Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Samotnie przez Uzbekistan > UZBEKISTAN


wojt64 wojt64 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie UZBEKISTAN / Karakałpatskij Kraj / Moynaq / Port w MoynaqPolecamy relację dzień po dniu z wyprawy do Uzbekistanu. Poczytajcie o interesujących miejscach, przygodach z podróży i spitkaniach z ciekawymi ludźmi.

Relacja dzień po dniu z wyprawy. Trasa: Warszawa - Kijów - Taszkent - Nukus - Moynaq - Chiwa -Buchara - Samarkanda - Taszkent - Kijów - Warszawa. Interesujące miejsca, ciekawostki i przygody z podróży, ciekawi ludzie


Piątek 10 kwietnia
Warszawa -Kijów

Ponad 6 godzin do wylotu do Taszkentu. Kupuję bilet na sky-bus, do stacji metra Charkowskaja i jadę do centrum. Najpierw Majdan Niepodległości, później kolejny raz w ostatnim półroczu,Sofijskij Sobor, i Cerkiew Św. Mykoły. Z tyłu za cerkwią jest kolej linowa, którą zjechałem prawie nad Dniepr /stacja metra -Pocztowaja/ Po długim spacerze obiad w fantastycznej lokalnej knajpie (PUZATA CHATA) i powrót na lotnisko. Przejazd do miasta /łącznie z przesiadkami/ ok.1godzina w jedną stronę. Cena 35hr -skybus + 4hr metro. Dość gładka kontrola i już samolot do Taszkentu. Tradycyjnie wchodzę jako ostatni i udaje mi się zająć całe 3 miejsca.

Sobota 11 kwietnia

Po ponad 5 godzinach lądujemy w Taszkencie. I tu się zaczyna.
-Odprawa paszportowa. Z jakichś powodów ludzie nie stoją w jeden za drugim tylko otaczają wielkim półkolem budkę i przepychają się nawzajem. Uff. Udało mi się przejść odprawę paszportową a tu następny tłum do odprawy celnej. Próbuję się dopchać, ale jestem bardzo sprytnie wypychany przez doświadczonych tubylców. Przypomina mi to scenę z filmu Alternatywy 4 jak manekin naukowca był wypychany z kolejki. Na moje szczęście nie straciłem głowy. Już szczęśliwy dochodzę do celnika, a on do mnie z wielkimi pretensjami, że deklarację celną wypełniłem tylko w jednym egzemplarzu.

Wracam po deklarację. Przepychając się łokciami kolejny raz podchodzę do celnika. On robi bardzo groźną minę stawia 3 pieczątki i każe mi iść. Więc idę. Jest 3 rano, samolot do Nukus mam 7:10, ale z lotniska krajowego. Wychodzę przed lotnisko i natychmiast atakuje mnie taksówkarz /lotniskowi taksówkarze na całym świecie są tacy sami/. Na drugie lotnisko /właściwie to samo tylko z drugiej strony jest 5min jazdy/

Taksówkarz mówi po angielsku -10$, ja odpowiadam po rosyjsku – znam wasze ceny. On na to po rosyjsku - 5$. Ja mówię - 2$. On mówi - dobra. Za chwilę wsiada jeszcze jeden facet i koniecznie chce wymienić mi dolary. Mówię, że na lotnisku krajowym czekają moi znajomi i oni już wymienili dla mnie dolary. Wjeżdżamy w jakieś ciemne ulice. Na wszelki wypadek wyjmuję z kieszenie telefon i udaję, że dzwonię do moich znajomych. Mówię wyraźnie po polsku, że jadę taxi i zaraz będę. Po chwili dojeżdżamy. Dokładna kontrola bezpieczeństwa i siedzę na lotnisku. Przemęczyłem się do 6:30. Wreszcie boardig do ił 62 100. /ZSRR wyprodukował 14egzemplarzy z tego 2 spadły/. Chciałem zrobić zdjęcie samolotu, ale natychmiast pojawił się jakiś mundurowy i powiedział, ze nie wolno. Próbowałem negocjować, że przecież to tylko stary samolot. Pan zdecydowanym tonem stwierdził nie wolno i już.

Całkiem wygodne fotele, miejsca na nogi 2 razy więcej niż w WIZZAIR. Po 2,5 godzinach lotu lądujemy w stolicy karakałpackiego kraju – Nukus.

Wielkie zmęczenie i wielka radość na parkingu czeka kierowca hotelowy z kartką z moim nazwiskiem. Jedziemy do hotelu, szybki prysznic /mój/ i wyjazd w kierunku Moynaq /dawny port nad Morzem Aralskim/. Mimo, że jestem w podróży od prawie 30-u godzin chciałem pogadać z kierowcą i tu niespodzianka: On mówi po karakałpacku, uzbecku i po kazachsku a ja po polsku, rosyjsku i angielsku. Kilka grup językowych bez podobieństw. Trudno, mam alibi próbuję spać. Obaj milczymy w kilku językach naraz. Na szczęście obaj wiemy, że jedziemy prawie 500km w obie strony tylko po to, żebym zobaczył kilka zardzewiałych wraków w starym porcie. Ponadto w muzeum film pokazujący jak ZSRR chciał uczynić z Uzbekistanu drugą Alabamę i bezmyślnie nawadniał pola wodami Syr-Darii i Amu-Darii. Obecnie z portu w Moynaq do brzegu Morza Aralskiego jest ponad 200km. W mieście zamieszkiwanym 40lat temu przez prawie 100.000ludzi obecnie mieszka /wg różnych źródeł od 2 -do 10tys. Ludzi. Kilka zdjęć, Smutny obrazek dużej fabryki konserw rybnych i wracamy milcząc konsekwentnie . Ok. 18 jesteśmy w Nukus. Czas na faktyczny odpoczynek.

Niedziela 12 kwietnia

Po śniadaniu spacer po Nukus. Warte obejrzenia jest jedynie muzeum malarstwa awangardowego /zakazanego w ZSRR/ im. Polaka Igora Sawickiego. Hotel zrewanżował się za drakońską cenę do Moynaq /z milczącym w trzech językach kierowcą/ i zaoferował shared taxi do Urgench /200km/ za 6$ /taxi podjechała pod hotel, a pani z przedniego fotela z należytym, muzułmańskim szacunkiem ustąpiła mi miejsca. Oponowałem, że nie ma takiej potrzeby i mogę siedzieć z tyłu. Jednak gościnność Tubylców nie pozwalała, żeby turysta siedział z tyłu.

Rozpoczęła się podróż. Dawno się nie modliłem, ale jak zobaczyłem prędkość daewoo nexia 120km/h na dziurawej drodze przez Kyzył Kum, i trzepoczącą maskę, to zacząłem się modlić ze strachu. Pokazałem kierowcy maskę a on na to, że nie ma problemu. Zatrzymał się, wyciągnął z bagażnika kawałek linki i przywiązał maskę do karoserii. Dalej modliłem się do Boga i do linki żeby wytrzymała. Zostałem wysłuchany, nie wiem czy przez Boga czy przez linkę, ale na szczęście dojechaliśmy do Urgench. Tam kierowca przekazał mnie następnemu shared taxi, który za 1,5$ dowiózł mnie do Chiwy. Całą drogę z Urgench do Chiwy przegadaliśmy z Uzbekiem, który był w wojsku w Legnicy i kierował czołgiem T-54.

To były piękne czasy, człowiek był młody, świat zwiedził /NRD i Polska/...
Nocuję w bardzo fajnym hotelu MEROS

Poniedziałek 13 kwietnia
Chiwa

Połączenie Kazimierza, Sandomierza, Krakowa, Florencji i jeszcze kilku pięknych miast. Bardzo mało turystów z zagranicy. Dużo krajowych. Na zwiedzanie miasta wystarczy jeden dzień. W tym czasie można miasto obejść z 10 razy. Bilet combo za 10$ pozwala na wejście do zdecydowanej większości zabytków. Po śniadaniu zwiedzanie Chiwy, która była w VI-VII w jednym z głównych ośrodków handlowych Jedwabnego Szlaku. Stare Miasto Chiwy zwane Itchan Kala - forteca, w obrębie której znajduje się około 50 historycznych zabytków i kilkaset starych, zamieszkanych do dzisiaj, domów, jest najlepiej zachowanym kompleksem zabytków w Azji Centralnej, a od 1990 roku zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Forteca Kunia-Ark (XVIII w.), medresy: Mohammed Amin Chana, Arab Mohammed Chana, Kutluq Murad, Miri Arab, Rafanek, Amir Tur i 57 metrowy minaret Islam-Hodża. Mauzolea: Uch Avlioli, Paklavan Mahmuda, oraz kompleksy pałacowe Palvan Kari, Abd Al Bobo, Tasz Chauli.

Wieczorem szwagier właściciela odwozi mnie na lotnisko i lecę do Buchary. Samolot miał godzinę opóźnienia i do hotelu MEKHTAR AMBAR docieram ok. północy /taxi za 2$/

Hotel to 300 letni budynek, który funkcję zajazdu pełni bez przerwy do tej pory. Wrota do hotelu zamknięte od środka na kuty łańcuch. Ładnych parę minut walę w te wrota nogami, rękami i kołatką. Trochę się przeraziłem. Środek nocy, ciemno, gdzie teraz szukać noclegu. W końcu otworzył młody, zaspany człowiek, który był bardzo zaskoczony moim przyjazdem.
U nich rezerwacja z booking,com nie ma znaczenia bo i tak nie honorują kart kredytowych.

Wchodzę do pokoju i konstatuję, że ostatnie sprzątanie było tu pewnie w XVIII wieku. Trudno. W łazience jest ciepła woda, da się wytrzymać.

Wtorek 14 kwietnia.
Buchara

Po śniadaniu rozpoczynam całodzienne zwiedzanie średniowiecznych zabytków Buchary. Za 10$ wynajmuję przewodnika, który pokazał mi: Mauzoleum Ismaila Samani - władcy Samanidów z X w., mauzoleum Czaszma Ajub - święte miejsce Muzułmanów z czasów Tamerlana, cytadelę Ark z ruinami murów obronnych z VI-VII w. z pałacami emirów Buchary, Plac Registan czyli rynek główny z kompleksem pałacowym Bolo-hauz, medresę Abdullazis-chana z XVI w., meczet Kalon (mógł pomieścić 12 tys. wiernych) z oszczędzonym przez Czyngis- chana minaretem z 1127 roku wskazującym niegdyś drogę kupcom podążającym Jedwabnym Szlakiem. Przepiękna medresa Miri-Arab z XVI w, zadaszone rynki cechowe, tzw. Taki, medresa z XV wieku Uług-Bega – wnuka Timura Wielkiego. Jeszcze tylko ciekawa medresa Chor Minor /cztery minarety / i padnięty wracam na nocleg do hotelu Mekhtar Ambar.

Pan przewodnik zaprowadził mnie do kasy kolejowej w mieście, gdzie bilety na pociąg można było kupić w normalnej cenie tj. 33tys do Samarkandy i potem 39tys. z Samarkandy do Taszkentu. Agencje internetowe i te zlokalizowane na starym mieście oferowały te bilety po 80tys. każdy.

Środa 15 kwietnia

Pobudka
6 rano, szybkie śniadanko i wychodzę na ulicę. Po 30-u sekundach czekania nadjeżdża busik z tabliczką KOGAN. Kogan to stacja kolejowa Buchary oddalona o ok.30km od miasta. Przejazd busem kosztuje 50groszy /taksówką 30zł, ale taksówkarze widząc śpieszącego się turystę zawsze znajdą powód żeby podnieść cenę, np. mówiąc, że droga jest zamknięta i trzeba policjantowi zapłacić za prawo wjazdu itp./

Uprzedzony przez życzliwych ludzi o konieczności zapasu czasowego wychodzę przed siódmą. 7:30 jestem na dworcu i zaczyna się kontrola.
I – Mundurowy sprawdza mój paszport i bilet na pociąg
II – Po przejściu 5 metrów następny sprawdza to samo plus wzrokiem przeszywa moje bagaże i każe iść.

III – Bramka prześwietlająca bagaż, dodatkowa bramka dla pasażera
IV- Kolejny mundurowy sprawdza bilet i paszport stawiając pieczątkę na bilecie. Odetchnąłem, że to już koniec. Niestety przy wyjściu z hali dworca na peron jeszcze jedna kontrola – paszport i bilet.
Może należało zamiast tylu kontrolerów zrobić na dworcu toaletę dla pasażerów?

Uff, jestem już w pociągu.
Mimo tylu kontroli poszło nawet sprawnie /pewnie dlatego, że kontrolujących było prawie tylu co kontrolowanych.

W wagonie niespodzianka obok mnie miejsce zajmuje Murzyn z Cura Cao. Student, który samotnie zwiedza Uzbekistan. Jest zafascynowany Jedwabnym Szlakiem i koniecznie chciał zobaczyć główne miasta szlaku. /skąd ja to znam/. Po trzech i pół godzinach dojeżdżamy do Samarkandy, niestety mój nowy kolega jedzie dalej do Taszkentu. W Samarkandzie na dworcu czeka na mnie samochód z hotelu LUX. Świetny hotel z życzliwym personelem. Przyzwoite wi-fi, transfer z i na dworzec, śniadanie. Trzygwiazdkowy hotel w cenie hostelu.

Po rozpakowaniu rekonesans. Kilkaset metrów od hotelu odwiedzam kościół rzymskokatolicki /jedyny w Samarkandzie/. Sympatyczny starszy Pan siedzący na ławeczce przy kościele okazuję się być księdzem z Polski. Codzienne msze odprawiane są po rosyjsku.

Dalszy spacer bulwarem /główna ulica Samarkandy/ pod pomnik Cesarza Timura, następnie mauzoleum Gur-e-Amir z grobem Timura potem jeszcze najstarszy zabytek w mieście Mauzoleum Ruchabad z XIV. Powrót do hotelu, krótka odsapka i następny wypad do miasta.

Tym razem Registon (dosł. Przysypany Piaskiem), obejmujący ogromy plac miejski otoczony z trzech stron przez medresy: Uług Bega z 1420r, Szir Dar z 1636 r. dosł. Posiadająca Siłę Lwa lub Z Lwami; nazwa nawiązuje do unikatowego w świecie islamu zdobienia na fasadzie medresy – dwóch lwów), oraz Tillja Kari (dosł. Pokryta Złotem; nazwa nawiązuje do złoconych zdobień wnętrza budynku.

Mimo wysokich /jak na warunki Uzbekistanu/ cen biletów do wymienionych zabytków zdecydowanie warto zapłacić. Wracam do hotelu i padam ze zmęczenia.

Czwartek 16 kwietnia

Po śniadaniu od wczesnych godzin rannych realizuję tzw. wycieczkowy plan zwiedzania Samarkandy tj. ruiny obserwatorium astronomicznego Uług Bega z 1428/1429 r., zawierające ogromny sekstans /daleko od centrum -średnie/.

Następnie mauzolea Timurydów i ich dostojników w kompleksie cmentarnym Szah-i Zinda (dosł. Żyjący Król) z XIV–XV w., powstałym wokół przypuszczalnego miejsca spoczynku Muhammada Kusama Ibn Abbasa, kuzyna Mahometa. Najpiękniejsze grobowce to: mauzoleum Szad–i Mulk Aghi (1371–1383), grobowiec Chodży Ahmada (1361) oraz mauzoleum Alego Nasafiego (1386); do kompleksu prowadzi wspaniały portal z 1435 r.). Jest to fragment starego cmentarza zdecydowanie warty obejrzenia.

Następny punkt to meczet piątkowy, Bibi Chanum, wybudowany w latach 1394–1404 i medresa o tej samej nazwie. Przy Bibi Chanum zlokalizowany jest główny miejski bazar, na którym można kupić wszystko od pamiątek turystycznych przez ubrania, aromatyczne przyprawy warzywa i owoce. Po prostu wszystko.

Dalej ponowny spacer przez Registon, taxi, powrót do hotelu, pakowanie, przejazd na dworzec kolejowy. Procedura podobna jak w Bucharze. Przejazd 3 i pół godzinny do Taszkentu.

W pociągu przemyślenia na temat Samarkandy. Kilka lat temu widziałem uznawane za jeden z cudów świata mauzoleum Tadż-Mahal w Agrze w Indiach /główni architekci pochodzili z Samarkandy/. Według mojej subiektywnej oceny bogactwo zdobień w zabytkach Samarkandy kilka razy przewyższa swoim pięknem zdobienia w Tadż Mahal.

Taszkent to ponad dwumilionowe miasto z ciekawym metrem. Zabytków nie ma za wiele. Po zostawieniu bagażu w Topchan hostel /blisko dworca kolejowego i lotniska/ wyruszyłem komunikacją miejską do centrum. Miałem nadzieję trafić na spektakl w teatrze Alisher Navoi, ale był w remoncie. Zdeptałem jeszcze wielki plac z pomnikiem Timura na koniu,
Krótki foto stop przy socjalistycznym hotelu Tashkent i wizyta w CUM /Centralnyj Uniwermag/.

Późnym wieczorem wracam do Topchan hostel, który traktuję bardziej jako przechowalnię bagażu i miejsce gdzie można wziąć prysznic przed powrotem do domu.

O drugiej w nocy taksówką przejazd na lotnisko /taki sam tłok jak przy przylocie/ i przed piątą rano wreszcie wylot do domu.


Ceny w Uzbekistanie

1$ = 4.000SUM

-przejazd taxi w mieście 3-8tys.
-dobry dwudaniowy obiad w lokalnej knajpie 12-30tys.
-woda 1,5l 1,5-2,5tys
-komunikacja miejska 1tys, bilety sprzedaje konduktor
-piwo w sklepie 0,5 – 1,0l 2-6tys
-wódka 0,5l w sklepie 6-15tys
-pieczywo /bardzo smaczne/ 0,5-2tys
-szaszłyk barani w lokalnej knajpie 2-4tys
-Płow w lokalnej knajpie /duża porcja/ 5-8tys

Zdjęcia: Moynaq, Karakałpatskij Kraj, Port w Moynaq, UZBEKISTAN
Moynaq, Karakałpatskij Kraj, Port w Moynaq, UZBEKISTAN



Zdjęcia: Chiwa - perełka Jedwabnego Szlaku, Azja Środkowa, Chiwa, UZBEKISTAN
Chiwa - perełka Jedwabnego Szlaku, Azja Środkowa, Chiwa, UZBEKISTAN



Zdjęcia: Samarkanda  - Jedwabny Szlak, Azja Środkowa, Samarkanda, UZBEKISTAN
Samarkanda - Jedwabny Szlak, Azja Środkowa, Samarkanda, UZBEKISTAN

Zdjęcia

UZBEKISTAN / Karakałpatskij Kraj / Moynaq / Port w MoynaqUZBEKISTAN / Azja Środkowa / Chiwa - perełka Jedwabnego Szlaku / ChiwaUZBEKISTAN / Azja Środkowa / Samarkanda  - Jedwabny Szlak / Samarkanda

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl