie nikogo...Trzeba pamiętać, żeby być w takiej wiosce jak najwcześniej rano, kiedy Mursi nie są zmęczeni pozowaniem i (niestety) nie są jeszcze pijani... Potem, w godzinach późniejszych bywają agresywni.
W okolicy robiące duże wrażenie formacje skalne zwane "New York" niedaleko wioski Gesuba.

Zdjęcia: wioska Hamerów, Dolina Omo, Hamer, ETIOPIA
wioska Hamerów, Dolina Omo, Hamer, ETIOPIA



Z powstaniem tych skalnych formacji związana jest legenda. Opowiada o dziewięciu plemionach, żyjących przed wiekami, w okresie panującej długotrwałej suszy. Tam, gdzie dziś jest kanion spotkali się przedstawiciel starszyzny każdego plemienia, aby modlić się o opady. Modły zostały wysłuchane i bogowie zesłali na to miejsce deszcz. Niestety, był o takiej sile, że ziemię zamienił w obecną formę kanionu.

Zdjęcia: gdzieś blisko Omorate, Dolina Omo, Z Danasechów, ETIOPIA
gdzieś blisko Omorate, Dolina Omo, Z Danasechów, ETIOPIA



Oglądaliśmy to miejsce w towarzystwie miejscowych dzieciaków handlujących kamieniami (turkusy, kryształy górskie i jeszcze jakieś). Można było kupić za grosze duże okazy wielkości jajka kurzego.
Po wizycie w etiopskim New York'u zwiedzaliśmy wioskę Konso, zwaną "warownia". Konso to bardziej grupa etniczna niż plemię. Mają ogromną wiedzę dotyczącą rolnictwa, są na zdecydowanie wyższym poziomie niż inne plemiona Doliny Omo. Także ich wioski pod względem architektonicznym różnią się od wiosek innych plemion. Kamienne tarasy otaczające ich wsie i pola zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Punkt obowiązkowy!

Zdjęcia: wioska Mursi, Dolina Omo, Bez talerzyka ładniej?, ETIOPIA
wioska Mursi, Dolina Omo, Bez talerzyka ładniej?, ETIOPIA



Następne miejsce to Arba Minch, do którego dojechaliśmy przez Dorze, gdzie nocowaliśmy. Po przyjeździe do Dorze Lodga polecam spacer do wioski i zachód słońca po drodze."Część artystyczna "to tańce i śpiewy przy ognisku, w wykonaniu mieszkańców wsi. Autentyczne, bez "cepeliady", i udawania. Super.

Zdjęcia: wioska Dassanech, Dolina Omo, Higiena nade wszystko!, ETIOPIA
wioska Dassanech, Dolina Omo, Higiena nade wszystko!, ETIOPIA



Rano powtórny spacer do wioski, zwiedzanie jej z wizytą u wodza i w kilku innych chatach. Tam też śniadanie, czyli jajecznica, placki z fałszywego bananowca z miodem dzikich pszczół. Marzenie!
Po wizycie w wiosce pojechaliśmy nad jezioro Chamo, pływaliśmy ze dwie godziny wypatrując krokodyli i hipopotamów, poza tym obserwowaliśmy pelikany, czaple a potem, już na brzegu małpy.
Kolejny punkt naszej wyprawy to Gesuba. Rano wizyta w wiosce, zdecydowanie nie odwiedzanej przez turystów, ludzie nie nachalni, nie oczekujący kasy za robienie im zdjęć. Tam też można połazić po małym targu z sandałami z Chin, plastikowymi miskami oraz z częścią spożywczą.
Wizyta w miejscu podobnym do kanionu New York gdzie dodatkowo można podziwiać spory wodospad, a zważywszy, że byłam tam pod koniec pory suchej, można sobie wyobrazić jego rozmiary podczas deszczowej, wtedy wodospad zapewne jest naprawdę imponujący.

Zdjęcia: wioska Karo, Dolina Omo, Przyjaciele, ETIOPIA
wioska Karo, Dolina Omo, Przyjaciele, ETIOPIA



Jedziemy do Awasa. Po drodze różne "fotostopy", najdłuższy nieopodal Lake Awasa w miejscu zamieszkałym przez dziesiątki marabutów, bliskich krewnych naszych bocianów, choć w przeciwieństwie do nich uznawane przez wielu za najbrzydsze ptaki świata. Wraz z marabutami przebywają tam niezliczone ilości pelikanów oraz ibisów szarych. Na potrzeby turystów chłopcy z okolicznych wiosek za niewielką opłatą (chyba 20 birr) karmią padliną marabuty. Wszystkie ptaki są oswojone z obecnością ludzi, można więc je focić do woli.
Powoli zbliżaliśmy się do Hararu, po drodze mieliśmy postój w „Sanktuarium”, czyli Parku Narodowym Senkelle Swayne's, tam spacer ok. godzinny, widoki to głównie wysuszona słońcem sawanna z nieznanymi roślinkami, kilkoma wypatrzonymi ptaszkami oraz kilkunastoma antylopami, dość płochliwymi więc zdjęć nie pokazuję. Na obrzeżach parku wioska, którą można odwiedzić. W sumie jadąc do Hararu trudno o jakieś szczególne atrakcje, to miejsce było miłym przerywnikiem:)
Ponieważ wjechaliśmy na tereny zamieszkałe przez plemiona Oromo więc po drodze wstąpiliśmy do jednej z wiosek, gdzie poczęstowano nas kawą, przyrządzoną zgodnie z całym tradycyjnym rytuałem. Trwało to dość długo, ok. godziny, ale było warto, uczestniczyliśmy w całym ceremoniale, od momentu palenia na blasze zielonych ziaren kawy, po jej parzenie, w międzyczasie palenie kadzideł i w końcu po modlitwie wodza wioski - wypicie kilku filiżanek. Najlepsza kawa, jaką piłam w życiu!
Harar ma nieprawdopodobny koloryt i atmosferę. Koniecznie trzeba być na bazarze mieszczącym się w centrum miasta, można kupić dziwne herbaty, jabeny (dzbanki do parzenia kawy), kadzidła towarzyszące parzeniu kawy, zioła, suszoną paprykę. Chodząc po tamtejszej starówce trzeba wstąpić do domu, w którym mieszkał cesarz Hajle Selasie, do drugiego, najstarszego w mieście, trzeba wstąpić do palarni kawy. Trzeba odwiedzić tradycyjny dom ozdobiony wiszącymi na ścianach kolorowymi naczyniami, dom liczący sobie 1000 lat, a w końcu znaleźć czas, aby niespiesznie powłóczyć się po starym mieście, klucząc uliczkami na których stoją kolorowe domy. To miasto zamieszkałe przez życzliwych i uśmiechniętych ludzi.

Zdjęcia: wioska Karo, Dolina Omo, Wojownik Karo, ETIOPIA
wioska Karo, Dolina Omo, Wojownik Karo, ETIOPIA



Harar poza opisanymi wyżej atrakcjami ma atrakcję niespotykaną nigdzie indziej. Otóż na obrzeżach miasta od kilkuset lat dokarmiane są hieny centkowane, jedne z najgroźniejszych drapieżników. Hieny od zawsze atakowały ludzi, zwierzęta, były więc postrachem dla ludności, toteż mieszkańcy Hararu uznali, że trzeba drapieżniki przekupić i wpadli na pomysł, iż trzeba zacząć je dokarmiać. Wydelegowany mężczyzna udawał się poza miasto i serwował drapieżnikom... OWSIANKĘ! Jeśli hieny zjadły połowę mieszkańców czekała pomyślność, jeśli zaś nie zjadły nic, bądź zjadły wszystko, to był zły znak, ludzi czekał głód.
Nieopodal "stołówki" dla hien mieszka "hyena man". To funkcja, którą mężczyzna dziedziczy z pokolenia na pokolenie.
Kiedyś karmienie hien było podyktowane strachem, dziś jest lukratywnym zajęciem, bowiem opłata za możliwość uczestnictwa w dokarmianiu zwierząt wynosi 100 birr. Można jedynie przyglądać się, jak hyena man rzuca kawałki mięsa hienom, jak porywają mięso z patyka trzymanego przez kolesia w ustach, można też samemu zaserwować im taką kolację. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju, hieny z Hararu są przyzwyczajone do ludzi, nie są głodne tak więc nie są agresywne, jednak oswoić się ich podobno nie da...

Zdjęcia: w trasie, Dolina Omo, W Dolinie Omo, ETIOPIA
w trasie, Dolina Omo, W Dolinie Omo, ETIOPIA



Warto tam przyjechać gdy jest jeszcze widno, widać wtedy jak zwierzęta zbliżają się powoli, nieufne i płochliwe. Im ciemniej, tym hien robi się więcej. Polecam fotografowanie z dobrą zewnętrzną lampą błyskową.
Z Hararu pojechaliśmy do Addis Abeby, to był ostatni odcinek podróży z naszym przewodnikiem.
mając do dyspozycji długie popołudnie postanowiliśmy zwiedzić Addis Abebę, ponieważ jednak czasu na indywidualne włóczenie się po mieście było za mało, postanowiliśmy wynająć miejscowego przewodnika z busikiem. Na dobrą sprawę jedno popołudnie może z powodzeniem wystarczyć aby zwiedzić to miasto. Dawne pałace cesarskie są obecnie budynkami rządowymi i dla turystów zamknięte z zasiekami, jeśli się rezygnuje z dwóch czy trzech muzeów to reszta jest do ogarnięcia w kilka godzin. My z konieczności byliśmy zmuszeni do takiego właśnie skrótowego zwiedzania. Odwiedziliśmy Kościół Świętego Jerzego (gdzie trafiliśmy na pogrzeb jakiejś znanej osobistości z setkami Etiopczyków, uczestniczących w ceremonii), kościoła św. Trójcy gdzie znajduje się grobowiec cesarza i jego żony (wstęp chyba 50 birr), Mauzoleum Menelika. Pojechaliśmy na jedno we wzgórz Addis, na które droga wiodła przez las eukaliptusowy, mijaliśmy po drodze kobiety dźwigające ogromne ilości eukaliptusowych gałęzi zawiniętych w chusty. Ze wzgórza rozciągał się widok na całe miasto (można sobie taką krótką wyprawę darować!).

Niestety, nie wystarczyło nam czasu na największy afrykański targ MERKATO, ale na tę atrakcję trzeba by przeznaczyć na dobrą sprawę drugie pół dnia. Addis Abeba jest wyjątkowo mało atrakcyjnym miastem, ale mając dodatkowy dzień na MERKATO i łażenie po pobliskich uliczkach można zobaczyć codzienność mieszkańców stolicy.
Na koniec wstąpiliśmy wcześniej wypatrzone przez naszych kolegów galerie z pamiątkami. Polecam szczególnie MURSI GALLERY na Churchill Ave. Za ścianą jest drugi podobny sklepik, w tej galerii jednak mają ciekawostki, srebrne monety z wizerunkiem cesarza Hajle Selasie, piękną biżuterię, przede wszystkim najróżniejsze krzyże etiopskie, w dużym wyborze. W okolicy MURSI GALLERY znajduje się także ZEBRA GALLERY z dużym wyborem pamiątek.

Do ostatniego miasta które mieliśmy odwiedzić, Lalibeli, zmuszeni do rezygnacji z lotów pojechaliśmy kolejnym wynajętym busem.
Po drodze piękne widoki, jechaliśmy przez tereny górzyste. Spotkaliśmy endemiczny gatunek małp, dżelady. Byłam pewna, że dżelady mieszkają jedynie w górach Siemen więc była to wspaniała niespodzianka.
Lalibela jest świętym miejscem Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, to zaskakująco mała mieścina do której przyjeżdża się aby zobaczyć kościoły wykute w skale w XII-XII wieku przez króla Lalibelę, z najsłynniejszym kościołem Świętego Jerzego na czele.
Poza tym polecam spacer uliczkami. Trafiliśmy na tradycyjny ślub, na który para młoda (na zdjęciu) oraz goście udawali się na mułach.

Po powrocie do Addis Abeby wystarczyło nam czasu na kilkugodzinny relaks przy piwie, a koleżanka i ja zrobiłyśmy sobie także pożegnalny spacer główną ulicą stolicy, wstępując na ostatnie zakupy do MURSI GALLERY.

Wspaniała wyprawa, która pozostawiła we mnie niedosyt… Marzy mi się powrót do Etiopii i odwiedziny terenów nie odwiedzanych przez turystów w Dolinie Omo. Może kiedyś się uda :)

Noclegi z opisem warunków, cen i nazwami, rady, sugestie i przykładowe ceny za wejścia do parków i wiosek, za pamiątki, jedzenie, ceny lotów wewnętrznych, co warto, czego nie warto, co zabrać ze sobą znajdziecie pod tym linkiem:
http://takemytrip.pl/plan-podrozy-25-etiopia-afryka



Wspaniała wyprawa, która pozostawiła we mnie niedosyt… Marzy mi się powrót do Etiopii i odwiedziny terenów nie odwiedzanych przez turystów w Dolinie Omo. Może kiedyś się uda :)

Zdjęcia

ETIOPIA / Dolina Omo / Dolina Omo / A mnie nikt nie karmi :(ETIOPIA / Amhara / Lalibela / Młoda paraETIOPIA / Dolina Omo / w trasie / GospodarzeETIOPIA / Dolina Omo / różnie :-) / Skoro wiosna, to kilka kwiatków z EtiopiiETIOPIA / Prowincja Hareri / Harar / Hieny z HararuETIOPIA / Dolina Omo / tereny Konso / Na targuETIOPIA / okolice Omorate / wioska Dassanech / Recykling :)ETIOPIA / Amhara / Lalibela / Kościół Świętego JerzegoETIOPIA / Dolina Omo / wioska Hamerów / HamerETIOPIA / Dolina Omo / gdzieś blisko Omorate / Z DanasechówETIOPIA / Dolina Omo / wioska Mursi / Bez talerzyka ładniej?ETIOPIA / Dolina Omo / wioska Dassanech / Higiena nade wszystko!ETIOPIA / Dolina Omo / wioska Karo / PrzyjacieleETIOPIA / Dolina Omo / wioska Karo / Wojownik KaroETIOPIA / Dolina Omo / w trasie / W Dolinie Omo

Dodane komentarze

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-05-02 22:06:24

właśnie uświadomił mi kolega z wyprawy, że popełniłam błąd. Otóż kościół w którym odbywał się pogrzeb, to był kościół Świętej Trójcy a nie Świętego Jerzego. Jurek, dzięki Ci:) W sumie to oczywiste, że facet o tym imieniu dobrze wie, który kościół jest pod wezwaniem jego patrona:)))

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-04-21 21:24:18

Bambusowe rusztowania są nadal (także w całej Azji, ale to przecież wiesz:))). Polecam Etiopię, mnie marzy się powrót, ale tyle jest wspaniałych miejsc...Na stronie takemytrip.pl jest dokładna relacja z tej podróży.

Servus dołączył
17.03.2016

Servus 2016-04-21 21:17:24

Dzieki za fajną relację! Etiopia to wciąż jakas terra incognita. Z mojej jedynej wyprawy wiele lat temu pamietam stare włoskie ekspresy do kawy i rusztowania sięgajace 6 piętra z powiązanego sznurkiem bambusa:)

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-04-19 00:41:23

polecam się z kolejnymi wskazówkami, jeśli będą potrzebne i dziękuję za miłe słowa:)

chris666 dołączył
12.11.2015

chris666 2016-04-19 00:36:02

Znakomita relacja! W oparciu o nią można spokojnie układać plan wyprawy. Szczególnie cenne są podpowiedzi - co warto, a co można sobie darować. Jeśli będę się przymierzał - wiem już gdzie szukać wskazówek :-)

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-04-18 21:43:49

Następnym razem!!!

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2016-04-18 20:38:29

I w Hararze warto zobaczyc dom w którym mieszkał Artur Rimbaud (co ciekawe zajmował się tam handlem bronią), oraz domy zamieszkałe przez emigrantów / uciekinierów z Jemenu - trochę przypominające te z Sany

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2016-04-18 20:32:23

Zdjęcie nieco losowo wklejane, tak to jest zawierzyc Adminowi ....

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-04-16 17:21:01

upsss, oczywiście miało być: "na poleceniu", nie "na polecenie"

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-04-15 22:41:21

dzięki, zależało mi na polecenie odwiedzonych przeze mnie miejsc w błyskawicznym skrócie, jeśli więc mój plan sie powiódł, to jestem happy:))

toronegro dołączył
06.12.2014

toronegro 2016-04-15 22:31:00

Konkretnie i na temat. Dzięki!!!

nitkaska dołączył
21.05.2011

artuś dołączył
20.03.2013

artuś 2016-04-13 21:23:44

Dobra robota, Nitkaska. Jak zwykle u Ciebie, zresztą.:)

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl