Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Astana-Ałmaty. Pociąg jakiego nie spotkacie w Polsce. Cz.1 > KAZACHSTAN


Leoncjo Leoncjo Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / Fabryka widmoTrzy tygodnie z namiotem w Kazachstanie i Kirgizji. Łącznie 14000 km, z tego połowa lokalnymi środkami transportu, autostopem i na piechotę. Upalne stepy, malownicze kaniony, szafirowe jeziora i jurty pośród ośnieżonych szczytów. Nie sposób zawrzeć to w jednej relacji, więc zainteresowanym proponuję lekturę w odcinkach. W tej części o urokach podróżowania koleją, w najtańszej postaci.

Kazachska kolej, to jeden z rozdziałów epopei „Drogi żelazne Sowieckiego Imperium”. Związek Radziecki przeminął, podobnie jak Układ Warszawski, Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej i wiele innych tworów ówczesnej epoki. Gdyby jednak ktoś żyjący w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, nieświadom przemian politycznych, znalazł się na dworcu kolejowym Lwowa, Mińska czy Astany, to być może poczułby dumę z komputeryzacji systemu rezerwacji biletów lecz z pewnością nie poczułby się nieswojo. Wręcz przeciwnie, wszystko tam wydałoby się mu znajome, swojskie. Począwszy od mapy sieci połączeń, przez wystrój wnętrz z dominującymi akcentami szczytowych osiągnięć socrealizmu aż do systemu funkcjonowania transportu. Mundury kolejarzy, milicjantów (o, przepraszam – policjantów), nadal różnią się od tych sprzed czterdziestu lat jedynie szczegółami. Do wagonu wsiada się po okazaniu dyżurującemu w nim kolejarzowi biletu i dokumentu tożsamości. W przypadku obcokrajowców paszportu. Nie jest to czcza formalność. Dokument jest wnikliwie porównywany z okazicielem. Ze zrozumiałych względów nie mam nic do powiedzenia na temat wagonów o wyższym standardzie ale tzw. „płackarta”, czyli najtańsza forma biletu pasażerskiego obejmuje wagon bez wydzielonych przedziałów. To znamy z PKP lecz na tym podobieństwa się kończą. Zamiast ławek czy foteli znajdują się tam cztery leżanki, po jednej stronie ciągu komunikacyjnego, ułożone prostopadle do jazdy, oraz dwie po drugiej stronie, ułożone równolegle. Oczywiście w systemie piętrowym. Nad górną jest jeszcze jedna, niemal identyczna półka ale jej nie można złożyć i służy do położenia bagaży. Jest to o tyle trudne, że zwykle leżą na niej zrolowane materace i worki z pościelą. Pasażerowie na krótszych odcinkach (po 200-300 km) raczej nie otrzymują pościeli, co jest obligatoryjne na dłuższych dystansach. W tym miejscu warto chyba przypomnieć, że Kazachstan ma około tysiąca ośmiuset kilometrów na linii północ-południe i ponad trzy i pół tysiąca kilometrów z zachodu na wschód. Odległość między przystankami rzadko jest mniejsza aniżeli kilkadziesiąt kilometrów. Kiedy już pociąg ruszy, obsługa wydaje pasażerom jadącym dalej (czyli prawie wszystkim) zafoliowane pakiety z powłoczką na materac, podobną na poduszkę, prześcieradło i ręcznik. Na życzenie można także dostać jeszcze koc. Zaczyna się wielkie ścielenie. Technika dowolna, choć łatwo zauważyć tych, którzy robią to rzadko lub po raz pierwszy. Fantastycznym udogodnieniem jest samowar, w jaki wyposażony jest każdy wagon. Oczywiście nie przypomina on ozdobnych piecyków na węgiel drzewny, jakie znamy z antykwariatów i starych filmów, choć zasada działania jest identyczna. W starszych wagonach nadal stosowany jest węgiel, w nowszych grzałka elektryczna. Spory kocioł ze stali nierdzewnej usytuowany jest vis a vis pomieszczenia służbowego i bez przerwy dostarcza „kipjatoku”. Jak już wszyscy pościelą swoje leżanki zaczyna się pielgrzymka do samowaru. Jak za starych, dla jednych dobrych a dla innych wręcz przeciwnie czasów, pasażerowie rozkładają na stołach (pomiędzy dolnymi, poprzecznie ustawionymi, leżankami jest na stałe zamocowany spory stół, natomiast przy tych po drugiej stronie, dolna leżanka po wykonaniu kilku nieskomplikowanych czynności zamienia się jak „transformers” w stolik i dwa fotele) wiktuały. Kazachowie uwielbiają jeść, więc nie są to tak, jak w naszym przypadku chińskie zupki lecz pojemniki z mięsami, „lepioszki”, pierogi, ciasta, słodycze owoce i napoje. Wagon przypomina rodzinny piknik w parku. Dzieci biegają od jednych do drugich rozsypując chrupki i rozlewając napoje. Dorośli jedzą z takim zapałem, jakby miał to być ich ostatni posiłek w życiu. Częstowanie nieznajomych nie jest tu tak powszechne jak na Ukrainie, choć po przełamaniu pierwszych lodów nie należy do rzadkości. Siorbanie, odkasływanie, charkanie i bekanie są na porządku dziennym i nikogo nie zniesmaczają. W związku z tym, że odległości są spore, przystanki rzadkie a widoki za oknami dosyć monotonne, biesiada trwa godzinami. Nie wiem czy uwarunkowane jest to stanem zabrudzenia, czy istnieje jakiś godzinowy harmonogram lecz w którymś momencie pojawia się pani w służbowym fartuchu, z wiadrem i mopem w dłoniach. Sukcesywnie, bez zbędnego pośpiechu, zgarnia wszystko co znalazło się na podłodze. Tych, którzy na czas nie podniosą stóp szturcha mopem. Z większą wyrozumiałością traktuje śpiących, bo i takich, mimo wczesnej pory, jest kilkoro. Zwisające z dolnych leżanek dłonie i stopy podnosi delikatnie i kładzie na pościeli. Podobnych „akcji” jest kilka w ramach jednego kursu. W odróżnieniu od socjalistycznych kolei dawnych „demoludów”, standard taboru, sprzętu i wyposażenia jest bardzo przyzwoity. Wagon którym podróżowaliśmy miał czyste toalety, elektronicznie uruchamiane spłuczki i letnią wodę w kranach. Bywają także i takie, które wywodzą się wprost z minionych czasów. Wyposażenie nadal mają „analogowe” ale obsługa stara się je utrzymać w czystości, co warto podkreślić. Nam jedzenie i sprzątanie po nim zajmuje zazwyczaj kilkanaście minut, więc ponad dwadzieścia godzin jazdy musieliśmy sobie jakoś zagospodarować. Najprościej jest skorzystać z w miarę wygodnej leżanki i przespać całą drogę. Najprościej nie znaczy najrozsądniej. Oglądanie widoków za oknami, jak już wspomniałem, nie specjalnie wciąga. To trochę jak z samolotem. Na początku cieszy każda chmurka lecz po godzinie, dwóch trzeba by chyba UFO, lub pożaru silnika, żeby spojrzeć przez okno. Tuż za Astaną pojawił się step. Jak z ballady o Panu Wołodyjowskim szeroki, ”...którego zgoła, nawet sokolim okiem nie zmierzyć”. Na północnym wschodzie jest zaskakująco zielony i podmokły. Bezwiednie przychodzą na myśl słowa Mickiewicza: „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, / Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, / Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, / Omijam koralowe ostrowy burzanu...” Wprawdzie bezcelowym jest wypatrywanie Dniestru lecz ptactwa wodnego całkiem tam sporo a kto wie, może czasami słychać „...ciągnące żurawie.” Zanim zmrok zapadnie można napatrzeć się na wymarłe, porośnięte młodymi drzewami fabryki i opustoszałe osiedla mieszkaniowe. Z rzadka pojawiają się wsie czy osady. Nigdzie nie zauważyłem pól uprawnych, choć przy pokrzywionych domkach stały tu i ówdzie maszyny rolnicze. Zdecydowanie ciekawszym miejscem do obserwacji jest wagon. Około siedemnastej ( w Polsce wówczas jest dopiero trzynasta) bardziej religijni Kazachowie przygotowują się do modlitwy. Islam w miejscowym wydaniu wydaje się być podobny do katolicyzmu Polaków. Większość deklaruje swoją przynależność lecz tylko nieliczni go praktykują. Kobiety, jeśli noszą nakrycia głowy, to ze względów praktycznych a nie religijnych. Alkohol jest powszechnie dostępny, tani i chętnie pity. Myślę, że to scheda po minionym systemie i Rosjanach, choć sami Kazachowie twierdzą, iż Koran go nie zabrania a Ci, którzy chcą za niego karać, to ekstremiści. Kobiety przebierają się w specjalne stroje przypominające płaszcze kąpielowe z kapturem, wykonane z bardzo cienkiej tkaniny. Wszyscy rozkładają maleńkie dywaniki na leżankach i w typowy dla wszystkich muzułmanów sposób modlą się przez kilka, kilkanaście minut. Nie wiem jak odnajdują kierunek na Mekkę. Możliwe, że podróżujący nie muszą tego robić, podobnie jak w trakcie Ramadanu ( tu nazywanym Ramazanem) chorzy, kobiety w ciąży i właśnie podróżujący mogą jeść przed zachodem słońca.

Zdjęcia

KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / Fabryka widmoKAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / ...w sen.KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / Będzie lało!KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / Ziuuuuuuu

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl