Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Z rowerem na Przemyśl > POLSKA


Nokimochishi Nokimochishi Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie POLSKA / Podkarpacie / Krasiczyn / Ogórd w KrasiczynieKrótka dwudniowa wyprawa rowerowa Przemyśl - Jarosław - Przeworsk - Łańcut - Rzeszów.

9 czerwiec zapowiadał się obiecująco, słoneczny, upalny dzień w którym postanowiłem że wybiorę się z kolegą na wycieczkę do Przemyśla. Tego dnia akurat kończyłem czwartą i ostatnią nocną zmianę więc zaraz po pracy nie zwlekając ani chwili przyjechałem do domu, spakowałem rower, zjadłem szybkie śniadanie i już o 7:45 byłem gotów do drogi. To była moja pierwsza wyprawa trwająca dłużej niż 1 dzień. Byłem lekko przerażony tym że rower może nie wytrzymać ciężaru jakim go obładowałem, ciężko było utrzymać równowagę z sakwami z tyłu jak i na przodzie, ważył chyba z 25kg, jednak po kilku kilometrach szybko się przyzwyczaiłem obrałem odpowiednie tempo i popędziliśmy w stronę Przemyśla.
W godzinach popołudniowych robiło się naprawdę ciepło wręcz upalnie temperatura wynosiła nawet 35 stopni ale to nam nie przeszkadzało w pokonywaniu kolejnych kilometrów. Po przejechaniu ponad 100km dojechaliśmy do Krasiczyna. Postanowiliśmy że skorzystamy z okazji i zwiedzimy przepiękny zamek wybudowany na przełomie XVI i XVII wieku przez Stanisława Krasickiego i jego syna Marcina. W narożach znajdują się 4 okrągłe wieże - Boska, Papieska Królewska i Szlachecka. Ściany zamku są pokryte dekoracją sgraffitową (nakładanie kolorowych warstw tynku i następnie zeskrobywanie fragmentów tworząc dwu lub wielobarwny wzór) przedstawiające wizerunki królów, sceny biblijne czy myśliwskie. Zamek jest otoczony przepięknym parkiem. Swoją urodę zawdzięcza głownie rodzinie Sapiehów, sadząc rozmaite gatunki roślin oraz drzew przywożonych z innych krajów. To oni wprowadzili tam zwyczaj sadzenia drzew i nadawania im imion swoich dzieci po narodzeniu co miało być symbolem długowieczności.
Z Krasiczyna udaliśmy się prosto do Przemyśla. Pojeździliśmy trochę po mieście odpoczęli na starym rynku następnie udali na kopiec tatarski. Niestety czas nie pozwolił nam na zwiedzenie wielu ciekawych miejsc i zabytków jakie oferuje nam Przemyśl. Szybko uwinęliśmy się z posiłkiem i ruszyliśmy w stronę Jarosławia. Dzień dobiegał końca więc kilka kilometrów przed Jarosławiem odbiliśmy z drogi głównej na mniejszą uliczkę w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do rozbicia namiotu. I tutaj zaczął się prawdziwy dramat.
Uparłem się żeby rozbić namiot nad Sanem, lecz nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego miejsca. Po pierwsze ze wszystkich stron rzeka otoczona była ogromnymi chwastami i pokrzywami po drugie brzegi były strome i ciężko było znaleźć płaskiej na wierzchni do rozbicia namiotu. Po godzinie kręcenia się tam i z powrotem znaleźliśmy odpowiednie miejsce ale i tak trzeba było sforsować ogromne pokrzywy. Po przedarciu się do rzeki z końcem jednego dramatu zaczął się kolejny - komary, tysiące małych wrednych krwiopijców kąsało każdą część ciała. Nawet spray przeciw komarom nie pomagał. Szybko rozstawiliśmy namiot, załadowaliśmy do środka sakwy zabezpieczyli rowery i udali na należyty spoczynek kończąc dzień z wynikiem 150 kilometrów... bez kolacji :D
Następnego dnia wcale nie czułem się wypoczęty, odgłosy natury nie dawały nam spać, co chwile się budziłem.
O 3:30 byliśmy już na nogach, kiedy się wydawało że już nic się złego nie wydarzy, nasze nadzieje rozwiały ogromne kłęby czarnych chmur zmierzających w naszą stronę. Szybko wzięliśmy się garść, złożyliśmy namiot załadowali sakwy na rower, i najprędzej jak się dało brnęliśmy przez pola w stronę głównej drogi wśród ciskających wokół nas piorunów i towarzyszącym im lekkim deszczyku. Lekko przemoczeni dotarliśmy bezpiecznie do drogi głównej gdzie zatrzymaliśmy się pod sklepem żeby przeczekać burze i zjeść śniadanko. Gdy burze ustały ruszyliśmy w stronę Jarosławia, ponieważ była za wczesna godzina na zwiedzenie jakiegokolwiek muzeum a my mieliśmy jeszcze sporo km do przejechania udaliśmy się dalej do Przeworska,
Po obiadku w Przeworsku dalej do Łańcuta i tam zatrzymaliśmy się na zwiedzanie zamku oraz otaczającego go parku. Z Łańcuta udaliśmy się prosto do Rzeszowa. Termometry pokazywały od asfaltu nawet 45 stopni. Po krótkim odpoczynku na rynku w Rzeszowie ruszyliśmy do domu czyli do Iwonicza- Zdroju pokonując tym samym kolejne 150km.

Niby to tylko 2 dni, niby tylko 300km ale przygoda goniła przygodę, były chwile dobre i te gorsze. Ale mimo wszystko wspomnienia zostają. Mam nadzieje że ta krótka wycieczka to tylko kropla wody w oceanie wypraw jakie mam zamiar odbyć w przyszłości :D

Zdjęcia

POLSKA / Podkarpacie / Krasiczyn / Ogórd w KrasiczyniePOLSKA / Podkarpacie / Krasiczyn / Ogród w KrasiczyniePOLSKA / Podkarpacie / Krasiczyn / Ogród w KrasiczyniePOLSKA / Podkarpacie / Krasiczyn / Zamek Krasiczyn

Dodane komentarze

Ruda66 dołączył
05.07.2014

Ruda66 2014-07-11 09:48:33

Świetny spontaniczny (tak mi się wydaje) wypad. I to w moje strony. :)
Pozdrawiam.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl