Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Japonia i Korea Południowa > JAPONIA, KOREA POŁUDNIOWA


Zajkowsk58 Zajkowsk58 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie JAPONIA / - / Hirisima / Park Pokoju - nocRelacja z 2 - tygodniowej wyprawy do Japonii i Korei Południowej z wieloma informacjami praktycznymi, umożliwiającymi powtórzyć trasę, unikając naszych błedów.


Japonia i Korea Południowa
Walenty Zajkowski
Termin: od 9 września 2012 do 25 września 2012-09-29
2 uczestników (Joanna i Walenty Zajkowscy)
Trasa:
Warszawa- Paryż- Osaka- Kioto- Hirosima- Seul- Gyeongju- Seul- Paryż- Warszawa (trasa trochę wymuszona przez tajfun)
Długość pobytu: 2 tygodnie
Koszt pobytu: ok. 7 tysięcy złotych / osobę (byłoby 6, gdyby nie tajfun)
Przygotowania do podróży:
Trwały zbyt krótko, bo dopiero w maju ostatecznie zdecydowaliśmy się na wyjazd. Organizacyjnie, to nie jest za mało czasu, ale wcześniej byłaby większa szansa na tańszy przelot i noclegi. Noclegi zdecydowaliśmy się zarezerwować już w Polsce, gdyż w takim kraju jak Japonia szukanie na miejscu mogło przynieść niezłą niespodziankę cenową. Korzystaliśmy ze sprawdzonego serwisu WWW.booking.com. Opłaty za hotele dokonywało się na miejscu, a ewentualna rezygnacja z wyprzedzeniem nie powodowała poniesienia żadnych kosztów. Wszystkie wybory były trafione. Czasem było tanio, a czasem odrobinę luksusu.
Najkorzystniejsze przeloty w czasie naszych poszukiwań oferował AIR FRANCE. Cena ok. 3100 zł za przelot Warszawa- Osaka i Seul- Warszawa to było wszystko co potrafiliśmy wyłuskać z Internetu.
Na Japonię mieliśmy Pascala-praktyczny przewodnik, natomiast Korea Południowa to tylko wiedza z neta (fora, relacje, opisy).
Nasze telefony nie są przystosowane do japońskiej i koreańskiej sieci komórkowej. Na użytek miejscowy można wypożyczyć telefon na lotnisku, ale po co? W bardzo wielu miejscach można korzystać z darmowego wi-fi (lotniska i dworce, informacje turystyczne, stacje benzynowe, hotele, centra handlowe itp.). Francuzów na lotnisku stać tylko na zaproponowanie 15-minutowego darmowego łącza internetowego i to po wcześniejszej rejestracji. Elektronicznie cała Europa to zaścianek.
Kursy walut:
1 USD = ok. 76 jenów japońskich
1 USD = ok. 1100 wonów koreańskich (na lotnisku – 1075)
W Japonii korzystaliśmy z wypukłej karty VISA. Większość bankomatów nie jest przystosowana do kart europejskich. Natomiast w urzędach pocztowych są takie które obsługują nasze karty i to jest najlepszy sposób pozyskania gotówki. W Korei są natomiast kantory wymiany walut. Na pewno znaleźć je można w pobliżu miejsc handlowych. Ewentualnie banki.
Zakupy i przykładowe ceny:
JAPONIA
1,5 l coca coli – 188÷220 jenów
0,5 l coca coli - 100÷160 jenów
puszka piwa - 130÷250 jenów
mała porcja sushi w sklepie- 150÷500 jenów
woda 2 l - 160÷220 jenów (inne kolorowe napoje – cena zbliżona)
chleb tostowy (6÷8 kromek) - 100÷180 jenów
bułki słodkie maślane (5 sztuk) - 100÷120 jenów
wołowina z Kobe (najdroższa wołowina na świecie) – od 40000 jenów/kg.
Ceny z baru szybkiej obsługi:
bułka z hamburgerem i kawa – 400 jenów
bułka z hamburgerem, kawa i frytki – 650 jenów
hot dog z cola – 300 jenów
frytki - 190÷260 jenów
dania japońskie z kawą lub cola - 700÷900 jenów
KOREA POŁUDNIOWA
1,5 l coca coli - 2000÷2500 wonów
kim chi w sklepie – od 370 wonów/opakowanie
piwo 0,5 l - 1300÷2300 wonów
piwo 0,65 l – 1650 wonów (najtańsze)
piwo 1 l – 2250 wonów
chleb tostowy (6÷8 kromek) - 1800÷2300 wonów
bagietka duża – 2200 wonów
najprostsze sushi w sklepie, lub barze - 2500÷3000 wonów
jabłka 1 kg. – 6000 wonów
banany 1 kg. – 4000 wonów
winogrona 1 kg. – 14000 wonów
jajka 30 szt. – 4000 wonów
ziemniaki 1 kg. – 2000 wonów
papryka 1 kg. – 3000 wonów
ryby 1 kg. – od 5000 wonów
bułka na parze z kim chi, lub innym nadzieniem na ulicy – 1000 wonów
różnego rodzaju placki – 1000 wonów/szt.
3 małe szaszłyki (lub jeden duży) – 2000 wonów
Większość jedzenia na ulicy kosztuje 1000 wonów

9 września
Cały dzień spędziliśmy w samolotach i na lotniskach i dopiero po całonocnym locie dotarliśmy do Osaki.
10 września
Lotnisko Kansai, to nie jest zwykłe lotnisko. To jeden ze współczesnych cudów budowlanych. Umieszczono je na sztucznej wyspie usypanej na wodach zatoki Oceanu Spokojnego. Ogrom prac jakie trzeba było wykonać przerasta nasze wyobrażenia, a jednocześnie konstrukcja musiała być odporna na fale oceaniczne i trzęsienia ziemi. To mogło się udać tylko w Japonii. W niezwykłym kraju, niezwykłych ludzi. Dopiero mieliśmy się przekonać o jego wszystkich walorach. Kraj naszpikowany elektroniką i wprost krępująco uprzejmi ludzie. Wydawało mi się że wiem o nich wszystko. Myliłem się. Co prawda spełniły się wszystkie oczekiwania, tylko dwa razy bardziej.
Osaka nie była w naszym prywatnym programie zwiedzania, więc po wymianie pieniędzy, od razu sprawdziliśmy najtańszą możliwość dotarcia do Kioto. Autobus ze stanowiska NR 8, za 2500 jenów, to chyba najlepsza opcja. Bilety można kupić w automacie obok stanowiska odjazdu. Autobus zatrzymuje się przy głównym dworcu kolejowym w Kioto, skąd można już dotrzeć we wszystkie rejony miasta. Pierwsze kroki proponuję skierować do informacji turystycznej na dworcu kolejowym. Ta która była koło dworca została przeniesiona do środka. My popełniliśmy błąd. Zamiast zaopatrzyć się w informacji w szczegółowy plan linii autobusowych, przedzieraliśmy się do hotelu metrem z dwiema przesiadkami. Każdy przejazd minimum 200 jenów (opłata zależy od długości odcinka). Z planem linii autobusowych wiedzielibyśmy, że za 220 jenów kursuje autobus NR 206 prawie pod drzwi hotelu.
Zakup biletu na metro nie sprawia żadnych trudności. Na planie linii metra są zaznaczone wszystkie stacje z wpisaną opłatą za przejazd z miejsca startu. Pierwsze podejście do automatu było udane, mimo napisów krzaczkami.
Gdybyśmy jednak skorzystali z autobusu, pewnie nie moglibyśmy się spotkać z niezwykła życzliwością potomków samurajów już w pierwszym dniu pobytu.
Po wyjściu z metra nie zdążyliśmy nawet podejść do planu miasta, gdyż od razu podszedł Japończyk i zaproponował, że podwiezie nas w okolice hotelu i że będzie mu bardzo miło jeśli skorzystamy z pomocy. Wysadził nas koło stacji kolejki Mototanaka jakieś 100 m od hotelu. Po wygramoleniu się z plecakami z samochodu inny Japończyk zaproponował, że zaprowadzi nas pod drzwi hotelu. Na pożegnanie nalegał żebyśmy się poczęstowali butelką zimnej zielonej herbaty. W 30-stopniowym upale smakowała wyjątkowo.
Guesthouse Kanwado zarezerwowaliśmy na 5 nocy (3700 jenów-pokój 2-osobowy/noc). W praktyce sami zamieszkaliśmy w małym domku w stylu japońskim, mając do dyspozycji pokój, salon, kuchnię i łazienkę. Całkiem niezła lokalizacja w dzielnicy Tanaka, z możliwością pieszych wypraw do najciekawszych zabytków miasta. Odpuściliśmy rowery, gdyż nie ma ścieżek rowerowych i wszyscy jeżdżą po chodnikach.
11 września
Z czterech dni w Kioto, dwa planowaliśmy na zwiedzanie miasta, jeden na wypad do Nary i jeden na Amanohashidate („most do nieba”). Ostatecznie została Nara i 3 dni w Kioto.
Zwiedzanie Amanohashidate w ciągu jednego dnia z Kioto jest możliwe, ale dosyć kosztowne. Podróż trzeba odbyć pociągiem ekspresowym, co kosztuje 4000 jenów w jedną stronę i przejazd zajmuje ok. 2 godziny. Pociąg osobowy jedzie 4 godziny i praktycznie cały dzień spędza się w podróży. Wyprawa autobusem to już niestety 2 dni.
Pociągi ekspresowe wyjeżdżają z Kioto o godz. 9.25, 10.25, 12.25, 15.25, a do Amanohashidate przyjeżdżają odpowiednio o godz. 11.21, 12.28, 14.31, 17.27. W drodze powrotnej z Amanohashidate wyjazd o godz. 9.58, 13.52, 15.01, 17.36, 18.46, a przyjazd do Kioto odpowiednio o godz. 12.06, 16.05, 17.06, 19.53, 20.48.
Autobusy wyjeżdżają z Kioto o godz. 13.20 i 18.10. Podróż zajmuje ok. 3 godz. 20 min. Powrót z Amanohashidate o godz. 8.40, lub 12.24.
Dworzec autobusowy znajduje się przed głównym dworcem kolejowym i obsługuje zarówno komunikację miejską, jak również trasy dalekobieżne. Obok jest informacja autobusowa.
Do Nary najwygodniej dojechać lokalnym pociągiem. Od razu po przyjeździe zaskakuje duża ilość wałęsających się danieli. Okupują parki chodniki, a nawet jezdnie, co powoduje częste wstrzymanie ruchu. Okazja do podziwiania cierpliwości japońskich kierowców. Ani razu nie słyszałem klaksonu. Wejście do świątyni Todai-ji, największej na świecie drewnianej budowli - 500 jenów. Należy pamiętać o zdjęciu butów przed przekroczeniem progu świątyni. Przejście przez wąski otwór w jednej z kolumn (ma zapewnić oświecenie) zaliczyła tylko połowa naszej ekipy. Ja nie miałem żadnych szans (190/85). Todai-ji, to pierwsza okazja do zbierania pamiątkowych stempli. Później okazało się, że były przy większości obiektów.


12 września
Dzisiaj pierwszy dzień na Kioto. Kilka ciekawych obiektów znajduje się w okolicach dworca kolejowego. Świątynie Nishi-Honganji i Toji są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Do pierwszej wstęp jest za darmo, natomiast za bilet do Toji trzeba zapłacić 500 jenów. Bezpłatny jest tylko wstęp na czasowe wystawy. Główny pawilon świątyni zasłaniają rusztowania.
Nieco dalej na południe koniecznie trzeba zwiedzić świątynię Fushimi Inari. Położona na zboczach Mt. Inari jest najczęściej odwiedzaną świątynia w Kioto. Szczególnie interesujący jest 4-kilometrowy szlak górski z bardzo duża ilością czerwonych torii.
Na koniec dnia kolejna świątynia z listy UNESCO – Kiyomizudera, położona pięknie na górskim zboczu. Niestety też osłonięta rusztowaniami. Wstęp 300 jenów. U podnóża góry wybija uzdrawiające źródełko.
Korzystanie ze źródeł wodnych w świątyniach odbywa się według określonych reguł. Wodę nabiera się specjalnym pojemnikiem na długiej rączce. Najpierw myjemy jedna dłoń, później drugą. Na koniec przemywamy twarz i ewentualnie pijemy, ale nie z naczynia tylko z ręki. Tutaj akurat naczynia odkłada się na specjalne półki gdzie są odkażane ultrafioletem.
13 września
Dzisiaj czas na największe perły Kioto. Zwiedzanie pałacu cesarskiego jest możliwe tylko grupowo, ale bezpłatnie. Pozwolenie uzyskuje się bezproblemowo w biurze obok głównej bramy, a grupy angielskojęzyczne startują o godz. 10.00 i 14.00. Zwiedzanie trwa ok. 1 godziny.
Za zwiedzenie pałacu szogunów Nijo, trzeba zapłacić 600 jenów. To chyba jeden z ciekawszych obiektów w Kioto. Tutaj po raz kolejny mieliśmy przyjemność zaznać japońskiej życzliwości. Otarty palec u nogi mojej żony, spowodował „akcję ratunkową”, w którą zaangażowało się kilka osób z obsługi. Mało brakowało, a podjęto by próbę sprowadzenia śmigłowca.
Wieczór zarezerwowaliśmy na słynną Gion, ekskluzywną dzielnicę życia nocnego, gdzie najłatwiej spotkać prawdziwą gejszę. Zamiast gejsz spotkaliśmy tłumy turystów z aparatami i dyskretnie zasłonięte okna bardzo drogich japońskich restauracji. Ceny posiłków dochodzą do 20000 jenów za zestaw, gdy tymczasem w popularnych miejskich lokalikach oscylują wokół 1000 jenów.
14 września
Na koniec zostawiliśmy północny szlak świątyń, przy Kitaoji-dori. Po kolei są to, Shimogamo z darmowym wejściem, Daitokuji z pięknym ogrodem za 400 jenów, Kinkakuji ze złotym pawilonem za 400 jenów, Ryoanji ze słynnym ogrodem kamiennym i na koniec Ninnaji, co prawda z bezpłatnym wstępem, ale z opłatami za wejście do wybranych pawilonów.
Pierwsze dni w Japonii minęły niepostrzeżenie. Możemy chyba już nakreślić obraz przeciętnego, spotykanego na ulicy Japończyka. Młodzież z nieodłączna komórką, a starsi dodatkowo z ręczniczkiem do wycierania potu. Bezwzględne przestrzeganie przepisów ruchu drogowego przez kierowców i pieszych. Udręka w postaci rowerzystów na chodnikach. Niespotykana uprzejmość ludzi pracujących w obsłudze.
W Kioto planowaliśmy być 2dni, zostaliśmy 3, a powinniśmy 5. To jest chyba wystarczająca rekomendacja dla tego wspaniałego miejsca.
15 września
Dzisiaj przejazd do Hirosimy, ale po drodze nie odpuścimy oczywiście zamku białej czapli w Himeji. Z Kioto do Himeji shinkansen kosztuje 5200 jenów, a zwykły ekspres 2300 jenów. Wybieramy tańszą opcję i po 2 godz. jesteśmy na miejscu. Niestety zamek Himeji-jo jest restaurowany i za 400 jenów mogliśmy jedynie pochodzić po rusztowaniach. W fosie ryby jak okręty podwodne masowo dokarmiane przez zwiedzających.
Odcinek z Himeji do Hirosimy zdecydowaliśmy się pokonać shinkansenem, mimo że różnica 7560 jenów w stosunku do pociągu zwykłego który kosztował 3500 jenów była znacząca, z dwóch powodów. Po pierwsze zamiast 4 godzin jedziemy tylko 1 godzinę, a po drugie zaproponowane przesiadki wydały się mi podejrzane. Jak można traktować poważnie plan podróży, gdzie na jedną z przesiadek mamy 1 minutę? Okazuje się, że w Japonii jest to realne. Ciężko to zrozumieć po krajowych doświadczeniach z PKP.
W tym miejscu warto parę słów poświęcić shinkansenom. Pociągi-pociski mkną z prędkością do 300 km/godz. Mają specjalne tory i perony na które mogą wejść tylko posiadacze biletów. Himeji jest doskonałym miejscem do ich podziwiania. Niektóre przelatują przez stację tranzytem. Wizualna ocena wskazuje, że jest to ponad 200 km/godz. Z perspektywy peronu wygląda to szczególnie imponująco. W wagonach bez rezerwacji nie wszyscy maja miejsca siedzące. Japończycy stojąc zachowują się jak u nas w komunikacji miejskiej, czytają gazety, grają na swoich smartfonach, lub esemesują. Na nasz widok od razu ustąpili najlepsze miejsca w wagonie. Pewnie było widać, że nam taki przejazd to jak lot na księżyc. Prawie tak się czułem.
Późnym popołudniem dotarliśmy do Hirosimy i zakwaterowaliśmy się w Urbain Hiroshima Executive, tuż przy dworcu kolejowym. To ta odrobina luksusu w czasie naszego pobytu w Japonii. Cena za pokój 6980 jenów/noc ze śniadaniem i z możliwością nieograniczonego korzystania z basenu, sauny oraz z bezalkoholowego baru. Z okna na 9 piętrze piękny widok na pędzące shinkanseny gdzieś tak na poziomie trzeciego piętra. Szczególnie nocna panorama miasta robi wrażenie.
16 września
W Hirosimie zarezerwowaliśmy tylko 2 noclegi, więc wszystko trzeba robić w pośpiechu i niestety pobieżnie. Przed południem zaplanowaliśmy dotrzeć do świątyni Miyajima Itsukushima ze słynną torii na wodzie, a po południu Park Pokoju. Na wyspę Miyajima najtaniej dostać się pociągiem do stacji Miyajima-guchi w ciągu 26 min., a następnie promem w ciągu 10 min. Można od razu kupić bilet na całą trasę na głównym dworcu kolejowym w cenie 570 jenów/osobę w jedną stronę. Pierwszy pociąg wyrusza o godz. 5.53, a pierwszy prom o godz. 6.25. Połączenia są tak często, że właściwie nie musieliśmy planować konkretnej godziny podróży. Ostatni prom odpływa z Miyajimy o godz. 22.14, a ostatni pociąg o godz. 23.21.
Wstęp do świątyni na wyspie – 300 jenów. Tyle kosztuje wykonanie chyba najpopularniejszego zdjęcia w Japonii, z widokiem na torii. Inną atrakcją na wyspie jest akwarium z ciekawymi pokazami tresury. Cena wstępu wynosi 1400 jenów, a na widowni zasiadają przede wszystkim dzieci.
Na Miyajimie podobnie jak w Narze spotykaliśmy daniele. Tutejsze są jednak dokuczliwe i ganiają turystów, którzy nieopatrznie pokażą jedzenie. Akurat nas to spotkało, co wywołało powszechne rozbawienie miejscowych.
Park Pokoju i Muzeum Pokoju (wstęp symboliczne 50 jenów) w Hirosimie robią ogromne wrażenie. W punkcie „O” stoi obecnie budynek, ale tuż obok jest tablica oznaczająca Atomic Bomb Hypocentre.
17 września
Dzisiaj ostatni dzień w Japonii. Na pewno zbyt krótko i niestety bez szans na powrót.
Jeszcze po ciemku udaliśmy się na dworzec. Mimo że to ostatni dzień, ale plany mieliśmy napięte. Na początek chcieliśmy jechać do Shimonoseki ( 3600 jenów pociągami lokalnymi) i po wykupieniu najtańszej opcji promu do Korei, udać się na targ rybny. Uwielbiam takie miejsca.
Na dworcu w kasie biletowej dowiedzieliśmy się, że pociągami lokalnymi nie mamy szans dojechać do celu, gdyż znad Okinawy w kierunku Kiusiu zbliża się tajfun SANBA i wszystkie pociągi lokalne są wstrzymane. Możemy ewentualnie próbować shinkansenem. Tylko po co pchać się tam, gdzie na pewno utkniemy na kilka dni. Zapowiedzi są poważne. Wiatr do 300 km/godz., olbrzymie fale na Morzu Japońskim, a przy pewnych układach może zahaczyć nawet o Hirosimę.
Z dworca kolejowego kursują shuttle busy na lotnisko, a obok są wyświetlane najbliższe loty. 9.40 Seul, jest szansa. Decydujemy się błyskawicznie, chociaż wiadomo, że nie będzie tanio, ale uratujemy plan podróży. Autobus na lotnisko kosztuje 2000 jenów/osoby i jedzie ok. 1 godziny. Hirosima jest otoczona górami, więc lotnisko zlokalizowano w odległości ok. 45 kilometrów. Bilety do Seulu, niestety w cenie 37500 jenów/os., kupiliśmy na lotnisku i po bardzo pobieżnej odprawie (chyba ze względu na brak czasu) znaleźliśmy się na pokładzie samolotu Asiana Airlines. Po 1,5 godzinnym locie wylądowaliśmy na supernowoczesnym Incheon Int’ l Airport, pod Seulem.
Bezpośrednio z lotniska można udać się praktycznie do każdego większego miasta w Korei bardzo wygodnymi autobusami. Za bilet do Gyeongju zapłaciliśmy 31500 wonów/osobę (wymiana na lotnisku). Czas przejazdu 4,5 godz.
W Gyeongju nie mieliśmy wcześniejszej rezerwacji noclegów, ale akurat tam nie jest to potrzebne. W okolicach dworca autobusowego jest ich cały szereg. Co dziwne wszystkie są nastawione na specyficzną klientelę. Nazwy, ulotki i wystrój pokoi nie pozostawiają wątpliwości, że chodzi o usługi erotyczne. Przy odrobinie cierpliwości można jednak znaleźć pokój nie przesycony dymem papierosowym w dobrym standardzie za przystępną cenę. My zapłaciliśmy 80000 wonów za 3 noclegi.
18 września
Gyeongju jest doskonałą baza wypadowa do Bulguksa Temple i Seokguram Grotto. To podobno największe perełki koreańskiego dziedzictwa. Najlepszym rozwiązaniem jest przejazd autobusem NR 11 z dworca autobusów lokalnych (obok międzymiastowych) do Bulguksa za 1500 wonów/osoby, a następnie za kolejne 1500 wonów autobusem NR 12 do Grotto. Wrócić do Bulguksa najlepiej górską ścieżką długości 2800 metrów, pokonując dosyć znaczne przewyższenie. My dla sportu pokonaliśmy tę trasę w odwrotnym kierunku. Powrót do Gyeongju autobusem NR 11.
19 września
Gyeongju ma również kilka interesujących zabytków, ostatnio znalazły się na liście UNESCO (dobra mapa w IT obok dworca autobusowego). Koszt biletów wstępu do Daereungwon Royal Tombs, Anapji Pond, Cheomseongdae Observatory, czy Bunhwangsa Temple, nie przekracza 1500 wonów/osobę za jedno wejście. Woljeonggyo Bridge jest restaurowany, cały osłonięty, więc nie warto nadkładać drogi . Zwiedzanie miasta można połączyć z obserwacją życia koreańskiej prowincji, ze wskazaniem na miejscowe bazary, szczególnie że zainteresowanie jest wzajemne. A przy tym dużo życzliwości.

20 września
Do Seulu można wrócić szybką koleją koreańską KTX (43800 wonów/osobę – 2.05 godz.), lub bardzo wygodnym autobusem za 20200 wonów w 4,5 godziny. Finanse zadecydowały o tej drugiej opcji. Częstotliwość połączeń jest zadziwiająca, co 30 - 40 minut, a autobusy puste.
W Seulu korzystanie z metra jest podobne do miast japońskich, wiec bez problemu dotarliśmy do Windroad Guesthouse. Na pewno godny polecenia, ze względu na cenę i lokalizację (obok stacji metra NR 420 – Hyehwa). Za 5 noclegów zapłaciliśmy 202000 wonów. Do dyspozycji gości kuchnia i oczywiście, jak to w Korei, darmowy Internet i wi-fi pożywka dla mojego iPhone.
Wieczorem zaklepaliśmy sobie, na następny dzień, najtańsza wycieczkę do DMZ na granicy z Koreą Północna. Jest kilka opcji zorganizowanych wyjazdów do strefy zdemilitaryzowanej w przedziale cenowym od 46000 wonów za półdniową do całodniowych za nawet 137000 wonów. Najciekawszą wydaje się Panmunjeom Tour, za 87000 wonów w godz. 8.00-15.00, lub 9.00-17.00, ze strefą spotkań dwustronnych i pokojem konferencyjnym.
21 września
DMZ nie zrobiła na nas większego wrażenia. Co innego turyści z zachodu Europy którzy za bardzo nie wiedzą jak wygląda granica, albo Australijczycy i Nowozelandczycy, którzy granicę znają tylko z lotnisk. Dla Koreańczyków z kolei to bardziej miejsce piknikowe. Dużo wycieczek szkolnych, zakładowych, wesołe miasteczko. Nawet sprawdzanie paszportów odbierałem jak jedną z atrakcji turystycznych. Ludzkie tragedie związane z podziałem państwa są bardzo daleko w tle i nie dotyczą pewnie 99% zwiedzających.
22 września
Będąc w Seulu nie można pominąć Suwon z rozległym Hwaseong Fortress, szczególnie że dojazd jest bardzo prosty, jedną linią metra NR 1 za 1850 wonów( stacja NR P154). Ceny w metrze są zróżnicowane w zależności od długości przejazdu i przesiadek. Bilet na jedna linię kosztuje 1250 wonów, na dwie 1350. 500 wonów wynosi depozyt za kartę (bilet) na metro, który można odzyskać w specjalnych automatach na stacji. Zakup biletu i określenie ceny również nie sprawia żadnych trudności. Wstukując trzy pierwsze litery nazwy stacji docelowej cena sama wyskakuje. Powiedzmy, że trudność jest porównywalna z wypłatą gotówki ze znanego nam dobrze bankomatu.
Komunikacja publiczna w Seulu to swoisty fenomen. Częstotliwość kursów sprawia że nigdy nie ma tłoku. Zawsze są miejsca siedzące, a najdłuższa linia metra ma prawie 100 kilometrów (tylko częściowo pod ziemią).
Mury fortu, długości 6 kilometrów, można zwiedzać za 1000 wonów, jeśli wchodzimy przy którejś z bram, lub za darmo gdy wchodzimy w każdym innym miejscu. W pobliżu Seojangdae piękna panorama miasta. Wejście do pałacu Hwaseong Haenggung – 1500 wonów. Ze stacji metra do fortu kursują autobusy NR 11, 13, 36 i 36 (przystanek Paldalmun).
Będąc w Suwon niektórzy jadą do Korean Folk Village. Ja gorąco odradzam, ale jeśli ktoś się jednak zdecyduje, to może tam dostać się bezpłatnym autobusem. Odjazd w godzinach: 10.30, 12.30, 14 spod IT obok stacji metra. Powrót jest możliwy też za darmo w godzinach: 14.00, 16.00, 17.20. Wstęp nie jest tani – 15000 wonów/osobę. W środku kilka koreańskich wiejskich chatek, a poza tym to jedna wielka nuda.
Jadąc do Suwon warto zatrzymać się na stacji NR 136 – Noryangjin i zwiedzić pobliski Fisheries Market. Wszystko co żyje w morzu jest na tym targu. Nie spodziewałem się, że jest tego aż tyle i wszystko, wbrew pozorom, podobno nadaje się do jedzenia.
23 – 24 września
Dwa dni zostawiliśmy sobie na Seul. To supernowoczesne miasto, zadziwiających kontrastów. Dzielnica biznesowa ciągle się rozrasta, ale nie przeszkadza to aby w cieniu wieżowców funkcjonowały przewoźne kramiki spożywcze, a w bocznych uliczkach krawiec, szewc, sklep z rurami kanalizacyjnymi, lub gaśnicami. Ilość sklepów, barów i restauracji po prostu przerosła nasze wyobrażenia. Do tej pory miałem wątpliwości, ale teraz już wiem - mistrzami handlu są Koreańczycy.
Z hotelu najciekawsze zabytki Seulu mieliśmy na wyciągniecie ręki. Wstęp do parku pałacowego kosztuje 1000 wonów, do pałacu Ch’angdok 3000 wonów, a do sekretnego ogrodu 5000. Na południe od pałacu koniecznie musimy zwiedzić Jongmyo Royal Shrine, wstęp 1000 wonów. Oba obiekty są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Na zachód od wspomnianych obiektów znajduje się Gyeongbokgung Palace z uroczystą zmianą warty ok. 12.00. Wstęp do pałacu 1500 wonów. Po sąsiedzku znajduje się National Folk Museum i w zupełności może zastąpć wizytę w Korean Folk Village. Wstęp bezpłatny.
25 września
Na lotnisko można dostać się nowo wybudowaną linią metra, która startuje z Seoul Station, lub autobusem za 10000 wonów. Dojazd z centrum zajmuje ok. 1 godziny. Na lotnisko kursują autobusy z numerem czterocyfrowym, zaczynającym się na 60 i jadą z różnych części miasta. My z centrum jechaliśmy linią 6011.
Czas wracać do szarej i pewnie już zimnej Europy.


Zdjęcia

JAPONIA / - / Hirisima / Park Pokoju - nocJAPONIA / - / Hihosima / Park Pokoju - dzień

Dodane komentarze

K. dołączył
05.09.2014

K. 2014-09-05 02:41:50

Oj dużo u Was kosztownych błędów w podróży. Jeżeli chodzi o pociągi, to najlepiej kupić seishinkippu (koszt około11000Y) i można jeździć przez 5 dowolnych dni na wszystkich liniach JR jak nam się podoba. W Kyoto najlepiej kupić bilet całodobowy na wszystkie autobusy (koszt około 500Y). Aby uniknąć kosztów związanych z wstępami do świątyń polecam przyjazd do Kyoto i Nary w okresie Obonu, gdy wstępy są bezpłatne. Poza tym, Geiko i Maiko najprędzej można spotkać w Gion w piątki i soboty między 19:00 a 22:00.

evellin dołączył
06.01.2010

evellin 2014-01-21 15:24:25

Dzieki ,za tak szczegolowe informacjie:)

evellin dołączył
06.01.2010

evellin 2014-01-21 15:23:58

Dzieki ,za tak szczegolowe informacjie:)

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl