Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Birma - Bago > MYANMAR


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie MYANMAR / Bago / Bago / Shwe Aung Ywe Paya 1Miłośnikom Birmy polecamy relację z dawnej stolicy królestwa Monów, zdobytej i zniszczonej przez birmańskiego króla Alaunpaya w XVIII wieku.

Jest to relacja z naszego pobytu w dawnej stolicy królestwa Monów, zdobytej i zniszczonej przez birmańskiego króla Alaunpaya w XVIII wieku. Obecnie jest to nieduże miasto zawierające wiele śladów dawnej świetności.

Zdjęcia: Bago, Bago, Shwe Aung Ywe Paya 1, MYANMAR
Bago, Bago, Shwe Aung Ywe Paya 1, MYANMAR



Ostatni poranek w Nyaung OO spędzamy na spacerze po miejscowości. Między innymi odwiedzamy pobliską Sapada Paya. Nie ma turystów, tutaj przychodzą pomodlić się mieszkańcy.

Punktualnie o 12-tej opuszczamy Nyaung OO. Wracamy tą samą droga, którą jechaliśmy 4 dni temu (wtedy przejeżdżaliśmy przez Thazi). Jednak z poziomu okien samochodu osobowego wszystko wygląda trochę inaczej. Mogę na przykład sfotografować ludzi czy powozy poruszających się poboczem, co z poziomu okien autobusu było raczej niemożliwe. Korzystam z tej możliwości kilkakrotnie, uwieczniając interesujące scenki. W połowie drogi zatrzymujemy się na obiad. Nasz kierowca pomimo zaproszenia nie chce przyłączyć się do posiłku. Nie wiem czy taka propozycja jest złamaniem jakiegoś zwyczaju, ale również tego typu zaproszenia kierowane do innych naszych kierowców spotykały się z odmową. Również kiedy podróżowaliśmy do Nyaungshwe w towarzystwie Birmańczyków, kierowca jadł obiad przy innym stoliku.
Na dworcu kolejowym w Thazi jesteśmy o pół do piątej. Kierowca tłumaczy kasjerowi jakie bilety i dokąd chcemy kupić. Za chwilę zjawia się sam zawiadowca stacji. Zaprasza nas na peron i usadawia na ławce, przeganiając siedzącego na niej podróżnego. Ta sytuacja wprawia nas w zakłopotanie. Staram się pokazać Birmańczykowi, że miejsca wystarczy dla wszystkich, ale on odchodzi. Zawiadowca każe nam czekać. Żegnamy się z naszym kierowcą, który spieszy się do domu. Przez otwarte drzwi zauważam, że zawiadowca gdzieś dzwoni. Po zakończeniu rozmowy podchodzi do nas i prosi o pieniądze i paszporty.
Niebawem dostajemy wypisany odręcznie, kaligraficznym pismem bilet. Sprawdzam go dokładnie i ku swojemu zadowoleniu odczytuję numer naszego wagonu jak i przedziału.

Na nasz pociąg oczekuje grupa żołnierzy. Zaczynają z nami rozmowę. Jeden z nich mówi po rosyjsku i chwali się, że kilka lat spędził w szkole oficerskiej w Rosji. Jadą do Nay Pyi Taw, nowej stolicy Birmy.

Pociąg przyjechał z Mandalaj punktualnie. Nie zostaliśmy pozbawieni opieki BKP, (Birmańskich Kolei Państwowych) zawiadowca zjawił się i osobiście zaprowadził nas do przedziału. Gdy weszliśmy dwa łóżka były zajęte przez birmańskich kolejarzy. Jeden z nich opuścił przedział od razu, drugi po kilku minutach. Ostatecznie mieliśmy cały przedział dla siebie.

Znajdowały się w nim cztery leżanki, po dwie po każdej stronie. Nad każdym łóżkiem było umieszczone okno. Poniżej, pośrodku stała drewniana szafka z niedomykającymi się drzwiczkami. W przeszłości blat był pomalowany na brązowo a przód szafki na jasnozielono, ale obecnie farba się łuszczyła i szafka wyglądała nieestetycznie. Ściany były obite ciemnobrązową sklejką też zniszczoną. W ogóle przedział był brudny i zaniedbany. Jedynie pościel wyglądała na czystą.

Gdy tylko pociąg ruszył pojawił się kelner z wagonu restauracyjnego z menu, oferując nam posiłek. Z trudem udało się nam przekonać go, że nie jesteśmy głodni. Wyszedłem na korytarz. Przez otwarte okna słychać było huk kół uderzających o złącza torów. Zarówno szyny jak i koła musiały być w opłakanym stanie, gdyż wagonem niemiłosiernie rzucało na boki. Sprawdziłem toaletę, była czysta z bieżącą wodą. Dalej znajdował się wagon trzeciej klasy typu tramwaj z drewnianymi siedzeniami. Całe przejście było zastawione skrzyniami. To bagaż grupy wojskowych jadących do Nay Pyi Taw. Z drugiej strony naszego sleepingu był podłączony wagon restauracyjny. Wieczorem zjadłem w nim całkiem niezłą kolację. Ani, chociaż nic nie zamawiała steward przyniósł posiłek do przedziału.

Przez dziewięć godzin podróży nie zmrużyłem oka. Wagonem tak rzucało, że gdy tylko położyłem się na łóżku podrzucało mną co najmniej na kila centymetrów górę. Czułem się tak, jakbym jechał rozklekotaną ciężarówką po wyboistej szutrowej drodze. Poza tym hałas wewnątrz przedziału był ogłuszający. Nie była to nasza pierwsza podróż pociągiem w Azji, ale pierwsza podczas której obawiałem się o nasze bezpieczeństwo. Myśl, że wagon za chwilę wyskoczy z torów nie opuszczała mnie aż do Bago.

Na miejscu byliśmy po trzeciej nad ranem. Dworzec zupełnie nie oświetlony. Żeby opuścić peron należy przejść po wiadukcie. Wspinam się obciążony dwoma walizkami po drewnianych schodach i mam wrażenie, że się kołyszą. Na górnym pomoście stoi kontroler, któremu należy oddać bilet potem tylko zejście i już jesteśmy przed budynkiem dworca.

Zostajemy otoczeni przez Birmańczyków oferujących podwiezienie do hotelu. Problem tkwi w tym, że dysponują oni tylko motocyklami, co nam niezbyt odpowiada. W końcu udaje się nam znaleźć tuk-tuka i ostatecznie opuszczamy dworzec.

Jedziemy pustymi ulicami miasta. Według informacji z przewodnika hotel powinien się znajdować około pół kilometra od dworca. Gdy przejechaliśmy co najmniej kilometr zacząłem się trochę niepokoić.

Byłem sam a na przedzie pojazdu siedziało dwóch młodych mężczyzn. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne.
Po pokonaniu mniej więcej trzech kilometrów podjeżdżamy pod hotel Bago Star, który zarezerwowaliśmy w Nyaung OO. Portier otwiera bramę i wjeżdżamy do środka. Pomimo wczesnej pory bez problemu dostajemy pokój i w końcu możemy odpocząć po tej pełnej wrażeń podróży.

Hotel Bago Star składa się z szeregu bungalowów stojących obok siebie w kilku rzędach. Ponadto hotel dysponuje budynkiem, w którym znajduje się recepcja i restauracja oraz odkrytym basenem. Wszystkie wnętrza są obite połówkami polakierowanych na ciemno pni nieznanego mi gatunku drzewa. W naszym pokoju nad łóżkami wisiały różowe moskitiery.

Rano, gdy płaciliśmy za pokój, pytamy się właścicielki hotelu o możliwość zorganizowania zwiedzania Bago oraz wycieczki do Złotej Skały. Kobieta mówi, że zadzwoni do swojego kuzyna, który wszystko nam zorganizuje. Chwilę czekamy i pojawia się młody Chińczyk. Umawiamy się z nim na całodzienne zwiedzanie Bago tuk-tukiem pojutrze i prywatną taksówkę do Złotej Skały na jutro. Dzisiejszy dzień chcemy przeznaczyć na samodzielne zwiedzenie centrum miasta.

Spacer zaczynamy od obejrzenia położonej w pobliżu naszego hotelu Kyaik Pun Paya. Jest to szczególna pagoda. Nie ma w niej charakterystycznej stupy, tylko cztery olbrzymie posągi Buddy oparte plecami o wspólny filar.

Następnie idziemy w kierunku głównej ulicy przecinającej całe miasto, gdzie łapiemy tuk-tuka do centrum. Bago, dawna stolica królestwa Monów, ma do zaoferowania wiele ciekawych zabytków. Zwiedzenie ich odkładamy na pojutrze, dzisiaj chcemy się skoncentrować na współczesnym obrazie miasta.

W centrum spędzamy kilka godzin, włócząc się bez specjalnego celu i koncentrując się głównie na obserwacji życia toczącego się na ulicach. Jest to dla nas o tyle ciekawe, że Bago to typowe birmańskie miasto średniej wielkości. Dla kogoś, kto mieszka w Europie, hałas, ruch miejski, wszechobecny kurz mógłby się wydawać trudny do zniesienia, ale w zasadzie Bago nie różni się od innych miast azjatyckich np. w Indiach czy Nepalu.

Przypadkowo natrafiamy na wieżę zegarową i stojący obok pomnik legendarnego ptaka Hamsy, symbolu Bago. Pomnik przedstawia samicę siedzącą na samcu. Mężczyźni w Bago żartują, że lepiej za żonę wybrać sobie kobietę spoza Bago. Podobno te z Bago lubią dominować nad mężem. Obiad jemy w restauracji Hanthawaddy, polecanej przez Lonely Planet.

Do hotelu wracamy tuk-tukiem. W recepcji spotykamy kuzyna właścicielki. Proponuje nam zmianę planów. Dzisiaj, w sobotę na wjazd do Złotej Skały trzeba było czekać dwie godziny. Jutro sytuacja może się powtórzyć. Lepiej jutro zwiedzić Bago a w poniedziałek pojechać do Złotej Skały. Nam jest to obojętne, więc się zgadzamy. Zamawiamy u niego na wtorek taksówkę do Yangoonu. Nasza podróż po Birmie zbliża się do końca a do tej pory wydaliśmy znacznie mniej niż się spodziewaliśmy. Doszliśmy więc do wniosku, że stać nas na taki luksus.

Resztę popołudnia spędzamy w hotelu. Ania idzie popływać w basenie, ja zostaję w pokoju gdzie „obrabiam” zdjęcia. Kolacje jemy w hotelowej restauracji. Zamawiamy coś co przypomina Europę: omlet i tosty z masłem i dżemem.

Zwiedzanie Bago tut-tukiem zaczęliśmy od wizyty w aptece, gdzie Ania kupiła krople do nosa. Dwutygodniowy pobyt w suchym powietrzu pełnym kurzu ma swoje następstwa. Kolejnym punktem jest klasztor Sha-Khat Wain. Trafiamy tam na posiłek mnichów. Ceremonia wygląda inaczej niż ta obserwowana przez nas w Amarapurze. Zanim w jadalni pojawili się mnisi, wierni mogli złożyć dotację w przygotowanym do tego celu miejscu. Każdy kto wpłacił powyżej 5000 kyatów dostawał dyplom, pozostali pokwitowanie. Darczyńcy dostali blaszane miseczki, do których mogli nabrać ryżu z dużego kotła. Nastepnie utworzyli szpaler przed wejściem do jadalni. Jako pierwszy pojawił się przeor w bordowej szacie z odsłoniętym jednym ramieniem. Przeszedł, nie zatrzymując się środkiem szpaleru i wszedł do jadalni. Podczas, gdy przechodził wszyscy wierni pochylili głęboko głowy, okazując mu szacunek. Za przeorem postępowali zgodnie z hierarchią klasztorną mnisi. Niektórzy zatrzymywali się a wtedy wyróżniony wierny przesypywał ryż ze swojego talerza do miski niesionej przez mnicha. W jadalni mnisi zajmowali swoje miejsca, siadając na podłodze przy niskich stolikach i zaczynali konsumpcję.

Dalsze zwiedzanie przebiegało zgodnie z planem, który został przygotowany przez Anię na podstawie przewodnika. W klasztorze Maha Kalyani Thein dołączył do nas syn naszego kierowcy. W odróżnieniu od ojca, mówił trochę po angielsku. Przed obiadem, zwiedziliśmy łącznie pięć pagód i klasztorów. Ciekawa była Pagoda Czterech Figur, obok której można obejrzeć przedstawienie buddyjskiego piekła z postaciami niosącymi narzędziami tortur. W Shwegugale Paya umieszczono kilkadziesiąt posągów Buddy w ciemnym, okrągłym tunelu. Niedaleko w małym parku znajdują się kaplice poświęcone Natom. Niestety buty zostawiliśmy przed wejściem do Shwegugale Paya. Musimy przejść boso przez pokrytą błotem i żwirem ulicę, aby się dostać do kaplic. Kolejne obiekty, które odwiedzamy to najbardziej polecane atrakcje Bago: Świątynia Leżącego Buddy z ponad 55 metrowym posągiem oraz Shwemawdaw Paya; najwyższa pogoda w Birmie.

Na obiad jedziemy do restauracji Hanthawaddy. Posiłek jemy na balkonie z widokiem na złotą kopulę pagody Shwemawdaw błyszczącą w promieniach słońca.

Popołudnie zaczęliśmy od wizyty w Hinha Gon Paya gdzie w olbrzymiej sali znajduje się pawilon z czterema posągami Buddy. Kolejnym odwiedzonym przez nas obiektem był królewski pałac Kanbawzathadi. Zrekonstruowano w nim kilka sal oraz Lwi Tron, z którego w przeszłości królowie rządzili państwem Monów. Stamtąd pojechaliśmy do Klasztoru Węża. Klasztor został rozsławiony przez przebywającego w nim siedmiometrowego pytona. Wąż ma 118 lat, waży 110 kilogramów i jest czczony jako reinkarnacja opata klasztoru w Hsipaw (centralna Birma). Jest karmiony raz w tygodniu. Zjada wtedy 14 kurczaków. Podczas naszego pobytu leżał nieruchomo pod długą kamienną półką, na której był umieszczony posąg opata z Hsipaw. Wierni, którzy chcieli okazać część opatowi kładli na wężu banknoty. Pod przeciwległą ścianą pomieszczenia został wybudowany basen, w którym pyton może zażyć kąpieli. Na oknie wisiała zrzucona przez węża skóra.

Ostatnim punktem programu był zachód słońca. Można pomyśleć, że w Birmie zachody słońca są najpopularniejszą atrakcją turystyczną. W programie zwiedzania każdego z miejsc, które odwiedziliśmy, obserwacja zachodzącego słońca jest istotnym punktem. Dzisiaj zostaliśmy zawiezieni do Shwe Aung Ywe, światyni ulokowanej na wzgórzu. Roztaczała się stamtąd wspaniała panorama Bago i Shwemawdaw Paya. Do hotelu wróciliśmy po zmroku. Ponieważ byliśmy bardzo zadowoleni z usługi wynagrodziliśmy kierowcę wysokim napiwkiem.


Wszystkie ceny są podane w moim artykule pt, Birma dla średniozamożnych.

Zdjęcia

MYANMAR / Bago / Bago / Shwe Aung Ywe Paya 1

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl