Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wieże, słońce i wiatr > CHILE


TheTravelingTree TheTravelingTree Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CHILE / Patagonia / Torres del Paine / Lodowiec GreyMieliśmy szczęście. Patagonia była dla nas łaskawa na tyle, że mogliśmy przetrwać pięć nocy w górach pod lekkimi śpiworami . Wiatr przyjemnie ochładzał, deszcz usypiał do snu.

Mieliśmy szczęście. Patagonia była dla nas łaskawa na tyle, że mogliśmy przetrwać pięć nocy w górach pod lekkimi śpiworami . Wiatr przyjemnie ochładzał, deszcz usypiał do snu. Słońce rozbierało nas do podkoszulków, a ostatniego dnia o świcie zagrało dla nas spektakl ozłacając wieże Torres del Paine w widoku, którego nigdy już nie zapomnimy.


Jak to jest, że zaczyna się marzyć?

Do Puerto Natales pojechaliśmy okazją, jak zresztą wszędzie w Patagonii. Zatrzymał się dla nas uprzejmy kierowca i jego rozległy bus, na około dziesięciu pasażerów. Po drodze wstąpiliśmy do cichej restauracji w domu z drewna. Właściciel zaparzył nam kawę, podsunął spodki z herbacianymi torebkami, a gdy już wrzątek nabierał pożądanego koloru, zagadał:

-Więc chcecie się wybrać do Torres del Paine? Zaczekajcie, mam tu gdzieś mapkę…

Chwilę później rozłożył na stole szeleszczący papier i począł wodzić palcem po liniach najpiękniejszych szlaków:

-Jeśli przejdziecie drogą w kształcie litery ,,wu”, zobaczycie właściwie wszystko, co najlepsze. Przejdziecie obok lodowca Grey, wyjdziecie pod szczyt Cerro Paine Grande i zobaczycie to, co najpiękniejsze- wieże Torres del Paine.

Zdjęcia: Torres del Paine, Patagonia, Lodowiec Grey, CHILE
Torres del Paine, Patagonia, Lodowiec Grey, CHILE



Zapytaliśmy go jak zimno jest tam nocą i jak mocno wieje wiatr. Byliśmy w Patagonii zaledwie tydzień, ale zmarzliśmy tu jak nigdzie indziej. Wiatr w Rio Grande sprawiał, że jego mieszkańcy mieli poważne problemy z oczami, w Ushuaia nocą w środku lata spadł świeży śnieg.

-To zależy. Bywa zimno, ale teraz, latem, powinniście jakoś przetrwać…

Pożegnaliśmy się, dzierżąc mapkę w ręce. W Puerto Natales wyszliśmy na wiatr tylko po to, by zrobić zapasy na kilka dni, po czym wróciliśmy do ogrzewanego przytulnego hostelu. Byli w nim ludzie, którzy już wrócili ze szlaku i tacy, którzy dopiero się nań wybierali. Pierwsi- szczęśliwi, że się udało, przygotowywali w kuchni uczty pełne świeżych warzyw i mięsa, wszystkiego, czego brakowało im przez ostatnie dni. Drudzy pytali i słuchali ich opowieści. Gotowali się na wielką przygodę.

Zdjęcia: Torres del Paine, Puerto Natales, Na szlaku w Torres del Paine, CHILE
Torres del Paine, Puerto Natales, Na szlaku w Torres del Paine, CHILE



Pięć dni i sześć nocy w Torres del Paine

O poranku wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy do budynku administracji Parku- dwie godziny, w ciągu których zniknął z ziemi szron, a na niebo bez jednej chmurki, wzeszło mocne słońce. Wysiedliśmy na ostatnim przystanku, z którego miał zacząć się nasz szlak. W Parku Torres del Paine jest wiele ścieżek, choć dwie główne określa się tu z pomocą liter, które kształtem przypominają: ,,O” i ,,W”. Pierwszy prowadzi przez cały obszar Parku, drugi- jedynie przez jego część. Ile zajmą dni, to zależy właściwie od indywidualnych predyspozycji piechurów. I od tego, gdzie będą spędzać noce- najbardziej logiczne podczas układania trasy wydają się obozowiska płatne, lecz da się także przejść szlak, nocując tylko i wyłącznie na tych darmowych. Wymaga to jednak sporego spięcia- czasem, ażeby dotrzeć z jednego do drugiego, trzeba maszerować przez dobrych dziesięć, jedenaście godzin dziennie. Obozowanie na dziko jest zakazane, gotowanie gdzie popadnie- także, odkąd pewien Czech spalił niefortunnie znaczne połacie Parku. Jeśli wziąć pod uwagę silny wiatr i suchą roślinność, wcale nie dziwi, że ogień rozprzestrzeniał się tu tak szybko…

Mijaliśmy całe hektary spalonych na węgiel obumarłych drzew. Obok nich- łagodne złote źdźbła kołyszące się na wietrze, błękitne jeziora polodowcowe i ośnieżone szczyty lśniące w słońcu. Patagonia jest naprawdę piękna! Na trasie od budynku administracji aż do schroniska Paine Grande, pierwszego dnia naszej wędrówki, byliśmy właściwie sami na szlaku. Raz po raz zrywał się nad naszymi głowami porywisty wiatr, ale dzięki słońcu, nie wychładzał nas na tyle, żebyśmy musieli zakładać na siebie wszystkie warstwy ubrań, jakie wcześniej przygotowaliśmy. ,,Ciągle mamy jeszcze coś do założenia nocą”- myśleliśmy z ulgą.



Tuż przed zapadnięciem zmroku, pośrodku kolorowego namiotowego pola, przytulonego do schroniska, naszym tropikiem targało na wszystkie strony. Przytaszczyliśmy go do podłoża ciężkimi kamieniami, ale i tak nie było pewności, że do rana nie zostaną już zeń same strzępy. Pośród szalejącego wiatru oczekiwaliśmy czegoś jeszcze gorszego- ujemnych temperatur. Na szczęście nie nadeszły… Wiatr z upływem czasu też się uspokoił. Spaliśmy jak niemowlęta aż do późnego poranka…

Wybraliśmy trasę zwaną ,,W” z kilku powodów. Mieliśmy lekkie śpiwory, wiedzieliśmy, że zobaczymy z niej to, co najpiękniejsze w Parku, a nade wszystko- byliśmy z dzieckiem. Niezbyt małym, ale też całkiem jeszcze niedorosłym. Z siedmiolatkiem. Nasz syn wzbudzał niemałe zainteresowanie tych, których mijaliśmy na szlaku. Oprócz pochwał zbierał po drodze czekoladki, co skutecznie ratowało nasze marne zapasy żywności. Zupki, suchy chleb, dżem i kiełbasa- właściwie w tym się zamykały. W schroniskach Torres del Paine jest bardzo drogo, trzeba więc wszystko nosić na plecach. Ludzie, których mijaliśmy na szlaku, brali sobie to czasem zbyt dosłownie do serca, nosząc z tyłu dobre osiemdziesiąt litrów wypchane do granic możliwości, a z przodu jeszcze jeden mniejszy pakunek. Dla nas priorytetem była niska waga- jeden plecak zostawiliśmy w Puerto Natales, drugi napełniliśmy tym, co najpotrzebniejsze. W rezultacie nie mieliśmy ze sobą nawet ubrań na przebranie, ale sześć dni w jednym stroju można przecież jakoś wytrzymać…

Zdjęcia: Torres del Paine, Patagonia, Trekking w Parku Torres del Paine, CHILE
Torres del Paine, Patagonia, Trekking w Parku Torres del Paine, CHILE



W górę i w dół

Szlak w Torres del Paine to dość przyjemny trekking. Nie ma tu morderczych podejść, jest tylko kilka wymagających. Droga pnie się w górę zwłaszcza w kierunku przełęczy Paso John Garner, wzdłuż Valle de Frances i do najbardziej charakterystycznych wieżyczkowych wzniesień, od których wzięła się nazwa Parku. Zakładając sobie plan ,,W”, nie musieliśmy właściwie zdobywać pierwszego z tych celów, ale Mariusz, którego w górach ogarnia zazwyczaj nieposkromiona ambicja, wspiął się na przełęcz w ulewnym deszczu, ledwo pokonując podmuchy wiatru ze śniegiem, które zastały go na szczycie.

Zdjęcia: Torres del Paine, Patagonia, Park Torres del Paine, CHILE
Torres del Paine, Patagonia, Park Torres del Paine, CHILE



Poza kilkoma podejściami, droga wije się w górę i w dół, bez przerwy. Niewielkie wzniesienie, a po nim znów dolina. Bywa to dość irytujące, zwłaszcza, jeśli pomyśleć, że cały czas oscylujemy wokół jednej i tej samej wysokości nad poziomem morza. Ale widoki po drodze rekompensują tę swoistą sinusoidę.

Od Refugio Grey aż do Campamento Guardas, trasa prowadzi wzdłuż potężnego i pięknego lodowca Grey. Dotarliśmy tam drugiego dnia, wracali tę samą drogą już nazajutrz. Czasem przechodzi przez wiszące mosty, uginające się pod krokami nad połaciami wiecznego lodu. Najpierw widać czoło lodowca, potem coraz szerszy grzbiet.

Szlak od Refugio Grey do Campamento Italiano, biegnie z kolei nad jeziorem o lazurowej barwie. Kiedy wieje tu wiatr, można zauważyć fale, co rozpryskują się i znikają w powietrzu. W obozowisku ulokowanym nad brzegiem jeziora, czasem ponoć zdaje się, że pada z chmur, gdy tymczasem wiatr przenosi wodę daleko w głąb lądu. Niesamowite zjawisko!

Zdjęcia: Torres del Paine, Patagonia, Park Torres del Paine, CHILE
Torres del Paine, Patagonia, Park Torres del Paine, CHILE



Widzieliśmy zresztą coś podobnego nad taflą wody u stóp wież Torres del Paine. Wspięliśmy się tam późnym popołudniem, z czarnymi chmurami dokoła głów. Kiedy udało nam się przejść ścieżką pośród skalnych odłamków, zobaczyliśmy jeden z najpiękniejszych widoków w całym naszym życiu; czysto niebieskie jezioro, w którym odbijały się szczyty Torres. I ten wiatr! Zdawało się, że fale, które dosłownie unosiły się w powietrzu, zaraz porwą nas w otchłań lodowatej wody. Ci, którzy chcieli zrobić sobie zdjęć nad samym brzegiem, wracali wilgotni od podmuchów wiatru. Nieposkromiona natura nic sobie nie robiła z tłumu gapiów, chcących podpatrzeć nieco z jej piękna…

Nazajutrz wszystko się uspokoiło, a nad horyzontem znów zaświeciło słońce. Tym razem, w porze jego wschodu, mogliśmy zobaczyć odsłonięte szczyty raz jeszcze. Lśniły w mocnym słońcu nad spokojną taflą jeziora. Pełni sił ruszyliśmy w drogę powrotną, żeby zdążyć na autobus odjeżdżający do Puerto Natales.



W Torres del Paine, mimo tłumu turystów w kolejce po bilety, można zaznać samotności i obcowania sam na sam z patagońską przyrodą. Można zaszyć się gdzieś w falujących trawach, patrzeć i podziwiać. Można nie spieszyć się, iść w swoim tempie, zapomnieć o głośnej cywilizacji. Turyści gdzieś się rozpraszają, mija się ich tylko od czasu do czasu, z uśmiechem wymienia informacje. A może to silny patagoński wiatr zwiewa ich z pola naszego widzenia?

Zdjęcia

CHILE / Patagonia / Torres del Paine / Lodowiec GreyCHILE / Puerto Natales / Torres del Paine / Na szlaku w Torres del PaineCHILE / Patagonia / Torres del Paine / Trekking w Parku Torres del PaineCHILE / Patagonia / Torres del Paine / Park Torres del PaineCHILE / Patagonia / Torres del Paine / Wieże Torre w deszczu i we mgleCHILE / Patagonia / Torres del Paine / Wieże Torres o wschodzie słońcaCHILE / Patagonia / Torres del Paine / Najmłodszy na szlaku?CHILE / Patagonia / Torres del Paine / Tuż przed chłodną nocą

Dodane komentarze

TheTravelingTree dołączył
19.03.2015

TheTravelingTree dołączył
19.03.2015

tomekprzewodnik dołączył
22.08.2015

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl