Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kobiety na szczytach Ameryki Łacińskiej, czyli projekt Mujer Montaña > PERU


Sylwia Perkowska Sylwia Perkowska Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie PERU / Cusco / Cordillera Vilcanota / Trekking w kierunku lodowca Jeśli marzycie o rozpoczęciu przygody ze wspinaczką wysokogórską, to jest na to świetny sposób. Konieczcie śledźcie projekt Mujer Montaña, który zrodził się w 2013 r. w Ameryce Południowej.

“Mujer Montaña”, a cóż to takiego?

To bardzo ciekawa organizacja non-profit, powstała dzięki Denys Sanjinés (Andean Secrets – Boliwia) i Griselda Moreno (Makalu Team – Argentyna). Obie miłośniczki wspinaczki wysokogórskiej i w ogóle gór, są głęboko przekonane, że niezależnie od wieku i płci, nigdy nie jest za późno, aby zdobywać nowe doświadczenia, obcować z naturą i podejmować coraz to poważniejsze wyzwania na jej łonie. Ja się z tym wszystkim zgadzam całkowicie, dlatego też z przyjemnością uczestniczyłam w trzeciej edycji projektu Mujer Montaña. Odbyła się ona w 2015 r. w Peru i była jednym z najciekawszych projektów, w jakich miałam okazję uczestniczyć podczas mojego pobytu w dawnym kraju Inków.

Zdjęcia: Cordillera Vilcanota, Cusco, Trekking w kierunku lodowca , PERU
Cordillera Vilcanota, Cusco, Trekking w kierunku lodowca , PERU



Zanim jednk o szczegółach z naszej międzynarodowej 7-dniowej wyprawy górskiej w Andy wysokie, kilka słów o samej Mujer Montaña

Organizacja ma swoją główną siedzibę w Argentynie i Boliwii, przy czym jej celem jest stworzenie oddziałów w innych krajach na terenie kontynentu. Taka pierwsza komórka Mujer Montaña powstała już w Peru, a dokładniej w Cusco.
Główne cele Mujer Montaña to przede wszystkim promowanie i szerzenie wśród kobiet w różnym wieku oraz o różnych doświadczeniach, wspinaczki wysokogórskiej, alpinizmu i sportów ekstremalnych, a także wymiana doświadczeń nie tylko tych sportowych, ale również i kulturowych. Ważne jest bowiem to, by integrować; wymieniać doświadczenia; szkolić na poziomie podstawowym, jak i zaawansowanym w zakresie kursów wspinaczkowych, w tym w zakresie wspinaczki lodowej, czy też w zakresie pierwszej pomocy i ratownictwa wysokogórskiego; jak też o to, by szukać nowych dróg wspinaczkowych i szlaków turystycznych. Niezależnie od wiedzy i doświadczeń o szeroko pojętej tematyce górskiej, Mujer Montaña otwarta jest na każdego, kto góry kocha i chce zdobywać nowe doświadczenia oraz umiejętności, w tym przede wszystkim na kobiety, które bądź sporty tego typu już uprawiają, bądź też o ich uprawianiu marzą.

Zdjęcia: Cordillera Vilcanota, Cusco, Na szczycie Campa 5500 m np.m., PERU
Cordillera Vilcanota, Cusco, Na szczycie Campa 5500 m np.m., PERU



Powyższe cele organizatorki realizują w ramach corocznych projektów, które odbywają się każdorazowo w innym kraju Ameryki Łacińskiej. Owe projekty – edycje organizowane są zawsze na różnym stopniu zaawansowania, w różnych warunkach, oczywiście powiązanych z górami. Ideą jest zaangażowanie do projektu jak najwięcej przedstawicielek płci pięknej oraz szerzynie celów i idei organizacji wszędzie, gdzie to możliwe. Taka forma działania ma także na celu zdobycie i/lub poszerzenie wiedzy w zakresie wspinaczki, alpinizmu, szeroko pojętych sportów ekstremalnych, jak też zdobycie nowych doświadczeń, które w zależności od kraju, mogą i często są dość odmienne. Warto pamiętać, że każdy kraj, to nowe górskie wyzwania, warunki klimatyczne, inne style i kultura uprawiania sportów górskich.

Dzięki temu, że Mujer Montaña ogłosiła plan zorganizowania trzeciej edycji projektu w dawnym Imperium Inków, nie mogłam przegapić okazji i gdy tylko się o tym dowiedziałam, niezwłocznie na jedną z wypraw się zapisałam.

Zdjęcia: Cordillera Vilcanota, Cusco region, Szczyt Campa 5500 m n.p.m. , PERU
Cordillera Vilcanota, Cusco region, Szczyt Campa 5500 m n.p.m. , PERU



Moje osobiste doświadczenia z Mujer Montaña

W ramach trzeciej edycji Mujer Montaña w Peru 2015, organizowane są 3 niezależne wyprawy. Każda inna, o innym stopniu trudności, w innych warunkach klimatycznych. Ja miałam okazję wziąć udział w drugim etapie, tj. w 7-dniowej wyprawie górskiej w Cordillera Vilcanota, w regionie Cusco.

Cordillera Vilcanota to niezwykle piękna część Andów, nie wiem czy nie najpiękniejsza, ze wspaniałymi szlakami górskimi; zarówno łatwiejszymi jak i trudniejszymi szczytami do zdobycia. Dosłownie w kilku słowach - miejsce pod wieloma względami unikalne i wyjątkowe. Jak ktoś się do Peru wybiera, zdecydowanie polecam trekking w tej części Andów. To właśnie w Cordillera Vilcanota uczestnicy drugiego etapu Mujer Montaña, tj. w sumie ponad 40-osobowa grupa, reprezentująca 13 różnych krajów (w tym trzy z Europy: Polska – ja, Hiszpania i Norwegia), spędziła pełen wrażeń, emocji i wytężonej praktyki, tydzień.

Zdjęcia: Cordillera Vilcanota, Cusco, Trekking i wspinaczka w peruwiańskich Andach, PERU
Cordillera Vilcanota, Cusco, Trekking i wspinaczka w peruwiańskich Andach, PERU



Tydzień w Cordillera Vilcanota

Całą wyprawę zaczęliśmy w słynnym na cały świat mieście Cusco. Załadowaliśmy się do dwóch autobusów i po prawie 4 godzinach byliśmy na miejscu. Na miejscu, czyli na początku naszej górskiej przygody, tj. w maleńkiej wiosce o nazwie Pacchanta. Leży ona w przepięknej scenerii, u podnóża czwartego co do wielkości szczytu w Peru – Ausangate.

Najpierw dokonaliśmy podziału rzeczy, na te które mieliśmy przetransportować do obozu na własnych plecach i na te, bardziej techniczne, niezbędne do wspinaczki wysokogórskiej, które miały powędrować na grzbietach wynajętych koni. A potem już sama przyjemność, czyli trekking. Po około trzech godzinach pierwsze osoby zaczęły pojawiać się w obozie (Campa base), który przez cały tydzień stanowił nasz drugi dom. Szybkie skonstruowanie namiotów, posiłek, pierwsze instrukcje co to kolejnego dnia i relaks z widokiem na Ausangate. Górę mieliśmy jak na dłoni, tuż przed sobą. Piękna jest i ona sama i wszystko co wokół niej.

Kolejne dni to prawdziwa szkoła wspinaczki wysokogórskiej, no i oczywiście praktyka, praktyka, praktyka. Zaczynaliśmy od porannego trekkingu do stóp lodowca, następnie kilkugodzinne szkolenie oraz wymiana doświadczeń w zakresie pracy w lodzie, wspinaczki wysokogórskiej, systemów ratowania, i wszystkiego co wiąże się z samodzielną pracą podczas wypraw górskich. Na koniec powrót, czyli ponad godzinny trekking do obozu, za każdym razem z głową pełną nowej wiedzy.

Muszę tu zaznaczyć, że wszystkie lekcje były niezwykle wartościowe oraz niezwykle ważne, i co chyba najważniejsze bardzo profesjonalne. szkoleniowcy za wszelką cenę pragnęli, byśmy w akimś stopniu stali się na górskich szlakach samodzielni, byśmy potrafili pomóc innym, gdy taka potrzeba zaistnieje, oraz byśmyy wszystkie czynności podczas zdobywania jakiegokolwiek szczytu wykonywali zwyczajnie z “głową”. Bo jak wiadomo każda pomyłka, nawet w przypadku łatwiejszych szczytów, może nas i naszych kolegów kosstować bardzo wiele, czasem zdecydowanie za wiele!

Zdjęcia: Pacchanta, Cusco, Wioska Pacchanta i początek trekkingu w Cordillera Vilcanota, PERU
Pacchanta, Cusco, Wioska Pacchanta i początek trekkingu w Cordillera Vilcanota, PERU



Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Jak nigdzie indziej, nauczyłam się tu bardzo użytecznych i niezwykle przydatnych technik. Ugruntowalam też swoją dotychczasową wiedzę w temacie. Wszystko to nie tylko daje nieco więcej pewności, ale przede wszystkim “uzależnia” i popycha – by poznawać więcej i by jeszcze bardziej w temat się wgryźć. Owo kilkudniowe szkolenie zakończyliśmy samodzielnym atakowaniem szczytu Campa – 5500 m n.p.m. Samodzielnym w znaczeniu, że bez połączenia liną z przewodnikiem górskim, a jedynie z inną uczestniczką projektu. Było to dla mnie niesamowite, całkowicie nowe przeżycie. Może początek moich wpinaczkowych, samodzielnych wypraw? Kto wie….

Test samodzielności, czyli zdobycie szczytu Campa (5500 m n.p.m.)

Ogólnie Campa to góra łatwa do zdobycia. Poza wysokością, która może utrudnić lub nawet uniemożliwić jej osiągnięcie, nie ma tu szczególnych utrudniej – przynajmniej gdy wchodzi się na nią od standardowej strony. Wystarczy dobra kondycja fizyczna, jak w każdej wyprawie górskiej także psychiczna, odpowiednia aklimatyzacja i szance na wdrapanie się na szczyt są praktycznie jak nie stuprocentowe, to prawie stuprocentowe. Nieco inaczej sprawy się mają, gdy na Campę wchodzi się samodzielnie, bez przewodnika, który w razie czego pomoże, zbuduje system zabezpeiczeń, itp. Wówczas nawet tak prosta góra zmienia się w pewnego rodzaju wyzwanie. No i to właśnie wyzwanie staneło przed nami w ramach trzeciej edcyji Mujer Montaña.

Po kilkudniowej bowiem praktyce, przyszedł czas na mały test, czyli na samodzielne zdobywanie szczytu. Jest to jeden z celów projektu Mujer Montaña. Ideą jest szkolenie uczestników w taki sposób, by zdobyli jak najwięcej umiejętności i na ile możliwe także by się jak najszybciej usamodzielnili. No i muszę przyznać, że na tym podstawowym poziomie cel ten został podczas naszej 7-dniowej wyprawy osiągnięty. Uczestnicy w grupach dwu lub trzy osobowych pokonali górę samodzielnie. Instruktorzy zaś krążyli w okolicy i na nasze życzenie sprawdzali, jak sobie z tą samodzielnością radzimy, służąc ewentulanie radą i pomocą.

Ja osobiście zdobywałam Campę z koleżanką z Peru. Żadna z nas wcześniej nie porywała się na ośnieżone szczyty bez doświadczoengo przewodnika. Było to zatem dla nas bardzo ciekawe doświadczenie. To także niezła lekcja zaufania, jakim się z chwili na chwilę musiałyśmy obdarzyć. Bo chociaż góra może i dla wspinaczy łatwa do zdobycia, to jednak, jak to z górami bywa, żadnej ufać nie należy. Trzeba być przygotowanym na różne sytuacje, bo przyroda jest nieprzewidywalna. Skoro zaś próbowałyśmy naszych sił samodzielnie, to na nas spoczywał ciężar jak najbezpieczniejszego pokonania trasy. To my także musiałyśmy “targać” liny i sprzęt niezbędny, czy to do podjęcia ewentualnej akcji ratowniczej, czy to do zbudowania sytemu zabezpieczeń. Było więc zdecydowanie ciężej, bo tym razem, po raz pierwszy, to my, a nie przewodnik, owe górskie “gadżety” mieć przy sobie musiałyśmy i to my, a nie owy przewodnik, musiałyśmy o wszystkim decydować. Nie da się też ukryć, że ostatecznie o niebo większą miałyśmy satysfakcję z wejścia na szczyt, niż w przypadku zdobywania wcześniejszych, o wiele trudniejszych, gór.
Po owocnym zdobyciu szczytu, wszyscy, bardzo uradowani owym wysokogórskim testem, powróciliśmy do bazy, gdzie spędziliśmy ostatnią szóstą noc. Dnia siódmego, trzeba było spakować swoje górskie domki, cały dobytek i powrócić do miejskiej codzienności.

Zanim jednak znaleźliśmy się w Cusco, skorzystaliśmy z gorących źródeł w Pacchanta. Tu też już po raz ostatni podczas wyprawy mogliśmy podziwiać majestatyczną górę Ausangate, którą z uwagi na rozmiary, można też przy dobrej pogodzie oglądać z oddalonego o 100 km Cusco. Tu też mieliśmy ostatnią szansę, by zakupić oryginale stroje, narzuty i inne gadżety z bardzo cenionej wełny alpaki, produkowane przez lokalne społeczności.

Całą wyprawę w ramach Mujer Montaña zakończyliśmy w mieście, przy kolacji, rozdaniu dyplomów i tańcach. To była niesamowita górska przygoda.


Kolejna, czwarta edycja Mujer Montaña już za rok. Tym razem w Kolumbii. Jeżeli zatem nie macie jeszcze wakacyjnych planów, może właśnie przygoda z Mujer Montaña?


Zdjęcia

PERU / Cusco / Cordillera Vilcanota / Trekking w kierunku lodowca PERU / Cusco / Cordillera Vilcanota / Na szczycie Campa 5500 m np.m.PERU / Cusco region / Cordillera Vilcanota / Szczyt Campa 5500 m n.p.m. PERU / Cusco / Cordillera Vilcanota / Trekking i wspinaczka w peruwiańskich AndachPERU / Cusco / Pacchanta / Wioska Pacchanta i początek trekkingu w Cordillera Vilcanota

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl