Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
Operacja Iran 2013 - Demawand > IRAN
relacje z podróży
Łukasz Nowak na najwyższym szczycie Iranu Demawand, zmagaj±c się z chorob± wysoko¶ci± i apetytem na więcej!
Demawand to wulkan i jednocze¶nie najwyższa góra na bliskim wschodzie - 5670 m n.p.m.. Na zdobycie szczytu zarezerwowałem 2 dni ze względu na napięty plan wyjazdu. Na wstępie zrezygnowałem też z korzystania z pomocy mułów i przewodników. Droga wydawała się łatwa, a mapy, przekroje góry i odczyty GPS pozwalały s±dzić, ze nie zgubię się schodz±c.
Nic bardziej mylnego! Tak± pomyłkę, ostatni± w swoim życiu w poprzednim tygodniu zaliczył wspinaj±cy się tu Filipińczyk. Brak trudno¶ci technicznych jest w tym wypadku kompletnie zdradliwy.
Masyw Demawand jest bardzo rozległy i kompletnie niezamieszkany. Gdy po godzinie 12:00 nad szczyt nadci±gaj± chmury i widoczno¶ć spada do kilku metrów łatwo stracić orientacje. W zimie góra zmienia swój charakter. Jak powiedział mi szef przewodników najniższa temperatura, jak± tam zanotowano to -71 stopni C, a wiatr powyżej 150 km/h! Nawet legendarny Reinhold Messner przygotowuj±c się do wypraw w Himalaje nie podołał takiemu wyzwaniu.
Moja przygoda zwi±zana z Demawand rozpoczęła się od podroży buszem z Teheranu do wioski Pulour, a następnie marszu z Base Camp do Camp II, który jest wła¶ciwie meczetem. Kolejnym etapem był nuż±cy 6 godzinny trekking do Camp III. Słonce i temperatura powyżej 30 stopni dawała mocno w ko¶ć. W ci±gu 1 dnia pokonałem ok. 23 km w terenie górskim. Z 1500 m wszedłem na 4200 m. Na takiej wysoko¶ci byłem jak dot±d tylko raz (Jubel Toubkal 4260 m). Ból głowy jaki pojawił się po trekkingu tłumiłem lekami na chorobę wysoko¶ciowa i dużo ilo¶ci± wody.
Niskiej postury kobieta, któr± spotkałem jeszcze w Base Camp okazała się być jedn± z najlepszych himalaistek ¦wiata - Parvaneh Kazemi. Jej wyczyn z 2012 roku to rekordowe wej¶cie zarówno na Mt. Everest i Lhotse w ci±gu 3 dni, samotnie i bez tlenu. Jak sama przyznała, była szansa na wy¶rubowanie rekordu do 2 dni, niestety pogoda pokrzyżowała te plany. Z Motylkiem (to w języku Farsi oznacza jej imię) miałem przyjemno¶ć wspinać się 2 dnia, a wieczorem udzieliła mi szczerego wywiadu video, który oczywi¶cie przedstawimy po powrocie.
Noc i poranek przekre¶liły moje szanse na zdobycie szczytu. Prawie bezsenna noc spowodowana wysoko¶ci± i migren±, która pojawiła się w jej następstwie nie pozwalały mi my¶leć realnie o wyj¶ciu z Camp III i zdobyciu 5000 m.
Jakby tego było mało jedyny kęs chleba jaki zrobiłem tego dnia, szybko znalazł się w przepa¶ci otaczaj±cej schronisko... Przewyższenie ok. 3000 m, które zrobiłem 1 dnia to było zbyt wiele na niezaklimatyzowany organizm. Mimo tego nie chc±c tracić czasu postanowiłem powalczyć z samym sob± o chociażby 200 m. Bior±c kolejne porcje pigułek dotarłem do granicy 5000 m, a na więcej nie byłoby mnie stać gdyby nie pomoc włoskich wspinaczy, którzy wsparli mnie tlenem z butli. Wysokie stężenie O2 podziałało jak zastrzyk i dołożyłem jeszcze 200 m przewyższenia. Na 5200 organizm powiedział nie. Nie mogłem już ignorować bólu głowy który towarzyszył mi od rana. Pojawiło się tez krwawienia z nosa.
Zawróciłem w ostatnim momencie. Po 13:00 pogoda zgodnie z prognozami gwałtownie się pogorszyła, pojawił się deszcz a powyżej 5000 m ¶nieg. Siły wróciły dopiero po powrocie do Camp III. Być może kolejnego dnia udałoby się stan±ć na szczycie. Brak czasu, planowane dalsze opady i spadek motywacji zmusiły mnie jednak do długiej drogi powrotnej do Base Camp. Z Demawand wracam z nowym rekordem wysoko¶ci (5200 m), nowymi górskimi przyjaciółmi i wywiadem od Parvaneh. Jeszcze tu wrócę, tym razem zim±!;)
Największym szokiem i pokazem ludzkich możliwo¶ci było dla mnie spotkanie człowieka na zdjęciu powyżej, który goreć zdobywał bez nogi! To były żołnierz, który stracił kończynę w wyniku wybuchu bomby w wojnie pomiędzy Irakiem, a Iranem. Niesamowity upór i hart ducha może być przykładem dla tych wszystkich, którzy mowa że się nie da. Podobno wszedł na sam szczyt, jednak zła pogoda jaka go zastała zmusiła go do biwaku powyżej 5500 m.
Po noclegu w Teheranie ruszyłem w dalsza drogę. Kasjan, górska wioska Adresat dostarczyły niezwykłych wrażeń, a w Esfahanie spotkałem hosta - legendę. O tym jednak w kolejnym wpisie...
Dodane komentarze
brak komentarzy
Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.










