Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Chiny - Suzhou > CHINY


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CHINY / prowincja Jiangsu / Suzhou / Wielki KanałCiąg dalszy naszej podróży po wschodnich Chinach, którą odbyliśmy jesienią 2012 roku.

Odjeżdżamy punktualnie i po mniej więcej godzinnej podróży docieramy do Suzhou. Zaraz po przyjeździe w informacji turystycznej dostajemy adres przystani, z której odpływają statki wycieczkowe po Wielkim Kanale. Pierwotnie chcieliśmy płynąć Wielkim Kanałem z Hangzhou do Suzhou. Niestety kursy zostały obecnie zawieszone.
Mamy namierzony hotel, tym razem z Lonely Planet. Jest to hotel popularnej w Chinach sieci „Hanting Inns & Hotels o nieznanej dla nas nazwie napisanej chińskimi znakami. Cena za dobę dla dwóch osób to niewiele ponad 200 RMB. W tej cenie dostajemy ładny, duży pokój z łazienką, WIFI dostępnym w holu recepcyjnym (były tam również bezpłatne komputery hotelowe) oraz nielimitowany dostęp do kawy, herbaty i wody w automacie. Hotel jest położony w centrum miasta, parę kroków od miejskiego deptaka i czynnej wieczorami uliczki z chińskimi przysmakami. Poza tym w pobliżu hotelu znajduje się sklep sieci Family Markt, w którym można kupić gotowe kanapki z serem czy z szynką oraz zjeść ciepły posiłek. Był to bez wątpienia jeden z najbardziej przyjaznych hoteli, w których mieszkaliśmy w tej podróży. Płacimy za cztery noce. Postanawiamy trzy dni spędzić w Suzhou a jeden w którymś z tzw. miast na wodzie charakterystycznych dla tego regionu Chin.
Na dzisiejsze popołudnie mamy w planach muzeum jedwabiu. Chcemy również znaleźć dworzec autobusowy i sprawdzić połączenia do Tongli, miasta które ostatecznie wybraliśmy jako cel naszej jednodniowej wycieczki.
Muzeum jedwabiu ma świetną ekspozycję. Jedna z sal jest poświęcona poszczególnym etapom wyrobu jedwabiu. Przylega do niej ogród z drzewami morwy a na tacy wyłożone są żywe larwy jedwabnika. Obok można zobaczyć kokony. W innych salach wystawione i opisane są różne gatunki tkanin jedwabnych i wyroby z nich. Eksponatem, który zwrócił moją szczególną uwagę były buty wykonane z satyny w okresie dynastii Ming.
Z dworca autobusowego wracamy autobusem nr 2 w okolice naszego hotelu. Po krótkim odpoczynku idziemy na rekonesans. Obok hotelu odkrywamy Family Markt, gdzie zjadam kilka dobrych szaszłyków. Sklep jest położony tak blisko, że kanapki na śniadanie decyduję się kupić rano. Skręcając obok sklepu w prawo dochodzimy do uliczki wypełnionej straganami pełnymi chińskich „smakołyków”. Zaczynamy od napoi, Ania zamawia sok ze świeżych owoców, ja zieloną herbatę. Potem kupujemy po porcji chińskich pierożków z ostrym nadzieniem. Na koniec ciasteczka, po jednym yuanie sztuka, które okazały się najsmaczniejsze. Uliczka kończy się przy centralnym deptaku. Chwilę spacerujemy po nim a następnie wracamy do hotelu.
Rano idę do sklepu Family Markt, żeby kupić świeże kanapki na śniadanie. Przedpołudniem planujemy zwiedzić dwie chińskie rezydencje z czasów dynastii Ming: Ogród Pokornego Zarządcy i Ogród Lwi Zagajnik.
Już podczas panowania dynastii Południowej Song, Suzhou było bogatym miastem znanym z handlu jedwabiem. W czasach następnej dynastii Ming powstało w mieście ponad sto rezydencji (ogrodów) bogatych mandarynów czy kupców. Do czasów współczesnych zachowało się jedynie kilka rezydencji-ogrodów, dzięki którym w 1997 roku Suzhou zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Największym ogrodem Suzhou jest Ogród Pokornego Zarządcy wybudowany w XVI wieku przez bogatego mandaryna Wang Xiangchena. Na powierzchni 5 hektarów rozlokowano strumienie, stawy i wysepki. Zostało wybudowanych również wiele pawilonów połączonych mostkami i groblami. Cały teren jest porośnięty drzewami. Są to głównie wierzby i trawy bambusa. Spacer po wytyczonych ścieżkach oraz „zaglądanie” do pawilonów, umeblowanych oryginalnymi meblami, może być bardzo interesujące.
Po wyjściu z obiektu spacerujemy po starym mieście, oglądając białe domki położone bezpośrednio nad kanałami. Schodki wejściowe prowadzą wprost na mały pomost, gdzie czasem można zobaczyć przycumowaną łódkę. Na niektórych domkach wiszą czerwone lampiony a przed niektórymi suszy się bielizna. Brzegi kanałów spinają półokrągłe kamienne mostki o rzeźbionych balustradach. Gdyby nie wszechobecne samochody, można by było poczuć się jak w średniowiecznym Suzhou.
Niedaleko Ogrodu Pokornego Zarządcy znajduje się Ogród Lwi Zagajnik. Charakterystycznymi dla tej rezydencji są sztucznie wykonane skałki, które przypominają lwy w różnych pozycjach lub części ciała lwa. Ogród jest mały, jego powierzchnia to niecały hektar. Niemniej też zawiera szereg pawilonów rozlokowanych na wzgórzach zbudowanych z kamieni lub na brzegu stawu. Pawilony łączy sieć ścieżek biegnących miedzy skałkami oraz drzewami. Niekiedy ścieżka prowadzi pod pergolą a czasem wzdłuż pomostu nad stawem. Cały teren ogrodu jest ogrodzony wysokim na kilka metrów murem.
U podstaw architektury chińskich ogrodów leży taoistyczna zasada „wu wei” głosząca, że najlepszym działaniem człowieka jest działanie przez bierność tzn. człowiek powinien zamieszkać na łonie natury i poddać się jej biegowi. Chińskie ogrody miały zapewnić swoim właścicielom namiastkę natury w centrum dużych miast.
Pieszo wracamy w kierunku miejskiego deptaka i naszego hotelu. Na deptaku znajduje się taoistyczna świątynia Xuanmiao. Spośród innych świątyń wyróżnia ją to, że w jej wnętrzu zachował się najstarszy w Suzhou portret namalowany w czasach dynastii Tang. Przedstawia on mnicha Lao Zi. W świątyni oglądamy również statuy „Trzech Czystych”, najwyższych bóstw taoizmu.
Na obiad idziemy do Family Markt. Za kilkanaście RMB kupujemy gotowe zestawy, które obsługa podgrzewa w mikroweli. Każdy zestaw składa się z ryżu (makaronu), warzyw i mięsa lub ryby.
Odpoczywamy w hotelu a następnie jedziemy na południe miasta, gdzie znajduje się polecana nam w informacji turystycznej przystań statków wycieczkowych. O 18-tej odpływa stamtąd statek zabierający turystów na dwugodzinną wycieczkę dookoła starego Suzhou. Na miejscu jesteśmy pół godziny przed czasem. Bilet kosztuje 80 yuanów i nie ma żadnych zniżek. Kupujemy bilety i udajemy się na nadbrzeże.
Punktualnie o szóstej odbijamy. Pierwszy odcinek trasy prowadzi Wielkim Kanałem. Jest rzeczywiście szeroki. Obecnie nie ma dużego ruchu, ale w ciągu dnia widzieliśmy wiele barek przewożących rozmaite towary. Po kilkudziesięciu minutach dopływamy do zabytkowego mostu, który odwiedziliśmy pierwszego dnia pobytu w drodze na dworzec. Obecnie jest ładnie podświetlony. Gdy wpływamy pod most zauważam, że jego filary są pokryte płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia dawnego Suzhou. Dalej mijamy spacerowe promenady biegnące wzdłuż kanału, obsadzone ładnie podświetlonymi zielonym światłem drzewami, nieduże centra rozrywkowo – handlowe oraz współczesne dzielnice mieszkaniowe. Podczas całej wycieczki towarzyszyła nam chińska artystka, która zabawiała turystów grą na gitarze i śpiewem. Opowiadała także dowcipy niestety dla nas zupełnie niezrozumiałe.
Autobusem wracamy do centrum. Na kolację idziemy na lokalne przysmaki ze straganów. Tym razem zamawiamy naleśniki. Mamy do wyboru dwa rodzaje wegetariańskie lub z mięsem, które może być wieprzowe ewentualnie z kurczaka. Ja zamawiam z mięsem wieprzowym, Ania wegetariański. Naleśnik jest tak dobry, że kupuję drugi tym razem wegetariański. Nie jest to drogie danie, naleśnik wegetariański kosztuje 5 RMB, z mięsem 8. Na deser zjadamy po kilka ciasteczek. Wieczór spędzamy w hotelowym lobby, przeglądając Internet. Ja dodatkowo porządkuję swoje zdjęcia.
Dzisiejszy dzień zamierzamy spędzić w Tongli, jednym z wielu tzw. „miast na wodzie”, znajdujących się w okolicach Suzhou. Miejsce to wybraliśmy ze względu na łatwy dojazd (autobusy z Suzhou odjeżdżają co 20 minut) zaintrygowało mnie również to, że Tongli było scenerią dla ponad stu chińskich filmów. Podróż trwa godzinę.
Aby dojechać do skansenu musimy przejechać przez całe miasto. Z okna autobusu widzę, że Tongli jest niewielkim, nowoczesnym miastem. Po przybyciu na dworzec autobusowy, kupujemy plan „miasta na wodzie” i staramy się zorientować w sytuacji. Zapytany Chińczyk wskazuje nam kierunek. Odrzucamy propozycję ryksiarza dowiezienia nas na miejsce za 20 yuanów i idziemy pieszo. Po przejściu kilkudziesięciu metrów zauważam przystanek turystycznej kolejki, domyślamy się, że kursuje ona do kas skansenu. Za parę minut jesteśmy na miejscu. Bilet wstępu kosztuje 100 RMB od osoby i zawiera 10 przywieszek do największych atrakcji „miasta na wodzie”.
Zwiedzanie zaczynamy od uliczki handlowej zabudowanej domkami z czasów dynastii Ming. Natrafiamy na sklep z różnego rodzaju grami zręcznościowo-logicznymi. Gry wyglądają interesująco, niestety instrukcje są tylko w języku chińskim, tak że rezygnujemy z zakupu.
Tongli zostało zbudowane na siedmiu niedużych wyspach otoczonych piętnastoma kanałami i rzekami. Poszczególne wyspy łączy niemal 50 kamiennych zabytkowych mostów, z których większość ma konstrukcję łukową. Domki, zbudowane głównie w czasach dynastii Ming i Qing, stoją przy wąskich uliczkach lub nad samym kanałem. Nadbrzeża kanałów są zastawione stolikami licznych restauracji. Po kanałach pływają łódki wożące turystów. Atrakcją Tongli jest tzw. potrójny most. W rzeczywistości są to trzy mostki usytuowane obok siebie.
Zwiedzanie zaczynamy od Ogrodu Wycofania i Medytacji, potem odwiedzamy inne obiekty wyszczególnione na przywieszkach ale największą przyjemność sprawia nam sam spacer wzdłuż kanałów i obserwacja zarówno turystów jak i mieszkańców.
Na starganie kupujemy jakieś placuszki, były bardzo smaczne, ale jednocześnie rozbudziły nasz apetyt. Postanawiamy więc zjeść obiad. Nie jest to jednak takie proste. W ogródkach restauracji na nadbrzeżu, brak wolnych miejsc. W końcu znajdujemy dwa wolne krzesła przy stoliku zajętym przez dwie białe turystki. Przysiadamy się, ale widzę, że kobiety nie są zbyt zadowolone, więc gdy tylko w sąsiedztwie zauważam wolne miejsca szybko się przesiadamy. Po przyjęciu zamówienia kelnerka nie wiadomo z jakiej przyczyny, proponuje nam zmianę stolika na znajdujący się wewnątrz lokalu. Nie odpowiada nam ta propozycja więc opuszczamy restaurację. Po przejściu kilkudziesięciu metrów znajdujemy następną restaurację, gdzie w końcu zjadamy obiad.
Po obiedzie spacerujemy wzdłuż kanałów, odwiedzamy zabytkową uliczkę i powoli kierujemy się do wyjścia. Kolejką turystyczną dojeżdżamy do dworca autobusowego, skąd zaraz mamy połączenie do Suzhou.
Wieczorem idziemy na spacer wzdłuż Wielkiego Kanału. Skwer jest podświetlony, są wytyczone alejki przy których ustawiono ławki. Obserwujemy przepływające statki z turystami, podobne do tego, którym płynęliśmy wczoraj. Po kilkunastu minutach dochodzimy do pawilonu stojącego na dużej platformie. W takt muzyki z magnetofonu grupa Chińczyków ćwiczy taijiquan. Jest to dość popularny widok we współczesnych Chinach, obserwujemy chwilę tańczących i ruszamy dalej. Kończymy spacer przy zabytkowym moście, który odwiedziliśmy już kilkakrotnie. Skręcamy w prawo i dochodzimy do pagody północnej, gdzie jest przystanek autobusowy. Do hotelu wracamy autobusem.
Ostatni dzień pobytu w Suzhou chcemy spędzić w południowej części miasta. Planujemy odwiedzenie jeszcze jednego ogrodu; Ogrodu Mistrza Sieci oraz parku Pan Men.
Zwiedzanie zaczynamy jednak od PanRu Lane, zabytkowej uliczki położonej w północno wschodniej części starego miasta. Do Ogrodu Mistrza Sieci dojeżdżamy autobusem. W zasadzie ogród ten nie różni się zbytnio od tych, które oglądaliśmy wcześniej, ale jest polecany przez wszystkie przewodniki za godny uwagi. Spędzamy w nim półtora godziny, delektując się sielskim krajobrazem i stylowymi pawilonami.
Na obiad wybieramy przypadkową restaurację. Po wejściu widzimy, że w blaty stolików są wbudowane w elektryczne jednopalnikowe kuchenki wykonane z nierdzewnej stali. Z karty wybieramy pierożki i zupę grzybową. Kelnerka przynosi zamówione pierożki na talerzach oraz dużą metalową wazę wypełnioną rosołem, w którym pływają białe płaty nieznanych mi grzybów i warzywa. Następnie włącza kuchenkę stawia na nie wazę i gestem pokazuje żebyśmy czekali. Kiedy zupa zaczyna wrzeć, pani zmniejsza natężenie, tak że rosół powoli bulgoce. Po paru minutach obiad jest gotowy. Wrzucamy nasze pierożki do wazy i zjadamy jej zawartość z dużym apetytem. Posiłek okazał się zarówno dobry jak i sycący.
Po wyjściu z restauracji staramy się znaleźć wejście do parku Pan Men, ostatniego obiektu który chcemy zwiedzić w Suzhou.
Początki Pan Men sięgają okresu Wiosen i Jesieni, został wybudowany w 514 roku p.n.e., jako rezydencja premiera księstwa Wu. Obecnie na terenie parku można podziwiać pierwszą w Suzhou pagodę buddyjską, oryginalnie zbudowaną w 274 r.n.e., najwyższy jedno-przęsłowy most z czasów dynastii Północnej Song oraz pozostałości murów obronnych z wodno-lądową bramą Weng.
Według posiadanego przez nas planu, Pan Men powinien znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu Pan Pacific. Wchodzimy do środka i pytamy się w recepcji o drogę. Pani, myśląc że jesteśmy gośćmi hotelowymi, prowadzi nas do ogrodu i pokazuje widoczną w wysokim murze furtkę. Niestety aby z niej skorzystać trzeba okazać kartę hotelową. Pilnująca wejścia strażniczka wyjaśnia nam w końcu gdzie jest wejście dla turystów.
W parku Pan Men spędzamy całe popołudnie. Na początku przyłączamy się do rosyjskiej wycieczki oprowadzanej przez Chinkę mówiącą po rosyjsku. Dowiadujemy się trochę ciekawych rzeczy o historii tego kompleksu. Potem już sami zwiedzamy bramę Weng i świątynię poświęconą założycielowi obiektu; premierowi Wu Zixu. Do hotelu wracamy autobusem.
Na kolację postanawiamy zjeść naleśniki, w których rozsmakowaliśmy się dwa dni temu. Niestety przyszliśmy zbyt późno albo zabrakło surowca, stoisko jest zamknięte. Zastanawiam się czy nie zjeść kraba za 10 yuanów ale ostatecznie rezygnuję. W końcu kupujemy kilka ciasteczek a na kolację idziemy do Family Markt.
Rano pakujemy bagaż i idziemy na przystanek autobusu. Wcześniej podjeżdża taksówka. Kurs na dworzec kolejowy kosztuje, zgodnie z licznikiem, 13 yuanów. Dzisiaj jedziemy najszybszym pociągiem CRH, rozwijającym prędkość 310 km/h. Przejazd na szanghajski dworzec główny zabiera pół godziny.

Zdjęcia

CHINY / prowincja Jiangsu / Suzhou / Wielki KanałCHINY / prowincja Jiangsu / Suzhou / na straganieCHINY / prowincja Jiangsu / Suzhou / park PanmenCHINY / prowincja Jiangsu / Suzhou / stare miastoCHINY / prowincja Jiangsu / Tongli / Tongli - miasto na wodzieCHINY / prowincja Jiangsu / Tongli / Tongli - miasto na wodzie

Dodane komentarze

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2013-02-03 13:04:32

Jędrzej, 200 Yuanów to dużo, pewnie jednak mieliście znacznie wyższy standard niż w typowym chińskim hostelu...

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl