Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Chwila z duchowością Tybetu > TYBET


baobab-ka baobab-ka Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie TYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / Przemierzając koręO wędrówce pielgrzymią ścieżką, słonej herbacie ze zjełczałym tłuszczem, o tym, że momo to nie tylko pierożki i że warto czasem mieć przy sobie zdjęcie Dalajlamy.

Jokhang, najważniejsza świątynia Tybetu, nazywana „katedrą lamaizmu”.
Na placu świątynnym ogromne rzesze pielgrzymów. Ludzi zamieszkujący Dach Świata.

Zdjęcia: Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Przemierzając korę, TYBET
Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Przemierzając korę, TYBET



Zdążają tu pojedynczo, całymi rodzinami, nawet wioskami. Przybywają z najodleglejszych zakątków Tybetu. Ogorzałe twarze, głęboko osadzone oczy, niewysocy, czarnowłosi. Barwne stroje, ozdobione turkusami i koralami. Część kamieni wpięta we włosy. W jednej dłoni buddyjski różaniec, mala, w drugiej modlitewny młynek. Każdy obrót młynka jest jak modlitwa. Szybki, miarowy krok, jakby w rytm słów wypowiadanej mantry: Om Ma Ni Pe Me Hung. I znowu uświadamiam sobie, że tu, w Tybecie, słowa bodhisattwy współczucia Awalokiteśwary wymawia się nieco inaczej niż słyszałam to w Indiach. Ale to tu mają przecież szczególne znaczenie: Dalajlama uważany jest za inkarnację Awalokiteśwary, a zatem tu, w Tybecie, wymawianie mantry Mani to jak wymawianie imienia tego, którego nieobecność czuje się na każdym kroku – wielkiego duchowego przywódcy.

Zdjęcia: Lhasa, Lhasa, Tybetanka, TYBET
Lhasa, Lhasa, Tybetanka, TYBET



Zdjęcia: Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Tybetanka 2, TYBET
Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Tybetanka 2, TYBET



Zdjęcia: przed świątynią Jokhang, Lhasa, Korale i turkusy, TYBET
przed świątynią Jokhang, Lhasa, Korale i turkusy, TYBET





Przemierzają korę, pielgrzymi szlak, prowadzący wokół świątyni. Zatrzymują się, by w ofierze zapalić wonne iglaste gałązki polane jaczym masłem. Jedni podchodzą do modlitewnych masztów, zdejmują nakrycia głowy i dotykają masztu czołem, cały czas recytując słowa mantry. Inni wieszają modlitewne chorągiewki w pięciu kolorach, symbolizujących żywioły, emocje oraz mądrości. Trzepotane wiatrem, unoszą ku niebu słowa modlitwy.

Zdjęcia: Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Przed świątynią Jokhang, TYBET
Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Przed świątynią Jokhang, TYBET



Co jakiś czas w gronie pielgrzymów zauważam kogoś, kto przesuwa się, padając na twarz w modlitewnym pokłonie. Na dłoniach i kolanach drewniane ochraniacze. I nie są to wyłącznie młodzi ludzie.
Przychodzi mi na myśl stary chrześcijański zwyczaj przemierzania na kolanach pokutnych lub dziękczynnych ścieżek w sanktuariach, dziś nadal spotykany w Fatimie czy na Jasnej Górze.

Jokhang, jak europejskie średniowieczne katedry, przylega do okolicznych domów, zbudowanych z jasnego kamienia, z dużymi oknami, których kontury pomalowano czarną farbą. Parapety przyozdabiają liczne doniczki z kwiatami.

Zdjęcia: Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Okno, TYBET
Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Okno, TYBET



Na dziedzińcu przed świątynią modlą się dziesiątki ludzi. Złożone dłonie dotykają głowy, potem piersi, krok do przodu i padnięcie na twarz. Wypolerowane latami tych praktyk kamienie błyszczą jak marmur.

Plac przed świątynią kojarzy mi się z opisywanymi w historycznych powieściach Rajskimi Placami w naszych miastach katedralnych. Tu toczy się życie tybetańskiej Lhasy (tybetańskiej, bo jest jeszcze chińska, bez charakteru, za to z 5-gwiazdkowymi hotelami jak ten, do którego zawieźli nas z dworca nasi chińscy współtowarzysze podróży). Kwitnie handel i życie towarzyskie. Moją uwagę zwraca mężczyzna ubijający herbatę. Tak, ubija ją z solą i zjełczałym tłuszczem jaka. W wysokim, drewnianym naczyniu z tłokiem i dekielkiem – przypominającym dawną maślniczkę, jakiej wiele lat temu używała moja babcia. Postanawiam skosztować. Słona i tłusta. Cóż, w dawnym Tybecie cukier był nieznany.
Na stoisku obok paruje wielki gar z pierożkami momo. Uwielbiam je, zatem szybko kupuję porcję – na papierowej tacce jest ich osiem – po tybetańsku momo to właśnie osiem. Poza tym ósemka jest symbolem kosmicznego ładu i równowagi, symbolem ośmiu ścieżek wiodących do oświecenia, w praktykach buddyzmu tybetańskiego jest osiem wielkich systemów. A zatem, skoro liczba osiem ma tak wielką siłę, dokupuję jeszcze naszyjnik z ośmioma good luck – jak zachęca miejscową angielszczyzną kobieta sprzedająca straganową biżuterię – czyli tybetańskimi symbolami pomyślności. Wykonano go z kości jaka. Pytam o znaczenie symboli. Koło Prawa ma mi pomóc przezwyciężyć trudności i wprowadzić na właściwą ścieżkę duchowego rozwoju. Lotos symbolizuje piękno i czystość serca. Flaga – zwycięstwo świata duchowej mądrości nad światem ułudy. Dwie ryby to gwarancja harmonii w związku. Koncha symbolizuje powodzenie. Parasol ma mnie chronić przed wszelkim złem, a waza pomóc pomnażać materialne i duchowe dobra, zaś Węzeł Nieskończoności zapewnić długie, pełne miłości życie. Szybko zakładam naszyjnik - niech działa!

Oglądam kolejne stragany. Moją uwagę przyciągają magiczne dźwięki grających mis. Jakiś mnich wyjaśnia, że w buddyzmie używa się ich do medytacji – dźwięk bowiem jest bardzo istotnym elementem praktyki religijnej. Mnich bierze do ręki średniej wielkości misę, stawia ją na otwartej dłoni, po czym przesuwa drewnianym wałkiem po wewnętrznej stronie ścianki, zaraz przy brzegu. I misa zaczyna śpiewać. Dźwięk jest miękki, przyjemny, miarowy, rozchodzi się długo, a mnie ogarniają relaksacyjne wibracje.

Nad całym placem unosi się ofiarny dym, czuć ostry zapach palonego tłuszczu.
Dołączam do grupy kolorowo ubranych kobiet. Uśmiechają się z wyrazem przyzwolenia. Idziemy dość szybko. Czerwone bluzki, ciemnobrązowe spódnice przyozdobione fartuchami w kolorowe poziome pasy. Dwie młode kobiety niosą duże wiklinowe kosze. W nich jakieś kolorowe zawiniątka. Na szyi zawieszone niewielkie metalowe relikwiarzyki, gau. Nosi się w nich amulety albo teksty modlitwy. Taka „przenośna kapliczka”.
Nie mogę nawet zapytać moich pielgrzymich towarzyszek, skąd przybyły. Może długo wędrowały przez góry, by tu dotrzeć? Mówią tylko po tybetańsku, pozostaje więc uśmiech. I wystarcza. Ktoś powiedział, że patrząc w oczy, widzi się serce. I w taki właśnie sposób postrzegam „moje” Tybetanki.
Z lewej strony kory niewielka kaplica, dobudowana do głównej świątyni. Otacza ją szpaler dużych modlitewnych młynków. Idziemy, przesuwając każdy z nich. Są metalowe, trochę ciężkie. Na każdym wykute słowa mantry. Jedno dotknięcie młynka, jedna modlitwa...

Zdjęcia: Xigaze, Xigaze, Młynki modlitewne, TYBET
Xigaze, Xigaze, Młynki modlitewne, TYBET



Wewnątrz świątyni kolejny młynek. Ten jest ogromny, chyba dwumetrowy. Jeszcze takiego nie widziałam. Setki zapalonych maleńkich zniczy. I banknoty wetknięte na ofiarę w metalowe kratki. Przed posągami bóstw stoją metalowe miseczki, do których wierni wlewają ofiarną oliwę. Nagle do jednej z misek podbiega olbrzymi szczur i zaczyna pić. Nikogo to nie dziwi, nikomu nie przeszkadza. Zaskoczona, obserwuję tę scenę, gdy naraz słyszę szept:
- Nie masz czasami zdjęcia Dalajlamy?
To stary mnich o pomarszczonej twarzy. Podszedł cichutko, niezauważony.
- Nie mam.
Mnich spogląda ze smutkiem. A ja uświadamiam sobie, że być może przez całe długie, klasztorne życie nie udało mu się zobaczyć wizerunku ukochanego duchowego przywódcy...

Idziemy dalej. Obok jednej z niewielkich świątyń grupa mnichów przygotowuje tsampę – najbardziej powszechny tybetański posiłek. W wielkiej metalowej miednicy mieszają prażoną mąkę jęczmienną ze słoną herbatą. Ugniatają kulki wielkości pięści, które następnie spożywa się z warzywami. Lub same. Tsampa jest wykorzystywana również w celach rytualnych, na przykład z okazji Nowego Roku lub urodzin Dalajlamy. Kawałki ciasta wyrzuca się wysoko w górę, aby potem – na znak dobrej wróżby – spadły na uczestników. Z tsampy i masła robi się także tormas – wotywne figurki, składane w ofierze buddyjskim bóstwom.

Nagle moje Tybetanki odłączają się od głównej grupy pielgrzymów, skręcając w boczną ulicę. Jedna z nich pociąga mnie za rękaw. To zaproszenie.
W wąskiej uliczce znajduje się, nieco ukryte, wejście do kolejnej świątyni. Jej wnętrze jest mroczne lecz bardzo obszerne. W bladym świetle dostrzegam olbrzymi, ponad 10-metrowy złoty posąg Maitrei - Buddy Przyszłości. Przed posągiem siedzą mnisi, śpiewnie recytując mantry. Modlitwa to wznosi się, to opada, chwilami przypomina brzęczenie pszczelego roju. Wchodzimy na górną kondygnację. Odziany w bordowe szaty starszy mnich udziela tu błogosławieństwa. Klękamy. Mnich polewa nasze głowy oliwą z miedzianego czajnika, wypowiadając słowa modlitwy. Potem dotyka każdej czymś na kształt berła. To dorje, obrzędowy przedmiot, będący symbolem drogi do oświecenia. Spoglądam na skupione twarze moich towarzyszek. W ich oczach czytam wdzięczność, nadzieję, radość.
Wracamy na dół, by na stopach ogromnego posągu zostawić w darze khaty, białe szale modlitewne. Jakiś mnich miarowo uderza w wielki bęben, kilku innych trzyma w dłoniach święte księgi, pecha. Czytają z nich słowa modlitwy. Jej rytmiczny dźwięk ogarnia mnie. Zewnętrzny świat się oddala. Czuję Tybet. Jego duchowość wnika teraz we mnie. I już wiem, dlaczego tak bardzo chciałam tu przyjechać.

Zdjęcia: Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Jokhang, TYBET
Lhasa, Tybetański Region Autonomiczny, Jokhang, TYBET







Zdjęcia

TYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / Przemierzając koręTYBET / Lhasa / Lhasa / TybetankaTYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / Tybetanka 2TYBET / Lhasa / przed świątynią Jokhang / Korale i turkusyTYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / Przed świątynią JokhangTYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / OknoTYBET / Xigaze / Xigaze / Młynki modlitewneTYBET / Tybetański Region Autonomiczny / Lhasa / Jokhang

Dodane komentarze

Anie89 dołączył
06.06.2016

Anie89 2018-10-24 17:36:23

Wspaniałe jest to, że (jeszcze?) mieszkańcy Tybetu skutecznie wzbraniają się przed rozwojem cywilizacji i technicznymi nowinkami, dzięki czemu mamy szansę podziwiać ich kulturę, poznać ich rytuały. Ja jestem zafascynowana Azją po przeczytaniu książek Tiziana Terzaniego a Twój artykuł jeszcze bardzie j zachęca mnie do zwiedzenia tej części świata :)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-07-20 20:59:49

"o te miejsca na ukrycie tego i owego kiedyś prywatnie podpytam ;)"

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2017-07-20 20:58:37

"Linkalinka, ja się nie zastrzegam, nie hamują mnie systemy ani poglądy, jeżdżę tam, gdzie są ludzie, bo ludzie, bez względu na system, są zwyczajni a ich świat mnie ciekawi. "

linkalinka dołączył
06.09.2011

linkalinka 2016-11-08 09:31:19

Zawsze myślałam o Tybecie, ale jakoś nie po drodze mi z chińską okupacją. Tak jak nie latam aerafłotem. Ale może to błąd ... Może trzeba, by Tybetańczycy mogli cieszyć się, tak jak docenili Twoją obecność.
Nitkaska, znam kilka miejsc na ukrycie niepożądanych przedmiotów :)

el_gato dołączył
20.03.2012

el_gato 2016-10-11 22:13:12

"Masz wielki dar do opowiadania! Dziękuję za kolejną ciekawą opowieść :-)"

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-10-07 19:51:21

Paweł, zdradź tajemnicę, jak Ty to robisz? Też bym chciała, żeby komputer zagrał mi tak tematycznie... Tu Om mani, tam jakąś rosyjską dumkę,to znowu mantrę Ganseha,albo balladę Brassensa... Dzięki za miłe słowa. :)

paweł.p dołączył
01.05.2014

paweł.p 2016-10-07 16:15:54

Brawo, brawo, brawo - wymiatasz tymi swoimi opowieściami. Świetnie mi się czytało szczególnie, że jak odpaliłem Twój artykuł to komputer zagrał mi Om Mani Padme Hum ((-:

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-10-03 22:50:33

Mnie też się w oczach troi! Najpierw się Globek zaciął, a potem, oto, co wyprodukował! Sorki, to naprawdę nie ja :))))

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-10-03 22:47:29

toś zaszalała z tą odpowiedzią :)))))))))))

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-10-03 22:23:09

Nitka, z tymi zdjęciami to muszę przyznać, że obawiałam się ... Chińczyków. A kogóż innego! Podróżowaliśmy wtedy we dwoje, jadąc przez Pakistan. Ostrzegano nas już wcześniej, że na granicy będą dokładnie trzepać. I tak było. Przekartkowali nawet dokładnie cały przewodnik, porozkładali mapy. Zajrzeli w każdy zakamarek plecaka. Za posiadanie zdjęć Dalajlamy mogliby nas nie wpuścić. Zresztą, przeboje z Chińczykami podczas podróży do Tybetu to temat na kolejną opowieść, z elementami thrillera ;)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-10-03 22:22:09

Nitka, z tymi zdjęciami to muszę przyznać, że obawiałam się ... Chińczyków. A kogóż innego! Podróżowaliśmy wtedy we dwoje, jadąc przez Pakistan. Ostrzegano nas już wcześniej, że na granicy będą dokładnie trzepać. I tak było. Przekartkowali nawet dokładnie cały przewodnik, porozkładali mapy. Zajrzeli w każdy zakamarek plecaka. Za posiadanie zdjęć Dalajlamy mogliby nas nie wpuścić. Zresztą, przeboje z Chińczykami podczas podróży do Tybetu to temat na kolejną opowieść, z elementami thrillera ;)

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2016-10-03 22:21:39

Nitka, z tymi zdjęciami to muszę przyznać, że obawiałam się ... Chińczyków. A kogóż innego! Podróżowaliśmy wtedy we dwoje, jadąc przez Pakistan. Ostrzegano nas już wcześniej, że na granicy będą dokładnie trzepać. I tak było. Przekartkowali nawet dokładnie cały przewodnik, porozkładali mapy. Zajrzeli w każdy zakamarek plecaka. Za posiadanie zdjęć Dalajlamy mogliby nas nie wpuścić. Zresztą, przeboje z Chińczykami podczas podróży do Tybetu to temat na kolejną opowieść, z elementami thrillera ;)

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2016-10-03 21:53:56

i ja już wiem, dlaczego muszę tam pojechać :) Wezmę ze sobą sporo zdjęć Dalajlamy:)

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl