Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Starożytne stolice Birmy > MYANMAR


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Przed Wami wymarzona Birma? W takim razie koniecznie przeczytajcie relację Jedrzeja z wyprawy w te okolice :-)

Wielu turystów odwiedzających Birmę pomija Mandalay. Ci, którzy już tu przyjeżdżają traktują to miasto jako przystanek w drodze do górskich rejonów Hsipaw. Chciałym w tej relacji przybliżyć Mandalay i jego okolice. Jest tu wiele interesujących miejsc do zwiedzenia, między innymi jedno z najświętszych miesc Myanmaru: Mahamuni Paya czy świątynie zawierające ponad tysiąc stup.



W Mandalaj wylądowaliśmy w upalne południe 22 grudnia. Bezpośrednio po odprawie wymieniliśmy pieniądze i shared taxi, w towarzystwie dwóch Niemców i Birmanki, udaliśmy się do miasta. Nasz hotel Yadanarbon, który zarezerwowaliśmy jeszcze w Polsce, był na końcu trasy, mieliśmy więc okazję zobaczyć Mandalaj z okien samochodu. Wybór hotelu okazał się strzałem w dziesiątkę. Otrzymaliśmy w pełni wyposażony przestronny pokój. Na dachu hotelu znajdowała się restauracja, w której serwowano śniadania typu bufet, obiady i kolacje. Ciekawostką może być to, że ceny podawano w amerykańskich dolarach. Za to wspaniały widok na całe miasto był za darmo. W Wigilię, 24 grudnia, hotel organizował dla swoich gości uroczystą kolację połączoną z przedstawieniem teatru marionetek. Teatr marionetek jest tradycyjną sztuką birmańską i bardzo chcieliśmy obejrzeć takie przedstawienie. Oczywiście wykorzystaliśmy tę możliwość i zapisaliśmy się na listę, uiszczając odpowiednią opłatę.

Na zwiedzenie ostatniej stolicy królestwa Birmy i wcześniejszych stolic: Amarapury, Sagaingu, Inwy (Avy) oraz Mingun mieliśmy dwa pełne dni. Ponadto, zgodnie z zaleceniem przewodnika Lonely Planet, chcieliśmy obejrzeć zachód słońca ze wzgórza Mandalaj. Jedynym rozwiązaniem umożliwiającym realizację tego programu było wynajęcie prywatnej taksówki na popołudnie i dwa następne dni. Również w tym przypadku mogliśmy skorzystać z oferty agencji turystycznej w hotelu.

Późnym popołudniem dotarliśmy do punktu widokowego na Mandalay Hills. Widok był wspaniały. W oddali srebrzyła się Irawadi, bliżej wśród drzew złociły się stupy. W promieniach zachodzącego słońca wszystko to zasnuwało się poświatą, nabierając mistycznego wymiaru.

Po powrocie do hotelu wybraliśmy się jeszcze na wieczorny spacer. Miasto zrobiło na nas przygnębiające wrażenie. Ulice miejscami nie oświetlone i często pozbawione chodnika były wręcz niebezpieczne, gdyż w każdej chwili można było wpaść w dziurę i zwichnąć sobie nogę. Wszędzie pełno bezpańskich psów. Na poboczu poustawiane plastikowe krzesełka i stoliki ulicznych gar kuchni też nie ułatwiały przejścia. W jednej z takich ulicznych „restauracji” zdecydowałem się zamówić porcję smażonego w woku ryżu. Podany z orzeszkami był nawet smaczny.

Rano rozpoczęliśmy zwiedzanie wynajętym mini vanem. Na początku nasz przewodnik/kierowca zawiózł nas do wytwórni złotych listków - płatków złota o grubości kilku mikronów i powierzchni około 9 centymetrów kwadratowych. Służą do oklejania najświętszych posągów Buddy.



Birma jest jednym z niewielu krajów, w których dominującą religią jest bardzo ortodoksyjny kierunek w buddyzmie - therawada. Zgodnie z jej zasadami zbawienie może osiągnąć tylko osoba, która całkowicie poświęci się nauce Buddy i medytacji tzn. mnich. Osoba świecka nie ma szans na zbawienie w obecnym wcieleniu. Może co najwyżej „gromadzić swoje zasługi”, utrzymując mnichów i klasztory oraz oddając cześć Buddzie. Z tego względu istnieje olbrzymie zapotrzebowanie na wspomniane złote listki.

Sam proces produkcji jest bardzo prosty. Drobiny złota są wkładane pomiędzy deseczki o powierzchni książki. Następnie zostają one związane sznurkiem, a rzemieślnik, uderzając wielokrotnie w grzbiet tej „książki” ciężkim młotem, rozpłaszcza złoto na cienkie płatki. Typowy zestaw zawiera cztery płatki i jego cena jest regulowana przez państwo.

Zwiedzanie starożytnych stolic Birmy zaczęliśmy od Amarapury, miasta które w swojej historii było dwukrotnie stolicą III Imperium Birmanskiego w XVIII i XIX wieku. Udało nam się odwiedzić klasztor Mahargandaryoune podczas posiłku mnichów. Buddyjscy mnisi w Myanmarze odżywiają się dwa razy dziennie.

Pierwszy posiłek jedzą wczesnym rankiem, następnie z miskami, a raczej kociołkami żebraczymi, obchodzą swoje rewiry, prosząc o wsparcie. Na wsi proszą o żywność, w dużych miastach o pieniądze. Po powrocie do klasztoru, miedzy godziną 10-tą a 11-tą spożywają swój główny i jednocześnie ostatni tego dnia posiłek. Pozostała część dnia jest przeznaczona na studiowanie i naukę świętych tekstów Tipitaki. Często odbywa się to we wspólnych salach, gdzie przekrzykując się nawzajem, uczą się na pamięć wybranych fragmentów Trójkosza w niezrozumiałym dla siebie języku pali.

Po przybyciu do klasztoru znaleźliśmy się w tłumie turystów i Birmańczyków pragnących obserwować to wydarzenie. Dzięki naszemu opiekunowi mieliśmy możliwość obejrzenia pomieszczeń mieszkalnych mnichów, kuchni i sali modlitw. Chcieliśmy się w jakiś sposób zrewanżować i postanowiliśmy wesprzeć klasztor dotacją. Poprosiliśmy naszego przewodnika, żeby pomógł nam zrealizować ten zamiar. Po chwili pojawił się mnich w towarzystwie kilkuletniego ucznia i zaprosił nas do pomieszczenia. Wewnątrz sam usiadł na dużym krześle, a nam kazał uklęknąć przed sobą. Mnich musiał być ważną osobistością, gdyż nasz przewodnik okazywał mu ogromny szacunek. Następnie Ania chwyciła jeden brzeg banknotu, a uczeń mnicha drugi. Mistrz zaczął recytować odpowiednią na tę okoliczność modlitwę, każąc nam powtarzać swoje słowa. Po zakończeniu modlitwy, uczeń podniósł banknot do czoła, jak gdyby chciał sprawdzić jego autentyczność, a następnie przekazał go mistrzowi.
Gdy wyszliśmy na zewnątrz zobaczyliśmy długą kolejkę mnichów ustawionych w dwóch rzędach, oczekujących na posiłek. Byli to głównie kilkunastoletni chłopcy, chociaż zauważyłem i kilkuletnich. Każdy przyciskał do boku swój kociołek na ryż. Dookoła kłębił się tłum turystów z kamerami i aparatami fotograficznymi. Chłopcy kierowani przez starszego mnicha podchodzili do olbrzymich kotłów gdzie nakładali sobie porcje ryżu, a następnie przechodzili do sali jadalnej. Stały tam długie rzędy niskich stolików, na których znajdowały się półmiski z warzywami i różnymi przyprawami. Po zajęciu miejsca mnisi doprawiali swoją porcję ryżu i zaczynali posiłek. Dorośli mnisi spożywali swój posiłek w innej sali przy stolikach czteroosobowych.

Muszę przyznać, że zwiedzenie klasztoru i obserwowanie przebiegu posiłku zrobiły na mnie wrażenie. Zaskoczyła mnie również wielkość tego przybytku, który
zamieszkuje 1600 mnichów.

Z Amarapury udaliśmy się do Sagaing, miejscowości będącej stolicą III Imperium Birmańskiego w latach 1760 – 64. Obecnie jest to nieduże miasteczko położone wśród wzgórz, na których znajduje się wiele świątyń i stup błyszczących złociście w promieniach słońca. Widok na wzgórza jest szczególnie piękny z brzegu Irawadi obok mostu. Sagaing jest również znane z produkcji naczyń glinianych. Można to łatwo zauważyć przejeżdżając przez miasteczko. Moje największe zainteresowanie wzbudziła świątynia Tilawkaguru z XVII wieku znajdująca się w grotach połączonych korytarzami o ścianach pokrytych pięknymi freskami.

Odwiedziliśmy również Kaunghmudaw Paya położoną kilka kilometrów na północny zachód od centrum Sagaing. Jest to stupa w kształcie olbrzymiej (ponad 50 metrów wysokości) czaszy. Zgodnie z legendą, król który ją budował zapytał swoją żonę o kształt stupy. Wtedy królowa pokazała swoją pierś i powiedziała: „Nadaj jej taki kształt”.

Podczas gdy obchodziliśmy stupę natrafiliśmy na rząd straganów, sprzedających klocki specjalnego gatunku drzewa, z którego kory wytwarza się thanakę; jasno żółtą kosmetyczną pastę.
Birmańskie kobiety, a czasem również mężczyźni, smarują tą pastą twarz w celu ochrony przed słońcem jak również poprawienia swojej urody. Podobno stosowanie tej pasty zapobiega powstawaniu trądziku. Elegantki malują na twarzy ozdobne liście, motyle lub inne efektowne wzory. Kupiłem na pamiątkę mały kawałek tego drzewa.

Po obiedzie przeprawiliśmy się promem przez rzekę Myitnge, dopływ Irawadi, do Inwy. Inwa (Miasto Klejnotów) w ciągu ostatnich 650 lat była czterokrotnie stolicą Birmy, łącznie przez ponad 400 lat. Obecnie jest to wioska, w której można znaleźć wiele zabytków świadczących o dawnej chwale. Najlepszym sposobem zwiedzania Inwy jest wynajęcie dwukołowej konnej bryczki, co też uczyniliśmy.

Pierwszym, obowiązkowym punktem programu jest klasztor Bagaya. Zbudowany z drewna tekowego w 1834 roku jest konstrukcją wspartą na 267 słupach. Na dużej platformie znajdują się dwa budynki. Budynek Modlitw pokryty czterema dachami oraz drugi budynek pokryty siedmioma coraz to mniejszymi dachami, które sprawiają, że wygląda jak wieża. Ściany obydwu budynków pokrywają piękne płaskorzeźby. Wejść strzegą posągi Natów. Wewnątrz Budynku Modlitw znajduje się posąg Buddy siedzącego na bogato zdobionym tronie, otoczonego rzeźbioną balustradą. Całość robi duże wrażenie.

Wart polecenia w Inwie jest również królewski klasztor, Maha Aungmye Bonzan. Jest to olbrzymi budynek zbudowany z cegieł i wykończony sztukaterią. Przypominał mi świątynię poświęconą bogini Lakszmi, którą zwiedzaliśmy w Indiach.

Po powrocie do naszego auta udaliśmy się ponownie do Amarapury, gdzie na moście U Beina podziwialiśmy zachód słońca. Most U Bein jest najdłuższym na świecie mostem zbudowanym z drewna tekowego.

Ciekawa jest historia jego powstania. Tradycją królestwa Birmy było to, że każdy władca zaczynał swoje panowanie od przenosin stolicy oraz swojego pałacu. Pałac, zbudowany z drewna tekowego, był rozbierany i odbudowywany w nowym miejscu. Jednak gdy przenoszono stolicę do Mandalaj zarządca U Bein zdecydował, że z drewna starego pałacu zostanie wybudowany most łączący brzegi jeziora Taungthaman.

Po powrocie do hotelu idziemy na dworzec kolejowy w Mandalaj. Chcemy sprawdzić połączenia kolejowe do Shwenyaung stacji położonej najbliżej jeziora Inle. Okazuje się, że jedyny pociąg odjeżdża o 5 rano. W tej sytuacji decydujemy się na wynajęcie, za pośrednictwem naszego hotelu, shared taxi.

Plan na dzisiejszy dzień jest następujący: przedpołudnie spędzimy w Mingun, a po powrocie nasz przewodnik obwiezie nas po najciekawszych miejscach Mandalaj.

Bezpośrednio po śniadaniu jedziemy na przystań nad Irawadi, skąd odpływa prom do Mingun. Miasto to stało się sławne za sprawą króla Bodawpaya, który w 1790 roku rozpoczął budowę największego na świecie relikwiarza. Stupa miała mierzyć 150 metrów wysokości i służyć do przechowywania zęba Buddy. Niestety śmierć króla przerwała prace. Obecnie Mingun Paya ma wysokość „zaledwie” 50 metrów i została częściowo zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1838 roku.

Podróż po Irawadi trwa półtorej godziny i jest doskonałą okazją do obserwacji życia na tej głównej rzece Birmy. Pierwszą rzeczą jaką można zauważyć w miarę zbliżania się do celu są czekające na brzegu konne dwukołowe wozy z napisami Taxi na ratanowych półokrągłych osłonach rozpiętych nad wozami.

Do Mingun dotarliśmy około w pół do jedenastej. Prom cumuje przy nadbrzeżu i wraca do Mandalaj o 13-tej. Mieliśmy więc dwie i pół godziny na zwiedzanie. Po wypiciu kawy w lokalnej restauracji udaliśmy się do leżącej nad rzeką Settawa Paya, w której przechowywany jest odcisk stopy Buddy. Obejrzeliśmy również, stojącą w pobliżu makietę Mingun Paya. Do oryginału dotarliśmy kilka minut później. Częściowo zrujnowana podstawa stupy robi duże wrażenie, porównując ją z makietą można sobie wyobrazić ogrom budowli. Gdyby została ukończona przewyższałaby piramidę Cheopsa w Gizie. Niedaleko Mingun Paya znajduje się odlany z brązu dzwon, który miał być umieszczony obok stupy. Wysoki na cztery metry i szeroki na pięć metrów o wadze 90 ton, jest największym wiszącym i działającym dzwonem na świecie. Ostatnim zabytkiem, który odwiedziliśmy podczas pobytu w Mingun była Hsinbyume Paya, będąca symbolicznym odpowiednikiem Góry Meru. Stupa jest otoczona przez siedem białych tarasów, symbolizujących siedem buddyjskich niebios. Cała konstrukcja jest bardzo harmonijna i lekka. Po wejściu na najwyższy taras można podziwiać panoramę okolicy. Przed odpłynięciem promu zdążyliśmy jeszcze zjeść obiad.

Zwiedzanie Mandalaj, ostatniej stolicy królestwa Birmy, zaczynamy od wizyty w klasztorze Shwe Inn Bin, ufundowanym w XIX wieku przez chińskiego kupca jadeitu. Budynek został zbudowany z drewna tekowego. Wyglądem przypomina klasztor Bagaya w Inwie, ale jest większy i bardziej udekorowany rzeźbami i płaskorzeźbami. Szczególnie pięknie rzeźbione są balustrady otaczające posąg Buddy wewnątrz Budynku Modlitwy.

Odwiedzamy położony niedaleko klasztoru targ z jadeitem, a następnie jedziemy do najświętszego miejsca w Mandalaj - Mahamuni Paya, stupy zawierającej święty posąg Buddy. Według legendy posąg powstał w królestwie Arakanu na zlecenie samego Buddy. Budda osobiście obdarzył posąg wielką mocą, obejmując go siedem razy. Odlany z brązu posąg ma cztery metry wysokości. Z wyjątkiem twarzy jest pokryty listkami złota, których warstwa ma podobno do 15 cm grubości. Do Mandalaj został przetransportowany podczas rządów króla Bodawpaya co było w tamtym czasie wielkim przedsięwzięciem.
Zaraz po wejściu na teren sanktuarium należy zdjąć buty i skarpetki. Idziemy wzdłuż olbrzymiej galerii pełnej sklepów z dewocjonaliami i pamiątkami. Wszędzie tłumy wiernych. Spotykamy grupę kilkuletnich dzieci ubranych w królewskie stroje. Zgaduję, że są to samanera (nowicjusze), którzy zaczynają swój pierwszy pobyt w klasztorze. Gdy zbliżamy się do posągu tłum gęstnieje. W bezpośrednim otoczeniu Buddy mogą przebywać wyłącznie mężczyźni. Dla kobiet są wyznaczone miejsca z tyłu.
Podchodzę prawie do samego posągu i obserwuję mężczyzn umieszczających złote listki na Jego korpusie.

Na zewnątrz sanktuarium znajdują się kaplice, w których stoją posągi postaci ludzkich oraz różnych mitycznych i rzeczywistych zwierząt. Jeśli ktoś cierpi na schorzenie organu wewnętrznego powinien wybrany posąg pogłaskać w miejscu gdzie umiejscowiony jest dany organ. Wyleczenie jest wówczas gwarantowane.

Ze stupy jedziemy do zrekonstruowanego pałacu królewskiego. Oryginalny zbudowany przez króla Minguna został w 1945 roku zbombardowany przez lotnictwo brytyjskie. Zachował się tylko jeden pawilon - gabinet króla. Po śmierci Minguna jego następca, ostatni król Birmy, przekazał pawilon klasztorowi i dzięki temu pawilon ocalał.

Pałac królewski zajmował kwadrat o boku długości ponad dwóch kilometrów, otoczony fosą i położony w centrum miasta. W czasach Minguna, a potem jego syna Thibawa, wewnątrz murów znajdowało się miasto królewskie. Po zajęciu Mandalaj Brytyjczycy wyburzyli tekowe domy birmańskiej arystokracji i utworzyli w ich miejsce fortecę i plac manewrowy. Obecnie znajduje tam się kilka odtworzonych budynków i wieża obserwacyjna. Prowadzą do nich cztery wejścia, ale tylko wejście wschodnie jest udostępnione zagranicznym turystom. Ekspozycja nie jest szczególnie interesująca, dużo ciekawszy jest pałac królewski w Bago.

Z pałacu królewskiego jedziemy do Shwenandaw Kuang, klasztoru gdzie znajduje się pawilon króla Mindona. Zbudowany z drewna tekowego pozwala wyobrazić sobie jak wspaniały musiał być oryginalny pałac.

Ostatnimi stupami, które odwiedzamy w Mandalaj są: Kuthodaw Paya i Sundamuni Paya. Obie zawierają wykute na marmurowych tablicach święte teksty buddyjskie. W Kuthodaw Paya teksty te zostały wyryte na 729 tablicach, z których każdą umieszczono w oddzielnej stupie. W Sundamuni Paya teksty Tipitaki zostały umieszczone w ponad tysiącu stup. W promieniach zachodzącego słońca szeregi białych stup ze złotymi koronami na szczytach prezentowały się bardzo malowniczo. Widok ten będzie mi się zawsze kojarzył z Mandalaj, ostatnią stolicą III Imperium Birmańskiego.

Po powrocie do hotelu złożyliśmy sobie życzenia świąteczne i wjechaliśmy windą na dach, gdzie zaczynała się właśnie uroczysta kolacja z okazji Wigilii Bożego Narodzenia. Jedynym, choć wątpliwym, akcentem bożonarodzeniowym było to, że obsługa nosiła na głowach czapki Św. Mikołaja. Bufet był dobrze zaopatrzony a i widok z góry na oświetlone miasto dość efektowny. Jednak głównym punktem programu na który czekaliśmy miał być występ wokalny, a potem przedstawienie teatru marionetek.
Birmańczycy darzą teatr marionetek i aktorów poruszających lalkami dużym szacunkiem. Odegrał on dużą rolę w zachowaniu tożsamości narodowej Birmańczyków podczas kolonizacji angielskiej. Standardowy zestaw składa się z 28 lalek, o wysokości do 1 metra. W zestawie znajdują się między innymi: Król Bogów, król i królowa, „czarny charakter”, pustelnik, astrolog, alchemik, książęta, ministrowie, koń, małpa i wąż. Przedstawienia są bardzo długie i mogą trwać nawet całą dobę. Przedstawienie, które mieliśmy okazję obejrzeć trwało niecałą godzinę i było zbiorem typowych scenek z udziałem niektórych z wyżej wymienionych postaci. I to był ostatni punkt programu naszego pobytu w Mandalaj. Jutro rano wyjeżdżamy do Nyaungshwe nad jeziorem Inle.


Informacje praktyczne są zawarte w moim artykule pt. Birma dla średniozamożnych.

Dodane komentarze

alepie dołączył
25.02.2014

alepie 2014-12-03 10:28:35

Gdy na początku tekstu przeczytałem "uiszczając odpowiednią opłatę" odechciało mi się czytać reszty, bo już wiem, że będzie to przewodnikowe gadu gadu. Myślę, że większość wchodzących na te strony oczekuje od autorów relacji podpartych ich praktycznymi doznaniami. Pozdrawiam.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl