Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Przekraczanie granicy polsko-ukraińskiej > POLSKA, UKRAINA


Smok-1 Smok-1 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie UKRAINA / Województwo Lwowskie / droga Żółkiew - Lwów / Ukraina - drogiRelacja dotycząca przekraczania granicy polsko-ukraińskiej w Hrebennem (lipiec 2012), ku przestrodze, jakby ktoś się nastawiał na prosty, bezstresowy i szybki przejazd przez granicą, to raczej nie tutaj

Do tej pory uważałem Hrebenne za stosunkowo bezproblemowe przejście graniczne. Jadąc w 2011 (przerwa majowa) na Ukrainę celowo skorzystałem z tego przejścia granicznego i wtedy nie było jakiegoś wielkiego problemu, tzn. nic coby jakoś znacząco odbiegało od standardu: wszechwładni, wszystkomogący pogranicznicy-celnicy i potulni-wszystko-znoszący pasażerowie samochodów. Wtedy jednak trwało to pół godziny-godzinę i było po wszystkim.

A teraz…

Autobus rejsowy z Warszawy do Kamieńca Podolskiego. Odjazd z dworca autobusowego Warszawa Zachodnia. Uciążliwość zakupu biletu i dostania się na pokład autobusu do pominięcia. Wyjazd z Warszawy i utknięcie w wielogodzinnych korkach również. Oficjalnie przejazd będzie trwał 14 godzin. Dużo, biorąc pod uwagę lipcowe upały i średni działającą klimatyzację. Mało, biorąc pod uwagę, że już na wyjeździe z Warszawy mamy co najmniej godzinę opóźnienia.

Ale nie o tym miało być. Około północy docieramy do granicy. Autobus, jak to autobus, grzecznie wtrynia się przed kolejkę stojących samochodów (polskie i ukraińskie rejestracje), staje na samym początku i rozpoczyna się czekanie.

Nikt nie wie ile to potrwa, Kierowcy nie pozwalają nikomu opuszczać autobusu, toalety widoczne z daleka w kompleksie budynków granicznych pozostają celem niemożliwym do osiągnięcia. Ruch na samym przejściu prawie żaden. Praktycznie nic się nie dzieje. Czekamy, a czas mija. A to dopiero część polska granicy.

Po mniej więcej pół godzinie dostajemy sygnał od pograniczników. Możemy przejechać kilkanaście metrów i podjechać pod budki strażników. Po jakiś 10 minutach, kolejnego, bezsensownego oczekiwania, przychodzi w końcu znudzony urzędnik i rozpoczyna zbieranie paszportów, oczywiście muszą być bez okładek, porządek przecież musi być. Czynność zbierania dokumentów, sprawdzania zajmuje mu podejrzanie dużo czasu, widać to jest jakiś etap wstępnej weryfikacji osób wyjeżdżających (czy mogą nie pozwolić na opuszczenie kraju ?). W końcu udało mu się wytaszczyć wszystkie paszporty i znika na dobre w swojej kanciapie.

Teraz jest etap korzystania z toalety. Oczywiście wszyscy wysypują się z autobusu w tym samym czasie, więc od razu tworzy się niezła kolejka. Toaleta oczywiście płatna, standard jakby to powiedzieć, graniczny, widać troskę o naszych rodaków udających się poza granicę Unii Europejskiej, coby ich zanadto nie dotknął szok kulturowy.

Potem rozpoczyna się proces kolejnych oczekiwań. Cały czas nie widać na granicy jakiś nerwowych ruchów ze strony celników, czy pograniczników. Ot nużące prace, wykonywane mocno ślamazarnie, jednostajnym tempem. Tam za szlabanami ludzie się kłębią, czekają, tutaj pełen spokój, niczym nie mącony. Jak już po kilku godzinach czekania człowiek dostał się przed oblicze pana celnika, to przecież nie będzie się stawiał (a nuż go cofną, ciekawe, czy się zdarzało ?). Grzecznie swoje odczeka i oczywiście będzie zadowolony.

Po co najmniej godzinie przychodzi jednakowoż urzędnik z paszportami, oddaje kierowcy do dystrybucji i się zmywa. Mamy za sobą pewien etap. Błyskawicznie, po szybkim rozdzieleniu dokumentów autobus odjeżdża (oczywiście niezbyt daleko, bo to była zaledwie część polska), stajemy w kolejnej kolejce (tu już nie ma bocznego wjazdu dla autobusów) i znowu czekamy. Na oko tempo pracy panów na Ukrainie zbliżone do ich polskich odpowiedników. Dostosowali się. Mijają cenne minuty. Koło 2 w nocy udaje się w końcu podjechać pod budkę.

Rozpoczynamy procedurę paszportową. Tutaj dodatkowym elementem urozmaicającym jest konieczność wyniesienia (osobistego) wszystkich bagaży i okazania ich celnikom ukraińskim. Autokar raczej zapakowany upominkowo-handlowo (sądząc po części bagaży z Polski wywozi się teraz AGD), więc przejrzenie tego wszystkiego trwa. Czas mija, celnicy maja pełne ręce roboty, niektórzy z większą ilością tobołów coś tam negocjują, a czas sobie leci.

Po tych działaniach oczywiście następuje proces ponownego pakowania i w końcu po trzech, niewątpliwie pouczających i bynajmniej niestraconych godzinach możemy jechać dalej. Aż strach pomyśleć ile czasu to wszystko by trwało, gdyby nie wtrynienie się na samym początku (jeszcze w Polsce) na początek kolejki.

Całość procedur przy istnieniu bardzo dobrze rozbudowanej infrastruktury granicznej (widoczne tabliczki z jakiego to projektu unijnego i co zostało zrobione) zajmuje 3 godziny, samochody prywatne, na pewno zdecydowanie dłużej. Na samej granicy, obojętne po której stronie nie ma żadnych objawów zniecierpliwienia, czy chęci przyspieszenia swoich działań. Ciekaw jestem czy to są jakieś celowe działania ?

Może przy przekraczaniu granicy ukraińskiej (samochodem) warto rozważyć inne przejścia ?


Dla tych co jednak chcieliby skorzystać, bilet kosztuje 110 zł (w jedną stronę, powrót trzeba kupić w Kamieńcu, i kosztuje 330 hrywien, czyli jakieś 134 zł). Autobusy są 2 razy w tygodniu, wyjazdy tam w piątek i sobotę, powroty stamtąd, w soboty i niedzielę, przyjazd do Warszawy dzień później)

Kurs hrywny na granicy – uwaga koniecznie po stronie ukraińskiej (nie opłaca się wymieniać w Polsce !) 1 zł – 2,35 hrywny.

Zdjęcia

UKRAINA / Województwo Lwowskie / droga Żółkiew - Lwów / Ukraina - drogi

Dodane komentarze

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2013-04-14 23:39:26

Medyka to zupełnie inne przejście. Mój pierwszy wyjazd do Lwowa był właśnie pieszo przez granicę, potem marszrutka z Szegini do Lwowa. Bez problemu

nitkaska dołączył
21.05.2011

nitkaska 2013-04-14 18:08:54

z lekka przerażona jadę do Medyki, jak "mrówka" lecę przez granicę, a tam dopiero marszrutką do Lwowa. Zdam relację po powrocie jak było:)

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2012-08-23 08:37:21

Do Tarnopola dojechałem, potwierdzam, droga do d..., a dalej jest jeszcze gorzej (jechałem przez Buczacz, Czortków, Skałę Podolską). Dzięki za namiary na inne przejście graniczne. Prawdę mówiąc trochę liczyłem, że odezwie się ktoś, kto przekraczał granicę innym przejściem i nie miał takich problemów, bo jednak dobrze jest znać również inne opcje

hilary dołączył
06.01.2012

hilary 2012-08-22 20:08:46

podróż do Lwowa rozpoczeliśmy w ostatni czwartek około godz 2 w nocy ,granicę przekroczyliśmy w Korczowej rano i ku naszemu zdumieniu trwało ta raptem 30 minut (chyba mieliśmy trochę szczęścia) i dalej do Lwowa zwracając uwagę na znaki dotarliśmy bez problemów. Lwów przepiękne miasto szczególnie nocą.Na drugi dzień pojechaliśmy szukać rodziny teściowei pod Tarnopol i ktoś kto nie jechał tą drogą nie będzie wiedział co to są złe drogi. Jechałem Mondeo więc jest to raczej wysokie auto a i tak zarysowałem miską olejową tak że muszę odwiedzić mechanika (nadmieniam że więcej jak 60 nie jest możliwe jechać), serdecznie odradzam jazdę tą drogą .W ostatnim dniu zwolniliśmy przewodnika i sami podróżowaliśmy po Lwowie tramwajami,lub trolejbusami za przysłowiowe grosze . Wbrew opiniom spotkaliśmy bardzo szczerych i serdecznych ludzi.Jak już wspomniałem szukaliśmy rodziny teściowej a miejscowości o tych samych nazwach było kilka, pomogli nam spotkani ludzie ,których wzruszył fakt że można po 60 latach szukać kogoś bliskiego.Co do policji spotkaliśmy kilka patroli jednak nie zostaliśmy zatrzymani ,i szczęśliwie powróciliśmy do Polski i znowy na przejściu granicznym nie mieliśmy wielkich problemów, po około 1 godzinie przekroczyliśmy granicę.Gdyby ktoś był zainteresowany wyjazdem do Lwowa to mam namiar na fajną kwaterę w centrum miasta. Pozdrawiam

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2012-08-19 13:06:02

Roberto, pewnie nie czytałeś dokładnie, relacja dotyczy przekraczania granicy za pomocą autobusu / samochodu, a nie kolei czy roweru. Pieszo przekraczałem w Medyce i było ok. Ale w Hrebennem jest to niemożliwe

Roberto dołączył
19.08.2007

Roberto 2012-08-18 19:49:51

Jakoś trudno mi w tę relację-bajeczkę uwierzyć gdyż przekraczałem kilka razy granicę Polsko-Ukraińską i zawsze poszło gładko. Praktycznie bez najmniejszego czekania przekracza się za pomocą kolei. Za pomoca roweru przejazd jest nieco dłuższy gdyż trzeba wypełnić dokumenty dla samochodów. Ale jak przekraczałem rowerem granicę Mołdawsko-Ukraińską to granicę przekraczałem przejściem pieszym także bez najmniejszego oczekiwania.
Widocznie kierowców samochodów ja i ich pasażerów traktuje się w specjalny sposób...I dobrze.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl