Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Z plecakiem przez południowe Włochy- praktyczny przewodnik > WłOCHY


gladykov gladykov Dodaj do: wykop.pl
porady praktyczne

Zdjęcie WłOCHY / Matera / Matera / Gdzie spać na dziko w MaterzePrzekonajcie się czy da się z plecakiem tanio podróżować po południu Włoch Najpierw trzeba oczywiście zdefiniować słowa "tanio" :-)

Wpierw trzeba zdefiniować tanio. Jak na Włochy to 15-20 euro za noc, przemieszczając się od hostelu do hostelu, a gdy się w pewnym momencie skończą od AirBnB do AirBnB.


Ten przewodnik należy traktować jako uzupełnienie klasycznego przewodnika. Klasyczny zawiera większą ilość atrakcji i miejsc i pozwoli zaplanować zarys Waszej trasy. Ten przewodnik podpowie Wam co można zobaczyć więcej, gdy się już znajdziecie w jednym z miejsc opisanych poniżej.

Czy jedziesz na południe? - zadawałem to pytanie podróżnikom w hostelu w Sorrento i za każdym razem dostawałem odmowną odpowiedź. Jeden chłopak zawędrował do Tropei, ale tylko dlatego, że miał tam znajomych. Gdy powiedziałem mojej gospodyni w Neapolu, że jadę do Calabrii, pokłóciliśmy się o to. Nie mogła zrozumieć po co tam jadę, skoro Neapol, Basilicata i Puglia są tak piękne. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę tam jechać.

Na południu Włoch obowiązuje kilka zasad. Po pierwsze mało kto mówi po angielsku, a jeśli mówi, nie udzieli Wam praktycznych wskazówek co do podroży, więc trzeba liczyć na siebie i planować. Po drugie wszystko zamykają o 13, by otworzyć po 16. Po trzecie - bez własnego środka lokomocji zapuszczanie się w mniej popularne regiony grozi postrzępieniem nerwów. Lokalne autobusy jeżdżą według przedziwnych zasad, są rozczłonkowane pomiędzy wiele firm i linii, każda z nich ma osobną stronę internetowa po włosku, rozkłady często są w formacie PDF i często potrafią być puste. Do tego nie ma oznaczonych przystanków ani rozkładów na nich, a lokalni też często nie wiedzą co i skąd odchodzi. Jeśli już uda Wam się dorwać skrawki informacji - zawsze trzeba być na przystanku 15m wcześniej. ZAWSZE. Autobusy uwielbiają odjeżdżać przed czasem.

Do tego definicja śniadania w Italii, to kawa i rogalik lub jedna kanapka. Dosłownie. Zapomnijcie o jajecznicy, żółtym serku i szyneczce na długi czas.

Do Włoch wybrałem się na przełomie września i października. W ciągu dnia wciąż upalnie, ale można iść bez zawału. Wieczorem czasem zdarzało mi się założyć bluzę gdy siedziałem na tarasie. Przelotne deszcze. Morze Sródziemne to świetne miejsce do rozpoczęcia nauki pływania - duże zasolenie powoduje, że człowiek z łatwością się utrzymuje na powierzchni.


Neapol

Wylądowałem w Neapolu - ale tu nie będę się rozpisywał - o nim mówi każdy przewodnik. W tym mieście budowa jednej stacji metra przeciąga się wiele lat, gdyż ciągle wykopują kolejne znaleziska, a niektóre budynki są zbudowane na / w starożytnym amfiteatrze. Powiem tylko, że warto zostawić kosztowności i elektronikę w hotelu i zgubić się za dnia w uliczkach dzielnicy Hiszpańskiej. Doświadczycie magii i niesamowitych objawień. Po zmroku nie należy się tam zapuszczać.


Sorrento / Capri

Z Neapolu udałem się pociągiem do Sorrento, bazy wypadowej na Capri, gdzie zatrzymałem się w hostelu Seven Hostel http://www.sevenhostel.com/en/ . To bardzo przyzwoite miejsce, z pięknym dachem i tarasem. Należy zabrać własną małą kłódkę, lub wypożyczyć na miejscu (2 euro), jeśli chce się chronić kosztowności w zamykanej szafce. Na Capri im wcześniejszym promem się popłynie, tym oczywiście więcej czasu na zwiedzanie (14-16 Euro w 1 stronę). Po wyspie popylają małe autobusiki, 1.8 Euro za kurs. Na busikach nie warto oszczędzać, gdyż piesza wędrówka zajmuje dużo czasu, a ten warto sobie zostawić na przepiękny szlak. Ale po kolei. Z portu pod górę idzie się małą uliczka do centrum. Wspinaczka zajmuje 15 minut. Chwilę można się pokręcić po Capri i poszperać w tarasowych uliczkach, nad główną ulicą napakowaną sklepami. Mam nadzieję że zjedliście coś w Sorrento, gdyż tu ceny są powalające. Później bus do Anacapri. Z Anacapri można zjechać busem do Grotta Azzurra lub zejść pieszym szlakiem (30 minut), przy czym jest on wymagający - wpierw bardzo (nawet jak na Włochy) strome zejście ulicą, a później chwila kroczenia na trudnych skałkach wyschniętego potoku. Dzieciom i osobom słabszym kondycyjnie nie polecam. Czy warto odwiedzić Grotta Azzurra i wydać 14.50? Tak, choć udało mi się znaleźć darmową miniaturę w której można pływać. Z Grotta Azzurra obowiązkowo należny przejść szlakiem Little Forts on Capri (Sentiero dei Fortini ).

By wejść na ten szlak, należy iść w górę szosą od Grotta Azzurra, a następnie wypatrywać z prawej strony małych schodków w dół. Tu zaczyna się przepiękny szlak, który zajmie 3-4 godziny. Jest on łatwy i rozciągają się z niego zapierające w dech piersiach widoki. Mniej więcej w 1/3 wychodzi się na polanę, na której po prawej stronie stoją ruiny białej kadzi do robienia cementu. Tu należy przeznaczyć sobie minimum pół godziny do godziny na kąpiel w bajecznej zatoczce. Okularki lub maska obowiązkowe! Po zejściu do wody po lewej stronie można wpłynąć od małej groty i... cud - miniaturowa Grotta Azzurra z tak samo niebieską wodą. Więc jeśli nie odwiedziliście Grotta Azzurra, doświadczyliście tego samego, tylko z trochę mniejszą intensywnością.

Na końcu szlaku pod latarnią czeka Was bar polecany przez Loonely Planet Da Antonio - i nie bez przyczyny - zajebiste sałatki (9 euro).

Co dalej, zależy od ilości czasu do ostatniego promu. Ja musiałem się już spieszyć w tym momencie i dotarłem po 40 minutach do portu na styk skacząc między autobusikami.

W Sorrento, jeśli planujecie zostać 2 dni, można wybrać się na miłą ale i męcząca wycieczkę do klasztoru we wsi Santa Agata. Wiodą tam dwie drogi z hostelu: pierwsza, oficjalna przez centrum i schodkami w górę. Druga – moja ;) Wszedłem drogą Via S. Vito i szedłem cały czas pod górę.  Bonus - wiejskie klimaty i piękne widoki. Minus - od 1/3 idzie się cały czas asfaltówką, wiec trzeba się pilnować, a także przed zakrętami przechodzić na przeciwległy pas - Włosi naprawdę potrafią ciasno brać zakręty. Po dojściu do głównej drogi Via Nastro Azzurro, można przejść na druga stronę, i zrobić sobie krotki skrót ulicą Via Colli di Fontanelle wiodącą wzdłuż asfaltówki. Wejście zajęło mi 2-3h. W Santa Agata należny się kierować na Deserto (klasztor - w sezonie czynny do 19:00, poza do 17:00), skąd rozciąga się piękny widok na obie zatoki. Przy Deserto widnieje mapa zejść. Byłem już trochę zmęczony wiec wybrałem najkrótszą trasę. Cofnąłem się do Santa Agata, w lewo główną drogą do Sorrento i po kilkuset metrach mała uliczka w prawo. Niestety, nie była ona oznaczona, więc wskazówki przypadkowo napotkanych Włochów, którzy mi pomogli, było bardzo przydatne. Jak już znajdziecie dobrą ścieżkę, schodzi się malowniczymi schodkami by wyjść w centrum Sorrento. Można oczywiście wybrać inną, dłuższą trasę zejścia w zależności od sił.


Positano / Amalfi

Po Sorrento udałem się do Positano i Amalfi (Sita Bus spod dworca kolejowego Sorrento, najlepiej kupić karnet za 6.80 na cały dzień). W Positano nie ma przechowalni bagażu. By zostawić bagaż cofnij się główną drogą w stronę Sorrento. Po 200 metrach z prawej strony znajdziecie hostel, gdzie będą chcieli od Was 10 Euro za przechowanie bagażu. Przechodzimy kilka metrów dalej i po lewej stronie znajdziecie małą restaurację z pięknym widokiem. Gdy uśmiechniecie się do właściciela, pozwoli Wam zostawić rzeczy do godziny 15, kiedy zamyka. Następnie należy zacząć iść z powrotem drogą w kierunku przystanku, znaleźć jakieś małe schodki po lewo i zacząć się wspinać w górę. Przy czym jak wejdziecie na mały placyk należy iść w lewo a nie w prawo, by nie utknąć. Przy odrobinie szczęścia i uporu, przechodząc przez ulice lub dwie, zaczniecie się wspinać po kamiennej drodze. Stąd rozciągają się ładne widoki na Positano. Niestety, czas nie pozwolił mi na wspinaczkę, więc spędziłem tylko pół godziny idąc w górę i nie wiem co i jak wysoko się kryje. Następnie zszedłem uliczkami na samą plaże, gdzie można oglądać słynny widok na domy miejscowości (45 minut schodzenia z góry na dół).

Z powrotem w górę uliczkami do restauracji (30 minut), gdzie należy zamówić posiłek w przyzwoitej cenie, zostawić 3 Euro napiwku za przechowanie bagażu i z powrotem w autobus. Jeśli nie macie karnetu na cały dzień, bilet można nabyć w barze Internazionale naprzeciwko przystanku. Po drodze jest wiele miejscowości, tak malowniczych jak bajki Disneya, a widoki rozczuliłyby Marka Gołotę. Jeśli macie więcej czasu, warto je poeksplorować, choć z drugiej strony jeśli zwiedziliście Positano, to wiecie już jak tam będzie.


Amalfi - Salerno

Z Amalfi do Salerno (miejsce przesiadkowe do dalszej podroży) można jechać autobusem (przepełnione) lub można się pokusić o prom do Salerno (8 euro). Wziąłem prom i nie żałuję, gdyż Amalfi wygląda najpiękniej z morza, a widok szczytów tonących w chmurach był wart widoku. W Salerno czeka na Was pociąg. I pytanie dokąd. Ja byłem już zmęczony i udałem się do hostelu http://www.ostellolalanterna.it/en/ w Agropoli - to śmieszny hostel, lata świetności ma za sobą. Wiecznie skacowani lub upaleni właściciele. Najważniejsze że jest tani i można się w nim przespać, ale na więcej nie liczcie. Więc jeśli macie siłę po Amalfi jechać dalej - śmiało. Agropoli nauczyło mnie jak nie jeść owoców kaktusa. Nie należy ich obierać jak jabłka, jeśli nie chce się przeznaczyć godziny na wyjmowanie pencetą mikroskopijnych kolców z dłoni (nie jest to bardzo bolesne, raczej nieprzyjemne.) Owoce obiera się tak: robimy 4 nacięcia wzdłuż od jednego bieguna do drugiego i ściągamy skórę - ta odchodzi miękko i bez oporu.


Scalea

Po Agropoli wylądowałem w Scalei, by zasięgnąć informacji jak się dostać do Parco Nazionale del Pollino. Nie udało mi się. Tu najwięcej nauczyłem się o lokalnych autobusach, a właściwie jak trudno się nauczyć. Próbowałem nawet łapać stopa przez 10 minut. Jeśli wylądujecie w Scalei, warto zatonąć w historycznych uliczkach na północnym krańcu miasta. Jeśli nie, jedźcie od razu do... Praia a Mare!


Praia a Mare

Hostel On The Road https://www.facebook.com/ondaroadhostel?rf=386288884770674 to tak naprawdę hippisowski gust house prowadzony z pasją. Poczujecie się jak w domu, zjecie prawdziwe domowe jedzenie i jest szansa spotkać innych podróżujących po południu. Miejsce unikalne. By się tam dostać, ze stacji autobusowej należy dojść do promenady i zacząć iść w lewo wzdłuż morza. Mapa lub GPS mogą podpowiadać w pewnym momencie odbicie w lewo na serpentynę przechodząca nad torami. Olejcie. Idźcie dalej trzymając się morza, aż dojdziecie do wyschniętego kanału odpływowego - będzie widoczny jako pas zieleni i trzcin na plaży. Nie schodźcie do niego od razu. Teraz w lewo należy przejść przez ulicę, i dojść do ogrodzonych domostw. Tu jest miłe zejście do wyschniętego koryta. Przechodzicie kanałem pod torami, i od razu po lewo schodki w gorę. Na ulicy w prawo, kilka metrów i za chwilę w lewo i jesteście na ulicy Boccioni. Guest house będzie 4 domem (czyli drugim budynkiem). Nie ma on szyldu, za to kolorowe tasiemki na bramie i szczekającego wilczura. Należy poczekać aż pojawi się właściciel, który zapozna psa z Wami.

W Praia a Mare są 3 rzeczy które trzeba zrobić. Pierwsza, bezpłatna - przepłynąć wpław na wyspę - każda osoba która umie pływać sobie z tym poradzi. Są na niej dwa wejścia. Pierwsze bliżej punktu z którego się płynie. Po wyjściu idziemy drogą na sam szczyt (30 minut), gdzie czeka na Was zapomniany ośrodek wypoczynkowy, który cofnie Was w przeszłość o 30 lat. Co najmniej pół godziny myszkowania. Dalej nie wiem co jest, gdyż widok żmiji w wysokich trawach skutecznie odstraszył mnie od wędrówki tam gdzie kończy się droga. Schodząc z powrotem warto poszperać w dwóch garażach po lewej stronie (jeszcze przed bramą) - widoczne z drogi jako fragmenty ściany. Aha. Ten ośrodek to wymarzona opcja na darmowy nocleg, pod warunkiem ze znajdziecie kogoś kto przeprawi Was z bagażami, lub sami spróbujecie kajakiem za 8 euro. Są tam pokoje z materacami, podwójne łóżka, tarasy, wiele domków do wyboru i ani jednej żywej duszy. Jak na opuszczony ośrodek, jest on w świetnym stanie, jeśli pomyśli się o tym, co się dzieje z takimi miejscami w Polsce. Drugie miejsce lądowania na wyspie (należy wejść do wody i znów płynąć) jest trochę po lewej, za dwiema skałami. Znajdziecie tam: grotę do pływania, zapomniany bar oraz opuszczone tradycyjne domy. Klimat przeszłości nie do podrobienia.

Druga rzeczą w Praia jest boot tour organizowany przez Papiego - kto zacz, dowiecie się na miejscu (15 Euro od osoby). Niestety, ponieważ byłem jedynym gościem Hostelu, nie opłacało mu się to i nie popłynąłem. Minimum 3 osoby są potrzebne, chyba że jesteście gotowi zapłacić ciut więcej. Zdjęcia z boot tour zapierają dech w piersiach, nawet porównując zatoki Capri.

I trzecia rzecz... jeśli macie jakieś oszczędności na czarną godzinę, teraz warto je roztrwonić. Za 55 Euro od osoby (ponoć cena dla gości hostelu) możecie poszybować ze szczytu góry nad górami na paralotni. Warto. Do diaska dla takich widoków i przeżyć warto wydać te pieniądze. Lot potrwa około 20 minut z lądowaniem na plaży.

W On Da Road można również nocować za darmo, pod warunkiem że się trochę popracuje. Szczegóły musicie sami ustalić z właścicielką. Nie ma tu ciężkich prac, co najwyżej Papi będzie Was traktował jak służbę, ale nic poniżej godności się nie wydarzy.


Tropea

Po Praia a Mare skok do Tropei. Tropea, ach Tropea, która uderzyła mnie mocno po kieszeni. Nigdy nie przyznam się gdzie mi przyszło nocować, choć założę się że backpackera to miejsce nie widziało dawno. Okazuje się że to co niby jest hostelem w internecie, tak naprawdę jest hotelem lub jest zajęte, lub zawiera ukryte opłaty (np. cleaning fee 25 euro). W Tropei nie ma hostelu. Już sam fakt że była tam najgorsza stacja kolejowa, mówi co to miejsce sądzi o podróżnikach bez samochodu. Nieprzewidywany wydatek zmusił mnie do odkrycia Air BnB. Tropea rzeczywiście jest piękna, pięknem małych uliczek. Ale też malutka. I jest to pensjonat „dla Niemca”. Niestety pociągiem trudno się tam dostać (przesiadka w Rosarno), więc trudno tam wyskoczyć na chwilę i wrócić. Za te wydatki i trudy nagrodziła mnie przynajmniej festiwalem bluesowym - włosi
śpiewający bluesa po angielsku to przekomiczny widok.


Reggio di Calabria (Scilla)

Z Tropei udałem się do Reggio di Calabria na 3 dni. O 2 za dużo. Niestety to miasto oprócz promenady która daje 10 minut spaceru oraz biedniejszej dzielnicy (czyli wszystko co się znajduje powyżej Via Possidonea http://tinyurl.com/mn9dr9f i przywodzi na myśl film Camorra) nie ma za wiele do zaoferowania. Za to po drodze do Reggio zahaczyłem o Scilla i jest to mały klejnot wypchany uroczymi detalami dzielnicy Chianalea.

Niestety restauracje w Scilla otwierają o 20:00 a pociąg do Reggio odchodził o 19:30 co nie pozwoliło mi nacieszyć podniebienia. W Reggio zatrzymałem się w świetnym BnB https://www.airbnb.com/users/show/16939374 Beauty and Bed (30 E za noc). Lonely Planet poleca restauracje La Cantina del Macellaio - ja nabawiłem się tam tylko przedawkowania tłuszczu po mięsnych przystawkach serwowanych przez właściciela oraz po makaronie z polskim gulaszem. Jeśli chcecie doznać kulinarnego orgazmu, restauracja Baylik Wam go zapewni http://www.ristorantebaylik.it http://tinyurl.com/lc8wtb5 . Gdy już trochę odchorowałem przeziębienie wywołane klimatyzacją ruszyłem od razu do Crotone. Bardzo chciałem odwiedzić Le Castella.


Crotone

Crotone ma równie piękną starówkę co Tropea, z tą różnicą, że starówka w Crotone żyje prawdziwym życiem. To tu usłyszycie po zmroku kłótnie małżeńskie, matki krzyczące na dzieci. To tu w uliczkach całują się młodzi i biegają bezpańskie psy. To duża różnica w porównaniu z Tropeą, gdzie każdy wypieszczony budynek jest albo restauracją albo noclegiem. W Crotone możecie również trafić na jarmark z procesjami. W Crotone zatrzymałem się w B&B Magna Grecia https://www.airbnb.com/users/show/8607623 - miejscu z najlepszą obsługą, obfitym śniadaniem pełnym owoców i słodkości, prowadzonym przez perfekcyjną panią domu - codziennie sprzątany pokój, pranie wyprasowane w kant, syn gospodarzy mówiący po angielsku. Minus: 1:15 na piechotę od stacji (10E taksówka) i pół godziny na piechotę od centrum. Nie znalazłem połączeń z Le Castella. Znalazłem połączenie z Iola Cappo di Rizutto. Chciałem powylegiwać się na plaży, ale na miejscu okazało się, że miasteczko leży godzinę drogi na piechotę od morza. Poszedłem i w nagrodę znalazłem idealną plażę - zatoczkę otoczoną kamieniami, z małym przesmykiem do morza między skałami i pięknym piaskiem. Mimo 3 godzin wylegiwania się i świecenia pośladkami jak latarnia morska, nikt nie pojawił się w zasięgu wzroku przez ten czas (trudno mi powiedzieć co tam się dzieje w sezonie). Droga do idealnej plaży wiedzie wpierw przez wiejski krajobraz, później szosą, a później przez jeszcze bardziej wiejski krajobraz ze stadami owiec przeganianymi przez pasterzy, porozumiewającymi się z nimi przeciągłym Bee Bee. Jeśli skusi więc was wizja takiego spaceru do idealnej plaży: po wyjściu z autobusu idziecie przed siebie, przechodząc pod dzwonnicą. Następnie cały czas w dół. Po dojściu do szosy w lewo. Niestety szosą trzeba iść jakieś 15 do 20m. Przy barze po prawej w stronie, odbijacie w lewo mniejszą asfaltówka schodząc z szosy. Tą droga idziecie cały czas do przodu. Gdy biały pies będzie na was szczekał szczerząc kły, należy nie uciekać, tylko stanąć w miejscu i nie robiąc gwałtownych ruchów patrzeć mu się prosto w oczy (bez przerwy). Po chwili trochę zrezygnuje, wiec robicie kilka kroków i powtarzacie ten rytuał, spokojnie wycofując się i cały czas utrzymując kontakt wzrokowy. W końcu dojdziecie do skrzyżowania T. Tu należy iść w prawo i schodząc serpentyną zejść w lewo. Idąc wzdłuż kempingów dojdziecie do przerwy, i z prawej strony otworzy się szeroki przesmyk. Schodzicie na plaże, kierując się w dół i w prawo, aż po lewej zobaczycie idealną plaże :)

Plik programu Google Earth z naniesioną trasą spaceru:
http://fotografia-artystyczna.pl/wlochy/Przystanek-plaza.kml


Matera

Z Crotone ruszyłem do Matery - przez Metaponto. Zazwyczaj kursuje pociąg do Metaponto, ale z powodu nieznanego, od Sibari musiałem jechać autobusem.  W Metaponto 3h oczekiwania na autobus do Matery. O Metaponto nie mogę powiedzieć nic, ale też nie chciało mi się eksplorować miasta, które wyglądało jak jedno osiedle. Ograniczyłem zakres ruchów do dłoni sączącej doppio.

Matera... trudno odnaleźć słowa które oddają to doświadczenie. Najbliższe jakie znalazłem to przekleństwa wypowiadane z zachwytem. Tu jeżeli coś ma 500 lat, to jest młode. Duch tysiącleci bije z każdego zakątka, a fotogeniczność miejsca zżera film/pamięć w aparacie. Do tego Sassi idealnie nadaje się do spania na dziko - wystarczy pójść na ten koniec, by znaleźć kilka otwartych pustych domów. Podejrzewam że trzeba się tam zesquotować bliżej północy, gdy nie ma już tam turystów. I przenocować w domostwie które ma ponad tysiąc lat. Nie ręczę, jaka temperatura panuje tam w nocy, ale wydaje się że w lecie oprócz wilgoci nic Wam nie grozi. Do tego przy odrobinie szczęścia spróbujecie prawdziwego domowego wina z butelki Coli.

Zatrzymałem się w mieszkaniu Francesca i Noemi https://www.airbnb.pl/users/show/10616530 - to normalne mieszkanie młodych ludzi, pełne rzeczy z całego świata i instrumentów. Francesca była świetnym hostem, poznała mnie ze znajomymi, którzy ugotowali pyszną kolacje.

W Materze trzeba też zjeść w restauracji Osteria Malatesta https://www.facebook.com/pages/Osteria-Malatesta/367240619954753?sk=timeline . Nie ma jej w przewodniku Lonely Planet, gdyż jest to restauracja okupowana przez lokalnych ludzi. Jedzenie mnie pozytywnie zmiażdżyło swoim smakiem, a kelnerka Simone mówiąca świetnie po angielsku robiła wszystko bym czuł się dobrze przy wspólnym stole przy barze, i poznawała z kim się dało. Tu również w każdą niedzielę odbywają się międzynarodowe spotkania językowe, gdzie ludzie garną się by mówić po angielsku - była to cudowna odmiana po milczących chwilach na południu.

Na zwiedzanie samego Sassi należny przeznaczyć 1 dzień. W kościołku Santa Maria de Idris e San Giovanni in Monterrone (w Materze odwiedza się dużo kościołków, ale te w Sassi naprawdę warto) należy postać chwilę w ciszy. To miejsce ma moc.

Jeśli będziecie mieli jeszcze trochę czasu wybierzcie się na drugą stronę kanionu. Z Sassi prowadzi ścieżka przez kanion. Po drugiej stronie rzeki po wspinaczce w górę dojdziecie do ścieżki biegnącej w oba kierunki. Najlepiej pójść w prawo, ale za chwilę. Pójdźcie kilka metrów w lewo, aż dojdziecie do murku z kamienia. Na jego końcu znajdziecie wejście do czegoś, co nazwałem prototypem miasta. Jest więc wejście do miasta, 1 uliczka, prototyp placu z fontanną (te cholerne zbiorniki na wodę mające kilka tysięcy lat wciąż działają), a wyżej dzielnica bogaczy i zalążek parku. Nie pytajcie w jakich okolicznościach na tym niedostępnym zboczu znalazł się wrak samochodu.

Gdy już pójdziecie w prawo wzdłuż zbocza, można myszkować w jaskiniach oraz podziwiać rozwalające panoramy.

Jeśli macie jeszcze trochę czasu w zapasie i samochód, polecam nielegalne zwiedzanie zabytków, które zafundowała nam Francesca. Wpierw katedra Santa Maria della Valle Matera https://plus.google.com/110027640513401202223/about?gl=pl&hl=pl - to przybytek w tym samym stylu co kościółki w Sassi, przy czym o wiele większy. Obiekt zamknięty dla turystów można oglądać przez kraty, gdzie widać imponujące wnętrze i kolejne freski. By dostać się tam, należy zostawić samochód na parkingu i przejść przez bramę po lewej. To największy tego typu budynek leżący przy ważnej kiedyś drodze pielgrzymek. Chwilę dalej obok szosy jest wejście do byłej kopalni tofu. Władze Matery zrobiły tam audytorium na koncerty, co jest genialnym pomysłem. I zamknęły. By tam wejść jedziemy więc kilkadziesiąt metrów samochodem dalej, zostawiamy samochód, idziemy kilka metrów i przechodzimy przez dziurę w płocie. Po kilku metrach po prawej będzie przejście na plac. Uważni dojrzą w przejściu postać człowieka trzymającego sklepienie (na ścianie nisko po prawej) oraz Słońce na suficie. Obie figury są przedchrześcijańskimi tworami, a opowiedział nam o tym przypadkowo spotkany były przewodnik. Miejsce wciąga swoją przestrzenią.

Pliki programu Google Earth z lokalizacją katedry i kopalni:
http://fotografia-artystyczna.pl/wlochy/Katedra.kml
http://fotografia-artystyczna.pl/wlochy/Kopalnia.kml


Santa Maria di Leuca

Z Matery udałem się od razu do Leuci. Po Materze byłem przesycony zabytkami i pragnąłem odpoczynku po 2 tygodniach zwiedzania. Była to istna przeprawa autobusami i stopem, gdyż pomyliłem miejsca odjazdu. Kolejna rzecz do zapamiętania - mimo że miasto otwiera nowy terminal dla autobusów w centrum, to nie znaczy że wszystkie stamtąd odchodzą. Dogodne miejsce do łapania stopa z Matery w kierunku Taranto znajduje się tu http://goo.gl/maps/dkrKx - tu wszystkie samochody jadą w tym samym kierunku, jest miejsce do zatrzymania się i złapałem stopa w 3 minuty (po tym jak stałem godzinę w innym miejscu).

Taranto jest przemysłowym miastem portowym. Z niego skok do Lecce i przesiadka do Leuci.

Leuca... czubek obcasa z którego widać przy dobrej pogodzie greckie wyspy, i gdzie można złapać grecką sieć komórkową która przestawi Wam zegarek o godzinę do przodu. Najpiękniejsza latarnia świecąca jak diament i piaszczyste plaże kilka kilometrów dalej na których w końcu mogłem odpocząć po ciągłej jeździe. Zatrzymałem się w kolejnym niesamowitym Air BnB : https://www.airbnb.pl/users/show/2813889 Nina jest byłym wykładowcą uniwersyteckim a jej gospodarstwo stworzone jest z tradycyjnych domów południa. To ciekawe uczucie spać w ściętym stożku. Przy braku samochodu spacer od Niny do centrum Leuci zajmuje około 20 minut. Nina okazała się też świetnym gospodarzem – dbała by niczego mi nie zabrakło, opowiadała o okolicy i była bardzo pomocna. Niestety w samej Leuce nie ma ciekawej plaży. By taką znaleźć trzeba jechać albo na północ albo na zachód. Na północy dotrzecie do skalistej zatoczki gdzie można skakać ze skał: http://goo.gl/maps/EcZIC

Na zachodzie należy dojechać do Pescoluse http://goo.gl/maps/BTFzn by zaznać długiego pasa piaszczystej plaży :)

Poza tym Leuca to też miejsce gdzie warto wynająć rower i pokręcić się po okolicy. Natomiast jako miejsce do odpoczynku nie oferuje zbyt wiele. Problemem jest niedostępność plaż.


Lecce

Droga powrotna do Neaoplu, to był szybki skok przez całe Włochy, przez Lecce, gdzie czekał na mnie pociąg. Lecce jest prawdziwą perełką architektoniczną i przeciwieństwem Neapolu – zamiast więc wąskich i ciemnych uliczek znajdziemy tam bardzo jasne i szerokie uliczki. Zamiast ciężkich, ogromnych budynków – budynki lekkie i bogato zdobione. Na pewno warto się przejść tymi uliczkami.


Zdjęcia: Matera, Matera, Gdzie spać na dziko w Materze, WłOCHY
Matera, Matera, Gdzie spać na dziko w Materze, WłOCHY



Zdjęcia: Iola Cappo di Rizutto, Południe, Idealna plaża niedaleko Iola Cappo di Rizutto, WłOCHY
Iola Cappo di Rizutto, Południe, Idealna plaża niedaleko Iola Cappo di Rizutto, WłOCHY



Zdjęcia: Matera, Matera, Katedra i Kopalnia w Materze, WłOCHY
Matera, Matera, Katedra i Kopalnia w Materze, WłOCHY



Zdjęcia:  Praia a Mare,  Praia a Mare, Miejsca lądowania na wyspie w Praia a Mare, WłOCHY
Praia a Mare, Praia a Mare, Miejsca lądowania na wyspie w Praia a Mare, WłOCHY



Zdjęcia: Iola Cappo di Rizutto, Iola Cappo di Rizutto, Rozwidlenie w drodze na idealną plażę, WłOCHY
Iola Cappo di Rizutto, Iola Cappo di Rizutto, Rozwidlenie w drodze na idealną plażę, WłOCHY



Południe Włoch z plecakiem to nie raj. Znalazłem więcej podobieństw z Polską niż róznic. Ale też miejsc w których trudy podróży się opłaciły.

Zdjęcia

WłOCHY / Matera / Matera / Gdzie spać na dziko w MaterzeWłOCHY / Południe / Iola Cappo di Rizutto / Idealna plaża niedaleko Iola Cappo di RizuttoWłOCHY / Matera / Matera / Katedra i Kopalnia w MaterzeWłOCHY /  Praia a Mare /  Praia a Mare / Miejsca lądowania na wyspie w Praia a MareWłOCHY / Iola Cappo di Rizutto / Iola Cappo di Rizutto / Rozwidlenie w drodze na idealną plażę

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl