Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

FRA LI MONTI czyli Droga Przez Góry dzień 9 > FRANCJA


yansza yansza Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_1Etap Vizzavona-E'Capanelle

Etap VIII Vizzavona - E’Capanelle
Pomimo nocnych sensacji wstajemy dzisiaj dosyć wcześnie. Jest około godziny 5.30, budzą nas odgłosy składania namiotów, co nie dziwi zważywszy ciasnotę, jaka tu panuje. Nie spieszymy się jednak ze wstawaniem, czekając aż się trochę rozluźni. Potem korzystamy jeszcze z ciepłej wody, aby się umyć, przepakowujemy plecaki i czekam aż Marek zje śniadanie, bo ja jakoś nie mam apetytu. Pada pomysł, aby zrobić sobie dzień luzu i pojechać pociągiem do Corte, pozwiedzać, wrócić i jutro dopiero wyruszyć na dalszą wędrówkę. Szybko jednak upada ta idea, ponieważ to strata dnia, tak ciężko „pazurami” wydartego górom. Ruszamy więc, a jakże by inaczej, pod górę. Zresztą, Vizzavona jest najniżej położonym punktem Fra Li Monti, więc stąd można tylko pod górę. Z poziomu 920 m mamy się wdrapać na Bocca Palmentu leżącej na wysokości, bagatela, 1640 m. Droga prowadzi prawie do samej przełęczy przez las. Oszczędza nam to gorąca, ale i tak nie jest łatwo. Końcowy odcinek, to już prawdziwa mordęga. Doganiamy po drodze Jean-Michela, który idzie teraz z żoną. Stephana nie ma z nimi, pewnie nie chciał przeszkadzać, albo wydawało mu, że tempo jest za wolne. Trasa na dalszym odcinku jest jednak łatwa, idziemy swoim dosyć szybkim rytmem wymijając kolejne ekipy na szlaku. Spotykamy też sporo ludzi idących z przeciwnego kierunku. Miejscami z przełęczy można zobaczyć wschodnie wybrzeże Korsyki. Dochodzimy do Bergeries d’Alzeta, które wyglądają na nieczynne, bo nie widać nikogo, kto by się kręcił w obejściu. Muszę wyjaśnić, że bergerie to taka nasza bacówka, owczarnia, gdzie pasterz trzyma zwierzęta. Tak można też określić kompleks budynków, to znaczy dom pasterza, owczarnię i jeszcze inny budynek gospodarczy. Berger to ktoś, kto pilnuje owiec, coś jak Gardien, tylko gardien w zasadzie pilnuje budynku, czy jakiegoś miejsca. Dalej szlak prowadzi ścieżką przez las. Wychodzimy na Crete de Card gdzie spotykamy sporo osób. Widzimy też dwa konie. Nie wspominał bym o nich, ale już w schronisku E’Capannelle Stephane opowiadał nam, że gdy w 2008 próbował pokonać szlak, te konie stały dokładnie w tym samym miejscu, w którym je spotkał dzisiaj. Ponieważ nie szliśmy razem i nie wiedzieliśmy, w którym miejscu Stephane spotkał te konie, pokazaliśmy mu zdjęcie. Mówił, że to właśnie to miejsce i że są w tej samej pozycji. Zasugerowałem, że może one są wystrugane z drewna i ustawione dla dodania uroku przełęczy, ale uznano mój pomysł za idiotyczny. Do tej pory nie wiem dlaczego. Przy okazji dowiedziałem się, że to nie pierwsza próba Stephana przejścia GR20. Wybiegłem jednak parę godzin w przód. Jak pisałem na przełęczy jest sporo ludzi. To też jest powodem, że nie zatrzymujemy się tutaj na dłużej. Już takie z nas sobki, że najlepiej lubimy być sami. Idziemy dalej mało wymagającą trasą do następnej bergerie. Po drodze spotykamy zwierzę, którego zdjęcie przekona wszystkich niedowiarków, że jednak jednorożce istnieją. Może nie wszędzie, ale na Korsyce z pewnością. Mówię Markowi, że skoro mamy takie szczęście to może uda nam sfotografować Yeti, tylko góry trzeba by zmienić. Po publikacji tego zdjęcia liczymy na wzmiankę w czasopiśmie Science, może nawet na Pulitzera w kategorii Photo 2012. Ostatni odcinek trasy to ostra wspinaczka, dla przypomnienia, że jednak jesteśmy na GR20. Dochodzimy do asfaltowej drogi, z której zaraz skręcamy dochodząc krótkim zejściem do Gite d’etape „U Fugone”. Schronisko dosyć przyjemne. Mamy do wyboru sporo miejsc pod namiot, ponieważ przyszliśmy jako jedni z pierwszych. Nie licząc Stephana, który zdążył się już rozbić. Wybieramy więc miejsce „zagospodarowując” jednocześnie deskę na ławkę oraz drewniną paletę pod plecaki. Później, obok nas, rozbijają się jeszcze dwa namioty. W jednym z nich jest pan z panią, a ojciec tego pana, jak nam komunikują, pochodzi z Białegostoku. Niewiele potrafi powiedzieć po polsku, ale dużo rozumie. Dobrze, że nas uprzedzili, postanawiamy zważać na słowa, zwłaszcza te, których używamy wchodząc pod zimny prysznic lub gdy śledź do namiotu nie chce się wbić ani centymetra w ziemię. Za jakiś czas do campingu dociera Jean-Michel z żoną. Etap był stosunkowo łatwy, jednak Mimi (tak się do niej zwraca mąż), wygląda na zmęczoną. Zresztą zaraz po prysznicu, zaszyła się w namiocie i spała do wieczora. Na campingu jest też para, która śpi pod gołym niebem, bez namiotu. Mają taką dużą niebieską plandekę i na niej całe swoje gospodarstwo. Uważny obserwator zauważy, że na dalszym planie tego zdjęcia jest identyczny namiot jak nasz. Natomiast uważny obserwator z zacięciem detektywistycznym rozpozna, że koniuszek, który widać, też pochodzi od takiego samego namiotu. Otóż właściciele tych namiotów, Francuzi ubawili nas setnie. Oczywiście zagadnęliśmy ich widząc jak rozkładają takie same namioty jak nasz. Namiot podobnie jak my kupili w Lidlu. Lidl to również popularna sieć we Francji. Zapłacili 25 euro za sztukę, to znaczy drugie tyle co my w Polsce. Najlepsze jest jednak to, że twierdzili, że namiot jest niezły jak na swoją cenę tylko trochę mały, a spali w nim pojedynczo. Gdy to mówili nie wiedzieli, że my w takim namiocie śpimy we dwójkę. Myśmy ich nie wyprowadzali z błędu. Zorientowali się dopiero na następnym etapie. Dociera też „gruby”, którego wymijaliśmy po drodze. Denerwuje mnie nazywanie go „grubym” z powodów, które opisałem w poprzednim odcinku. Wieczorem idę więc do gościa, przedstawiam się i pytam go imię. Nie jest nawet bardzo zdziwiony, ponieważ już się pozdrawialiśmy w Vizzavonie i na dzisiejszym szlaku. Na imię ma Damien, komunikuję to Markowi. Nie przezywamy ludzi z czystej złośliwości, po prostu musimy ich jakoś nazywać nie znając ich imion. Teraz już znamy, więc „gruby” staje się Damienem. Chociaż wieczorem jakoś tak „odleciałem” i gdy Marek mówił, że musimy poczekać, bo Damien zajął kuchenkę, bezmyślnie zapytałem, jaki Damien? No ten gruby - odpowiada. Oprzytomniałem natychmiast i po kryjomu odłożyłem połowę chleba przygotowanego dla mnie na kolację z powrotem do „wora”. Po kolacji, spotykamy się przy kuchennym stole z „naszymi” Francuzami. Stephane opowiada o tych koniach z przełęczy Crete de Card. Dowiedziałem się też, że już raz próbował przejść GR20 z południa na północ, czyli odwrotnie niż idziemy teraz. Generalnie uważa się, że z południa na północ jest łatwiej przejść, ponieważ zbocza mają mniejsze nachylenie, co powoduje, że podejścia nie są tak męczące. Jednak Stephane, szedł wtedy w kwietniu i doszedł tylko do Manganu. Dalej nie dał rady, ponieważ było dużo śniegu, skały śliskie i było to bardzo niebezpieczne. Pamiętamy o Jean Pierre Etienne, który też szedł w kwietniu i została po nim tylko tablica na przełęczy Muratellu. Rozmawiamy też o jutrzejszym etapie. Zaczyna się łatwym zejściem, a kończy trudnym podejściem. Czyli „dzień, jak co dzień”. Kątem oka obserwuję Mimi i widzę, że nie jest zachwycona widząc na wykresie to strome podejście. Jednak to nie jest jeszcze ten strach, który ujrzę już niedługo w jej oczach. Ciemno się już zaczyna robić, więc pora spać. Idziemy do namiotu, pamiętając, aby potykając się o kamienie, ze względu na sąsiada, nie przeklinać. Cdn.

Zdjęcia

FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_1FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_2FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_3FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_4FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_5FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_7FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_6FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na szlaku_9_8FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / Na_szlaku_9_9FRANCJA / Korsyka / Vizzavona-Capanelle / FRA LI MONTI czyli Droga Przez Góry dzień 9

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl