Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Astana-Ałmaty. Pociąg jakiego nie spotkacie w Polsce. Cz.2 > KAZACHSTAN


Leoncjo Leoncjo Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / ...w sen.Trzy tygodnie z namiotem w Kazachstanie i Kirgizji. Łącznie 14000 km, z tego połowa lokalnymi środkami transportu, autostopem i na piechotę. Upalne stepy, malownicze kaniony, szafirowe jeziora i jurty pośród ośnieżonych szczytów. Nie sposób zawrzeć to w jednej relacji, więc zainteresowanym proponuję lekturę w odcinkach. Dokończenie relacji z podróży pociągiem z Astany do Ałmat.

Popołudnie i wieczór w pociągu mają swój odmienny, specyficzny rytm i klimat. Gdyby szukać jakiegoś odniesienia, to chyba najbardziej odpowiednim byłoby porównanie do „leniwej niedzieli” w polskim domu. Najmłodsze dzieci śpią, przyjmując nieprawdopodobne pozycje. Starsze, „puszczone luzem” penetrują wszystkie zakamarki wagonu, bez cienia skrępowania przyglądają się tym, którzy z jakiegoś powodu wzbudzili ich zainteresowanie lub podbierają zabawki śpiącym lub mniej uważnym. Co jakiś czas wybuchają na tym tle awantury lecz gasną równie szybko jak powstały. Młodzież, jak chyba na całym świecie, wgapia się w ekrany tabletów i smartfonów. Większość, dzięki słuchawkom odcina się od świata absolutnie. Ci, którzy z jakiegoś powodu nie korzystają z tego udogodnienia uraczają najbliżej siedzących dźwiękami gier, sprawozdań sportowych i disco polo w azjatyckim wydaniu. Mężczyźni są praktycznie niezauważalni. Większość z nich gdzieś znika. Pozostali siadają w grupkach i z ożywieniem dyskutują. Kobiety po ogarnięciu stolików, bagaży, dzieci i rozbebeszonej pościeli na „podległych” im leżankach czytają kolorową prasę lub drzemią. Staruszkowie kursują na linii toalety-samowar. Tak, zdecydowanie „leniwa niedziela”. Nieliczne postoje, trwające kilkanaście minut wprowadzają nieco życia w ten senny klimat. Na peronach kobiety wyposażone w zdezelowane dziecinne wózki spacerowe, wypchane po brzegi słodyczami, napojami, owocami i plackami różnego rodzaju, głośno zachwalają swój towar. Mimo iż biesiada trwa od wyruszenia z Astany, chętnych na uzupełnienie zapasów jest sporo. Przy wózkach z lepszym towarem tworzą się kolejki. Mężczyźni wykorzystują przerwy w podróży na niczym nieskrępowane palenie. W pociągu obowiązuje zakaz palenia i „nikotyniarze” muszą oddawać się nałogowi w toaletach lub przejściach między wagonami. Handel „kolejowy” przybiera różnorakie formy. Już wcześniej pojawiali się pojedynczy sprzedawcy z Koranem w wersji zeszytowej czy plastikami „Made in China”. Nie zwracaliśmy na nich uwagi a i oni nie narzucali się ze swoim towarem. „Babuszka” przepychająca się wąskim przejściem przyciągnęła naszą uwagę nie tyle ciągnącym się za nią intensywnym zapachem ciasta smażonego na oleju, co tajemniczym słowem „kurt”, powtarzanym jak mantra. Zanim jednak zdążyliśmy jakoś zareagować przeszła do następnego wagonu a jedynie woń oleju dowodził jej obecności. Zapytałem jednego z sąsiadów co to ten „kurt”. „Kurt eto..., kak ja mogu wam skazat eto? Kurt, eto kurt.” Wiedziałem, iż pytanie skierowałem do niewłaściwej osoby. Na szczęście kobieta, która przysłuchiwała się naszej rozmowie wtrąciła się i dodała, że tajemniczy kurt, to rodzaj zakąski, przegryzki. Wyrabiany jest z mleka i doskonale nadaje się do piwa czy wódki ale Kazachowie jedzą go przy różnych okazjach. Kosztuje niewiele: 50-80 tenge za sztukę. Kiedy ponownie zapach przegrzanej kuchni zapowiedział „babuszkę”, przygotowałem portfel i odczekawszy aż podejdzie zaordynowałem: „Odin kurt, pażałusta!” Babcia spojrzała na mnie ze zdziwieniem ale bez słowa odsunęła gorące placki będące źródłem roznoszącej się wkoło woni i wyjęła woreczek foliowy z małymi, białymi kulkami. Ostentacyjnie wyjęła jedną z nich i podając mi ją, zażądała sto tenge. Speszony zapłaciłem nie dociekając czy aby nie przepłacam. Sprzedawczyni poczłapała dalej zostawiając nas z kulką mniejszą od piłki pingpongowej, twardą jak kamień i pachnącą ... oborą. Wszyscy wokół patrzyli na nas wyczekująco. Odgryzłem połowę specjału i podałem pozostałą część koledze. Nie wiem jakiej reakcji oczekiwali nasi sąsiedzi. Z ulgą stwierdziłem, że smak kurtu wcale nie jest mi obcy. Słony, grudkowaty ser przypominał wymoczony w solance i wysuszony bunc z beskidzkich szałasów pasterskich. Przełknąłem, pokiwałem z aprobatą głową wywołując uśmiech na twarzach obserwatorów. Po chwili wszyscy wrócili do przerwanych zajęć. Wydawało się, że nadchodzący wieczór będzie kontynuacją spokojnego popołudnia. Nic bardziej mylnego. W wagonie pojawiła się kobieta z ogromną torbą. W związku z tym, że nasze miejsca były pierwszymi z brzegu, bezceremonialnie ulokowała ją w jedynej wolnej przestrzeni przy stoliku a wyjęte z przepastnej „sumki” sukienki rozwiesiła na wspornikach górnych leżanek. W jednej chwili leżeliśmy wewnątrz maleńkiego boutiku. Nie wiem czy towar był tak interesujący, czy też brak innych rozrywek sprawił, iż wokół nas zrobiło się tłoczno. Panie przysiadały się spychając nas co raz bardziej w kąt. Przeglądały wywieszone ciuchy, przykładały je do siebie i głośno komentowały. Pojawienie się konduktorki powitałem z nadzieją na zakończenie tej inwazji. Niestety, dziewczyna żywo była zainteresowana towarem a nie dyscyplinowaniem kogokolwiek. Czuliśmy się zupełnie nie na miejscu. Wyjść było nie sposób, więc staraliśmy się być niewidoczni. Harmider i zamieszanie trwały z pół godziny. Jedna, może dwie sukienki znalazły nabywczynie, po czym właścicielka przenośnego sklepiku poskładała towar i poszła dalej. Odetchnęliśmy z ulgą. Przedwcześnie. „Galeria Handlowa Na Kółkach” dopiero otwierała swoje podwoje. Za pierwszą nadeszły następne handlarki. Wszystkie rozkładały swój towar „u nas” a właściwie na nas, ponieważ kiedy brakowało miejsca stawaliśmy się żywymi manekinami. Oczywiście nikt nie pytał o pozwolenie ani też nie przepraszał za niewygodę. W ciągu kilku godzin, mimowolnie, zapoznaliśmy się z ofertą sukienek, bluzek, koszul, sweterków, podomek i rajstop. Noc nieco spowolniła napływ nowych „handlowców”. Tekstylia zostały wyparte przez biżuterię prezentowaną w podświetlanych, przenośnych gablotach. Zintensyfikował się za to ruch w kierunku toalet. Panowie, którzy równie niezauważalnie pojawili się jak wcześniej zniknęli, prezentowali nagie torsy, dresy i rozdeptane laczki a panie bamboszki i podomki. Większość pasażerów przygotowywała się do snu, moszcząc się na leżankach. Tu i ówdzie słychać było pochrapywanie tych, którzy położyli się wcześniej. W kilku miejscach zebrały się grupki mężczyzn raczących się zawartością papierowych, przetłuszczonych pakunków i butelek. Dzień, choć nieśpiesznie, dobiegał końca w rytmie wystukiwanym kołami pociągu.


Konstrukcja portalu uniemożliwia ilustrowanie artykułu zdjęciami, które wcześniej nie zostaną opublikowane w galerii. Te, które są najbardziej reprezentatywne dla powyższego tekstu, nie są jednocześnie wystarczająco interesujące dla samoistnego funkcjonowania a brak zdjęć uniemożliwia publikację. W związku z powyższym posiłkuję się zdjęciami z pierwszej części tekstu, za co przepraszam potencjalnych czytelników. Tym, których nie udało mi się zniechęcić swoim sposobem narracji, proponuję kolejne "odcinki" opisujące dalsze etapy podróży po Kazachstanie i Kirgizji. L.

Zdjęcia

KAZACHSTAN / Wschód / Linia kolejowa Astana-Ałmaty / ...w sen.

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2021 Globtroter.pl