Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Ośla wędrówka część II > PERU


Expedition-madidi Expedition-madidi Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie PERU / Arequipa / Alca / PaksJeśli wciągnęła Was historia "oślej wędrówki" to zapraszamy na II część relacji :-) Doskonała lektura i spora porcja humoru!

Ciąg dalszy „Oślej wędrówki”. Po kłótniach z poprzednim właścicielem osiołka, poszukiwaniach drugiego w Alce, wybieramy się znów w drogę.


DZIEŃ 1 po przerwie w Alca

Wyruszamy dość późno. Idzie się całkiem dobrze. Paks idzie dzielnie. Robi się już całkiem ciemno. Wydaje nam się, że mamy już niedaleko do Puyki i mamy zamiar dojść tam jeszcze dzisiaj. Na szczęście znajdujemy fajną miejscówkę i rozbijamy namiot. Totalnie koło drogi, także każdy przejeżdżający samochód trąbi gdy przejeżdża obok nas. Jeden kierowca się zatrzymuje, żeby sobie z nami pogadać. Mówi nam, że jeszcze godzina drogi do Puyki. Poznajemy nowe oblicze naszego osiołka. Koło namiotu leży papierek po maśle i torebka po koncentracie. Paks oblizuje papierek, za chwile bierze torebkę i co robi? Cholera jasna on to zjada! Tak jak i woreczek foliowy, papierek po maśle. Masakra! Modlimy się żeby mu to nie zaszkodziło. Teraz musimy wszystko chować, bo ten żarłok niedługo zje nasz namiot!

Zdjęcia: Pomiędzy wioskami, Arequipa, Nocleg w drodze do Puyca (zdj. do art.), PERU
Pomiędzy wioskami, Arequipa, Nocleg w drodze do Puyca (zdj. do art.), PERU



Zdjęcia: Pomiędzy wioskami, Arequipa, W drodze do Puyca (zdj. do art.), PERU
Pomiędzy wioskami, Arequipa, W drodze do Puyca (zdj. do art.), PERU



DZIEŃ 2

Dwie godziny zajmuje nam zebranie się rano. Pociesza nas myśl, że już tylko godzinka i będziemy w Puyce... Idziemy 5 godzin...Droga zdaje się nie mieć końca. Jesteśmy padnięci, bo ciągle do góry, nie mamy wody ani dla siebie, ani dla Paksa, bo to przecież tylko godzinka!
W końcu! Puyca! Na reszcie! Radości nie ma końca.

Zdjęcia: Puyca, Arequipa, Puyca, PERU
Puyca, Arequipa, Puyca, PERU



Marzymy o pysznym obiadku, bo ponoć są tu restauracje i o Internecie. Co zastajemy? Kompletną dziurę. Restauracje owszem, jakieś są, ale na pytanie co można zjeść, pani odpowiada najpierw że „nic”, a później, że może zrobić ryż i jajko. Internetu nie ma, a weterynarz? „ma być 5 lipca” brzmi odpowiedź. Niech to szlag, przecież to jeszcze kawał czasu! Kupujemy więc jajka, bułki, ziemniaki i obowiązkowo marchewki dla Paksa. Znajdujemy kawałek placu i rozbijamy namiot.

Zdjęcia: Puyca, Arequipa, Puyca. 3700 m. n.p.m. (zdj. do art.), PERU
Puyca, Arequipa, Puyca. 3700 m. n.p.m. (zdj. do art.), PERU



Jesteśmy ogromną atrakcją dla miejscowych, szczególnie dla dzieciaków. Pomimo ogromnej miłości jaką do Paksa żywimy  wiemy że pewnie mu ciężko, nikt tutaj z osłami takich dystansów nie robi, ale staramy się jak możemy, żeby mu to wszystko ułatwić. Gdy my ściągamy plecaki na odpoczynek, jemu też zdejmujemy bagaże. Staramy się żeby zawsze miał co jeść i co pić. Marchewki kupujemy gdy tylko możemy, bo za nimi szaleje i zagłaskujemy go na śmierć. On jest taki spokojny gdy pakujemy na niego bagaże, skubie sobie trawkę i nie wygląda ani trochę jakby mu to przeszkadzało. Idzie dzielnie cały czas, powoli, ale przed siebie. Bagażu ma też dużo mniej niż wszyscy nam mówią, że mógłby nieść.

Tego dnia już dalej nie idziemy. Siedzimy w namiocie i korzystamy z ostatnich chwil naturalnego światła, gdy ktoś w oddali krzyczy „buenas tardes!” (dobry wieczór). Cztery dzieciaki i owca, wszyscy w nas wpatrzeni, odpowiadamy im to samo i wracamy do swoich zajęć. Po chwili zerkamy znowu, a oni nadal stoją tak nieruchomo. Paks zwęszył, że jemy ziemniaki i włazi nam do namiotu. Chwilkę później dzieciaki są już przy naszym namiocie, również już rękami w środku niego. Zaczyna się lawina pytań:
– zamierzacie tu spać?
– A nie będzie wam zimno?
– A co macie do spania?
– A na czym gotujecie?
– A nie boicie się robaków?
– A jak jest po angielsku jabłko?
– A ile kosztuje namiot?
– A to wasz osioł?
– Itd. itp.

Zdjęcia: Puyca, Arequipa, Wieczorna wizyta dzieciaków w namiocie (zdj.do art.), PERU
Puyca, Arequipa, Wieczorna wizyta dzieciaków w namiocie (zdj.do art.), PERU



W końcu woła je mama, która skończyła właśnie prace w polu. Każde z dzieciaków podaje nam na pożegnanie rękę chyba ze 20 razy. Poszli. Spokój, cisza. Niestety jest już całkiem ciemno, a Krzysiek miał zamiar zerwać z pola alfalfę dla Paksa, czołówka by nas wydała. To nie koniec wrażeń tego dnia. Gotujemy wodę na herbatę, przychodzi banda ludzi. Tym razem dorosłych. Mężczyźni i kobiety, wszyscy gadają naraz, ciężko ich zrozumieć. Wydaje nam się, że trzeźwi nie są. Pytają nas dlaczego śpimy tutaj, że jest zimno, że w Puyce są hotele. Dotykają namiotu, wkładają ręce do środka, sprawdzają grubość koców. Praktycznie siłą ich wyganiamy i zamykamy im namiot przed nosem. Puyca jest na wysokości 3700 m. n.p.m., więc gdy słońce się chowa, robi się momentalnie zimno. Paks też dostaje na siebie kocyk.

DZIEŃ 3

Tak z rana witał nas Paks :)

Zdjęcia: Puyca, Arequipa, Poranna wizyta Paksa w naszym namiocie (zdjęcie do artykułu), PERU
Puyca, Arequipa, Poranna wizyta Paksa w naszym namiocie (zdjęcie do artykułu), PERU



Krzysiek przesypia noc bardzo dobrze, jest mu ciepło. Ja niestety znoszę ją gorzej. Budzę się w nocy wiele razy, jest mi zimno. Jednak nie jest najgorzej, spałam już w zimniejszych warunkach, muszę po prostu ubierać się cieplej.

Mamy jakieś 3 km do wioski Suni. Idzie się koszmarnie, co dziwne bo w dół. Problem w tym, że jak Paks idzie w dół to spadają mu bagaże. Całą wieczność zajmuje nam więc dotarcie do Suni. Gdy w końcu tam docieramy, robimy przerwę. Załatwiamy Paksowi Chalę (suche łodygi i liście po kukurydzy, smakołyk osłów) i czekamy aż zje.

Zdjęcia: Suni, Arequipa, Wioska Suni. Paks zajada się Chalą (zdjęcie do artykułu), PERU
Suni, Arequipa, Wioska Suni. Paks zajada się Chalą (zdjęcie do artykułu), PERU


Zdjęcia: Suni, Arequipa, Suni (zdjęcie do artykułu), PERU
Suni, Arequipa, Suni (zdjęcie do artykułu), PERU



Później czeka nas długa droga do góry. Szczęśliwi docieramy do przełęczy, z której już „tylko” w dół. Po drodze spotykamy faceta na koniu, ze stadem lam który radzi nam, żebyśmy poszli skrótem, bo droga ciągnie się serpentynami w nieskończoność. Skrót za to ciągnie się stromym zboczem w dół. Jakoś nie wyobrażamy sobie jak Paks z tymi bagażami ma tu schodzić, więc wybieramy dłuższą opcje. Później trochę żałujemy, że nie poszliśmy skrótem.

Zdjęcia: Pomiędzy wioskami, Arequipa, Znów w drodze (zdjęcie do artykułu), PERU
Pomiędzy wioskami, Arequipa, Znów w drodze (zdjęcie do artykułu), PERU



Do Huactapy docieramy po ciemku. Tam korzystamy oferty z noclegu w hospedaje (coś na styl hotelu). Po ostatniej zimnej nocce, marze o ciepłym noclegu. Spaliśmy już w różnych ruinach, ale ta była chyba najgorsza. Turystyka tutaj nie istnieje, czego więc się w sumie spodziewać. Ciepła woda? Zapomnij, nie ma nawet zimnej. Nie ma łazienki nawet, no cóż... nie ma też kibla...syf totalny. Szyb w oknach też nie ma, zamiast tego są przybite jakieś szmaty. Na szczęście są dwa łóżka z kocami i o dziwo światło i gniazdko! Zbieramy wszystkie koce na jedno łóżko. Jest ich tyle, że ciężko je przesuwać i co chwile z nas spadają. Musimy wspólnymi siłami rąk i nóg, naraz dwa trzy przesuwać je na właściwe miejsce Przynajmniej tej nocy jest ciepło! Paks przywiązany jest do naszej budy, a w nocy ma towarzystwo w postaci 7 wałęsających się koło niego osłów.

"hotel" w Huacullo

Zdjęcia: Huactapa, Arequipa, Cudowny hotel w Huactapa (zdjęcie do art.), PERU
Huactapa, Arequipa, Cudowny hotel w Huactapa (zdjęcie do art.), PERU


Zdjęcia: Huactapa, Arequipa, Huacullo (zdjęcie do art.), PERU
Huactapa, Arequipa, Huacullo (zdjęcie do art.), PERU



DZIEŃ 4

Pobudka i pakowanie. Jesteśmy na jakimś głównym placu. Mnóstwo gapiów, obserwują każdy nasz ruch. Na początku to było nawet zabawne, teraz momentami denerwuje. Znów przyczepiają się dzieciaki ze swoimi pytaniami. Cieszą się gdy rozmawiamy między sobą po polsku i wszystko za nami powtarzają. No cóż, wstyd się przyznać, ale wykorzystujemy tą okazję i również bawimy się przednio podsuwając im różne polskie, najciekawsze słowa ;). Znajduje się kupiec na Paksa. Strasznie męczy Krzyśka, żeby mu go sprzedał. Jeszcze nie czas...

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 2 (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 2 (zdjęcie do artykułu), PERU



Ruszamy w drogę. Idzie się ciężko każdemu z nas, więc gdy znajdujemy polanę nad rzeczką, wykorzystujemy okazję i robimy dzień przerwy. Paks cały dzień biega sobie bez sznurka, skubie trawkę i tarza się gdzie może . Jest cieplutko póki jest słońce. Popołudniu pojawiają się chmury i momentalnie robi się cholernie zimno. Krzysiek idzie do wioski na zakupy. Planowaliśmy ognicho, wino i wypasioną jak na nasze możliwości kolację. Wina w sklepie nie ma, chociaż cała wioska pijana. Wszyscy chleją chichę. Ziemniaki, warzywa? Nie ma w żadnym sklepie. Jest makaron, a co do makaronu? „Hmmm... mleko skondensowane?” proponuje pani w sklepie. No tak, mleka skondensowanego mają 3 rodzaje. W końcu jeden chłopak, którego Krzysiek pyta gdzie można kupić ziemniaki, każe mu poczekać i wraca z ok 3 kg ziemniaków. Daje mu w prezencie . Świętujemy więc suchymi ziemniakami, bez wina, przy niechcącym się palić ognisku. Zostaje nam trochę niezjedzonych ziemniaków, pakujemy je do plastikowego pojemnika i cóż... zasypiam przytulona do ziemniaków zawsze to trochę cieplej

DZIEŃ 5

Zamiast coraz szybciej, zbieranie się z rana zajmuje nam całą wieczność. Wyruszamy dopiero koło 12 z zamiarem przejścia tylko 10 km. Doszliśmy do tego jak wiązać worki na Paksie, żeby nie spadały. Hurra, zawsze to jakiś sukces. Po drodze mijamy wioskę o nazwie Churca. Dzieci na boisku nie wiadomo czemu wołają za Krzyśkiem „terrorysta!”. Przed nami idzie chłopaczek z bandą osłów, a wśród nich...OŚLICA! O NIE! Dla naszego macho to prawdziwa atrakcja. Trzymam Paksa za sznurek, a ten w bieg za oślicą. Biegnę więc za nim i tym razem to Paks mnie ciągnie za sznurek. Biegnąc poganiam niechcący osły, więc jest coraz gorzej. Dzieci przerwały mecz i zaśmiewają się oglądając to scenkę. Zresztą mój mąż robi to samo:P. Niestety Paks jest silniejszy i się w końcu wyrywa. Na szczęście oślica chętna nie jest, więc Paksa przegania w tym czasie my go zabieramy i przekupujemy ciastkiem.
„Czemu cały czas musimy iść po górę?” - bezsensownie się zastawiam. Dochodzimy do wioski Chincayllapa położona na ok 4010 m n.p.m. Nasze przybycie jak zwykle wzbudza emocje. Znów przy nas są dzieciaki, ale tym razem tylko się przyglądają i szepczą między sobą. Idziemy przez całą wioskę, ludzie wychodzą na ulicę nas zobaczyć. Atmosfera nie z tej ziemi. Wszyscy się do nas uśmiechają, witają się z nami, machają do nas. Jedna kobieta wychodzi i daje nam miseczkę jeszcze ciepłych pieczonych ziemniaków i pieczonego bobu.

Chincyallapa

Zdjęcia: Huactapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU
Huactapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU


Zdjęcia: Chincayllapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU
Chincayllapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU


Zdjęcia: Chincayllapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU
Chincayllapa, Arequipa, Chincayllapa (zdjęcie do art.), PERU



Cholernie czuć już wysokość, na domiar złego przypałętały się chmury i goni nas deszcz. Jest zimno, z ust leci para. Idzie wzdłuż ogromnych pól pełnych przede wszystkim lam i alpak. Modlimy się żeby znaleźć szybko miejsce na namiot. Znajdujemy ruiny jakiegoś domu, jesteśmy przynajmniej osłonięci od wiatru. Czeka nas jednak dużo pracy, żeby przygotować teren pod namiot. Mnóstwo kamieni i kłujących kępek traw, typowych tutaj na wysokościach. Zaczyna padać, jak najszybciej się da próbujemy wyrywać te kępy, ale trzymają się mocno. Paks nie jest raczej zadowolony z jedzenia jakie tutaj ma. Zjada te trawska, ale wcześniej stoi z godzinę przy naszym namiocie, a raczej prawie nam do niego włazi i czeka aż damy mu coś lepszego. Jak tylko słyszy szelest siatki zaraz do nas biegnie jak pies, bo już się nauczył ze to oznacza smakołyki W końcu zjada większość bułek które kupiliśmy dla siebie .

Zdjęcia: Chincayallapa, Arequipa, 1.Chincayallapa (zdjęcie do artykułu), PERU
Chincayallapa, Arequipa, 1.Chincayallapa (zdjęcie do artykułu), PERU


Zdjęcia: Chincayallapa, Arequipa, Alpaki (zdj. do art.), PERU
Chincayallapa, Arequipa, Alpaki (zdj. do art.), PERU




Humor z drogi:
Podczas naszej wędrówki, ja zazwyczaj idę z przodu trzymając Paksa za sznurek, a Krzysiek z tyłu pogania go cmokaniem. Wobec czego ma różne ciekawe spostrzeżenia:
„ Kurde, za każdym razem gdy Paks puszcza bąka, wydaje mi się że zaraz zacznie gwizdać, bo mu się odbyt w trąbkę układa...”

Później za każdym razem gdy Paks zapuszcza bąkala, a robi to często niestety, Krzysiek wygwizduje różne melodie w nadziei że Paks się nauczy... takie me życie z dwoma osiołkami....


Zdjęcia: Chincayallapa, Arequipa, prawie idealne miejsce na namiot (zdj. do art), PERU
Chincayallapa, Arequipa, prawie idealne miejsce na namiot (zdj. do art), PERU


Zdjęcia: Chincayallapa, Arequipa, Widok z namiotu (zdj. do art), PERU
Chincayallapa, Arequipa, Widok z namiotu (zdj. do art), PERU



DZIEŃ 6

Znów idziemy dużo mniej niż planowaliśmy. Niestety ciężko iść szybko z osłem. Jesteśmy na coraz większej wysokości. Po drodze żadnych wiosek, są tylko pojedyncze domy. W wokół nich kość za kością, sierść za sierścią lam i alpak. Muszą tu się odbywać niezłe rzezie...

Mamy problem bo do kolejnej wioski jak to mówią ludzie, mamy 3 dni drogi, a zostało nam tylko trochę płatków owsianych, 2 puszki ryby kupione po drodze, resztka majonezu i parę orzeszków ziemnych. Trochę mało jak na trekking po górach. Po drodze żadnego sklepu. Rezygnujemy z kolacji na rzecz śniadania.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Paks w peruwiańskich Andach, PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Paks w peruwiańskich Andach, PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Ja Osioł i On w Andach (zdj.do artyukułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Ja Osioł i On w Andach (zdj.do artyukułu), PERU



Po drodze widoki nieziemskie! Pod koniec dnia czeka nas niezwykłe spotkanie... Przybiega do nas malutka Alpaka. Najwyraźniej zgubiła swoją mamę. Biega dookoła nas i popiskuje. Strasznie nam jej żal, ale co możemy zrobić, nigdzie jej mamy nie widać. Ruszamy przed siebie, a alpaczka za nami. Aktualnie leży koło naszego namiotu i popiskuje. Jest strasznie zagubiona, cały czas się nas trzyma. Zobaczymy czy będzie tu dalej gdy się obudzimy. Godzina 19, ciemno już, zimno, nie ma co jeść...idziemy spać.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 3 (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 3 (zdjęcie do artykułu), PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Mała zagubiona Alpaczka i ja(zdjęcie do art), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Mała zagubiona Alpaczka i ja(zdjęcie do art), PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Mała zagubiona Alpaczka i nasz Paks (zdjęcie do art), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Mała zagubiona Alpaczka i nasz Paks (zdjęcie do art), PERU



DZIEŃ 7

Mała alpaka spała przytulona do naszego namiotu całą noc. Krzysiek mówi, że trzeba ją pogonić bo przecież nie może iść z nami, ja najchętniej bym ją wzięła Z rana przychodzi po nią jakiś facet, pyta gdzie była i mówi że ją szukał. Ma ponoć 5 miesięcy. Bierze ją na ręce, choć musi trochę za nią pobiegać i odchodzą... Alpaczka wróci do mamy. Generalnie się cieszymy, bo mielibyśmy pewnie z nią problem.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Zagubiona Alpaczka. Widok z naszego namiotu (zdj.do art), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Zagubiona Alpaczka. Widok z naszego namiotu (zdj.do art), PERU



Dzisiejsza droga jest dużo łagodniejsza, większość po płaskim lub w dół, cóż za odmiana! Po drodze nie ma nic, żadnych wiosek, nie spotykamy nikogo. Krajobraz wciąż się zmienia, po drodze niezwykłe formacje skalne. Po drodze czeka nas niespodzianka. Poziom rzeki się podniósł i zalało kawałek ścieżki. Jest zbyt głęboko, żeby iść w butach trzeba więc na bosaka wejść do tej lodowatej wody. O dziwo Paks nie ma z tym żadnych problemów, gorzej ze mną. Chociaż w nocy temperatury minusowe, rzeczki zamarzają, woda w naszych butelkach również, jakoś znosimy te zimne noce. Paks wydaje się też, bo gdy z samego rana do niego idziemy, telepiąc się z zimna, on sobie spokojnie stoi i skubie trawkę. Spuszczamy go ze sznurka na czas naszego porannego zbierania się. On oczywiście zaraz do nas leci i jak pies czeka aż mu damy jeść. Wydawało nam się że idąc z osłem będzie łatwiej. My z lekkimi plecakami, nie będziemy mieli nadążyć za biegnącym osłem Będziemy robić min. 30 km dziennie i szybko dotrzemy tam gdzie chcemy.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy (zdjęcie do artykułu), PERU



Jaka jest rzeczywistość?
Paks biegnie tylko wtedy gdy widzi oślice lub jedzenie, w innym wypadku idzie dużo wolniej niż my. Obydwoje mamy ciężkie plecaki, a droga prowadzi w większości pod górę. Zapomnieliśmy też że na wysokości powyżej 4 tyś., ciężej się oddycha, wobec czego każdy pagórek to jest walka o oddech. Dni są krótkie. No i nie braliśmy pod uwagę czasu który tracimy na poprawianie Paksa worków i szukanie mu smakołyków. Mimo to bez Paksa nie dalibyśmy rady tego zrobić. Trzy dodatkowe koce nie są przystosowane do górskich trekkingów, są ciężkie i wielkie. Poza tym co jak co, bez niego nasze plecaki to by była masakra. Cała ta droga, chociaż ciężka, dostarcza nam dużo radości. Niestety w takim tempie dotarcie do Machu Picchu zajęło by nam wieczność, a nie mamy czasu bez końca. Główny plan teraz to przekroczyć Andy, zejść na wysokość ok 3 tysięcy i tam szukać kupca na Paksa, dalej pojechać zwykła komunikacją.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 2 (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 2 (zdjęcie do artykułu), PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 6(zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 6(zdjęcie do artykułu), PERU



W nocy budzi nas znajomy dźwięk. Płatki śniegu uderzają o nasz namiot. Nasza pierwsza myśl:”PAKS!”. Co możemy zrobić, żeby go trochę ochronić? Mamy plandekę, moglibyśmy zrobić dach, ale nie ma tego o co zaczepić, nie ma tu żadnych drzew, ani nic. Krzysiek zakłada mu jeden kocyk z jego „siodła” i na to plandekę. Pomysł kiepski, ale jedyny jaki mamy. Za chwilę przypomina mi się, że nieco niżej widziałam skalny daszek. Jupi! To jest to. Paks jest osłonięty całkowicie od śniegu i jego trawka również. Już trochę spokojniejsi...zasypiamy.

DZIEŃ 8

Koszmarny dzień. Jest zimno, wszędzie biało. Generalnie widoki piękne, ale dużo rzeczy, które w namiocie leżały przy ściankach nam zmokły i zamarzły. Dobrze, że dzień wcześniej obczailiśmy gdzie prowadzi ścieżka, bo dzisiaj gdy wszystko pokryte jest śniegiem i kompletnie jej nie widać.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, popruszyło śniegiem (zdj. do art.), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, popruszyło śniegiem (zdj. do art.), PERU



Jemy na śniadanie resztki papki rybnej. Musimy się dzisiaj sprężyć żeby dotrzeć do Culipampy. Wdycham Krzyśka lek na astmę, żeby lepiej mi się oddychało.
Po drodze gubimy ścieżkę. Z nieba spada nam koleś na koniu i dzięki niemu idziemy dobrze. Znów czeka nas przeprawa przez rzekę. Ponoć osły mają z tym problemy, bardzo się boją i nie chcą przechodzić. Na szczęście nasz Paksio się nie boi i przechodzi dzielnie.
Cholernie ciężka droga. Jesteśmy zmęczeni na maksa i wciąż gubimy drogę, które momentami jest praktycznie niewidoczna.

Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Nie każdy osioł boi się wody :) (zdj. do art), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Nie każdy osioł boi się wody :) (zdj. do art), PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Nasz osiołek Paks (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Nasz osiołek Paks (zdjęcie do artykułu), PERU



Znacie to uczucie w górach, kiedy wydaje Wam się że tuż za rogiem, zaraz za pagórkiem jest nasz cel, a tam ciągle nic? Mieliśmy tak cały czas. Wydawało nam się, że za tą górą to już musi być Culipampa, a tam... kolejna góra. Gościu na koniu powiedział, że jeszcze 3 godziny do Culipampy. Dwie godziny później spotykamy innego kolesia który mówi to samo! Droga ciągnęła się w nieskończoność. Pocieszała nas myśl, że ponoć Culipampa to jakaś większa wiocha. Są jakieś knajpki, sklepy, hotele. Może będzie ciepła woda pod prysznicem? A jak nie będzie to i tak sobie podgrzejemy i będzie ok.


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 4 (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 4 (zdjęcie do artykułu), PERU


Zdjęcia: Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 5 (zdjęcie do artykułu), PERU
Peruwiańskie Andy, Arequipa, Peruwiańskie Andy 5 (zdjęcie do artykułu), PERU





Część Pierwszą "Oślej Wędrówki" możecie przeczytać pod linkiem http://www.globtroter.pl/artykuly/2779,peru,osla,wedrowka.html

Zdjęcia

PERU / Arequipa / Alca / PaksPERU / Arequipa / Pomiędzy wioskami / Nocleg w drodze do Puyca (zdj. do art.)PERU / Arequipa / Pomiędzy wioskami / W drodze do Puyca (zdj. do art.)PERU / Arequipa / Puyca / PuycaPERU / Arequipa / Puyca / Puyca. 3700 m. n.p.m. (zdj. do art.)PERU / Arequipa / Puyca / Wieczorna wizyta dzieciaków w namiocie (zdj.do art.)PERU / Arequipa / Puyca / Poranna wizyta Paksa w naszym namiocie (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Pomiędzy wioskami / Znów w drodze (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Suni / Wioska Suni. Paks zajada się Chalą (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Suni / Suni (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Chincayllapa / Chincayllapa (zdjęcie do art.)PERU / Arequipa / Chincayllapa / Chincayllapa (zdjęcie do art.)PERU / Arequipa / Huactapa / Chincayllapa (zdjęcie do art.)PERU / Arequipa / Huactapa / Huacullo (zdjęcie do art.)PERU / Arequipa / Huactapa / Cudowny hotel w Huactapa (zdjęcie do art.)PERU / Arequipa / Chincayallapa / 1.Chincayallapa (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Chincayallapa / Alpaki (zdj. do art.)PERU / Arequipa / Chincayallapa / prawie idealne miejsce na namiot (zdj. do art)PERU / Arequipa / Chincayallapa / Widok z namiotu (zdj. do art)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Paks w peruwiańskich AndachPERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Ja Osioł i On w Andach (zdj.do artyukułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy 2 (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy 3 (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Mała zagubiona Alpaczka i ja(zdjęcie do art)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Mała zagubiona Alpaczka i nasz Paks (zdjęcie do art)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy 4 (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy 5 (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Peruwiańskie Andy 6(zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Zagubiona Alpaczka. Widok z naszego namiotu (zdj.do art)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / popruszyło śniegiem (zdj. do art.)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Nie każdy osioł boi się wody :) (zdj. do art)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Nasz osiołek Paks (zdjęcie do artykułu)PERU / Arequipa / Peruwiańskie Andy / Paks! (zdjęcie do art.)

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl