Artyku y i relacje z podr y Globtroter w
Kravaře na Hlučinsku. > CZECHY
relacje z podróży
Same targi odbywają się w salach zamku, na jego dziedzińcu i na zewnątrz. Mamy do dyspozycji sporo atrakcji dla dzieci i dorosłych, pokazy ludowych rzemioseł, warsztaty, malowanie baniek, teatr kukiełkowy,szereg ręcznie i lokalnie wyrabianych ozdób świątecznych. Obok tego to wszystko z czym kojarzymy targi świąteczne, kołacze, poncz, grzańce, słowem różne smakowitości do których jednak przywykliśmy, bo to nie jedyne miejsce organizujące takie wydarzenia. Słowem jak kto lubi.
W samym sąsiedztwie Kravařy,według woli i czasu mamy Opawę, niegdysiejszą stolicę austriackiego śląska i jedno z największych miast śląskiej części Czech. Trochę bardziej na południe w odległości 18 km Hradec na Moravicí, według legendy miejsce spotkania korowodu weselnego księżniczki Dobrawy z korowodem Mieszka I.
Tam warto poświęcić parę chwil na postawiony w XVIII wieku przez Przemysła II Ottokara barokowy zamek, potem przebudowany w stylu renesansowym. To co pozostało dzisiaj to Pałac Biały, efekt kolejnej przebudowy z końca osiemnastego wieku, ogród w stylu angielskim i dobudowany, znajdujący się poniżej i nawiązujący do średniowiecza Pałac Czerwony.
Z drugiej strony jeśli nam w głowie lentilki, czeskie piwa i rohliki, na większe zakupy wybrałbym się do Ostrawy. Miasto być może nie cieszy się szczególną turystyczną estymą, ale jak na zakupy dla spragnionego niezłego piwa, polskiego turysty w sam raz.
Jednak w drogę powrotną do Polski wybrałbym się bez dwóch zdań w stronę Hlučína i przez Šilheřovice do Chałupek i potem już jedynką do Polski. W samym Hlučínie nie zapomniałbym o obszarze umocnień Czechosłowackich Hlučín-Darkovičky, który zresztą trudno przegapić z uwagi na czołg T-34 spoglądający na jadących drogą w stronę Chałupek. W skład kompleksu wchodzą cztery bunkry - Štípka, Alej, Orla, Obor oraz obiekt lekkiej fortyfikacji Řopík.
Kawałek dalej zatrzymałbym się w Šilheřovicach, by zwiedzić neobarokowy pałac Rotszyldów (wiedeńskiej linii Żydowskiej rodziny) wraz z przylegającym ogrodem angielskim i pałacykiem myśliwskim. I znowu ta sama historia co w Kravařach, bo znowu znajduje się tam klub golfowy, co zresztą jest w jakim stopniu znakiem rozpoznawczym regionu. Na nazwisko Rotszyld zaś można się tam łatwo natknąć (Rothschild Golf Club, Rothschildová Cukrárna).
Dalej już tylko powrót do Polski, przejazd przez Chałupki i jeszcze na moment do Starego Bohumina, gdzie pofatygowałbym się na Gulasz wołowy z knedlami (Hovězí guláš s houskovým knedlíkem) do restauracji Pod Zielonym Dębem (Pod Zeleným Dubem) znajdującym się w secesyjnym hotelu o tej samej nazwie. Dla niezdecydowanych dodam, że warzą tam własne piwo. I nie zbywa nam nic tylko powrót do Polski.
















