Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kierunek Soczi > ROSJA


benbm benbm Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie WĘGRY / Węgry / Węgry / WiśnieCdn

Jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki zmienia się pogoda, śmigam w kierunku Morza Białego. Radość mi sprawiła zielona budka z telefonem. Gdy podniosłem nikt się nie odezwał, ale po pięciu minutach podjechał pikap i tunel w kilka minut miałem z głowy. Gdy powiedziałem, że w dzień go pokonałem kierowca aż zagwizdał, w dzień my przewozimy a w nocy wentylatory są wyłączone więc nocą rowerem jak najbardziej ale w dzień to ryzyko że zginiesz, a takie przypadki mieliśmy więc stąd ten samochód w dzień.Czym bliżej morza tym roślinność co raz bardziej uboga, krzaczki żadnego drzewa tylko mech i kamienie. Nocki zimne, temperatura spada do minus pięć, z zimnem radzę sobie doskonale, zarąbisty śpiwór i kurtka więc luxus w każdym calu.
A to zupka rybna złowiona w fiordzie wdzierającym swoje macki w głąb lądu. Ucieszyłem się na widok kampera, bo od dwóch dni nikogo nie widziałem. Francuska na wakacjach z pieskiem o manierach wybitnie francuskich. Jada same frykasy, śpi w łóżku, a pani tylko prosi czy może położyć obok. Jeśli piesek pozwala to szczęśliwa, a jak piesek nie pozwala to dmucha materac i na materacu. No cóż pieski swoje prawa mają, a te francuskie w szczególności. Spędzam noc w ciepłym samochodzie, jem normalna kolację zapijaną dwoma butelkami wina, więc jest lekki szum w głowie. Śpimy na materacach bo piesek akurat nie miał humoru. Co tu robisz na takim odludziu? -książki pisze -bajki dla dzieci i tu w tym pustkowiu jest mi dobrze, zostań kilka dni bo pogoda ma być do kitu, razem powłóczymy się po okolicy. Zostałem jeden dzień, ale ten spokój nie dla mnie.


Buziak na pożegnanie, kończy się asfalt i śmigam szutrową drogą. Zaliczam wzniesienie za wzniesieniem, pokonuje zazwyczaj wzniesienia sześćset metrów nad poziomem morza i w dół. Jak w kierunku Nord mijałem czasem domek myśliwski tak tu nic, tylko pola lodowe i jeziora pokryte lodem. Próbuję jaki gruby lód, ale grubość marna i jak tyko postawiłem nogę zaczął pękać.
Próbuję złowić rybę, ale jest tak zimno, że po kilku minutach rezygnuję i naciskam na pedały żeby się rozgrzać. Buty mam tylko jedne z żelaznymi podkówkami by wpinać się w pedały, genialny pomysł. W nogi mi zimno, bo to buty na letnie dni a nie na mrozy, zakładam kilka warstw skarpet na osłonę na buty, ale nic to nie daje. Ból coraz większy aż płakać mi się chce zaciskam zęby z bólu, ale ciągnę dalej.
Zatrzymuje mnie patrol graniczna Norwegów – rutynowe pytania skąd i po co ostrzegają przed śnieżycami, podają nr telefonu gdybym potrzebował pomocy. Ból po ustawał więc radości nie mało, ale radość długo nie trwała. Wieczorem rozbijam namiot, bo śnieg sypie że o jechaniu mowy nie ma. Gdy buty zdjęte i skarpety mam suszyć – szok moje palce u nóg fioletowe dotykam a one lodowate i nic nie czuje. Szok to mało, o odmrożeniach nic nie wiem więc szybko gotuje wodę i do garnka gdzie gotuję wkładam po woli palce jednej nogi delikatnie masuje. Ból wrócił więc tabletki w ruch ale boli tak, że składam się z bólu. Obie nogi masuje. Mam krem więc nakładam i tak kilka godzin. Paluszki zmieniły kolor, ale dalej daleko im do stanu pierwotnego. Zasypiam owijając nogi koszulkami. Czekam do południa aż śnieg z drogi stopnieje. Na nogi zakładam skarpetki, warstwę gazet, skarpetki i wkładam w buty – łzy w oczach ale weszły. Znalazłem w apteczce koc ratunkowy więc owijam buty kocem, mam jeszcze mapy krajów nadbałtyckich wiec wyrywam kartki o okładam dokładnie i zawijam. To wszystko w worek foliowy ot takie walonki zmajstrowałem. Okazało się, że pomysł super, ale palce do samego Murmańska to rany które nie chciały się goić. Bez antybiotyków to mi te palce odpadną.

Takie pustkowia miałem kilka dni aż dotarłem do Tana Bru. Szukam w Tana Bru lekarza, ale jest niedziela więc wszystko pozamykane. Spotykam chłopaka, Kurd z pochodzenia. Urodził się w Iranie ale zwiał i teraz mieszka ze Słowenką na kempingu cały sezon czyli od maja do pierwszych śniegów. Rozwozi lody po sklepach, a dziewczyna pracuje w porcie skrobie ryby. Super, mają antybiotyki więc zmiana opatrunku i po dwóch dniach palce wyglądają lepiej i wizyta u lekarza nie potrzebna. Łowie rybi i gotuję zupę, tnę rybę na kawałki solę dwa ząbki czosnku, kilka ziarenek pieprzu, liść laurowy cała cytryna i zostawiam na całą noc, rano gotuję, rewelacja. Miasteczko nad rzeką pełnej ryb, ale sypie śniegiem a to deszczem więc poza wóz kempingowy nie wychylam nosa, wieczorami gramy w karty i opowiadamy o przygodach w podróży.

cdn

Zdjęcia

WĘGRY / Węgry / Węgry / Wiśnie

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl