Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Nowe Medellin, Kolumbia > KOLUMBIA


Tuan de Paso Tuan de Paso Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Kolejka Górska w Centrum MiastaKilka miesięcy po tej tragicznej serii wydarzeń reprezentacja Kolumbii remisuje w fazie grupowej Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej z reprezentacją Niemiec. 1:1. Opowieści o tamtej nocy urastają do miary legendy. Los uśmiechnął się wreszcie do Kolumbii. Ustały zamachy, ślepi zaczęli widzieć, a głusi słyszeć. Powszechna miłość zapanowała wśród obywateli. Świętować na ulicę wyszli dosłownie wszyscy. Rum lał się strumieniami. Można było odnieść wrażenie, że Kolumbia co najmniej wygrała Mundial. Ludzie dostawali wolne w pracy, premie, młode matki zaczęły nazywać dzieci imionami piłkarzy. Wszyscy świętowali, wszyscy się bawili, wszyscy byli tacy szczęśliwi, tacy beztroscy. Absolutnie nikt nie pamiętał o tak niedalekiej przeszłości.

Droga do Medellín nie była łatwa. Ten 400 kilometrowy odcinek wątpliwej jakości drogi biegnącej przez góry, dżunglę i terytorium dwóch największych karteli narkotykowych świata mogłem pokonać autostopem, lub transportem publicznym. W normalnych okolicznościach najpewniej wybrałbym tę pierwszą opcję, jednak tym razem spieszyłem się na karnawał w Barranquilla.

Ważnym argumentem przesądzającym o kupnie biletu na przejazd był wynik zaawansowanych negocjacji, które prowadziłem w stoisku biletowym na dworcu autobusowym. Oklepane i stare jak świat, aczkolwiek wciąż niezmiernie skuteczne argumenty w stylu „nie mam więcej pieniędzy, weź to, albo nie jadę”, czy też wskazywanie na rekordowo niskie ceny ropy i pytanie co jest zawarte w cenie biletu pozwoliły zbić cenę biletu do połowy początkowej wartości. Logika była taka, że biorąc nocny kurs wyśpię się w busie jak król i nazajutrz z samego rana zacznę zwiedzać, zamiast próbując szczęścia na wygodnym, nagrzanym niemal do czerwoności asfaltowym poboczu Panamericany.

Szczęśliwym trafem bus którym jechałem był prawie pusty, dzięki czemu mogłem się w miarę komfortowo rozłożyć na czterech miejscach w ostatnim rzędzie. Mimo to, przez długi czas miałem problemy z zaśnięciem. Udało mi się na kilka kilometrów przed tym, jak nasz wehikuł pokonywał pasmo górskie, by dostać się do doliny Aburrá. Niejednokrotnie się budziłem. Czy to przez nieustanne kontrole policyjne i kompleksowe trzepanie autokaru czy też przez szalonego kierowcę zdającego się ignorować ograniczenie prędkości do 40 na górskich serpentynach bez żadnych zabezpieczeń. Po ośmiu godzinach nocnego kursu dotarliśmy na miejsce…

Czym prędzej wysiadłem z autokaru rozprostować nogi. Po krótkim dreptaniu w kółko, odpaleniu peta i odebraniu kilkunastokilogramowego plecaka podszedłem do pierwszego lepszego kiosku na peronie autobusowym i zamówiłem pierwszej klasy, świeżą, kolumbijską kawę i brązowym cukrem z pobliskich plantacji, serwowaną w plastikowym kubeczku z uciętym kawałkiem plastikowej słomki pełniącej funkcję łyżeczki. Klasyczna forma spożywania lokalnego specjału. Usiadłem na ławeczce i pełen zadumy spojrzałem na rozpościerające się wzgórza ogromnego miasta o wschodzie słońca. Bestia. Medellín.

Pomimo niewątpliwych walorów smakowych (i wątpliwych walorów estetycznych) lokalny przysmak nie zdołał mnie rozbudzić. Plany rześkiego i aktywnego rozpoczęcia dnia spaliły na panewce. Przygody będą musiały poczekać – byłem okrutnie śpiący. Sęk w tym, że noclegu też nie miałem. Hostom wcześniej ogarniętym na Couchsurfingu coś powypadało i finalnie nie byli w stanie mnie przenocować. Niemniej jednak zachęcony niezwykłą skutecznością, z jaką dotychczas znajdowałem hostów w Ameryce Łacińskiej, tuż przed wejściem do „busa, w którym tak zajebiście się wyśpię, że nie będzie mi potrzebna żadna drzemka rano” postanowiłem zlać sprawę licząc, że do momentu, kiedy będę już naprawdę śpiący, na pewno znajdzie się jakiś interesujący host. Nie spodziewałem się, że ten moment przyjdzie tak szybko.

Teoretycznie mógłbym rozbić namiot w jakimś ustronnym miejscu przy rzece, albo w parku. Miałem to szczęście, że robiąc tak nie raz i w nie-do-końca odludnych, czy bezludnych lokalizacjach nigdy nic nieprzyjemnego mi się nie przytrafiło. Zdawałem sobie również doskonale sprawę, że dzisiejszy Medellín to już nie światowa stolica przestępczości z lat 90-tych, gdzie średnio popełniano 17 morderstw dziennie. Mimo wszystko jakoś tego nie czułem. Ponieważ miałem tu zostać tylko kilka dni, no i miałem nadzieję, że jednak ktoś się potem znajdzie, postanowiłem pierwszą noc spędzić w hostelu.

Pozostała część artykułu (80%) oraz relacje z pozostałych przygód w Kolumbii na moim blogu ;)

http://www.tuandepaso.com/nowe-medellin/

Zdjęcia

KOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Kolejka Górska w Centrum MiastaKOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Niewykończony PałacKOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Park ŚwiatełKOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Pueblo PaisaKOLUMBIA / Antioquia / Medellin / Pueblo Paisa

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl