Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Ekolodzy kłamią!! > NORWEGIA


Opowiadacz Opowiadacz Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie NORWEGIA / Szpicbergen / Morze Barentsa / HumbakOpowieść o białych niedźwiedziach.
Zawsze zachęcam do zanurzenia się w światach polarnych poprzez lekturę mojej książki, o pięciomiesięcznym rejsie małym jachtem wzdłuż zachodnich wybrzeży Svalbardu.
https://allegro.pl/szpiczasty-lad-czyli-zaglowka-po-wodach-arktyki-i7427537076.html

Oto po wielu miesiącach kłamstwa i manipulacji redakcja National Geographic przyznała rzecz oczywistą od samego początku, czyli przyznała się do manipulacji światową opinia publiczną:

https://fotoblogia.pl/12654,posunelismy-sie-za-daleko-oswiadcza-national-geographic-w-sprawie-glodujacego-niedzwiedzia

Chociaż niektóre lokalne populacje niedźwiedzi polarnych kurczą się, to ich całkowita globalna liczba wzrasta. [1], [2] Pomiędzy 1970 i 2007 liczebność populacji niedźwiedzi polarnych zwiększyła się z 5000 do 25 000 osobników. [3]

Cytat za:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nied%C5%B ... BA_polarny

W obserwacjach misiów występuje "ekologiczny" błąd systematyczny, niedźwiedzie polarne dzieli się na grupy populacyjne nie ze względu na niedźwiedzie tylko ze względu na badaczy. Misie żyją w całym basenie arktycznym, są zwierzętami wędrownymi i jeżeli ubywa ich w jednym miejscu, to przybywa w innym. Ze względu na swoje maskujące futro, które czyni je niewidzialnymi zarówno optycznie jak i termicznie są trudne do śledzenia. Spotkania z niedźwiedziami polarnymi są zawsze niespodziewane, gwałtowne i zazwyczaj mają bardzo emocjonalny przebieg.

"Prawda" ekologów o misiach jest dokładnie taką sama prawdą jak ichnia prawda o wielorybach, które jakoby bliskie wyginięcia nagminnie spotykane są na morzach Grenlandzkim i Barentsa, normalnie w grupach osobniczych po kilka sztuk, chociaż raz na Sorrkap Bank, płyciźnie piętnasto, średnio, głębokiej na środku morza, przez pól dnia płynęliśmy po oceanie pokrytym setkami sztuk waleni.

Zdjęcia: Morze Barentsa, Szpicbergen, Humbak, NORWEGIA
Morze Barentsa, Szpicbergen, Humbak, NORWEGIA


Moje opowieści o misiach polarnych i o wielorybach opierają się oczywiście na lekturze ale także na doświadczeniu. Parę razy do misia strzelałem, widziałem wielorybie stada nie raz i nie dwa, wiele razy miałem przed misiem cholernego stracha.

Spędziłem kiedyś jakiś czas na Szpicbergenie gdzie jednym z moich zadań było wykonywanie pomiarów absolutnych pola magnetycznego Ziemi. Jest to czynność o tyle delikatna, że w czasie pomiaru należy być całkowicie niemagnetycznym. Pomijając tak trywialny problem jak metalowe haftki do biustonosza, co mnie oczywiście nie dotyczyło, wymagało to także pozostawienia broni palnej w odpowiedniej odległości od pawilonu pomiarowego. Ruszając na pomiar, przy wyjściu z głównego budynku stacji należało gwizdnąć na psa, który się zazwyczaj na takie wezwanie wygrzebywał z pobliskiej zaspy. Następnie, z dubeltówką na plecach, jeżeli rzecz cała odbywała się w mrokach nocy polarnej, należało przejść ze dwieście metrów od bazy i wdrapać się, pośród piargów, na skalny ostaniec po to by odgarnąć ze śniegu lampkę oświetlającą tablicę namiarową miry wyznaczająca dla teodolitu kierunek odniesienia.

Zdjęcia: Magdalenafiord, Szpicbergen, Misio, NORWEGIA
Magdalenafiord, Szpicbergen, Misio, NORWEGIA


Pies plączący się pomiędzy nogami miał służyć jako detektor niedźwiedzi. Jeżeli misio znajdował się od strony nawietrznej, psi detektor, na tym wczesnym etapie pomiaru, działał bez pudła, jeżeli znajdował się po zawietrznej, to detektor i nie działał wcale a w razie nagłego spotkania, psina się najeżała cała i dawała nogę. Czas na ściągnięcie karabinu z pleców był wówczas właśnie pomiędzy tym najeżeniem psiej sierści a odległym o dwieście metrów szczekaniem. To bardzo krótki czas, ale ten etap nie był problemem tylko codziennością. Jeżeli misia nie było, dalej idąc na pomiar zostawiałem broń w załomie skalnym trzydzieści, jakies metrów od pawilonu. Pomiar składowych Pola metodą teodolitową trwa od dwudziestu do czterdziestu minut. W tym czasie oczywiście psina już dawno była w domu a ja otwierając drzwi aluminiowej altanki nigdy nie byłem pewien co, czy kogo, zastanę za tymi drzwiami. Owe trzydzieści metrów do dubeltówki, czesto w blasku polarnej zorzy, trzy razy w tygodniu, były najdłuższymi metrami jakie kiedykolwiek miałem do przebycia. Problem misiów polarnych zgłębiłem wtedy do imentu.

Nie pisałbym tego wszystkiego, ale ostania, obrzydliwa manipulacja tego "głodowego" filmiku mnie wzburzyła, nie można lepszego świata budować na kłamstwie będącym wytrychem do sterowanych emocji. Obrzydliwe.


Arctic Paradise

Przez internet jak burza przetacza się filmik z zataczającym się, wychudłym do imentu polarnym niedźwiedziem. Nagłówki na największych portalach krzyczą na grubo; Smutne, smuuutne, smuuutny dowód na globalne ocieplenie. Teza jest taka, oczywista oczywistość, że skoro topi się (a topi się w oczach co jest oczywiście oczywistą oczywistością) arktyczne pole lodowe, to biedne misie zdychają z głodu bo foki, będące ich głównym pożywieniem odpływają w siną dal. Otóż, proszę państwa, mamy do czynienia z ordynarną manipulacją, po części być może usprawiedliwioną poziomem wiedzy reprezentatywnej dla redaktorów owych wiodących portali. Nawiasem mówiąc, podobno, informacyjnych.
Filmik rzeczywiście jest przejmujący ale jedyny smutek, jaki z niego bije to ten o przemijaniu. Że każde stworzenie, które się urodziło musi kiedyś umrzeć. Nikt i nic nie jest z tego wyłączone, ani człowiek ani niedźwiedź polarny, a każde z tych stworzeń w swoim biotopie jest niekwestionowanym panem wszelkiego stworzenia. Niedźwiedź polarny nie ma naturalnych wrogów, może czasami z morsem mógłby sobie nie poradzić, ale na ogół nie jest na tyle głupi by z morsem zadzierać a i morsy nie są od tego. Niedźwiedź, jeżeli zdycha to albo w skutek nieszczęśliwego wypadku, raczej rzadko, albo z głodu, prawie zawsze. Niedźwiedź polarny to półtonowa, biała i bezgłośna maszyna do mordowania. Niedźwiedź polarny, Ursa maritimus,

Niedźwiedź morski. Głównym i prawie jedynym pożywieniem tego gatunku misiów są foki. Jeżeli foki, wraz z podobno kurczącym się polem lodowym odpływają na północ, to niedźwiedź polarny odpływa wraz z nimi, globcio mu niestraszne. Generalnie misie te żyją na skraju pola lodowego. Arctic Paradise! krzyczą wielkie plakaty mające zachęcić turystów by za ciężkie pieniądze wyruszyli statkiem, z Lofotów na przykład, na skraj pola lodowego gdzie, nieliczni wprawdzie ale za to nagromadzeni w wielkiej ilości przedstawiciele polarnej fauny niczym u zaraniu świata, beztrosko sobie na tym skraju pluskają w lodowatej wodzie. Rzeczywiście, skraj paku to strefa życiodajna. Poszarpana i najeżona torosami linia lodu. Czasem zabłyśnie nad nią słońce chociaż najczęściej pogrążona jest we mgle przez która z trudem przebija się światło wiecznego dnia polarnego. Woda jest nasycona tlenem, życiodajnym dla rybnych ławic, za którymi uganiają się setki drapieżnych fok polujacych w wodzie. Na chwiejnej krze stoi niedźwiedź węszący z w górę uniesionym łbem. Zapach rybiej krwi zwiastuje fokę, na którą misio zaczai się za złomem lodowym i będzie czekał, udając zaspę, aż zajęte konsumpcja zwierze same stanie się częścią polarnego posiłku. Na tym wszystkim statecznie, szybowym lotem, krążą fulmary, z lewa na prawo, niczym jakaś rozedrgana kula, przemknie w przestworzu stadko alczyków, a obok zanurkuje maskonur, który swoim papuzim dziobem wprowadza nieco jaskrawego koloru do pastelowego tutaj, na ogół, krajobrazu. Dostojnie i niespiesznie przepłynie mimo para humbaków, które nim się zanurzą w głębinie pozostawiając ponad sobą stado rozwrzeszczanych mew otula je najpierw delikatna mgiełka wydmuchu. Tak, to mniej więcej, wygląda, widok normalny, chociaż normalnie rzadko oglądany bowiem trzeba się po niego wybrać daleko na północ, gdzie pogoda zmienia się błyskawicznie a arktyczny sztorm na pograniczu paku i oceanu z całą pewnością nie zda się turyście miejscem sposobnym do życia. Zupełnie przeciwnie dla niedźwiedzia morskiego, który w poszukiwaniu żerowiska potrafi przepłynąć w oceanie dziesiątki kilometrów.

Zdjęcia: Hornsund, Szpicbergen, Światełko, NORWEGIA
Hornsund, Szpicbergen, Światełko, NORWEGIA


Niedźwiedź polarny żyje nie na ladzie tylko na skraju pola lodowego i wraz z tym skrajem, zależnym od pory roku, bo przecież misio poluje w paku nie tylko w blasku polarnego dnia ale i w migotliwym świetle polarnej zorzy, wędruje to na północ, to znowu na południe. Wiosną skraj biegunowego pola pęka i dzieli się na mniejsze lub większe lodowe kawałki, które kierowane wiatrem i morskimi prądami nieubłaganie wędrują na południe by w końcu roztopić się w cieplejszych wodach bardziej umiarkowanych szerokości. Misiowi jego rodzinne otoczenie dosłownie rozpada się pod łapami. Wędruje z prądem na południe na coraz mniejszym kawałku lodowej kry. Aby przeżyć tą podróż musi, w odpowiednim momencie zastosować odpowiednia taktykę. Mówiąc po prostu, musi w odpowiednim momencie z takiej kry wysiąść. Albo na bardziej stabilny temperaturowo kawałek pola lodowego albo na wyspę. Jeżeli mu się to nie uda to ginie w oceanie gdy, przez tydzień na przykład, nie uda mu się dopłynąć do czegoś bardziej stałego. (Wyspa Niedźwiedzia, samotna wyspa na środku Morza Barentsa, sześćset kilometrów od najbliższego lądu, to takie miejsce ratunkowe dla dryfujących na południe misiów, które niekiedy gromadzą się tam w wielkiej ilości). Te które wyskoczą, dosłownie, na wyspę natychmiast prawie, najkrótszą droga zasuwają brzegiem, chociaż niekoniecznie, na północ by tam na powrót zasiedlić odnowiony skraj lodowego pola.

Czasem mu się to nie udaje. Dlatego na przykład, że na północnym skraju takiego Szpicbergenu może chwilowo nie być pola lodowego, które w tym, na przykład, roku akurat powodowane prądami znajduje się dalej na północ. O czym misio oczywiście nie wie, bo widzi przed sobą tylko pofalowany ocean, do horyzontu. Zostaje wówczas na wyspie i wówczas zaczyna się dla niego tragedia. Czy jest to efekt osławionego GLOBCIA? To chwilowo wolne od lodu morze na północ od Szpicbergenu. Niekoniecznie zupełnie, nie wiemy bowiem jak to się kształtowało w wiekach ubiegłych. Pierwszym statkiem, który opłynął Szpicbergen dookoła był niemiecki uboot w roku 1942 czy trzecim, który dokonał tego wyczynu przy okazji podmiany załogi na arktycznej stacji meteorologicznej, najdalej, wówczas, na świecie wysuniętej na północ. Wiadomo natomiast z całą pewnością, że w ciągu ostatnich czterdziestu lat ogólna populacja białych niedźwiedzi powiększyła się pięciokrotnie. Wraz z GLOBCIEM misiów polarnych przybywa, a nie ubywa. Niezależnie oczywiście od indywidualnych, misich, dramatów. dlaczego pozostanie na wyspie jest dla tak wytrawnego myśliwego tak skrajnie niebezpieczne, że potrafi doprowadzić go do śmierci głodowej? niedźwiedź polarny jest najlepiej zaizolowanym stworzeniem na świecie. Do tego stopnia, że w podczerwieni widać mu tylko noc i oczy, reszty misia, na termowizyjnym obrazie po prostu nie ma. To co ratuje go od przeraźliwych mrozów, czarną polarna nocą w najbardziej do życia ekstremalnym miejscu na Ziemi, jednocześnie jest dla niego wyrokiem śmierci za każdym razem kiedy musi dogonić zwierzę, które przed nim ucieka. Misio się przegrzewa i zdycha. Jest taka okrutna metoda na misie polarne polowania, kiedy goni się je, przestraszone, skuterem śnieżnym i na dystansie kilku kilometrów zwierze, mimo, że zwinne i szybkie, pada. Zatem na letniej wyspie nie ma dla niedźwiedzia pożywienia. Dlatego krążą po śmietnikach nielicznych ludzkich osad, gdzie wyjadają resztki, dlatego, przy odrobinie szczęścia żywią się padliną, na przykład wielorybią, która jest olbrzymią spiżarnią i szansa na przetrwanie,która ściąga takie wygłodzone misie egzemplarze czasami nawet z wielkich odległości.
Żywią się misie, w okolicach zamieszkałych, psami pociągowymi bo psy przed misiem nie uciekają. Atakują wiedzione swoim łowczym instynktem i, pojedynczo, często padają w takim ataku, z olbrzymia siłą wyrzucone niedźwiedzią łapą wysoko w powietrze i, natychmiast po upadku wprawni, niczym foka, oskórowane. W stadzie psy niedźwiedzia pogonią. W końcu, jeżeli wszystko przed nim ucieka i nic nie upoluje, misio chudnie. Ma z czego chudnąć i młody a zdrowy osobnik, żywiąc się zapasami własnego tłuszczu ma dużą szansę przetrwać do momentu kiedy fortuna losu obróci się na lepsze, czyli lód pojawi się na jego morskim widnokręgu.

Czasem wychudzone i głodne misie atakują ludzi. Nie są to przypadki rzadkie, wręcz każdego letniego sezonu głodne misie, w rejonach arktycznych, zabijają kilka osób. W Longyearbyen na Szpicbergenie znana jest opowieść o dwu amerykańskich studentkach, które padły ofiarą białego misia na dwukilometrowej drodze łączącej osadę z pasem startowym, który robi tam za lotnisko. Dlatego w Arktyce wszyscy są uzbrojeni. Jedyne miejsce na świecie gdzie można spotkać matkę z dzieckiem w wózku i karabinem na plecach a w holu lotniczego terminala kłębią się tłumy uzbrojone rozmaicie, od colta magnum przy boku, poprzez zabytkowe ale sprawne do dzisiaj mausery po policyjne "pompki", to własnie arktyczne osady Svalbardu.
Na pocztę, z bronią, wstęp wzbroniony, o czym informuje odpowiednie oznakowanie.Pamiętajmy też o tym, kiedy widzimy na fotografii, filmie czy w zoo puszystego rozkoszniaczka. I nie dajmy się brać na łzawe historyjki. Życie jest piękne, we wszystkich przejawach swojej nieograniczonej niczym rozmaitości, a każde życie ma swój kres. To moment intymny, nawet dla niedźwiedzia polarnego i żaden barbarzyńca z kamerą nie jest tam wtedy na miejscu.

Opowiadacz



Zdjęcia

NORWEGIA / Szpicbergen / Morze Barentsa / HumbakNORWEGIA / Szpicbergen / Magdalenafiord / MisioNORWEGIA / Szpicbergen / Hornsund / Światełko

Dodane komentarze

Jasiek-pies pustyni dołączył
03.05.2017

Jasiek-pies pustyni 2018-08-08 15:37:54

Tu głodne białe misie,tam głodne czarne dzieci...

Opowiadacz dołączył
11.07.2018

Opowiadacz 2018-08-03 10:14:14

Dzięki :-)
Czasem rzeczywiście tak jest, że to co smakuje w małych dawkach, w wiekszych staje się ciężkostrawne ;-)
Niemniej jednak krainy polarne mamią i wołają syrenim głosem tych, którzy się dali nieopatrznie złapać na nić Kirke.
Pozdrowienia

macciej dołączył
04.08.2016

macciej 2018-08-03 00:01:21

"Świetny artykuł! Co prawda nie miałem okazji do spotkania oko w oko z misiem, ale słyszałem opowieści kilku osób o takich spotkaniach i pokrywa się to wszystko z tym co tu napisano.

Zazdroszczę w pewnym stopniu tak długiego wyjazdu w ten rejon. Tydzień w tym miejscy był dla mnie zdecydowanie za krótki :)"

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl