Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Na północ > NORWEGIA


Opowiadacz Opowiadacz Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie NORWEGIA / Szpicbergen / Zachodni Szpicbergen / gora3Północ niejedno ma oblicze, niejedną odsłonę, niejedną radość i rozczarowanie.
https://allegro.pl/szpiczasty-lad-czyli-zaglowka-po-wodach-arktyki-i7427537076.html

O ósmej mamy zamówione paliwo, wodę, wywóz śmieci, przyjedzie agent i zabierze stewarda do szpitala. Chwała Bogu, bo dzięki niegroźnej infekcji stewarda udaje się przedłużyć pobyt w porcie do czwartej po południu. Norweska lekarka bada go raz i zarządza jeszcze badanie krwi na popołudnie aby wykluczyć wpływ zażytych leków na wyniki badań krwi. Dzięki temu Robertowi udaje się wjechać kolejką linową na szczyt góry skąd widać jest Tromsoe jak na dłoni, a nawet, schodzące do lądowania na lotnisku samoloty komunikacyjne pokazują "szczytowiczom" swoje grzbiety. Przeżycie wielkie, bo pierwszy raz jechał, jak opowiada, taka kolejką, szczęściem w towarzystwie Jarka, górala z Żywca, który takie widoki bierze sobie za codzienność.
Udaje im się wykraść kilka godzin z młyna statkowego, co to nie dla mnie, najdalszy spacer tylko po nabrzeżu do tej sterty palet co to przy ruskim krewetkowcu. O szesnastej steward zaopatrzony w leki, rzucamy cumy i wychodzimy na fiord.

Zdjęcia: Zachodni Szpicbergen, Szpicbergen, gora3, NORWEGIA
Zachodni Szpicbergen, Szpicbergen, gora3, NORWEGIA


Troszeczkę tylko uwagi zaraz na pierwszym zakręcie gdzie można wybrać dwie drogi, jedną krótszą pomiędzy łachami i po płyciznach, druga dłuższą, po głębokim ale znacznie dookólną. Oczywiście jedziemy na skróty co nie jest może najlepszym pomysłem bo się mapa elektroniczna zapala alarmem o jakiejś military area. Nie ma wyjścia, kamienie po lewo, brzeg po prawo, a na radarze długie echo goniącej nas motorówki. Ha.
Motorówka to tylko łódź pilotowa dla dużego wycieczkowca, którego spotykamy daleko, daleko już na styku fiordów z oceanem. Robi się szeroko, odesłałem Mateusza do kuchni,zamknąłem drzwi na mostek i samotnie sobie płynę pośród zabielonych śniegiem ścian fiordu. Oleista woda powoli się podnosi i opada, jakby w rytm potężnego oddechu, pierwszy zwiastun martwej, oceanicznej fali. Nie zapowiada jednak tego co się dzieje zaraz po minięciu ostatnich przybrzeżnych skał. Statek obciążony do granic możliwości paliwem, wodą, elementami martwych kotwic, które wieziemy od samego Gdańska, przegłębiony na rufę bezrozumnym i nie ustalonym z nikim ładunkiem sprzętu pomiarowego, norweskiego, i naszego, który ktoś, ot tak, komuś obiecał dostarczyć do Longyearbyen, przewraca się na wysokiej wschodniej fali z burty na burtę. Wszystko co nie zamocowane natychmiast spada, bierzemy wodę całą szerokością, raz lewej, raz prawej burty, na przemian. Szpigaty nie nadążają odprowadzać nadmiaru morza na pokładzie, gulgoczą ochryple kiedy słup sprężonego przechyłem powietrza wyrzuca z ich otworów fontanny na wysokość kilkudziesięciu centymetrów. Niskie niebo, mimo polarnego dnia jakiś mrok ponury, prędkość spada do półtora, dwu węzłów. Punkt po punkcie, trzeba podejść statkiem tak by wiatr był w pół burty, z prawej strony. Latamy jak wańka wstańka. W łazience tłukę szklaną półeczkę pod lustrem, a zaraz potem zostaję ze słuchawką prysznica w ręce, woda w brodziku przelewa się w ciasnej przestrzeni sypiąc fontannami od spodu w rytm mojego obijania o stalowe szoty.

Zdjęcia: Zachodni Szpicbergen, Szpicbergen, gora4, NORWEGIA
Zachodni Szpicbergen, Szpicbergen, gora4, NORWEGIA


Jesteśmy za ciężcy u dołu i normalne kiwanie przeistacza się w nieobliczalne skoki z silnym szarpnięciem w skrajnych położeniach. Ze stołu nawigacyjnego leci wszystko, mapy, trójkąty, trackball do komputera. Wysoki fotel na którym zazwyczaj spędzam wachty, wygodnie sobie rozparty pomiędzy radarem a szafką z flagami, teraz mocno zasztaowany pod blatem mostkowego stolika. Od czasu gdy zlikwidowano radiostację na Wyspie Niedźwiedziej navtex nie obejmuje tego obszaru Morza Barentsa. Nie mamy prognozy pogody.
- Urządzenia macie do dupy.
Herr professor rzuca przez zaciśnięte zęby.
Pojawia się na mostku z cicha pękł. Bezszelestnie i bez słowa staje za plecami i zaczyna posapywać. A to statek za wolno idzie, a to nie idzie pod falę, a to za mocno się przechyla, a to... Stary ma na jego punkcie nerwicę. Około siódmej rano z głośnym dzień dobry wkracza na mostek, ogląda się za plecy.
- Był? Co chciał? Jakieś uwagi?
- Panie, gdyby to był mój kapitan to ja bym nie wytrzymał...
- Ależ panie kapitanie, nie ma żadnego porównania, olać starego zgreda.
- No tak, no tak, nie obrażać ale tez sie nie podlizywać. Chce mu się wykończyć na starość, jego sprawa, dziadyga, ale czemu razem z nami?
Pyka fajeczkę i w cichym zacietrzewieniu zapomina, że sam zaledwie cztery lata młodszy. Aby nie upaść musimy trzymać się uchwytów, wiatr ponuro gwiżdże w padunach i tak sobie trwamy razem pod niskim niebem północy.
Poluzowały się dwa paduny fokmasztu. Przechylamy się na prawą burtę, potem z szarpnięciem bardzo szybko na lewą, to coś na dziobie udające bukszpryt zarywa się w spienioną, biało-niebieską wodę i cały kadłub wpada w drżenie. Niemal czuję jak się skręca i potem przez kilka sekund dygoce spazmatycznie wstrząsany amplitudą rozedrganego topu fokmasztu. Tego od tych poluzowanych padunów. Znajdujemy chwilkę uspokojenia i przerwach pomiędzy nabrzmiałymi deszczem szkwałami udaje się dociągnąć ściągacze po kilka obrotów na każdej burcie. Ostrożnie bardzo bo śruba rzymska potężna, do odkręcania przeciwnakrętek trzeba użyć klucza czterdzieści dwa, młotkowego. Pęka cieniutka pokrywa farby i daje się odkręcić nakrętkę. Najpierw jedna, potem drugą, w sumie cztery, Z powrotem mocnymi uderzeniami młota, na siłę do beczułki ściągacza by to razem wszystko trzymało mocno. Zarywamy się znowu w falę, kadłub się skręca tak jak skręcał, ale już bez tego niepokojącego drżenia.
ZnowuHerr za plecami, staram się nie słuchać bo mruczy coś niezrozumiale, mam ochotę odpowiedzieć by kupił sobie w końcu lepszy statek, po prostu a teraz poszedł spać, bo snu mu brakuje, nie śpi od dwu tygodni, od momentu wyjścia z Tromso. Obecny na każdym punkcie, obecny po każdym zatrzymaniu, przez długie kwadranse milcząco wpatrzony w mapę jakby tam były jakieś nowe lądy do odkrycia.
Tymczasem przed nami wyłania się z mgły dosłownie, niedźwiedzia wyspa. Obok statku śmigają drobiąc powietrze krótkimi skrzydełkami czarno białe alczyki. Świat się robi coraz bardziej polarny, wyspa czarna, bielejąca śniegiem pośród okrywającej ja mgły.

Słowem, warto się wybrać, pamiętając oczywiście o tym, że w Arktyce najkrótszą jednostką czasu jest tydzień a objętości - liter.

Zdjęcia

NORWEGIA / Szpicbergen / Zachodni Szpicbergen / gora3NORWEGIA / Szpicbergen / Zachodni Szpicbergen / gora4

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl