Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kierunek Murmańsk > ROSJA


benbm benbm Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie WĘGRY / Węgry / Węgry / WiśnieCDN

Takie pustkowia miałem kilka dni aż dotarłem do Tana Bru. Szukam w Tana Bru lekarza, ale jest niedziela więc wszystko pozamykane. Spotykam chłopaka, Kurd z pochodzenia. Urodził się w Iranie ale zwiał i teraz mieszka ze Słowenką na kempingu cały sezon czyli od maja do pierwszych śniegów. Rozwozi lody po sklepach, a dziewczyna pracuje w porcie skrobie ryby. Super, mają antybiotyki więc zmiana opatrunku i po dwóch dniach palce wyglądają lepiej i wizyta u lekarza nie potrzebna. Łowie rybi i gotuję zupę, tnę rybę na kawałki solę dwa ząbki czosnku, kilka ziarenek pieprzu, liść laurowy cała cytryna i zostawiam na całą noc, rano gotuję, rewelacja. Miasteczko nad rzeką pełnej ryb, ale sypie śniegiem a to deszczem więc poza wóz kempingowy nie wychylam nosa, wieczorami gramy w karty i opowiadamy o przygodach w podróży.


Słoneczko wyszło więc ruszam w drogę. Pokonuję sto osiemdziesiąt w jeden dzień. Kirkines to miejscowość graniczna. Granica zamknięta, czynna od ósmej rano do siedemnastej wieczorem, więc co robić szukam miejsca na rozbicie namiotu. Napotykam Rosjanina. Kopał w śmietniku, nie ma obywatelstwa Norwegi choć mieszka tam dwadzieścia lat. Zwiał z Rosji, pieniądze wysyła dzieciom ale do Rosji nie chce wracać. To on podpowiedział mi żeby pojechać do budującego się kościoła tam jest szansa na nocleg.
Budujemy kościół protestancki słyszę z ust młodej blondynki ubranej w biały kombinezon poplamiony zaprawą. Chwytam za kielnię i w mig położyłem dwie ściany gipsu. Kolacja i mam nocleg w kościele, ładuję baterie, suszę sakwy.

Rano granica Norweska – zapytali tylko o wizę Rosyjską i tylko tyle. Nowoczesny budynek wszędzie fotokomórki w toaletach zapach perfum roznosił słodki aromat po całym budynku. Cała odprawa to pięć godzin trochę nerwy mnie poniosły, bo biegają z paszportem, dzwonią nie wiadomo po co i gdzie w końcu pieczątka i wszyscy pracownicy posterunku wyszli żeby pożegnać szaleńca. Zapytałem dla czego tak długo odprawa trwała usłyszałem że od kilku dni nikt tędy nie jechał więc pogadaliśmy z tobą.

Droga rewelacja gładki asfalt po jednej stronie jeziora lasy z drugiej bagna i taka nienaturalna cisza, nie ma ptaków, żadnych zwierząt takie miałem odczucie. Tak dwadzieścia osiem kilometrów gdy nagle na drodze stanęła mi drewniana brama, taka jak w książce “GUŁAG” . Kiedy jeden z żołnierzy otworzył połowę bramy zaskrzypiała jak stara szafa mojej babci, aż ciarki przechodziły. Witaj Polak wiemy że jedziesz dzwonili z przejścia granicznego, patrzę dokoła z jednej i z drugiej strony druty kolczaste i linie podłączone pod napięcie zapytałem z uśmiechem na twarzy po wam takie płoty – w odpowiedzi usłyszałem że to na niedźwiedzia i łosia by przez granicę bez paszportu nie chodzili. Uśmiałem się i w drogę.
Płot towarzyszy mi tylko po prawej stronie, ale jak ukazały się wieże obserwacyjne nie wytrzymałem biorę aparat foto i pstrykam tą radosną twórczość Rosjan. Minęło kilka minut a tu podjeżdża gazik i wyskakuje wojskowy i dawaj do mnie, co ty ogłupiał?! zdjęcia robisz toć to wojskowe – kto ty? Polak odpowiadam -Ty nie Polak, a szpieg! no gościu nastraszył mnie widzę, że żarty się skończyły. No pytałem wojskowych co to za płot to mówili że na zwierzęta by bez paszportu się nie błąkały… my to sprawdzimy a i z tobą ptaszyno porozmawiamy mówiąc na odchodne. Na wszelki wypadek wyjąłem kartę z aparatu i zainstalowałem nowa, pykam sobie po dziurawej drodze kilkanaście minut, gdy ten sam samochodzik zajechał mi drogę, dawaj aparat zdjęcia kasować będziemy! proszę bardzo, ale ostrożnie, a zdjęcia gdzie pyta? -no jak gdzie wykasowałem odpowiadam z poważną miną mówiłeś że nie wolno to sam wykasowałem, – ot mądry człowiek, u was w Polsce wszyscy tacy? większość odpowiadam z satysfakcją. Płot na szczęście odbija w prawo i kończy się za horyzontem.

Napis Nikiel, ale jestem zmęczony kilometrów mało, ale odprawa i walka z głupolami w mundurach dały mi popalić. Rozbijam namiot, gorący posiłek i spanie do oporu. Rano dopiero zauważyłem, że rozbiłem namiot na cmentarzu, po jednej i drugiej stronie drogi krzyże. Mnie to nie przeszkadza, ale zatrzymała się maszyna i wielkim zainteresowaniem przyglądał jak składałem namiot. Przepraszam dlaczego ten cmentarz jest przy drodze? zapytałem – to leżą ci co nie zdążyli zwiać z tego piekła.

Przed miastem stacja benzynowa, wymieniam trochę kasy, ochrona stacji pod bronią, pytam czy atrapa? uśmiech i odpowiedz Nie chciej żeby próba odbyła się na tobie.

Zapach jak z dzieciństwa, palony metal, ale nie ma familoków za to pustki. Nikogo na ulicy jak by miasto wymarło – dziwne uczucie Czarnobyl czy co, ale gdzieś na rynku spotykam człowieka z wózkiem na spacerze, pytam o pustki a po co maja wychodzić, do sklepu i do domu. Domy w kolorach pastelowych czysto a i zieleni nie brakuje.

Wchodzę do sklepu, wejście to żelazne drzwi i dodatkowo kraty. Sam widok zabezpieczeń zniechęca. Pusto, kupujących nie ma, tylko na każdym dziale po dwie panie które są zajęte szlifowaniem paznokci, kopaniem w nosie. Dopiero po chwili jedna mnie zauważyła, wstała podrapała w cztery litery, poprawiła majtki i ostrym głosem co wam potrzeba, nic oglądam ceny – A ty kto szpieg żeby oglądać? Nie Polak odpowiadam, na maszynie przyjechał? nie na rowerku. Wychodzę z sklepu i widzę, że za mną Panie sprzedawczynie z zaciekawieniem spoglądają jak otwieram zabezpieczenie.

Zaczekaj słyszę i przyniosły dwie konserwy, ogórki butelkę piwa i chleb, ser i masło. To dla ciebie, my tu jeszcze na takiej maszynie nie widzieli musisz silnym chłopem być, że dotarłeś do tego miejsca, może zostaniesz na jedną nockę sama mieszkam, śmieje się blondyna o rubensowskich kształtach och Tania od razu dla siebie, dodaje inna. No dziewczynki następnym razem mnie do Murmańska buziaki miłe moje, jeszcze dwie butelki wody lądują na sakwach i mozolnie pcham rower pod górę skąd widok na miasto i hutę. Widać blokowiska i budynki jak u nas na Koszutce – dzielnicy Katowic, budowane w latach wczesnego Gomułki czyli małe klatki, ale za to z łazienką.

Dokoła huty szary jednolity kolor, wszystko wymarło w promieniu kilkunastu kilometrów. Jedynie żółty kolor dymu wydobywający z czeluści komina dodaje koloru okolicy. Śmierdzi siarką i zapach palącego garnka na gazie, wieje grozą tym bardziej że po drugiej stronie cmentarzysko starych samochodów na zboczu hałdy odpadów z pieców hutniczych.

Podjechał traktor z naczepą, z której wysiadają kobiety ubrane w kufajki i waciane spodnie. W rękach pędzle i wiaderko z farba, malują barierki przy drodze. Wiosna panie słyszę porządki czas zacząć, a tam w dole? -ot nasze życie.

CDN

CDN

Zdjęcia

WĘGRY / Węgry / Węgry / Wiśnie

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl