Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Irańskie taksówki > IRAN


Leoncjo Leoncjo Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie IRAN / Bam / Gliniane Miasto / Z gliny powstałeś....Jeśli ktoś się wybiera do Iranu i nie posiada własnego środka transportu, to zapewne przyda mu się garść informacji o zwyczajach i funkcjonowaniu kierowców taksówek. Nie ma lepszej metody nauki, jak doświadczenie. Najlepiej cudze, ponieważ własne bywa bolesne albo kosztowe.

Jeśli ktoś się wybiera do Iranu i nie posiada własnego środka transportu, to zapewne przyda mu się garść informacji o zwyczajach i funkcjonowaniu kierowców taksówek. Nie ma lepszej metody nauki, jak doświadczenie. Najlepiej cudze, ponieważ własne bywa bolesne albo kosztowe a czasami i takie i takie jednocześnie. Proponuję zatem skorzystać z mojego, nabytego w miejscowości Bam. Nie było ono pierwsze ani ostatnie, za to najbardziej dramatyczne (przynajmniej wówczas za takie je uznałem).

Zdjęcia: Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś...., IRAN
Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś...., IRAN



Kierowcy taksówek, niezależnie czy jest to Warszawa, Nowy Jork czy Teheran, to oddzielna kasta. Nie wiem czy ktoś pokusił się o przeprowadzenie szerzej zakrojonych badań tej grupy zawodowej na świecie ale z całą pewnością mogło by to być równie interesujące, jak dociekania nad aspektami zachowań ludów Polinezji. W bliższych nam kulturowo krajach Europy taksówkarze, pod silną presją kulturowo-fiskalną, zmuszeni zostali do pozornej spolegliwości. Jak autochtoni w Ameryce czy Australii pochowali barwne pióropusze i przywdziali zunifikowane stroje, tak taksówkarze zaczęli na żądanie wydawać rachunki i odpowiadać na powitanie. W krajach, gdzie z konieczności poruszanie się taksówkami (prywatnymi czy korporacyjnymi) jest codziennością, a trzy podstawowe hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej są tylko fanaberią świata zachodniego, ci „dzielni” reprezentanci swoistej odrębności kulturowej nadal z dumą kultywują swoje ponadnarodowe zwyczaje. Oczywiście, tak jak Siuksowie różnią się od Apaczów, tak i taksówkarze z Erywania mają swoje endemiczne cechy, niewystępujące u ich pobratymców w Kermanie czy Isfahanie ale generalnie to tacy sami nieustraszeni zdobywcy „kasy”, łowcy okazji i przebiegli tropiciele naiwniaków.

Zdjęcia: Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....1, IRAN
Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....1, IRAN



Poniżej tylko jeden, z wielu epizodów z taksówką a właściwie jej kierowcą w roli głównej.
„...Nie zdziwiło nas, że zamiast na dworcu w centrum miasta wysadzono nas na sporej krzyżówce dróg, pośród pustkowia. Po prostu zaczynaliśmy się przyzwyczajać do miejscowych realiów. Podeszliśmy do wiaty z ciasno zaparkowanymi samochodami i ustaliliśmy miedzy sobą tryb negocjacji. Przekonani o własnej przenikliwości i nabytemu doświadczeniu, uzbrojeni w przewodnik otwarty na właściwej stronie, zapytaliśmy zgromadzonych mężczyzn o Arg-e-Bam. Szczególnie starannie wymawiając nazwę „Glinianego Miasta”, (założonego za czasów dynastii Sasanidów w latach 225-651) chciałem uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce w Kermanie. Wprawdzie wydawało się to zbędne, ponieważ trudno porównywać anonimowy budynek poczty ze słynnym na cały świat, wpisanym do rejestru UNESCO, gigantycznym miastem, które rozpadło się w wyniku trzęsienia ziemi w 2003 roku ale strzeżonego... i tak dalej. Panowie, zgodnie oświadczyli, że jedyny dostępny środek transportu to taksówka i natychmiast zaoferowali swoje usługi. Żeby nie postępować pochopnie, wycofaliśmy się na wcześniej zajmowaną ławeczkę i na zmianę kilkukrotnie usiłowaliśmy skonfrontować tą informację z innymi ludźmi. Istotnie, wszyscy pytani potwierdzili brak alternatywnych środków transportu publicznego. Nie widząc innej możliwości powróciliśmy do taksówkarzy i podjęliśmy negocjacje cenowe. Z absurdalnych kwot podawanych na początku dobrnęliśmy do stu pięćdziesięciu tysięcy riali. Świadomi komizmu sytuacji, z całą powagą jeszcze kilkukrotnie, na zmianę wymieniliśmy nazwę miejsca, i pokazaliśmy ustaloną kwotę w banknotach. Za każdym razem kierowca, który nas miał zawieźć na miejsce kiwał twierdząco głową.

Zdjęcia: Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....2, IRAN
Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....2, IRAN



Uspokojeni wsiedliśmy do samochodu, trochę jednak zaskoczeni, że razem z nami zabrał się jeszcze jeden mężczyzna. Pojazd rozpędził się do granic możliwości i pomknął w kierunku szeroko otwartej przestrzeni. To także było dziwne, bo tych rozmiarów miasto, nawet w ruinie powinno być z daleka widoczne no ale skoro mieliśmy do niego ponad piętnaście kilometrów... Po przejechaniu około ośmiu, kierowca wskazał nam płaską, betonową kopułę o średnicy kilkunastu, może dwudziestu metrów i powiedział, że to jest to. Tym razem, bez namysłu, zaprotestowaliśmy równocześnie. Wykrzykiwaliśmy „argie bam, argie bam” wyrażając na wszelkie możliwe sposoby sprzeciw. Kierowca zwolnił i wraz z kolegą usiłował wmówić nam, że jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy być. W tym momencie, po przeciwległej stronie drogi minęliśmy wielki bilbord ze zdjęciem twierdzy i ruin miasta. Wskazałem go palcem i wrzasnąłem: „ARGIE BAM!!!”. Kierowca mruknął coś, co po polsku pewnie zabrzmiało by: „...no to trzeba było tak mówić od razu” i wjechał na stację paliw. Zatankował gaz, zawrócił na odległym o kilka kilometrów dalej zjeździe i pomknął w kierunku, z którego właśnie przyjechaliśmy. W pobliżu postoju zjechał w prawo i po przejechaniu, trzech, może czterech kilometrów, z za drzew dostrzegliśmy charakterystyczne kształty twierdzy. Wydawało się, że wszystko wróciło na właściwe tory. Na kompletnie pustym parkingu, gdzie się zatrzymaliśmy, żeby zapłacić i wysiąść, kierowca, na widok podawanych mu banknotów „wyłączył” uśmiech i gestem zażądał dopłaty. Kiedy przez głowę przelatywała mi myśl, że doświadczamy jakiegoś deja vu, zauważyłem, że z przyjacielem dzieje się coś dziwnego. Gdzieś podział się łagodny, z lekka znużony wyraz twarzy a na jego miejsce pojawiła się furia.

Zdjęcia: Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....4, IRAN
Gliniane Miasto, Bam, Z gliny powstałeś....4, IRAN



Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć wcisnął zaskoczonemu jak ja kierowcy pieniądze za ubranie, gwałtownie pchnął go do tyłu i cedząc przez zęby: „...du bist ein idiot!” (do dzisiaj nie wiem, dlaczego użył niemieckiego), założył plecak i ruszył przed siebie. Popędziłem za nim. Przechodząc przez bramę hotelu, z którego parku prowadzi ścieżka do kasy zabytkowego miasta spojrzałem przez ramię. Kierowca i jego kompan, ochłonąwszy po niespodziewanej (przez nikogo) reakcji pasażera, podążali za nami. Wyglądało na to, że tym razem nie unikniemy konfrontacji i po cichu kalkulowałem nasze szanse. Zważywszy, iż ostatni raz uczestniczyłem w bójce ze czterdzieści lat temu... (...). Kasa biletowa chwilowo odseparowała nas od potencjalnych „napastników” lecz wcale nie byłem pewien, czy istotnie problem został zażegnany. I oni i my wiedzieliśmy, że prędzej czy później musimy wyjść tą samą drogą. Należało się zatem spodziewać „komitetu powitalnego”. Półtorej godziny później, kiedy skończyliśmy zwiedzać to niezwykłe miejsce i ponownie znaleźliśmy się na parkingu, z ulgą skonstatowałem, że jednak nikogo tam nie ma."

Irańczycy są ludźmi o często szokującej Europejczyków gościnności, życzliwości i hojności. Kiedy „zgarniano” nas wprost z ulicy czy dworca i wprowadzano do mieszkań, często padały słowa: „Nasz dom jest waszym domem, korzystajcie ze wszystkiego, na co macie ochotę.” Kiedy jednak trzeba było wsiąść do taksówki, to za każdym razem pojawiał się jakiś problem. Ktoś mógłby zrzucić winę na trudności językowe i miałby sporo racji. Łatwiej uniknąć pomyłki czy nieporozumienia operując tym samym językiem lecz po wcześniejszych doświadczeniach usiłowaliśmy wyeliminować je, pokazując i nazwę celu podróży zapisaną w Farsi jak i konkretne nominały banknotów, ustalając cenę usługi a i tak zawsze dochodziło do scysji. Już zupełnie na marginesie tej historyjki, warto wspomnieć, iż obowiązującą w Iranie walutą są riale (IRR) ale ze względu na postępującą dewaluację i w jej konsekwencji konieczność operowania dużymi nominałami, funkcjonuje tam quasi waluta „tuman” ew. „toman”. Nie ma ona fizycznej formy a jedynie przejawia się w sposobie liczenia (1 toman=10 rialom). Problem pojawia się wówczas, kiedy ustala się cenę towaru czy usługi, nie doprecyzowując czy są to riale czy tumany. Bardzo rzadko jest to źródłem miłego zaskoczenia, kiedy przy płaceniu okazuje się, iż wystarczy zaledwie drobna część przeznaczonej na to kwoty. Najczęściej jest jednak na odwrót.

Zdjęcia

IRAN / Bam / Gliniane Miasto / Z gliny powstałeś....IRAN / Bam / Gliniane Miasto / Z gliny powstałeś....1IRAN / Bam / Gliniane Miasto / Z gliny powstałeś....2IRAN / Bam / Gliniane Miasto / Z gliny powstałeś....4

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl