Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kolumbia cz. V > KOLUMBIA


paco paco Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KOLUMBIA / - / Kartagena / fort w KartageniePark Tyrona i Kartahena de Indias

Następnym punktem programu był Park Narodowy Tyrona. Główne wejście do parku znajduje się w El Zaino ok. 30 km od ST. Marta. Za wstęp do parku trzeba zapłacić ponad 30.000 COP (ok. 17 USD). Biletem jest opaska na rękę, jak w egipskim all inclusive. Ponoć lepiej ją mieć, bo parkowi rangersi mogą za nie manie wlepić solidny mandacik. Chodzi o to, że część turystów przypływa od parku od strony Tagangi nieautoryzowanymi łodziami i bez opłacenia wstępu. Podobno zdarza się, że przywożą jakąś grupkę na plażę, obiecują ich odebrać po południu i tyle ich widać. Wtedy powrót może być nie lada problemem.
Przed wyruszeniem do parku przepakowaliśmy się do jednego plecaka a resztę bagażu zostawiliśmy w naszym hotelu w St. Marta. W trakcie całego wyjazdu to była jedyna sytuacja, kiedy niezbędny był plecak. We wszystkich pozostałych sytuacjach walizka na kółkach jest praktyczniejsza. Doskonale zdaję sobie sprawę, że z taką walizką człowiek nie budzi backpackerskiego respektu ale sprawdziłem to rozwiązanie i naprawdę działa. Inna sprawa, że plecaka ze względu na swój kręgosłup nie mogę dźwigać.
Nasz plan przewidywał dotarcie do najbardziej odległej części parku (Playa Brava). Oznaczało to jakieś kilkanaście kilometrów po plaży i częściowo przez dżunglę. Szlak jest dość dobrze oznaczony i raczej trudno się zgubić idąc plażą. Po drodze jest kilka miejsc, gdzie można przenocować. W ofercie są miejsca w rozstawionych już namiotach, skromniutkie pokoiki w domkach ale także tzw. Ecohubs – bungalowy z tv, łazienką i bajkowym widokiem. Koszt domku dla kilku osób to 500.000 COP! Trasa nie jest jakaś trudna, idzie się całkiem przyjemnie. Po drodze można się do woli kąpać w kilku zatoczkach otoczonych palmami, nie są natomiast polecane kąpiele w otwartym morzu ze względu na bardzo silne prądy. Co roku ginie tu po kilka osób. W paru miejscach można też coś kupić ale ceny są tu zaporowe. Do Playa Brava dotarliśmy już po zmroku i na początku wyglądało na to, że nie żadnych wolnych miejsc do spania. Na szczęście znalazł się jakiś wolny namiot z kilkoma obskurnymi kocami. Namiocik zamiast tropiku miał kawał czarnej folii, co świadczyło o tym, że potrafi tu lunąć. Warunki typowe dla pola namiotowego, jedno koedukacyjne miejsce prysznicowe z trzema „kabinami” oddzielonymi od siebie z dwóch stron jakąś dyktą. Jak pod prysznicem była jakaś babka, to przy wejściu stawiała koleżankę na czatach, żeby nie wchodzili faceci. No cóż, nie wszyscy mają koleżanki.

Na koniec przyszła pora na Kartagenę de Indias, bo taka jest pełna nazwa tego miasta.
Z Santa Marty w około trzy i półgodzinną podróż udaliśmy się PKS-em. W autobusie pierwszy raz zetknąłem się z sytuacją, że wchodzi jakiś facet z kamerą i kręci wszystkich podróżnych jak leci. Z całą pewnością miało to coś wspólnego z bezpieczeństwem, pewnie chodziło o to aby wiedzieć kto był w autobusie na wypadek porwania czy napadu, które podobno jeszcze się zdarzają. Te i inne środki bezpieczeństwa skutecznie chyba jednak odstraszają bezkarnych swego czasu paramilitares. Autobusy dalekobieżne kończą trasę na dworcu kilka kilometrów przed miastem i trzeba się przesiąść do lokanego autobusu, którym za jakieś grosze dojeżdża się do centrum. Kartagena to całkiem spore miasto (milion mieszkańców) i zwłaszcza wieczorem i poza starówką może być nieco przygnębiająca. Znalezienie jakiegoś hotelu w obrębie murów nie jest jakimś wielkim wyzwaniem, bo jest ich tam całkiem sporo i na każdą kieszeń. My za niedużą ale czystą trójkę z klimą wyskoczyliśmy z ok. 40 $. Wcześniej obejrzeliśmy ze dwa czy trzy inne hotele. Jeden wydał się nam całkiem przyjemny z zewnątrz, w środku było naprawdę całkiem nieźle ale 260 $ nieco przekraczało nasz budżet. Przy wyborze hotelu raczej unikam tych polecanych zwłaszcza w LP, bo to oznacza tłum Azjatów i ceny wyższe niż dookoła. W naszym, na calle de la Media Luna mieli na stanie dwa tukany, które chętnie zaprzyjaźniały się z gośćmi – siadały na ramieniu i pozwalały się karmić. Hotel miał bardzo przyjemne patio, które rekompensowało małe pokoje, bo tu można było posiedzieć do późna i przy okazji kogoś poznać. O wiele jednak przyjemniejsze było szwędanie po mieście. Uliczki mimo, że wąskie to nieźle oświetlone i pełne turystów. Lokalny zwyczaj polegał na tym, że w którymś ze spożywczaków na rogu kupowało się piersióweczkę pysznego rumu, do tego colkę i parę limonek i można było siedzieć na jakimś placyku i kontemplować okolicę. Dwa, trzy dni na poznanie miasta, tego wewnątrz murów rzecz jasna, powinno wystarczyć. Kilka muzeów, solidny fort i mnóstwo przepięknych uliczek, placyków, zakamarków i jeśli komuś się uda tu zgubić, to całkiem przyjemna sprawa.
Kartagena stanowi bazę wypadową dla wybierających się na resj po Karaibach albo wycieczkę na którąś z wysepek należących do Kolumbii albo Panamy.

Zdjęcia

KOLUMBIA / - / Kartagena / fort w KartagenieKOLUMBIA / - / Kartagena / fort w KartagenieKOLUMBIA / - / Kartagena / Starówka w KartagenieKOLUMBIA / - / Kartagena / uliczka w KartagenieKOLUMBIA / Santa Marta / Park Tyrona / Park TyronaKOLUMBIA / Santa Marta / Santa Marta / śniadanie w Santa MartaKOLUMBIA / santa marta / taganga / TagangaKOLUMBIA / santa marta / park tyrona / osly na plaży

Dodane komentarze

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2012-12-07 12:34:46

"Czesc, troche sprostowan (niestety nie mam tu polskich czcionek), oficjalna nazwa Cartegena de Indias (oczywiscie dla odroznienia od tej hiszpanskiej Cartageny). Po drugie nie paramilitares tylko rowniez a moze przede wszystkim FARC (oficjalnie ta druga byla partyzantka komunistyczna - wspierana wczesniej przez sowietow, Kube, ostatnio prawdopodobnie przez Chavesa; paramalitares powstalo w teorii jako przeciwwaga dla FARC, czyli jako taka partyzantka prawicowa, pozniej sie usamodzielnili i ciezko bylo ich kontrolowac. Po trzecie gdzie znalazles w hotelach polecanych przez LP mase Azjatow ? W moim przypadku wszystkie z LP byly ok. Pozdrawiam sedecznie"

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl