Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
Kolumbia – pustynia, wulkan i morze (1) - Tolima > KOLUMBIA
relacje z podróży
Kolumbia w swojej fladze ma kolor niebieski – symbolizuje on trzy morza: Karaibskie oraz Ocean Atlantycki i Spokojny. Kolor żółty symbolizuje zasoby naturalne, a kolor czerwony – krew przelan± za wolno¶ć. A sama Kolumbia jest pełna zieleni. Ma również pustynię La Guajira – punkt najdalej wysunięty na północ na kontynencie , zamieszkał± przez Indian Wayuu … i kozy.
Kolumbia to góry, wulkany, pustynia i Indianie. W większo¶ci teren pokryty jest różnymi odcieniami zieleni, ma również piękne plaże, wydmy piaskowe oraz doskonałe warunki do kit surfingu, wła¶nie na La Guajirze.
Kolumbia to deszcz, codziennie po południu, w porze suchej. Je¶li planuje się wycieczki, to należy wzi±ć to pod uwagę. Dlatego Kolumbia to również wędrówka w błocie. Tylko tu można zobaczyć górskich wędrowców w … kaloszach. To, można powiedzieć, „narodowe” obuwie do wędrówek. Wła¶nie przez to błoto.
Pierwszym naszym wyzwaniem był wulkan Tolima w Kordylierze ¦rodkowej – 5220 m npm. Sam szczyt pokryty jest lodowcem. Wędrówkę można zacz±ć w El Cedral na wysoko¶ci ok. 2070 m npm. Dojechali¶my tu samochodem terenowym. Jest to miejsce, gdzie Kolumbijczycy z Salento, Pereiry lubi± przyjeżdżać na weekendowe piesze wędrówki, b±dĽ na jazdę rowerem, co jest tu bardzo popularna aktywno¶ci±. Tutaj zrobili¶my przepakowanie naszych bagaży. Do podręcznych plecaków wzięli¶my tylko to, co niezbędne w czasie wędrówki. Reszta (czekany, kaski, raki, ¶piwory) poszły na osiołki. Po około 2 godzinach marszu do¶ć dobr± i jeszcze such± ¶cieżk±, dotarli¶my do schroniska La Pastora i tu zjedli¶my obiad, popijaj±c po raz pierwszy aquapanelę – słodki napój z trzciny cukrowej. Jest ona, w górach szczególnie, najpopularniejszym ciepłym napitkiem. W zwi±zku z tym pod koniec wyprawy sięgali¶my już tylko po herbatę. Ale aquapanela ma bardzo dobre wła¶ciwo¶ci energetyczne – doskonale wzmacnia po długim marszu.
Nasz pierwszy nocleg był w fince El Jordan (3050), malutkim 4-osobowym „domku”, w którym zmie¶ciły się tylko 2 łóżka piętrowe. Ubikacja była osobno w dobudówce. Kolację i ¶niadanie zjedli¶my w kuchni wła¶cicielki farmy, na przypiecku. Kolejnego dnia wędrówka zajęła nam 3-4 godziny, już w błocie, bo poprzedniego wieczoru lał deszcz. Obiad zjedli¶my już w miejscu, gdzie mieli¶my drugi nocleg – Finca Berlin (3800). Wła¶ciciel tej farmy przewoził nam nasze bagaże na osłach przez cał± wędrówkę w Nevado del Tolima. Był to bardzo towarzyski człowiek, do tego stopnia, że czasem musieli¶my czekac na nasze bagaże nawet do wieczora, bo on w tym czasie miło spędzał czas w miejscach odbioru naszych bagaży. Ale jedno było pewne: na noc, obojętnie o której godzinie, trafiał do domu, aby pilnować żony, by nikt mu jej nie „ukradł”.
Kolejnego dnia wyruszyli¶my do schroniska La Playa (3750). Po drodze przekraczali¶my 2 grzbiety – 4200 i 4000, by zej¶ć na 3750 m npm. Finca ma dwie sale 8-osobowe, nie ma natomiast żadnej „przytulnej” ¶wietlicy. Ubrania na wyschniecie wła¶cicielka przyjmowała tylko na noc, a my wszyscy byli¶my ubabrani błotem do¶ć mocno. Ale i tu posiłki były smaczne i obfite, jak w każdej fince. Następnego dnia mogli¶my się wyspać – ¶niadanie było na 8. W poprzednie i póĽniejsze dni pobudka była koło 6 rano, a w dzień ataku na szczyt o drugiej w nocy. Tego dnia szli¶my do miejsca szumnie nazwanego: base camp – 4550. Było to malutkie plato tuż pod ¶cian± Tolimy. Wędrówka tego dnia była do¶ć przyjemna, bo i w słońcu, i w zielonym suchym terenie. Towarzyszyli nam strażnicy z Parku Nevado del Tolima, którzy wyruszyli posprz±tać miejsce naszego noclegu. Muszę przyznać, że szlaki były czy¶ciutkie, bez ¶mieci rzucanych przez turystów.
Namioty rozbili¶my już w mgle, po której przyszedł tradycyjnie już deszcz. Nie było co robić, więc wcze¶niej położyli¶my się spać. Mimo wielu warstw odzieży z merynosa i – cienkiego – puchowego ¶piworka, zmarzłam w nocy. Ale „na szczę¶cie” pobudka była o 2, więc trwało to krótko. W kaskach, choć nie uważam, aby były nam potrzebne, i z czołówkami, wyruszyli¶my w górę. Droga była stroma, w piargach skalnych. Łapali¶my oddech. Potem przyszły skały, a po nich lodowiec. Końcowe podej¶cie było bardzo strome, a wysoko¶ć robiła swoje. Szlismy na linie, w rakach i z czekanami. Raki tak, czekan nie bardzo się przydał. Na szczycie byli¶my przed wschodem słońca, było jeszcze ciemno. I nagle zrobiło się jasno. A nas czekało strome zej¶cie do bazy, spakowanie obozu i zej¶cie do La Playa. Długa trasa okazała się „zabójcza” dla moich palców u nóg. Buty miałam dopasowane, a tu lepsze były by o numer większe.
Noc spędzili¶my znowu w La Playa, by następnego dnia o 5 rano wstać i rozpocz±ć zej¶cie do końca doliny Cocora (2430). Po drodze zatrzymali¶my się w La Estrella – nieczynnym schronisku, które wcze¶niej zostało spalone przez lokalsów na wie¶ć, że przejmie je od państwa kto¶ prywatnie z Bogoty. Sama Dolina Cocory słynie z symbolu jakim jest palma woskowa – kiedy¶ pozyskiwano z niej wosk.
St±d pojechali¶my na króciutki reset do Salento, uroczego malutkiego miasteczka poniżej 3000 m npm, co już pozwala uprawiać tu kawę.
Kolumbia to deszcz, codziennie po południu, w porze suchej. Je¶li planuje się wycieczki, to należy wzi±ć to pod uwagę. Dlatego Kolumbia to również wędrówka w błocie. Tylko tu można zobaczyć górskich wędrowców w … kaloszach. To, można powiedzieć, „narodowe” obuwie do wędrówek. Wła¶nie przez to błoto.
Pierwszym naszym wyzwaniem był wulkan Tolima w Kordylierze ¦rodkowej – 5220 m npm. Sam szczyt pokryty jest lodowcem. Wędrówkę można zacz±ć w El Cedral na wysoko¶ci ok. 2070 m npm. Dojechali¶my tu samochodem terenowym. Jest to miejsce, gdzie Kolumbijczycy z Salento, Pereiry lubi± przyjeżdżać na weekendowe piesze wędrówki, b±dĽ na jazdę rowerem, co jest tu bardzo popularna aktywno¶ci±. Tutaj zrobili¶my przepakowanie naszych bagaży. Do podręcznych plecaków wzięli¶my tylko to, co niezbędne w czasie wędrówki. Reszta (czekany, kaski, raki, ¶piwory) poszły na osiołki. Po około 2 godzinach marszu do¶ć dobr± i jeszcze such± ¶cieżk±, dotarli¶my do schroniska La Pastora i tu zjedli¶my obiad, popijaj±c po raz pierwszy aquapanelę – słodki napój z trzciny cukrowej. Jest ona, w górach szczególnie, najpopularniejszym ciepłym napitkiem. W zwi±zku z tym pod koniec wyprawy sięgali¶my już tylko po herbatę. Ale aquapanela ma bardzo dobre wła¶ciwo¶ci energetyczne – doskonale wzmacnia po długim marszu.
Nasz pierwszy nocleg był w fince El Jordan (3050), malutkim 4-osobowym „domku”, w którym zmie¶ciły się tylko 2 łóżka piętrowe. Ubikacja była osobno w dobudówce. Kolację i ¶niadanie zjedli¶my w kuchni wła¶cicielki farmy, na przypiecku. Kolejnego dnia wędrówka zajęła nam 3-4 godziny, już w błocie, bo poprzedniego wieczoru lał deszcz. Obiad zjedli¶my już w miejscu, gdzie mieli¶my drugi nocleg – Finca Berlin (3800). Wła¶ciciel tej farmy przewoził nam nasze bagaże na osłach przez cał± wędrówkę w Nevado del Tolima. Był to bardzo towarzyski człowiek, do tego stopnia, że czasem musieli¶my czekac na nasze bagaże nawet do wieczora, bo on w tym czasie miło spędzał czas w miejscach odbioru naszych bagaży. Ale jedno było pewne: na noc, obojętnie o której godzinie, trafiał do domu, aby pilnować żony, by nikt mu jej nie „ukradł”.
Kolejnego dnia wyruszyli¶my do schroniska La Playa (3750). Po drodze przekraczali¶my 2 grzbiety – 4200 i 4000, by zej¶ć na 3750 m npm. Finca ma dwie sale 8-osobowe, nie ma natomiast żadnej „przytulnej” ¶wietlicy. Ubrania na wyschniecie wła¶cicielka przyjmowała tylko na noc, a my wszyscy byli¶my ubabrani błotem do¶ć mocno. Ale i tu posiłki były smaczne i obfite, jak w każdej fince. Następnego dnia mogli¶my się wyspać – ¶niadanie było na 8. W poprzednie i póĽniejsze dni pobudka była koło 6 rano, a w dzień ataku na szczyt o drugiej w nocy. Tego dnia szli¶my do miejsca szumnie nazwanego: base camp – 4550. Było to malutkie plato tuż pod ¶cian± Tolimy. Wędrówka tego dnia była do¶ć przyjemna, bo i w słońcu, i w zielonym suchym terenie. Towarzyszyli nam strażnicy z Parku Nevado del Tolima, którzy wyruszyli posprz±tać miejsce naszego noclegu. Muszę przyznać, że szlaki były czy¶ciutkie, bez ¶mieci rzucanych przez turystów.
Namioty rozbili¶my już w mgle, po której przyszedł tradycyjnie już deszcz. Nie było co robić, więc wcze¶niej położyli¶my się spać. Mimo wielu warstw odzieży z merynosa i – cienkiego – puchowego ¶piworka, zmarzłam w nocy. Ale „na szczę¶cie” pobudka była o 2, więc trwało to krótko. W kaskach, choć nie uważam, aby były nam potrzebne, i z czołówkami, wyruszyli¶my w górę. Droga była stroma, w piargach skalnych. Łapali¶my oddech. Potem przyszły skały, a po nich lodowiec. Końcowe podej¶cie było bardzo strome, a wysoko¶ć robiła swoje. Szlismy na linie, w rakach i z czekanami. Raki tak, czekan nie bardzo się przydał. Na szczycie byli¶my przed wschodem słońca, było jeszcze ciemno. I nagle zrobiło się jasno. A nas czekało strome zej¶cie do bazy, spakowanie obozu i zej¶cie do La Playa. Długa trasa okazała się „zabójcza” dla moich palców u nóg. Buty miałam dopasowane, a tu lepsze były by o numer większe.
Noc spędzili¶my znowu w La Playa, by następnego dnia o 5 rano wstać i rozpocz±ć zej¶cie do końca doliny Cocora (2430). Po drodze zatrzymali¶my się w La Estrella – nieczynnym schronisku, które wcze¶niej zostało spalone przez lokalsów na wie¶ć, że przejmie je od państwa kto¶ prywatnie z Bogoty. Sama Dolina Cocory słynie z symbolu jakim jest palma woskowa – kiedy¶ pozyskiwano z niej wosk.
St±d pojechali¶my na króciutki reset do Salento, uroczego malutkiego miasteczka poniżej 3000 m npm, co już pozwala uprawiać tu kawę.
Czy warto było zdobywać 5220 m npm? Zdecydowanie! Ale wymagana jest w miare dobra kondycja fizyczna, psychiczn, odpornosc na błoto, wczesne wstawanie, bezczynne popołudnia ...
Dodane komentarze
linkalinka 2022-03-26 10:17:30
Dodałam, ale nie umiem spoziomować pionowych zdjęć ;)Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.





















