Forum dyskusyjne

drogo ale warto

kategoria podróże po świecie

kraj Kenia

art80 dołączył
11.03.2012

art80 12:34 | 11.03.2012

Wlasnie wrocilem z wyprawy do Kenii.Zrealizowalem z zona moje najwieksze marzenie.
Dotarlismy do Nairobi poznym wieczorem.Po opuszczeniu pokladu samolotu uderzych w nas potezna fala goraca pomieszana z zapachem kurzu.Nastepnie kolejka po wize turystyczna.Obsluga jest bardzo powolna.Nikt sie nie liczy z Twoim czasem,odciski placow kilka zdjec i idziemy odebrac bagaze.Okazlo sie,ze 1 bagaz gdzies zaginal,Udalismy sie do obslugi klienta zglosic reklamacje.Powiedziano nam,ze bagaz zostanie dostraczony do hotelu nastepnego dnia do godz.11.Mysle-o.k,co ma byc to bedzie,najwyzej bedzie trzeba kupic koszulki w tutejszym markecie.Ale to nie koniec niespodzianek.Jeepa zarezorwowalismy telefonicznie z firmy Budget Car Rental,zaplacilem depozyt i samochod mial byc do odbioru nastepnego dnia po poludniu.Cos mnie tknelo,zeby przejsc sie do tego biura i potwierdzic rezerwacje-siedzibe maja na lotnisku.Pokazuje kobiecie wydruk mojej rezerwacji,po czym ona informuje mnie,ze mojego imienia nie ma w systemie-prawdopodonie ktos z irlandzkiego odzialu Budget car rental popelnil jakis blad,w kazdym badz razie auta nie ma.Kobieta oferuje wynajecie nam samochodu,ale za cene prawie 2 krotnie wyzsza jaka mielismy w umowie!!!Wlosy stanely mi deba,mowie,ze jutro dam odpowiedz.Jak na poczatek wyprawy sporo emocji.Bierzemy taxowke i jedziemy do hotelu 680.Zrezygnowany rozmawiam z taksowkarzem,a on,ze ma znajomego,ktory ma wypozyczalnie samochodow,szybki telefon i juz mamy zabookowegeo jeepa za cene nizsza od pierwotnej jaka zaoferowal nam Budget Car Rental.Nastepnego dnia pobudka rano,trzeba pieniadze wymienic ,kupic tabletki na maleria,auto odebrac i rozjerzec sie po miescie. Kolo 11 odbieram telefon z hotelu,ze bagaz dotarl...ufff spadl mi kamien z serca,Kolo 13 przyjechal \\\"nasz\\\" jeep,jednak wlasciciel zarzadal depozytu....trzeba uzyz karty kredytowej,lece do bankomatu a tu dostaje2000 ksh i nic wiecej,pisze \\\"twoj dzienny limit wyczerpany\\\".Cisnienie mi podskoczylo,telefon do Irlandii i pytam o co chodzi?Okazlo sie,ze karty sa blokowane poza UE ,gdyz bylo sporo przypadkow kradziezy i wyludzen,ok karte mi odblokowali.Mysle,to juz chyba koniec \\\"atrakcji\\\".Spacer po Nairobi:miasto niczego sobie,rozczrowalo mnie pozytywnie.Pelno samochodow i kierowcow nie przestrzegajacych zadnych zasad.Zupelna samowolka.Bierzemy jeepa i jedziemy poza Nairobi do miejscowsci Thika zobaczyc jaskinie.Nasz Garmin prowadzi nas dzielnie przez kenijska miejska dzungle.Docieramy po godzinie na miejsce,wstep jedyne 500 ksh za pare,jaskinia nawet ciekawa-w kazdym badz razie bardzo egzotyczna,potem przejadzaka na wielbladzie i powrot do hotelu.Po drodze obiad-jedzienie jest rewelacyjne ,zakup kilka karnistrow na paliwo ,bo nastepnego dnia wyprawa na Masai Mare.Wstajemy o 6 rano,zeby opuscic Nairobi przez porannym korkiem i jedziemy do Narok,Upal niesamowity,dziki Bogu klimatyzacja spisuje sie na medal.Po 2,5 h docieramy do Narok,zapas paliwa,wody jedzenia w razie wypadku i kierujemy sie do Masai Mary.Odbijamy od drogi glownej nawigacja pokazuje mi 85 KM do celu.O ile droga w 1 kilku kilometrow byla w miare,to wkrotce po tym przypominala ser szwajcarski,do tego stopnia,ze lepiej sie jechalo poboczem niz asfaltem.Niezly sprawdzian dla samochodu.Jednak...w polowie drogi nawet ten podziurawiony asfalt sie skonczyl...i jedziemy po bardzo wyboistej kamienistej drodze,Docieramy do barmy Masai Mary.Ledwo co opuszcam auta,wkolo mnie az roi sie od masajek oferujacy mi pamiatki.Jakims cudem opedzilem sie od niech i przekraczam magiczna brame Masai Mara.Krotka rozmowa ze straznikami,i jedziemy do naszego campu Kimana.Camp zadna rewalecja,ale w miare tanio jak na Masai Mare 100 euro/para z wyzywieniem.Nie ma co narzekac,wkoncu mam byc afrykansko,wiec jest.Zrzucilismy walizki do namiotu szybka kontrola samochodu i jedziemy na safari ;-),Naprwade mielismy szczescie gdyz tego dnia zaobaczylismy :zebry,bawoly afrykanskie,zyrafy,rodzine lwow,orla,strusie ,slonie i nawet geparda.O zmierzchu wrocilismy do campu akurakt na kolacje przygotowana prez masajow.Szybki prysznic i obiad popijajac zimnym piwem Tusker.Przegladmy fotki;-),Kolo 2 nad ranem budzi mnie potworny ryk,okazlo sie slonie przechodzily blisko nas,godzine pozniej hieny daly sie we znaki.Tak ,ze noc byla rowniez a atrakacjami.Zmeczni po nocy,poza tym byl ukrop,namioty sa bez klimatyzacji,pobudka o 6 rano(pierwszi z campu) szybkie sniadanko ,tankowanie jeepa i kolejna wyprawa.Tego dnia zrobilismy prawie 300 km po bezdrozach,dotarlismy nawet do Mara River gdzie zobaczylismy krokodyle i hipopotamy.Komplenie zmieczeni wrocilismy do campu.nawet nie bylem stanie nic jesc.Natepnego dnia godzinne safari i opuszczamy z bolem serca Masai Mare,bo czas nas goni.Jedziemy do Kisumu-nad jeziorem Victoria.Zatrzymujemy sie w hotelu Sunset.W koncu normalny posilek i basen-naprawde potrzebowalem tego po Masai Marze.Dzien kolejny do Kakamega Las Deszczowy.Pod godzinnej podrozy z Kisumu docieramy do Kakamegi,placimy wstep i jedziemy.Spodziewalem sie czegosc ciekawaszego,Praktycznie poza malpami i dzungla nie ma nic.Wracamy do Kisumu,Zaliczamy maly park Impala kolo hotelu-tam moglismy wejsc do klatki z panterami.Tego wieczora zamierzamy isc na kenijska dyskoteke.Musze przyznac,ze bylo super.Wrocilismy nad ranem...Na kacu sniadanko,pakujemy jeepa i jedziemy do Nakuru.Zatrzymujemy sie w hotelu Kunste-najtanszy hotel ,ale nie najgorszy.Natepnego dnia Nakuru National Park.Oplata wstepowa jest bardzo wygorowana 60 euro./osoba,nic placimy i lets go;-)Zastalismy poinstruowani o poruszaniu sie po wytyczonych drogach....;-)jednak,jak tu ogladac flamingi czy pelikany z daleka-naped 4*4 i ogien ;-),musze przyznac,ze Nakuru jest ciekawym parkiem.Mozna zobaczyc biale nosorozce(1 prawie nas zmiotl z rogi) jak i mnostwo innych zwierzat,jedank po Masai Marze naprawde nie wiele jest nas w stanie zaskoczyc.Na objechanie calego parku potrzeba 3 godziny.Jedziemy po kamienistej drodze i nagle...huk,tylka opona wystrzelila.Dzwonic po pomoc to koszt 80 euro....wiec,zona na dach i wypatruje zwierzyne,a ja niczym serwisant z teamu F1 dokonuje blyskawicznej wymiany kola.Uff...zyjemy,na szczecie mamy jeszcze jedno kolo zapasowe.Opuszcamy Narkur i jedziemy do Naivasha do hotelu Panorama Park.Zamawiam browara ,a tu zonk...To jest bezalkoholowy hotel slysze,coz przezyje;-( wstajemy tym razem o 8,plan na dzis to Hippo camp i Hells Gate.Musze przyznac,ze nie spotkalem wolniejszej obslugi niz w tym hotelu.Sniadanie zajelo nam dokladnie godzine i 40 minut!!!Najpier przyniesiona nam chleb,15 min pozniej herbate i tak donosili co kilkanascie minut cos.Masakra!Opuszczamy ten hotel i jedziemy do hippo camp.Obajzd campu zajal nam 30 min,sniadnie nam sie przeciagnelo,wiec trzeba bylo sie uwijac bo Hells gate czeka.Jestesmy w Hells Gate, kierujemy sie do jaskini,jedziemy dobre 20 minut,krete sciezki,jakies znaki...zabladzilismy,powrot,nie ma co,jedziemy do glownej atrakcji Hells Kitchen.Docieramy do parkingu i czeka nas wedrowka,podchodzi do nas strazki mi zmusza nas do wynajecia przewodnika za 25 euro!!!Mowie,ze sam sobie poradzie,zwlaszcza ze droga jest latwa.Wkurzylem sie,bo to bylo zwykle dojenie z kasy turystow.Zapakowalem gdzie indziej i doszlismy do Hells Kitchen bez nachalnego przewodnika.Spacer trwal dobre 2 h ale warto bylo.Niesamowite widoki i gejzery wodne.Po drodze widzimy znak Mount Longonot 10 Km,wiec jak jest po drodze to czemu tam nie zajechac?Wiec jedziemy.W koncu droga sie konczy,zona kieruje,jak operator kamery ;-)Droga powoli zamienia sie sciezke ....ale jedziemy,nagle przed nami czarny piach(cos jak pyl wulkaniczny) i jee stoi......przesadzam zone,wlaczam blokade na 4 kola,a auto ani drgnie.Ladnie-pomyslalem.Kto nam teraz pomoze.Wychodze z auta i dumam.Na szczescie samochod byl wyposazony w wyciagarka,wiec zaczepilem line o skale i po godzinie z trudem wyjechalismy...Poznym wieczorem dojechalismy do Nairobi,bo nastepnego dnia podroz do Mombasy.Tym razem jedziemy do hotelu Hennessis-tanszy o polowe od 680 ale w niczym mu nie ustepuje.Prysznic i na miasto ukoic stress,postanawiamy skorzystac z tutejszych srodkow komunikacji Matatu po dzisiejszych przygodach z jeepem.Jedziemy do centrum za 20 ksh/osoba ;-) docieramy w okolice hotelu 680 do slawnego namiotu Simmers-centrum rozrywki,pelno wolnych kobiet,ach...po godzinie,zona zabrala nie do domu :-(.Sniadanie w Hennesiis bylo znosne,za to obsluga chyba tam pracowala za kare.Kierujemy sie do Mombasy 500 KM,zatrzymujemy sie w przydroznym hotelu w punkcie VOI,gdyz zaczal dochodzic jakois halas z kol,sciagam kolo,okazuje sie klocki hamulcowe sie skonczyly.Dzwonie do wlasciciela auta,a on,ze mam znalezc mechanika,a pieniadze mi zwroci po powrocie.Ladnie...jakies bezdroze i znajdz tu mechanika.Pytam obsluge w hotelu o pomoc,jakie bylo moje zdziwienia,jak za pol godziny przybyl mechanik nowymi klockami hamulcowymi ;-)nastepnego dnia prosto do Mombasy do hotelu Sarova Whitesand.Pierwsze wrazenie bardzo poztywne,obsluga nieslychanie mila . Zatrzymujemy sie tu na 5 nocy,trzeba troche odpoczac.Pokoj dostalismy przy basenia,w naprawde super lokalizacji,jedzienie to mistrzostwo.Do wyboru,do koloru i naprawde smaczne.Nastepnego dnia spacer po plazy....nie da rady przejsc chodz kawalka w spokoju,wszyscy wkolo truja ci d...oferujac safari,pamiatki itp...jest to tak nachalne az uciazliwe.Do tego ci ludzie potrafia po mistrzowku wyludzac pieniadze.W godzinnach porannych jest z reguly odplyw wiec mozna pochodzuic i poogladac jakies oceaniczne zyjataka ,ktore pozostaly w rozliwiskach po odejsciu wody.Po sniadaniu biore malzonke na oceniczny spacer,dolacza sie do nas 2 miejscowych i zaczyna opowiadac.Podziekowalem im kulturalnie,jednak oni postanowili isc z nami.Mysle,ok niech sobie ida przeciez nie moge im zabronic chodzic.Pochodzlismy sobie kolo 40 minut po czym oni mowia ,ze sie 10 euro nalezy......szczeka mi opadla.Takich przypadkow bylo jeszcze kilka.Zglosilem to do obslugi hotelowej.Po spacerze postanowilismy wybrac sie na ponurkowac rafie koralowej,przy hotelu jest biuro organizujace tego typu atrakcje,oczywiscie oplata i juz plyniemy na rafe.naprawde bylo warto,takie rzeczy widzialem dotychczas tylko w telewizji:masa kolorowych ryb,plaszczki i zylwie.Rafa zrobila na mnie ogromne wrazenia,do tego stopnia ,ze nastepnego dnia pojechalismy jeszcze raz.Kolejnego dnia objazdowka wkolo Mombasy,dotralismy az do Malindi i wrodze powrotnej do Crodille Farm-farma krokodyli ,maja ich ponad 10.000!!! Sa tam tez weze,niektore mozna dotykac i brac na szyje.Jedziemy do Fort Jesus-stara portugalaska forteca,przyczepil sie do nas samozwanczy przewodnik.Dobrze opowiadal,wiec dostal napiwek,oprowadzil nas po starym miescie jak rowniez na rynek gdzie moze kupic owoce baobabu.Wrocilismy wieczorem na kolacje do Sarova White Sand.Po kolacji zawsze odbywaly sie jakies pokazy majace uatrakcyjnic pobyt turystom,tym razem byli Masajowie.Zaprosili mnie do tanca,ktory polega w duzej mierze na skakaniu.Gram w kosza wiec wyskok mam dobry,ich mina byla bezcenna jak okazalo sie ,ze skacze wyzej niz oni ;-)Pobyt w Mombasie dobiegal konca,czas pakowac jeepa i wracac do Nairobi.Docieramy wieczorem.Pozostal ostatni dzien :-( Nairobi National Park odwiedzilismy jako ostani,potem pamiatki i zakupy.Natepnego dnia rano na lotnisko a tam chyba 50 metrowa kolejka do odprawy.Wlasciwie sa 3 kolejki :1 od odprawy,2 do celnikow ,3 zwizana z wiza.Przepustowosci masakryczna,mimo,ze bylismy ponad 2 h przed odlotem zdazylismy na samolot w ostatniej chwili.Ogolnie mam bardzo milo wspominam Kenie.Jedynie ceny maja bardzo wygorowane,w wielu przypadkach placilem z zamknietymi oczyma.Mimo,wyskoch cen tutrysta jest dojony praktycznie na kazdym kroku.Zanim zmowisz posilek gdzie nie widzisz ceny zapytaj przez zamowieniem !!!podobnie w pubie,to samo piwo ktore przyniesie ci kelnerka ciebie bedzie kosztowalo 50 ksh wiecej niz miejscowego.Juz nie wspominajac o zebrakach na ulicy czy osoby sprzedajace pamiatki.Jak ktos potrzebuje porady to sluze pomoca arcik14@gmail.com



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2000 - 2015 Globtroter.pl