Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Iran - informacje praktyczne i ciekawostki > IRAN


AdamBB AdamBB Dodaj do: wykop.pl
porady praktyczne

Zdjęcie IRAN / - / cały kraj / Irańskie pieniądzeW okresie październik-listopad 2017 byłem na wycieczce w Iranie. Spędziłem tam 21 dni. Wyjazd w pojedynkę organizowany samodzielnie. Była to moja pierwsza samotna podróż poza Europę. Relacja znajduję się w oddzielnym artykule, a tutaj zamieszczam informacje praktyczne oraz ciekawostki.

Pieniądze

Walutą irańska jest Rial, ceny często są podawane w Tomanach.
1 Toman = 10 Riali.
1000 Tomanów = 10 000 Riali = niecały 1 PLN (w czasie mojej podróży).
Ceny podawane przeze mnie będą w tysiącach tomanów (w Iranie też często w ten sposób się je podaje), więc jeżeli gdzieś jest napisane 25 tzn. 25 000 Tomanów, czyli około 25 zł. W niektórych przypadkach ceny będą w innej walucie i wtedy będzie to zaznaczone. Największy banknot to tylko 100 000 Riali czyli około 10 zł. Potem są czeki banku irańskiego o wartosci 500 000 Riali (około 50 zł) i 1 000 000 Riali (około 100 zł). Czeki wyglądają mniej więcej tak jak banknoty z tym, że jest na nich napisane, że to jest czek, nie ma na nich wizerunku Chomeiniego (jest on na wszystkich banknotach) i są trochę mniejsze od banknotu 100 000 Riali pomimo większej wartości.

Jeśli chodzi o waluty obce i ich wymianę, to w przewodniku i pewnie na wielu stronach internetowych można przeczytać, że trzeba mieć dolary lub euro oraz że można wymienić w kantorze, w banku oraz na czarnym rynku. W rzeczywistości w dużych miastach nie ma problemu z wymianą również funtów, franków szwajcarskich i walut skandynawskich (nie pamiętam dokładnie czy wszystkich). Kursy bardzo dobre - różnica pomiędzy kupnem a sprzedażą na poziomie 1,5-3% (przynajmniej w przypadku funtów, euro i dolarów). Raz zdarzyła mi się dziwna sytuacja, gdzie przy próbie wymiany 250 funtów powiedziano mi, że to duża kwota i w związku z tym kurs będzie niższy!! To chyba na odwrót powinno być. Banki raczej nie chcą wymieniać walut obcych i odsyłają do kantorów. Czarny rynek - raz pani w kasie biletowej wieży telewizyjnej w Teheranie kupiła u mnie trochę funtów po kursie jakieś 5% niższym od rynkowego. Innym razem powiedziałem taksówkarzowi, żeby zawiózł mnie do kantoru, to zabrał mnie do sklepu, gdzie panowie zgodzili się wymienić walutę. 40 funtów kosztuje około 210, chciano mi dać 180 (30 opłata za wymianę). Powiedziałem, że mogę dać 10 i po długich negocjacjach udało się.

Niektóre hotele mają ceny w dolarach lub w euro i można tymi walutami płacić, podobnie jest z przewodnikami czy wycieczkami organizowanymi przez biura podróży. Ja za wycieczkę po pustyni zapłaciłem funtami i też było OK.





Autobusy

Nie miałem okazji jeździć autobusami miejskimi. Z zewnątrz nie wyglądają zbyt dobrze. Jeśli chodzi o autobusy międzymiastowe, to dzielą się one na 2 rodzaje: zwykłe i VIP. Zwykłe są mniej więcej takie jak nasze. VIP to 3 siedzenia na szerokość, duże odstępy pomiędzy rzędami siedzeń (przy 185cm wzrostu byłem w stanie prawie wyprostować nogi). Można rozkładać do pozycji półleżącej, aczkolwiek przydałoby się oparcie na nogi albo jeszcze większe pochylenie siedzenia. Bez tego leżąc, czułem się trochę, jakbym ześlizgiwał się z fotela. W obydwóch rodzajach autobusów dostajemy jakieś słodkie przekąski i coś do picia (raz dostałem nawet lody). Zazwyczaj do siedzeń są przyczepione foliowe woreczki na śmieci. Poza kierowcą jest jeszcze osoba do pomocy - zajmuje się pakowaniem bagaży do bagażnika oraz ich wydawaniem, rozdawaniem jedzenia i picia oraz przesadzaniem osób - obcy mężczyzna i kobieta nie mogą siedzieć obok siebie. Często gdy dajemy bagaż do bagażnika, dostajemy numerek. Dzięki temu raczej nikt nie zabierze naszego bagażu, co w Polsce niestety jest bardzo łatwe. Autobusy są tak średnio punktualne - wyjazd 10-20 min później to standard. Dworce w dużych miastach są z reguły ładne, nowoczesne. W Iranie wiele firm zajmuje się przewozami autobusami i w budynku dworca jest wiele punktów sprzedaży biletów - każde należące do innej firmy. Niektóre z nich mają swoje poczekalnie, czasem są tam gniazdka i możemy sobie doładować telefon. Generalnie pracownicy firm przewozowych są zorientowani, która firma gdzie jeździ, więc wystarczy powiedzieć w jakimś "biurze sprzedaży" nazwę miasta i jeśli oni nie sprzedają, to pokażą lub zaprowadzą Was do miejsca, gdzie inna firma sprzedaje bilety do tego miasta. Średnia prędkość poruszania się autobusu dalekobieżnego to jakieś 60-80 km/h. Rzadko się zatrzymują i raczej jest to przerwa na toalete i coś do zjedzenia gdzieś przy głównej drodze niż zatrzymanie się na dworcu w innym mieście. Duże miasta mają czasem więcej dworców, więc warto dowiedzieć się, z którego musimy jechać.





Budynki

W Iranie nie zauważyłem tendencji do budowania nowoczesnych budynków w centrach miast czy odnawiania starych budynków, jak ma to miejsce w Polsce. Dlatego też te znajdujące się w centrach wyglądają tak sobie i spędzając czas jedynie tam, można niezbyt wysoko oceniać irańskie budownictwo. Oczywiście w tym kraju są całkiem ładnie wyglądające budynki mieszkalne, ale znajdują się one w dzielnicach poza centrum.

Typowe budownictwo w centrach miast. Na zdjęciu Teheran środkowo-południowy

Przykład ciekawej architektury - Sari.



Bezpieczeństwo

W bardzo wielu relacjach z podróży do Iranu można przeczytać, że tak naprawde Iran jest bezpiecznym krajem. Również podobne informacje znalazłem na stronie naszego MSZ. Odradza ono jedynie podróżowanie w pobliżu granicy z Irakiem, Afganistanem i Pakistanem. Takie zalecenia są również w przewodniku Lonely Planet. Rzeczywiście tak jest, nawet o jakieś drobne oszustwa związane z pieniędzmi tu ciężko. Myślę, że największym niebezpieczeństwem w Iranie jest... ruch drogowy i zagrożenie wypadkiem np. podczas przechodzenia przez jezdnię. Ja miałem taką sytuację, że przechodziłem przez drogę dwujezdniową, samochód na prawym pasie zwolnił z zamiarem przejechania za moimi plecami, motocykl na lewym pasie nie zwalniał i chciałem przejść po jego przejechaniu. Wtedy nagle pomiędzy tymi dwoma pojazdami pojawił się kolejny motocykl, który wyskoczył z za samochodu i jechał prosto na mnie. Lekko się cofnąłem i motocykl przejechał zaraz przede mną a samochód zaraz za mną... Poza tym raz taksówkarz wiozący mnie i ruszający w korku prawie uderzył przechodzącą kobietę (zapatrzył się chyba na telefon). Widziałem również jak samochód lekko stuknął w tył innego samochodu. Kierowca tego drugiego nawet nie zauważył, a ludzie z tego pierwszego byli zadowoleni, że nikt nie robi problemu z tej "stłuczki". Podsumowując, jeśli chodzi o ruch drogowy - jest źle. Wydaje mi się, że gorzej niż w Chinach (byłem tam 2 lata temu). Tam gdy przechodziłem przez ulicę, dość często kierowcy zwalniali, a tu często próbowali zdążyć przejechać przede mną. Nawet na chodnikach nie można czuć się do końca bezpiecznym, bo tam też jeżdżą niektórzy motocykliści.



Ceny

Skupię się tu na cenach interesujących turystów:
- bilety wstępu do atrakcji turystycznych - czyli głównie bilety do meczetów, pałaców, ogrodów, muzeów. Cena jest inna dla miejscowych, inna dla zagranicznych turystów. Dla tych drugich 3-5 razy większa. Jest to najczęściej 20, czasem 15. Jak coś jest małe lub niezbyt popularne, to może być np. 8. Duże kompleksy pałacowe np. w Teheranie - tu sami decydujemy, co dokładnie w danym kompleksie chcemy zobaczyć. Jeśli wszystko, to możemy zapłacić nawet 70-90.
- pokoje w hotelach - podobnie jak w Polsce. Tani hotel z łazienką w pokoju (na który namiary można znaleźć w przewodniku czy w internecie) to około 100 za pokój jednoosobowy i okolo 150 za dwuosobowy.
- jedzenie w lokalach gastronomicznych - w standardowej restauracji czy kawarni ceny jak w Polsce. Danie główne kosztuje 15-40. Jeżeli to jest tani, mały lokal, to możemy zapłacić około 10 za np. danie z grilla + chleb.
- jedzenie w sklepach - głównie kupowałem w małych sklepach, bo takie miałem "pod ręką". Ceny podobne jak w Polsce.
- komunikacja miejska - metro w Teheranie 0,8. Przejazd z lotniska do stolicy metrem (40-50 km) kosztuje 1 :). Z autobusów miejskich nie korzystałem, ale zakładam, że cena za przejazd powinna wynosić 0,5-1.
- autobusy międzymiastowe - przejazd pomiędzy dużymi miastami autobusem VIP na dystansie około 400-500 km to 30-50. Przejazd zwykłym autobusem to np. 7 za kilkadziesiąt km albo 15 za 300 km.
- pociągi - Przykładowo miejsce do siedzenia: około 300 km za 15, około 900 km za 40-50. Ekspres 900 km za 80. Miejsce do spania w przedziale 6 osobowym: 300 km za 25, 900 km za 40-60. Miejsce do spania w przedziale 4 osobowym: 300km za 30, 900km za 80-120. Ceny mogą się różnić w zależności od pociągu, trasy.
- samoloty - raczej podobnie jak w Polsce. Lot w jedną stronę wewnątrz kraju to koszt na poziomie 150-400.
- taxi - jak nie dacie się naciągnąć, to około 2-4 na początek i 1-2 za 1km. W przypadku długich międzymiastowych tras można liczyć poniżej 1 za 1km.
- przewodnicy - są oni również waszymi kierowcami. Cena za pół dnia to około 100-200, a za cały dzień 180-400.



Hotele

W Iranie jeżeli przyjeżdżasz do hotelu, a twój pokój jest już wolny, to możesz się zazwyczaj zakwaterować od razu bez dopłaty (nie wiem, czy to dotyczy również tych droższych hoteli). Raz np. przyjechałem do hotelu około 10 przed południem i dostałem od razu zarezerwowany wcześniej pokój. Również niektóre hotele umożliwiają pozostanie do wieczora (np. do 18:00) za dopłatą 50% doby. Jeśli np. chodzisz cały dzień po mieście, w nocy masz autobus do innego miasta i chcesz wziąć prysznic przed wyjazdem - może się to przydać. Toalety w tych tańszych hotelach są często "azjatyckie" (dziura w podłodze), ale są też niedrogie hotele mające "nasze" toalety. Prysznice są bez żadnej kabiny i bez możliwości ustawiania kierunku wody. Jeżeli hotel serwuje śniadanie to spodziewajcie się tamtejszego chleba (wygląda podobnie do naleśników, z tym że jest grubszy), dżemu, miodu, serka do smarowania, czasem jajek. Generalnie śniadania są tam mało urozmajcone. Chodząc po sklepach spożywczych (głównie małych, większych w centrach raczej nie spotykałem), nie widziałem czegoś takiego jak ser żółty. Szynka i kiełbasa - wiadomo, że też nie ma. Gdy chcesz przyrządzić coś do jedzenia na szybko bez gotowania, to masz mały wybór. Hotele czasem wymagają pozostawienia twojego paszportu w depozycie, czasem robią jego kopię podczas zameldowania. W mieście Jazd na starówce oraz często we wioskach na pustyni budynki, a więc i hotele, hostele, pensjonaty (jakkolwiek to nazwiemy) są zbudowane z gliny zmieszanej ze słomą. Czasem są to budynki mieszkalne przerobione na budynki dla gości. Zbudowane w tradycyjnym stylu. Na środku dziedziniec pod gołym niebem, choć czasem zasłonięty prowizorycznym dachem - tam są serwowane posiłki. Z niego bezpośrednio wchodzi się do pokoi lub do korytarzy prowadzących do pokoi. Czasem te korytarze prowadzą na inne, mniejsze place, z których jest wejście do pomieszczeń. W pokojach często nie ma okien, a w tych na pustyni często też nie ma łóżek, tylko śpi się na podłodze.

Polecam Silk Road Hotel w Jazd. Popularna miejscówka, wspomina o niej Lonely Planet. Około 100 m od hotelu jest jedna z ważniejszych dróg przy meczecie pełna sklepów, do tego parę lokali gastronomicznych. Na śniadania (w cenie pokoju) oferują również ciepłe "obiadowe" posiłki, dzięki czemu wybór jedzenia jest dużo większy. Jest również chleb tostowy i toster. Przez cały czas dostępna jest darmowa herbata. Kilka samowarów stoi - każdy z innym rodzajem herbaty i można sobie nalewać. Pokoje małe, ale miałem klimatyzację, lodówkę, nawet talerzyki i sztućce. Była duża łazienka z zachodnią toaletą. Ceny za 1/2/3osobowy pokój to 35/60/70$ (stawki z przewodnika - podczas rezerwacji zaproponowano mi 30$ za jedynkę, pomimo że w tamtym okresie w Jazd jest wysoki sezon).

Dziedziniec hotelu Silk Road pełniący również funkcję restauracji.



Lokale gastronomiczne

Irańska kuchnia to głównie kebaby (bardziej przypominają mięso z szaszłyka niż te nasze kebaby), fast foody i potrawy typu kawałki mięsa i warzyw w gęstym sosie. Do tego ryż lub chleb. Dość popularne jest jedzenie jogurtu naturalnego do kebabu. Do ciepłych posiłków pije się zimne napoje, niektóre małe lokale w ogóle nie serwują kaw czy herbat. Zgodnie z ich zwyczajami jeżeli pijemy coś gorącego, to po posiłku. Dlatego jeśli chcemy herbatę do obiadu (a nie po), trzeba to wyraźnie powiedzieć, szczególnie gdy lokal raczej obsługuje miejscowych. W przypadku lokali przyzwyczajonych do zagranicznych gości obsługa jest raczej zaznajomiona z naszymi zwyczajami i serwuje dla nas ciepłe napoje razem z posiłkiem. Wiele restauracji jest otwartych jedynie w porze obiadowej (południe i wczesne popołudnie) oraz kolacyjnej (wieczór). W godzinach 15-19 po południu trudniej jest znaleźć miejsce, gdzie możemy zjeść ciepły posiłek. Iran to pierwszy kraj, w jakim byłem, gdzie ogólnie znalezienie lokalu gastronomicznego nie jest łatwe. Zasada, że jak chcę coś zjeść, to po prostu idę przed siebie i za chwilę coś znajdę (szczególnie w centrum), tu niestety raczej nie działa. A szczególnie, jeśli nie chcemy fast foodu i nie interesują nas małe lokale na 2-3 stoły o niskim standardzie. Ten sposób może działać w centrum Jazd, ale np. w Sari chodziłem przez 40 min. po centrum, wprawdzie nie ścisłym i znalazłem jeden lokal typu fast food. Wyglądał on bardzo ładnie, ale jedzenie było w nim kiepskie i potem miałem "problemy zdrowotne". Trzeba znaleźć sobie coś w przewodniku, albo w internecie i iść w konkretne miejsce. Możemy wtedy wybrać sobie coś naprawdę fajnego.

Przykłady:
- Teheran - znajdująca się w oddzielnym budynku, chyba 3-poziomowa restauracja Khoone (Kaman Street) z balkonami, z widokiem na Tabiat Bridge i południowy Teheran. Rekomendowana przez Lonely Planet jako jedna z najlepszych (gwiazdka przy nazwie w przewodniku). Leży w linii prostej jakieś 300 m na północny zachód od mostu Tabiat.
- Isfahan - ogromna, ładna restauracja Bastani znajdująca się w rogu placu Naqsh-e Jahan (patrząc od środka w stronę największego meczetu - róg po lewej stronie). Restauracja jest jakby w zewnętrznej części tego placu, więc mimo dużej popularności tego miejsca jest bardzo łatwo tam być, chodzić i tego lokalu nie zauważyć. Tam też jadłem najlepsze, moim zdaniem, danie w Iranie - fasenjun - gęsty, ciemny sos z sokiem z granatu, orzechami i kawałkami kurczaka, do tego ryż.
- Jazd - kawiarnia-restauracja Baam. Co prawda kurczak o smaku cytrynowym niezbyt przypadł mi do gustu, ale lokal ten ma stoliki również na dachu z widokiem na meczet i stare miasto. Lokalizacja na Masjed Jameh Street powoduje, że łatwo trafić na niego przez przypadek. Ciekawe jest też okrągłe menu z zakładkami, dzięki czemu można bardzo szybko znaleźć interesującą nas grupę dań czy napojów.
- Sziraz - restauracja Haft Khan - mój numer 1 ze wszystkich Irańskich lokali gastronomicznych, w których byłem. Duży, ładny, 4-poziomowy budynek przy Ayatollah Rabbani Boulevard na północy miasta, w pobliżu drogi wylotowej na Isfahan i Jazd. Mamy tutaj kuchnię irańską w piwnicy, bufet na parterze, fast food i kawiarnię na 1 piętrze, kuchnię międzynarodową i kawiarnię na 2 piętrze oraz dania barbecue na 3 pietrze z odsuwanym dachem. Wybrałem kuchnię irańską. Są tam głównie platformy na których się siedzi po turecku, a na środku danej platformy serwowane jest jedzenie. Można je spotkać również w innych restauracjach. Jest też parę stołów, jeżeli koniecznie ktoś chce. Dominują jasne kolory. Kelner pyta, z jakiego jestem kraju, po mojej odpowiedzi przynosi flagi polską i irańska, a następnie kładzie je na mojej platformie. Przy platformach są przyciski do wezwania kelnera oraz do poinformowania o chęci zapłacenia rachunku. Dania główne kosztują 30-70, a napoje 5-15. Toaleta jest również bardzo ładna. Ładny zapach. Kosz na śmieci ma przyciski "open" i "close", ale nie trzeba ich naciskać. Wystarczy przybliżyć rękę i kosz otworzy się automatycznie oraz automatycznie zamknie kilka sekund później.

Kawiarnia-restauracja Baam w centrum Jazd

Restauracja Haft Khan w Sziraz

Kawiarnia w ogrodzie Dowlat Abad w Jazd

Irański kebab

Fasenjan - irańskie danie na bazie granatów, orzechów i mięsa.



Ludzie

W innych relacjach można wiele przeczytać na ten temat. Turyści piszą, że Irańczycy są gościnni, uprzejmi, pomocni itd. oraz że turysta z Europy wzbudza duże zaciekawienie, często podchodzą, zagadują, pytają. To mniej więcej prawda, choć ja spodziewałem się większego zainteresowania miejscowych. Pytania były często zadawane przez osoby, z którymi miałem jakiś kontakt np kierowców taxi, kelnerów. Głównie było to coś w stylu: "Skąd jesteś?" i po mojej odpowiedzi słyszałem "Witam w Iranie". Parę razy byłem zapraszany do ich domów, raz nawet przez osobę nie znającą angielskiego. Brak czasu często nie pozwalał mi na to, ale raz skorzystałem. W jeden dzień zwiedzałem Teheran z parą Irańczyków i oni potem zaprosili mnie do domu rodzinnego męża. Oni jako małżeństwo jeszcze swojego domu nie mieli. Innym razem rodzina Irańczyków wynajęła mnie i irańskiemu koledze poznanemu przez internet (ich znajomemu) swoje mieszkanie i wyprowadziła się na ten czas. Było też wspólne zwiedzanie z miejscowymi, głównie poznanymi wcześniej przez internet oraz pobyt w około 10-osobowej grupie (ja i Irańczycy) nad Zatoką Perską - piknik z ugotowanym makaronem na łonie przyrody i pływanie. Oczywiście Irańczycy mają też wady. Po pierwsze zachowywanie się na drodze (patrz temat "Bezpieczeństwo" wyżej). Po drugie przestrzeganie, a raczej nieprzestrzeganie kolejki, np. w sklepie czy do kasy biletowej. Często jest tak, że kupujesz bilet, a w międzyczasie do kasy podchodzi ktoś inny i też prosi o bilet (zwłaszcza gdy ma wyliczone pieniądze). Ponieważ z Tobą jest gorszy kontakt, bo nie znasz perskiego i równocześnie sprzedawca ma problem z angielskim, poza tym nie orientujesz się dobrze w pieniądzach i wiecej czasu zajmuje ci znalezienie odpowiednich banknotów lub monet, więc zazwyczaj to oni są najpierw obsługiwani :(. Po trzecie śmiecenie na łonie natury. O ile moi znajomi sprzątali po pikniku nad Zatoką, to napotykane śmieci w tym rejonie "informowały", że wielu ludzi tego nie robi. Mimo wszystko oceniam Irańczyków pozytywnie, natomiast chciałem się skupić bardziej na tym, co raczej ciężko znaleźć w innych relacjach. Stąd dość dużo miejsca poświęciłem na wady. Na koniec kilka słów o islamie. Dużo młodych ludzi jest muzułmanami tylko oficjalnie, gdyż nie mogą zgodnie z prawem tej religii zmienić na inną. Powiedziano mi nawet, że za taką zmianę grozi śmierć... Można przejść na islam, ale nie w drugą stronę.



Metro w Teheranie

Całkiem nowoczesne stacje - wyglądają lepiej, niż np. w Paryżu, w którym byłem jakieś 7 lat temu. Nie ma też problemu, że na stacji czy w wagonach jest za gorąco. Na początku i na końcu metra znajduje się część dla kobiet, a na środku duża część dla mężczyzn. Kobiety również mogą w niej jechać i czasem się to zdarza. Cena wynosi 0,8 za przejazd niezależnie od ilości stacji. Natomiast siatka linii jest trochę mała jak na takie duże miasto. Częstotliwość kursowania także jest nienajlepsza. W efekcie nieraz zdarzają się kolejki do metra. Rekordowa sięgała schodów do wyjścia na górę (czytaj: cały peron i obszar aż do schodów był zajęty przez ludzi gęsto jeden obok drugiego i chcąc wyjść trzeba było się przeciskać). W takiej sytuacji czeka się, aż parę pociągów przejedzie, zanim uda się dostać do środka. Ja raz wsiadłem dopiero za trzecim razem. I tutaj nie ma żadnej kultury, tylko pchanie się żeby wsiąść.



Parki narodowe

W przewodniku Lonely Planet nie ma prawie nic na ten temat, w relacjach pisanych przez Polaków również nic nie znalazłem, poza tym w internecie też ciężko znaleźć informacje praktyczne dotyczące zwiedzania irańskich parków narodowych. Jednak parki istnieją i pomimo pewnych niedogodności można je zobaczyć, a niektóre są naprawdę ciekawe. Możemy tam spotkać dzikie zwierzęta w naturalnym środowisku, przy odrobinie szczęścia nawet azjatyckiego geparda czy lamparta, poza tym można podziwiać wspaniałe widoki. Jeden z parków - Kavir National Park - jest zwany Małą Afryką z powodu podobieństw do tego kontynentu. Jak to wygląda w praktyce, piszę na podstawie rozmowy z moim przewodnikiem. Najpierw potrzebujemy zezwolenia. To kosztuje 50 i wyrobienie trwa kilka dni. Poza tym musimy mieć przewodnika, który może z nami podróżować po parku i kosztuje to mniej więcej 300-400 - w cenie jest transport samochodem terenowym i czasem posiłek. Pytanie kto to kontroluje i jaka jest szansa, że zostaniemy złapani podróżując po parku samotnie czy ze znajomym Irańczykiem....



Pociągi

Zwykły pociąg, jakim miałem okazję jechać z Teheranu do Sari, wyglądał nie najlepiej. Chociaż trzeba przyznać, że standardem w przedziale było 6 siedzeń, a nie jak w Polsce 8. Natomiast polecam Trasę Teheran-Sari biegnącą przez góry jako atrakcję turystyczną. Jest ona bardzo malownicza. Czasem mamy wioski położone znacznie niżej niż trasa kolejowa, dodatkowo w kilka godzin krajobraz zmienia się z półpustynnego w taki jak w Europie. W Iranie są również ekspresy, ale nie miałem okazji nimi jechać. Jeśli chodzi o nocne pociągi, to są 6-osobowe przedziały do spania (takie jak nasze kuszetki) oraz 4-osobowe przedziały. W tych drugich są 4 siedzenia z rozkładymi półkami pomiędzy każdą parą. Na noc te półki są składane, rozkłada się górne miejsca do leżenia i mamy 4 leżanki. Tak więc przedziały te są wygodne do jazdy w dzień i w nocy. W pociągu tego typu którym jechałem, dawano słodycze i soczek w cenie biletu, dodatkowo była telewizja. Pasażerowie sami muszą porozkładać potrzebne rzeczy do spania i potem je złożyć. Pracownik pociągu zbiera je jeszcze przed dojechaniem na miejsce. Nie ma poszwy, jak u nas, jedynie jest taka, którą się przykrywamy i na nią kładziemy koc. Irańskie pociągi są trochę wolniejsze od naszych, ale pamiętajmy, że Iran to kraj górzysty. W Polsce w południowej części pociągi również jeżdżą wolniej niż na płaskich obszarach. Pasażerowie mogą kupić herbatę za jakieś 0,5-1. Dodatkowo w trakcie jazdy w odpowiednim czasie konduktor zbiera zamówienia na ciepłe posiłki i potem są one przynoszone do przedziałów dla zainteresowanych osób.



Przewodnicy

W Iranie wynajęcie przewodnika jest popularne. Dość niska cena dla obcokrajowców oraz fakt, że jest to kraj inny, egzotyczny, dodatkowo niezbyt popularny w ofertach biur podróży, powodują, że nie tylko duże grupy, ale także te małe, pary, a nawet pojedyncze osoby nieraz decydują się na wynajęcie przewodnika, który jest również ich prywatnym kierowcą. Ja także parę razy skorzystałem z tego typu usługi. Raczej nie ma problemu, gdy przewodnik i samotny turysta są różnych płci. Pozwolę sobie zarekomendować paru przewodników.

Reza Moosavi - mieszka w Jazd i stamtąd zaczynąją się z nim wycieczki. Ma dobry samochód i szybko jeździ (mimo to bezpiecznie) - jak będziecie musieli przejechać 600-1000 km głównie po pustyni, to docenicie ten fakt. Oferuje dobre ceny. Ja z nim podróżowałem 2 dni. W tym czasie byliśmy w Garmeh (oaza polecana w Lonely Planet), Farahzad (nocleg w wiosce na pustyni), była jazda na wielbłądzie i widziałem "słone jezioro". Dodatkowo pojechaliśmy do polecanej przez niektórych Polaków innej oazy - Ezmirghan w pobliżu Tabas, gdzie w dolinie otoczonej pustynią, pomiędzy palmami uprawia się ryż :). Inna przykładowa dłuższa wycieczka, którą można kupić u tego pana to przejazd do Sziraz i zobaczenie po drodze Persepolis i Pasargad. Następnie turyści mogą zostać w Sziraz lub wrócić z przewodnikiem do Jazd. Kontakt: tour.starsland@yahoo.com

Mahmood Kasir - przewodnik działający w rejonie Suza - Szusztar. Możecie odbyć z nim klasyczną wycieczkę Suza - Choqa Zanbil - Szusztar. Bardzo wyluzowany, otwarty. Jest wzmianka o nim w Lonely Planet, ale niestety jego nr telefonu zawiera błąd. Co za pech. W zamian za dobrą wycieczkę obiecałem umieścić tutaj poprawiony numer. Cena podana w przewodniku za wyżej wymienioną wycieczkę jest już nieaktualna, obecnie wynosi 200. Dane kontaktowe: +98 916 342 3062, kasirmahmood60@yahoo.com

Mansoureh Mokhtari - mieszka w okolicach Buszehr, jest również moją znajomą. Dziewczyna fajna z bardziej zachodnim podejściem do życia. Jej oferta obejmuje rejon Zatoki Perskiej np. malownicze miejsca na wybrzeżu ze skalistymi klifami (również z jaskiniami na wysokości powierzchni wody), lasy namorzynowe, pustynię z ciekawymi formami skalnymi, wycieczki w góry... Warto wiedzieć, że rejony te nie są opisane w przewodniku Lonely Planet, również w internecie, szczególnie na polskich stronach, prawie nic nie znajdziemy. Nawet wielu Irańczyków nie ma pojęcia o atrakcjach w tym regionie i byli zaskoczeni, że tam jadę. Jednak są to ciekawe miejsca i jak ktoś jest zainteresowany zobaczeniem czegoś "z dala od utartych szlaków" to polecam. Mail: mansouremokhtari@yahoo.com Skype: mansoureh.mokhtari



Sezon i pogoda

Najlepszy okres do podróżowania po Iranie to wiosna (raczej jej pierwsza połowa) i jesień. Ja byłem w Iranie w drugiej połowie października oraz w pierwszym tygodniu listopada i jestem bardzo zadowolony z pogody, jak również polecam właśnie ten okres. Przez prawie cały czas było słońce, czasem białe chmury, żadnego deszczu. Temperatury:
- północ Iranu - w środku dnia 20-25 stopni, rano i wieczorem około 8-15.
- środek (Isfahan, Jazd, pustynie) oraz Sziraz na południu - w środku dnia 24-30 stopni, rano i wieczorem 12-20 (wcześnie rano może być tylko kilka stopni). Nawet jeżeli w okolicach południa było trochę gorąco, to od około 15 już było całkiem przyjemnie i słońce oraz upał nie przeszkadzały nawet na pustyni. Zachód słońca pomiędzy 17 a 18.
- południe nad Zatoką Perską, oraz rejon Ahwaz i Suza (wciąż blisko Zatoki) - w środku dnia 28-32 stopni, rano i wieczorem 24-28 stopni. Woda w Zatoce w listopadzie cieplejsza niż w Bałtyku w lecie :).



Sklepy

W Iranie jest bardzo dużo sklepów, często ustawionych ciasno jeden obok drugiego. Część z nich nie ma ściany z przodu i drzwi, tylko jest wejście na całą szerokość sklepu zamykane roletą. Przypominają mi się Chiny - tam też było tak samo. Sklepy z reguły nie są duże, czasem w środku jest ciasno z powodu dużej ilości towaru w porównaniu do przestrzeni wewnątrz. Należą, jak się domyślam, do małych i średnich irańskich przedsiębiorców. Kraj nie został jak Polska opanowany przez duże, głównie zagraniczne firmy. Czasem, między innymi w Teheranie można spotkać podział sklepów na strefy. Na przykład w rejonie mojego hotelu były głównie sklepy z częściami samochodowymi, kawałek dalej były kolejne strefy: z AGD, z elektroniką czy z kosmetykami. W przeciwieństwie do krajów arabskich tu możemy spokojnie wejść do środka, oglądać produkty i sprzedawca nie będzie nachalny, nie będzie nam próbował sprzedać czegoś na siłę. Wiele sklepów jest zamkniętych w godzinach około 13 - 15:30. Irańskie galerie handlowe to często budynki z dużą ilością małych sklepów i wąskimi przejściami pomiędzy nimi. Przypominają te nasze istniejące jakieś 20 lat temu - niektóre z nich działają do dziś. Raz byłem w nowoczesnej szklanej galerii w Teheranie - ta już jest podobna do naszych współczesnych centrów hadlowych. Znajdują się w niej duże, głównie zagraniczne sklepy oraz szersze przejścia. Jest drogo - ceny np w Adidas przynajmniej dwa razy wyższe niż u nas.





Służby mundurowe

Nie spotkałem się z sytuacją, żeby policja czy wojsko robili problemy turystom. Można czasem zobaczyć mundurowych z karabinami, stojących np. przy wejściu do metra. Czasami na skrzyżowaniu stoi policjant, który ma chyba w jakiś sposób kierować ruchem, ale nie widziałem, żeby cokolwiek robił. Widocznie tamtejszy chaos na drodze to standard i może dopiero jak zrobi się jeszcze większy chaos, to wtedy policja coś pomaga. Gdy podróżowałem z kolegą samochodem, czasem zatrzymywał się nawet na rondzie, żeby spytać stojących tam policjantów o drogę i nie robili problemów. Raz widziałem turystę z "zachodu" robiącego sobie zdjęcia z irańskimi żołnierzami. Innym razem jakiś żołnierz zaczął ze mną rozmowę. Okazało się, że zna kogoś z Polski, zna również parę polskich słów - to na k też...



Taksówki

W Iranie ludzie raczej nie zachęcają turystów do kupowania czegoś czy korzystania z ich usług... z wyjątkiem taxi. Wyjście z dworca lub lotniska dla "turysty z zachodu" oznacza często przebrnięcie przez tłum taksówkarzy wykrzykujących: "Taxi / TAXI!! / mister Taxi? / mister - where do you go?" lub nazwy miejsc, do których potencjalnie moglibyście chcieć jechać. Wiadomo - często proponowane przez nich ceny będą dla nas znacznie wyższe od "ceny rynkowej". Trzeba się targować, można sugerować się przewodnikiem Lonely Planet, można też zejść niżej z cenami, niż on sugeruje. Realne ceny (rozmawiałem na ten temat z przewodnikiem, również piszę z własnego doświadczenia) to mniej więcej 2-4 na start w zależności od miasta i 1-2 za każdy kilometr. Przy długich pozamiejskich trasach 0,5-1 za km - tu liczymy odległość jako przejazd w obie strony. Moja taktyka, którą czasem stosowałem gdzieś od połowy wycieczki: sprawdzałem odległość na mapce w przewodniku na oko, albo na telefonie korzystając z mapy google (miałem irańską kartę sim), potem to ja sugerowałem taksówkarzowi cenę i często on się zgadzał albo dawał swoją minimalnie wyższą i ja się zgadzałem. Gdy negocjacje cenowe idą ciężko, rezygnujcie z zamiarem wzięcia innej taksówki - to pomaga obniżyć cenę :). Poza tym taxi złapane na ulicy jest z reguły tańsze niż taxi z postoju. Poza oznakowanymi taksówkami są też kierowcy prywatni oferujący podwiezienie - zatrzymają się, gdy będziemy stać na ulicy i machać i oni są z reguły tańsi. Żadnych taksometrów w taksówkach nie widziałem. Są też taxi dzielone, gdzie kilka obcych osób jedzie razem i taki układ jest tańszy, ale nie korzystałem. Jest też wersja międzymiastowa dzielonych taksówek zwana savari - też nie korzystałem. Na koniec kilka przykładów "z życia":
- dworzec autobusowy w Isfahan, do hotelu w centrum jakieś 5km, przewodnik Lonely Planet sugeruje cenę do centrum około 16. Taksówkarz z postoju chce 20, po targowaniu schodzimy do 15 ale chciałby jeszcze kogoś wziąć razem ze mną. Nie chce mi się czekać i wychodzę z auta, inny bierze mnie za 15. Jadąc z powrotem łapię taxi na ulicy, sugeruję swoją cenę 10, on chce 12, ja mówię OK i jedziemy.
- Sziraz - zostałem zawieziony do pralni, taksówkarz sugerował, że potem może mnie gdzieś dalej zabrać. Miałem w planie jechać do Persepolis taxi rekomendowanym przez mój hotel, ale powiedziałem mu, że jak da dobrą cenę, to możemy jechać. Zaoferował 100 za około 110km w obie strony oraz czekanie na mnie w Persepolis. Zaakceptowałem. Na miejscu zamiast sugerowanych 1,5 godz. spędziłem 2,5 godz. Nawet nie był zły, gdy wróciłem do jego samochodu, tylko z lekkim uśmiechem pokazał mi zegarek. Ja mu wtedy obiecałem 120 i tyle zapłaciłem.
- potrzebowałem się dostać z Suza do Andimeszk. Odległość to 40 km, razem z powrotem taksówkarza 80 km. Prywatny kierowca stojący na postoju taxi zaoferował mi.... 20 i jeszcze tłumaczył, że dlatego aż tyle bo daleko... W aucie zacząłem liczyć, ile realnie on może na tym zarobić. Zdałem sobie sprawę, jak ciężko jest ludziom w mniejszych miastach, że za taką cenę on się zgadza jechać. Na koniec dałem mu 30, z czego był bardzo zadowolony.



Turyści

Oczywiście Iran to nie jest Egipt czy Paryż, ale to też nie miejsce, gdzie ciężko znaleźć turystę z zagranicy szczególnie w popularnych miastach. W hotelu Silk Road w Jazd większość klientów stanowili turyści z Europy. Ze względu na zasady przyznawania wiz (patrz Wiza poniżej) trudno jest spotkać ludzi z krajów anglojęzycznych. Nieraz usłyszymy angielski, ale z ust osoby, dla której nie jest ojczystym językiem. Nietrudno usłyszeć za to niemiecki i francuski. Zgodnie z tym co powiedział mi przewodnik, a co potwierdzają też moje obserwacje, to właśnie z Niemiec i Francji jest najwięcej turystów. Również niemało jest z innych europejskich krajów np. z Hiszpanii, Włoch. Podobnie jest z rasą żółtą - tu myślę, że z Chin będzie najwięcej turystów. Polacy? Też się zdarzają. Ja w ciągu 21 dni spotkałem ich 3 razy. Dodatkowo przewodnik mówił mi, że jego firma współpracuje z polskim biurem podróży i wkrótce ma do Iranu przyjechać około 40-osobowa grupa Polaków.



Wiza

Obywatele większości krajów mogą wyrobić irańską wizę po przylocie. Obywatele niektórych nie muszą posiadać wizy (np. Turcji). Są też kraje, których obywatele muszą mieć wizę przed wylotem do Iranu i dodatkowo są zobowiązani po nim podróżować z przewodnikiem (i to też nie pierwszym lepszym). W tej ostatniej grupie są m.in. USA, Kanada i UK. Przewodnik mówił mi, że jeżeli Irańczycy chcą podróżować do USA, to oczywiście ciężko jest dostać wizę i oni muszą podać nawet login i hasło do swoich skrzynek mailowych. W odpowiedzi Amerykanie podróżujący do Iranu muszą podać swoje nicki na facebooku, twiterze :D.

Jeśli chodzi o mnie to uzyskałem wizę po przylocie i nie było z tym żadnych problemów. Leciałem Turkish Airlines z Manchesteru z przesiadką w Istambule. W Manchesterze na lotnisku pani, nie widząc wizy w paszporcie, spytała tylko, czy będę wyrabiał ją po przylocie i na ile dni jadę. W Teheranie nie było kolejek po wizę i dostałem ją jakieś 20-25min od rozpoczęcia aplikowania.



Inne informacje, ciekawostki (czasem bazuję na tym, co Irańczycy mi powiedzieli, bez bardziej dogłębnych badań):

- małżeństwo - tradycyjnie to rodzina pana młodego organizuje wesele, on też powinien posiadać mieszkanie, które często kupują mu rodzice, jeśli ich stać. Zadaniem rodziny panny młodej jest z kolei zakup wyposażenia mieszkania. W praktyce różnie z tym wszystkim bywa, często ma się to, na co pozwalają pieniądze. Jedna Iranką mówiła mi o podwójnym weselu, czyli gdy młodzi się pobierają, jest pierwsze wesele, a gdy przeprowadzają się do nowego, zakupionego mieszkania, to jest drugie wesele. Ona z mężem była właśnie "pomiędzy pierwszym a drugim weselem".
- nazwiska - wiele nazwisk składa się z jakiegoś imienia męskiego oraz litery "i" na końcu. Na przykład jest imię męskie Sajad i występuje też nazwisko Sajadi.
- samochody - pod względem motoryzacji Iran jest mało zróżnicowany. Dominują Peugoty od jakiegoś czasu produkowane w Iranie, Kia Pride i jej irańska wersja zwana Saipa Saba produkowana również na miejscu. Popularny jest jeszcze IKCO Samand produkowany przez największego irańskiego producenta samochodowego Iran Khodro Industrial Group na bazie Peugota 405. Rzadziej można spotkać Hyundaie. W cieplejszych częściach dominują auta w białym lub jasnoszarym kolorze.
- siłownie - popularne wśród kobiet. Są oddzielne siłownie dla obojga płci. Kobieta nie może być trenerem mężczyzn i mężczyzna trenerem kobiet.
- stacje beznynowe - po stacji pomiędzy samochodami chodzi pracownik z pieniędzmi i to jemu płaci się za paliwo. Urządzenia do płatności kartą są zamontowane np. na słupach w pobliżu dystrybutorów z paliwem.

Jeżeli macie jakieś pytania, coś więcej chcielibyście wiedzieć, to piszcie: adam_mbb@wp.pl

Zdjęcia

IRAN / - / cały kraj / Irańskie pieniądzeIRAN / - / Jazd / Autobus VIP w środkuIRAN / - / Teheran / Typowe budynki - centrum miastaIRAN / - / Sari / BudynkiIRAN / - / Jazd / Dziedziniec hotelu Silk RoadIRAN / - / Jazd / Widok na Jazd (stare miasto) z tarasu restauracji BaamIRAN / - / Sziraz / Restauracja Haft KhanIRAN / - / Jazd / Kawiarnia w ogrodzie Dolat AbadIRAN / - / Teheran / KebabIRAN / - / Isfahan / Fasenjun - danie irańskieIRAN / - / Teheran / Sklepy

Dodane komentarze

baobab-ka dołączył
02.10.2015

baobab-ka 2018-03-14 21:17:53

Bardzo przydatne i ciekawe. Dziękuję.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

08-07
Prezent dla Podróżnika - 5 obłędnych pomysłów!

Niezależnie od kierunku, który obierzecie w tym roku, zachęcamy Was do odkrycia najlepszych globtroterskich akcesoriów i stylowych gadżetów, które w piękny sposób uzupełnią podróżniczy ekwipunek.

08-05
Dobry smartfon wody się nie boi, czyli o telefonach wodoszczelnych.

Jeśli nie nam samym, to z pewnością któremuś z naszych bliższych czy dalszych znajomych przydarzyła się feralna sytuacja, kiedy trzeba było łowić smartfon w wodzie niczym ryby. Ktoś inny z kolei mógł zapomnieć wyciągnąć go ze spodni przy gorączkowym nastawianiu pralki. Nie mówiąc o naglącej potrzebie skorzystania z jakiejś aplikacji pod strugami lejącego deszczu.

07-29
Do Charkowa na piwo i nie tylko...
07-28
Nie tylko Lofoty i Nordkapp...
07-25
Przejażdżka rowerowa z widokiem n...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl