Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Święta czy nie święta, czyli o indyjskiej krowie. > INDIE


baobab-ka baobab-ka Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie INDIE / Radżastan / wioska / Nie święci.... lepią ;)Krowy? Na ulicach? Pośród ludzi i samochodów?! I naprawdę są święte? - pytają z niedowierzaniem znajomi, dla których Indie to świat znany tylko z filmu "Slumdog - milioner z ulicy".

„To w Indiach krowy naprawdę chodzą po ulicach?”.
Chodzą. Białe zebu z lekkim garbem lub mniej szlachetne czarne, dostojne bawoły rzeczne. Może nie w centrach wielkich miast, takich jak np. Delhi (to znaczy New Delhi, bowiem w Old Delhi nadal jest ich całe mnóstwo). Krowy wywieziono z metropolii na wieś, argumentując to chęcią poprawy międzynarodowego wizerunku stolicy.
Jednak dla większości Hindusów (i to nie tylko hindusów, czyli wyznawców hinduizmu), krowa pozostaje symbolem uniwersalnej matki, tej, która karmi swym mlekiem nie tylko własne cielęta, lecz ofiaruje je wszystkim istotom. W sanskrycie nazwę krowa mleczna tłumaczy się jako „ta, której nie można zabić”. Powiada się też, że na krowie znajdują się wszystkie bóstwa hinduskiego panteonu, a jest ich przecież ponad trzysta milionów. Zresztą, krowa pojawia się w wielu świętych indyjskich księgach, towarzyszy bogom - jak wierzchowiec Śiwy, byk Nandu.
Zaś krowie mleko to skarb, z niego bowiem wytwarza się masło oraz sery, a w szczególności wartościowe ghi – klaryfikowany tłuszcz, wykorzystywany zarówno w ceremoniach religijnych jak i w kuchni, zwłaszcza do przygotowywania posiłków zgodnych z zasadami ayurwedy. Dla ubogich mieszkańców wsi (to nadal 80 % tego miliardowego narodu) krowa stanowi nierzadko jedyny majątek, jaki posiadają. Jest dla nich siłą roboczą (woły lub bawoły ciągnące radło czy pług to nadal częsty widok na indyjskiej wsi), siłą pociągową (zaprzęgi w woły, służące zarówno do transportu ludzi jak i towarów). Mieszane ze słomą lub sianem krowie placki, suszone potem na słońcu, zapewniają opał. Kałem smaruje się ściany domów, aby je symbolicznie oczyścić. Krowi mocz wykorzystywany jest w medycynie ayurwedyjskiej. No i krowa daje cielęta. A więc żywa krowa jest o wiele więcej warta niż martwa. Toteż krów się nie zabija.
Krowa stanowi też symbol szczęścia, dlatego przepuszcza się ją jako pierwszą przez próg nowo wybudowanego domu.
A krowa miejska, jak mi powiedział jeden z Hindusów – to nie jest krowa bezpańska, to krowa „uliczna”. I jakoś nikomu nie przeszkadza, że tamuje ruch, że trzeba omijać ją na wąskich uliczkach, zważając na siłę jej rogów, humory, nagłe fontanny moczu, czy osławione krowie placki. Krowa włócząca się po targu zawsze dostanie coś do zjedzenia. Kiedy przystanie przy ludziach jedzących na ulicy, trafi jej się jakiś kąsek, kiedy zajrzy do przydrożnej garkuchni, sprzedawca rzuci jej coś smacznego. Chociaż krowie łajno nie zdobi ulic i stanowi prawdziwe utrapienie dla nieuważnych przechodniów, jednak krowy pełnią też rolę miejskich czyścicielek – zjadają wszelkie odpadki, od nadgniłych owoców, po stare gazety.
Hindusi wierzą, że jeśli człowiek dba o krowy, to w przyszłym wcieleniu odrodzi się jako ludzka istota. Jeśli natomiast jego ludzkie życie nie było najlepsze, po reinkarnacji wróci na ziemię jako zwierzę i dopiero po tym, jak stanie się krową, będzie mógł na powrót wcielić się w człowieka.
Stąd też Hindusi, z których większość to wegetarianie, nigdy nie ruszyliby wołowiny. Nawet jeśli krowa nie jest czczona jako „święta”, to traktuje się ją z szacunkiem, który między innymi objawia się rezygnacją z jej mięsa. Ludziom z naszego kręgu kulturowego dziwnym może się wydać, że Indie cierpią z głodu, a jednocześnie po ulicach wałęsają się bezpańskie stada wychudzonych krów. Poznając tutejszą kulturę, łatwiej to zrozumieć.
Stare, chore krowy trafiają do specjalnych przytułków, których tradycja sięga XII wieku. Padłymi zwierzętami zajmują się nietykalni. Napotkany syn bramina powiedział mi, że oni – nietykalni - jako jedyni mogą jeść wołowinę.
I jeszcze moje bardzo osobiste spotkanie z holy cow.
Na targu w Jodhpurze, popołudniową porą. Miejsce dynamiczne, kolorowe, klimatyczne. Nie wiedziałam na co patrzeć: czy na poruszające się z gracją kobiety w barwnych sari, niosące na głowie sterty zakupów, na stoiska z błyszczącymi bransoletami, kolorowe i aromatyczne przyprawy, kokosy we włochatej skorupie i te już wyłuskane, stragany z artystycznie pokrojonymi owocami papai, ananasa i bardzo czerwonej marchewki, na miejscowego lowelasa, strzelającego wzrokiem w stronę przechodzących kobiet, żółtozielone riksze przystrojone lśniącymi wstążkami i sztucznymi kwiatami, lokalnego protetyka, który siedząc pod niewielkim zadaszeniem z tkaniny „naprawiał” pacjentce ząb – piłując go pilnikiem, obok zaś leżał śrubokręt... Wszystko to było tak niezwykłe, że całkiem nie zwróciłam uwagi na nagłe poruszenie i krzyki: - cow, cow! Nie zdążyłam się rozejrzeć, bo za chwilę poczułam uderzenie w ... pupę! Jak w kreskówce! Jednak miałam szczęście – rozstaw rogów krasuli był dokładnie taki jak moich bioder! A nawet z lekkim zapasem, co pozwoliło mi natychmiast wyrwać się z jej rogowych objęć i uskoczyć na bok. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłam się przestraszyć. Jacyś mężczyźni rzucili się na zwierzę, klepiąc je po zadzie, a ono uciekło. Dlaczego upatrzyło sobie moją osobę? Na zawsze pozostanie to tajemnicą świętej krowy. Skoro jednak musiała mnie bodnąć, miło mi, że była to najszlachetniejsza biała zebu, nie jakaś tam zwyczajna indyjska krasula. Chyba, że to był byk. Sprawdzić nie zdążyłam. Ale pewnie na jakiś czas dostarczyłam zabawnego tematu targowych opowieści.
Odtąd bardzo ostrożnie mijałam wszelkie rogate istoty. Święta czy nie święta, lepiej traktować ją z szacunkiem.

Zdjęcia

INDIE / Radżastan / wioska / Nie święci.... lepią ;)INDIE / Radżastan / Jaisalmer / UlicaINDIE / Radżastan / Pushkar / Z widokiem

Dodane komentarze

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-07-12 20:46:51

Takie spotkanie z krową fajne jest, gdy się o nim opowiada ;) Przyznam, że odtąd naprawdę szerokim łukiem omijałam wszelkie krasule...

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-07-12 16:44:11

Ty książki powinnaś pisać podróżnicze :) Swoją drogą, być nadzianą na rogi i to nie na corridzie, to jest dość nietuzinkowe przeżycie :)))
Czytałam gdzieś, że w Indiach nie ma bezpańskich krów, że każda z nich ma właściciela, który za nią odpowiada. A w miastach pojawiły się wraz z chłopami, którzy przenosili się ze wsi do miast, obowiązkowo z całym dobytkiem a więc z krowami też. I te krowy łażą sobie swobodnie.

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-07-09 18:35:55

Serdeczne podziękowanie dla Admina - nazwa kraju już właściwa :)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-07-09 15:57:06

Nie wiedzieć czemu zamiast Indii wpisała się Abchazja. Hm...

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl