Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Zimowe Wyspy Kanaryjskie - Gran Canaria 2016 > HISZPANIA


pabur pabur Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie HISZPANIA / Wyspy Kanaryjskie / Maspalomas / 1Opis podróży przedstawia krótki wyjazd na Gran Canarię w styczniu 2016 roku. Kilka przemyśleń, kilka porad i uwag. Zapraszam!

Zimowe Wyspy Kanaryjskie

Wstaję rano, …styczeń, ciemno, zimno. Wyjątkowo mi się nie chcę. Do wiosny dalej niż od lata ubyło. Klikam, sprawdzam, może by gdzieś uciec, schować się, odpocząć a tu nagle jest ! - przelot na Gran Canarię za trochę ponad 300 złotych za osobę. Cena dobra, chęci są, organizacja sprawna, chwila namysłu, krótka rozmowa i postanowione – lecimy ! …wygospodarować się uda 7 dni od 14.01 do 20.01, blisko tydzień to na pewno rozgrzać i doświetlić się trochę będzie można.

Po kilku lekturach, wpisach i blogach zdecydowaliśmy, że noclegu szukamy na południu w okolicy Maspalomas pomimo tego, że jest to wyjątkowo turystyczne miejsce gdzie Anglicy, Skandynawowie i Niemcy używają ile mogą, to jednak w styczniu jest tam najcieplej (średnio ok 20-22 stopni) i opadów nie powinno być. Po kilkudniowym planowaniu, wybieraniu dokładnej lokalizacji , hotelu, czy samochodu do wynajmu - decyzje zapadły. Po późnym przylocie, (kilka minut po 21:00), lecąc przez Oslo z lotniska pod Las Palmas De Gran Canaria wypożyczamy samochód z firmy Cabrera Medina (jest to ta sama firma co CICAR choć ma trochę niższe ceny, ponadto ma wliczone absolutnie pełne ubezpieczenie od wszelkiego ryzyka, więc mamy święty spokój) i jedziemy do Maspalomas dokładniej do Playa del Ingles. Tam 6 noclegów zarezerwowanych przez booking.com (jak zwykle bezproblemowo) w hotelu Green Field a następnie poranny lot (6:15) przez Eindhoven do Warszawy.

Plan jest trzeba działać i od słów do czynów przeszliśmy. Nadszedł wreszcie upragniony dzień, na dworze plucha, zimny wiatr, ni to deszcz ni to śnieg. W samochód i na lotnisko do Modlina. Loty jak zwykle sprawnie bez zbędnych formalności, nikt nie ważył, nikt nie mierzył. Pierwsze lądowanie w Oslo Rygge -18 stopni po wyjściu z samolotu, duży śnieg, lotnisko małe a okolica całkiem pusta, 5 godzinne oczekiwanie dłuży się bardzo, nic do roboty, nigdzie pójść, ceny w barze Norweskie, co tu robić ? …czas rozwesela jedynie młody piesek Labradora uczony wyszukiwać niepożądanych towarów w bagażach podróżnych…

Wreszcie wsiadamy do samolotu z nami praktycznie sami Norwegowie, którzy wreszcie wydostali się ze swojego pięknego lecz bardzo ciemnego, zimnego i potwornie drogiego kraju. I zaczęło się, jedno wino, drugie wino, trzecie piwo, jest i whisky, stewardesy dwoją się i troją ledwo nadążając z podawaniem win, piw i wszystkiego co ma procenty. Wypili wszystko zjedli wszystko, no ale nic dla nich ceny są kilkukrotnie niższe, nawet w samolocie. Po dłużącym się locie, blisko 6 godzin w ciasnym samolocie Ryanaira daje się we znaki, wyszliśmy na płytę lotniska znajdującego się w okolicach Las Palmas de Gran Canaria, i tu zaskoczenie godzina chwilę po 21:00 a tu 22 stopnie, czyli ponad 40 stopni różnicy w stosunku do Oslo, naprawdę przyjemnie. Odbieramy samochód, bardzo sprawnie, jedynie podpis na dokumencie, zapłata gotówką lub kartą (123 Euro za 6 dni w tym doliczony depozyt 9 euro za benzynę, który po powrocie był już na koncie) i dostajemy kluczyki do Opla Corsy. Przejazd do Maspalomas szybki ok 25-30 minut autostradą, po drodze tankowanie (ceny benzyny przyjemnie niskie ok 0,85 euro za litr benzyny bezołowiowej) a drogi w bardzo dobrym stanie i bardzo dobrze oznaczone. Na pewno przydaje się telefon z nawigacją np. google maps ze ściągniętą wcześniej mapą offline, która bezbłędnie doprowadza nas pod sam hotel. Szybki meldunek, odstawienie samochodu na parking przy hotelu, parking niewielki na kilkanaście samochodów jednak zawsze miejsce było czy to późnym wieczorem czy w ciągu dnia. I tak pierwszy dzień dobiega końca. Zmęczeni po podróży, po lampce (może dwóch?) wina padamy do łóżek nie zwracając uwagi na to, że pokój jest delikatnie mówiąc mocno wysłużony i „średnio” czysty.

Zdjęcia: Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 1, HISZPANIA
Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 1, HISZPANIA



Następnego dnia wstajemy wypoczęci wreszcie możemy się na spokojnie zorientować i rozejrzeć po pokoju i hotelu, śniadanie całkiem dobre, dosyć bogaty wybór, Internet darmowy tylko przy recepcji, w tych czasach to jednak już powinien być wliczony w cenę pokoju, sporego trzy gwiazdkowego hotelu. Ogólnie hotel średniej jakości w typowo Angielskim stylu, z Angielskimi knajpkami na dole. W pokoju sejf nie działał, ogrzewanie i klimatyzacja też (pewnie wyłączona, choć mówili, że działa i można regulować), woda w basenie dosyć zimna pomimo informacji, że podgrzewana to była taka jak w oceanie. W pokoju na parterze głośno z okolicznych knajpek. Największym plusem hotelu była miła obsługa w recepcji i w kuchni. No ale przecież wyjechaliśmy nie siedzieć w pokoju tylko odpoczywać, zwiedzać i doświadczać, tak więc były to nieistotne i niewarte zawracania głowy sprawy. Jednak dla niektórych może to być istotne dlatego ta informacja.

Pierwszy spacer by poznać okolicę. Idziemy promenadą wzdłuż oceanu w stronę słynnych wydm i… tu pierwsze rozczarowanie, pomimo tego, że spodziewałem się, że to okolica wyłącznie turystyczna, to aż taki natłok 30 letnich hoteli dosłownie wszędzie, całe miasteczko to hotele, bary i restauracje tylko dla turystów, całe grup Afrykanów sprzedające „byleco” w „znakomitej cenie”, bez ogródek proponujące hash i wszystko co dusza zapragnie, zawiodły moje oczekiwania co do Wysp Kanaryjskich. Miejsce to skojarzyło mi się raczej z delikatnie podupadłym kurortem w Bułgarii wspominanym z lat dzieciństwa. Plaże w okolicy bardzo szerokie, z szaro-żółtym piaskiem, nawet nie zbliżającym się do Naszego Bałtyckiego, ale że to wyspy wulkaniczne to oczywiste.
Dochodzimy do wydm (bardzo przyjemna temperatura i lekki wiatr, 26 stopni w styczniu a podobno to zima), …wydmy rozdeptane, część ogrodzona, część ma poprzewracane słupki a w krzakach a to sikają a to leżą …golasy i pary „męsko-męskie”. Jest bardzo ciepło, robimy zakupy w markecie Spar, ceny trochę wyższe niż w Polsce, ale nie jest źle woda 0,50-0,80 euro, piwo 1-2 euro, wino od 3 euro wzwyż.

Zdjęcia: Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 2, HISZPANIA
Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 2, HISZPANIA



Czas zimy to na Wyspach Kanaryjskich czas ludzi starszych, aż przyjemnie popatrzeć jak 70 czy 80 letnie osoby biegają ćwiczą, cieszą się życiem i aktywnie spędzają swój wyjazdowy czas. Ludzi młodych bardzo mało. Roślinność typowa dla ciepłego rejony palmy, kaktusy i ogromne ilość pięknie kwitnącej Bougenwilli. Odnośnie zwierząt to rzuca się w oczy prawie całkowity brak psów, ze zdziwieniem patrzyliśmy na ilość kotów wylegujących się na promenadzie, a psów pojedyncze sztuki widziane przez cały wyjazd. Czasem można zauważyć kanarki i papugi, czasem pojawi się nasz szary wróbel, który chyba od nas uciekł ze względu na przepiękną pogodę.

Drugiego dnia postanowiliśmy przejechać z północy, przez zachodnią część wyspy, aż na południe by wrócić przez sam górzysty środek. Rozpoczęliśmy przejazdem od nadmorskiej drogi GC500, przejeżdżaj przez wszystkie miejscowości z Puerto Rico, Plażą Amadores i Puerto de Mogan na czele. Wybrzeże charakteryzuje się płaskim kawałkiem lądu przy oceanie, a dalej wysokie ściany gór z przyklejonymi do nich hotelami, w każdej zatoczce mały port i najczęściej usypana plaża, jest dosyć sympatycznie. Dla lubiących opalanie i odpoczynek na słońcu szczególnie polecam sztuczną plażę Amadores, przygotowaną idealnie dla opalających się i imprezujących na plaży turystach. Dalej wszędzie polecaną drogą GC200 poprzez kolorowe ściany gór Azulejos aż do Puerto de Las Nieves. Po drodze przyjemne widoki, ogromne urwiska, doliny i wielkie gołe skały, a przy tym wszystkim bardzo dobrej jakości droga, nic tylko jechać. Puerto de las Nieves to mała osada z biało niebieskimi domkami, bardzo miłe miejsce na spacer, obowiązkowy punkt na północnym-zachodzie wyspy.
Dalej skierowaliśmy się na północ, aby przejechać przez miejscowość Galdar z widokiem na wulkan i skręcić w drogę GC70 idącą w kierunku środka wyspy aż do drogi GC60. Tu zaskakujące dla mnie były strome podjazdy, zdecydowanie największe jakie spotkałem podróżując po Europie w tym po Skandynawii, nasza wypożyczona Corsa tylko na pierwszym biegu była w stanie pod nie podjechać. I tak bardzo ładną, krętą drogą wspinaliśmy się w góry, widoki naprawdę godne polecenia, jadąc wciąż pod górę przejechaliśmy przez wszystkie okoliczne wioski, podziwialiśmy wykute w skale domy, i tak minęliśmy Cruz de Tejeda, słynną skałę Roque Nublo (temperatura spadła w górach do 13 stopni) i górskie miasteczko słynące z przyzwoitego Kanaryjskiego wina - Fataga. Przejechaliśmy wśród pól, plantacji palm i bananów, lasów i kwitnących drzew nie wiem czy to wiśni czy innych owocowych drzew, aby powrócić do naszego hotelu. Ogólnie podczas całego przejazdu dominują widoki górskie, same skały niewiele roślinności czasem malownicze wioski. Czas potrzebny na przejazd to od 6 godzin wzwyż, mimo, że to tylko 200 km…

Trzeciego dnia postanowiliśmy wybrać się w okoliczną dolinę, w której znajduje się park zwierząt Palmitos. Jadąc do parku warto wybrać się wcześniej, zboczyć z drogi i przejechać pętlę drogą 503, aby wrócić drogą 504. Po drodze ciekawe widoki, wielkie podmiejskie rezydencje i urokliwe wioski (Monte Leon czy Ayagaures). Palmitos Park ciekawy, wart odwiedzenia, szczególnie jeśli ktoś podróżuje z dzieckiem czy miłośnikiem zwierząt. Najbardziej polecam zobaczyć ptaki drapieżne swobodnie latające, widok nurkującego w dół w naszym kierunku orła z prędkością ponad 200 km/h bezcenny. W parku znajduje się bujna egzotyczna roślinność, dużo papug i innych ptaków, trochę ssaków i gadów. Są też pokazy delfinów czego akurat nie popieram więc pominę. Wejście jest drogie choć nie odbiega to od innych europejskich zoo ( 28-30 euro od dorosłej osoby). Po powrocie, porzucamy samochód i wybieramy się na długi wieczorny spacer bulwarem w Maspalomas, przyjemna pogoda o godzinie 22:00 jest w okolicy 21 stopni, aż chce się spacerować, oglądać i przeganiać te rozleniwione wszechobecne koty, radość dla alergika…

Następnego już czwartego dnia, (czas zimą w ciepłym kraju biegnie dwa razy szybciej), pojechaliśmy do stolicy wyspy Las Palmas de Gran Canaria, największego miasta na wyspie. Kolejny raz stwierdzam, że jeździ się naprawdę sprawnie, po wąskich, ale bardzo dobrych drogach. Zwiedzanie zaczęliśmy od starszej części stolicy o nazwie Vegueta, aby po spacerze przez historyczną starówkę, pomiędzy kilkusetletnimi kamieniczkami (dosyć sfatygowanymi, pamiętającymi czasy piratów i Krzysztofa Kolumba) trafić na nadmorski deptak przy plaży Playa de Las Canteras. Deptak jak to deptak – jest z niego ładny widok, pełno kawiarenek i restauracji. Osobiście podobało mi się tu bardziej niż w Maspalomas tylko jest odrobinę zimniej (+/-2 stopnie) i jest więcej opadów (na południu góry zatrzymują deszczowe chmury). Droga powrotna także i tym razem prowadziła przez środek wyspy, tak aby móc zobaczyć wygasły wulkan Caldera De Bandama i zajrzeć do jego nieaktywnego wnętrza, przejechać przez ogród botaniczny w okolicy Tafira Alta (taki nasz podwarszawski Powsin) i przejechać przez wioskę małych kamiennych domków o biało pomarańczowym kolorze - Teror.

Zdjęcia: Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 3, HISZPANIA
Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 3, HISZPANIA



Zdjęcia: Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 4, HISZPANIA
Maspalomas, Wyspy Kanaryjskie, 4, HISZPANIA



Ostatniego dnia przed powrotem zaplanowaliśmy się porządnie zmęczyć i tak też się stało. Z naszego hotelu wybraliśmy się na pieszą wycieczkę do portu/wioski Pasito Blanco. Spacer z Playa Del Ingles do Pasito Blanco wydawał się (palcem na mapie) krótszy niż okazał się w rzeczywistości, zamiast od deptaku za wydmami Maspalomas pójść plażą w stronę latarni morskiej i dalej po czarnych wulkanicznych kamieniach nad samym brzegiem to postanowiliśmy pójść miastem okrążając całą dolinę górą. …I się zaczęło podejścia, zejścia, skręty, zakręty, koniec chodnika, pobocze przy drodze szybkiego ruchu, jaszczurki jak pół człowieka a słońce w południe (26 stopni) mocno przypiekało nasze zimowe twarze. Kiedy doszliśmy po 4 godzinach i 18 km drogi o różnej nawierzchni, naprawdę byliśmy zmęczeni (niby 18 km to nie tak dużo, ale w poświątecznym letargu, wyciągnięci z zimy i nierozchodzeni nie byliśmy w formie), ale było warto! Małe zamknięte dla ruchu obcych samochodów miasteczko z portem wynagrodziło nam tą przechadzkę, a mała knajpka „La Punta Yacht Club„ na końcu cypla i zimne piwo przy samej wodzie uratowało nam życie. To było to! Zdecydowanie jest to najbardziej eleganckie, kameralne trochę ukryte miasteczko na Gran Canarii, kilka ładnych rezydencji, dobrych nowych oraz fajnych zabytkowych samochodów. Zdecydowanie na plus i do polecenia. Po odpoczynku i ochłodzeniu się złotym napojem do domu postanowiliśmy się wybrać autobusem. Przystanek jest prze głównej trasie kawałek za miasteczkiem gdzie linią 1 i z biletem za 1,40 euro dostaliśmy się do hotelu.

Następnego dnia „rano” trzeba było wstać o 3:00 bo o 6:15 mieliśmy wylot, przejazd na lotnisko, zwrot samochodu o 4:30 rano bezproblemowy, na otrzymanej pierwszego dnia kopercie wpisaliśmy aktualny stan licznika, włożyliśmy klucze do koperty i wrzuciliśmy całość do skrzynki w drzwiach wypożyczalni. Już tylko odprawa i powrót…

I tak wszystko co przyjemne szybko się kończy. Tydzień zleciał, wspomnienia zostaną. Może ciut rozczarowanie bo, zawsze Wyspy Kanaryjskie kojarzyły mi się wręcz mitycznie, jako luksusowa, niedostępna i odległa część Europy ze wszystkim co najlepsze -pięknymi palmami, turkusową wodą sympatycznymi ludźmi, a z tego wszystkiego w pamięci pozostanie świeże powietrze i najlepsza pogoda ze wszystkich europejskich regionów. Za to właśnie ogromnie ten kawałek Hiszpanii polecam. Szczególnie w styczniu.

Zdjęcia

HISZPANIA / Wyspy Kanaryjskie / Maspalomas / 1HISZPANIA / Wyspy Kanaryjskie / Maspalomas / 2HISZPANIA / Wyspy Kanaryjskie / Maspalomas / 3HISZPANIA / Wyspy Kanaryjskie / Maspalomas / 4

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl