Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Subiektywnie o przewodnikach > KAZACHSTAN, KIRGIZJA


Leoncjo Leoncjo Dodaj do: wykop.pl
recenzje książek

Zdjęcie KIRGIZJA / Północny wschód / Karakol / MihrabWybierając kategorię wahałem się pomiędzy tą a poradami praktycznymi. Obawiam się, że moje refleksje nie wyczerpują żadnej z nich. Coś jednak musiałem wskazać, zatem rozczarowanych z góry za to przepraszam. Mam jednak nadzieję, że nie odkrywając Ameryki, zwrócę uwagę na coś, co wydaje się być nieistotne a jednak nie pozostaje bez wpływu na efektywność podróżowania.

Kilka słów o przewodnikach
Nie wiem czemu to przypisać, jest jednak pewne, że nie mam szczęścia do polskojęzycznych przewodników. Szukając materiałów o Kazachstanie i Kirgizji natrafiłem na dwa, ciekawie się zapowiadające, w „Księgarni Globtrotera”. W związku z tym, że mój towarzysz podróży onegdaj zarejestrował się tam kupując sztandarowe pozycje Dawida Dudka, uzgodniliśmy, że zamówi oba przewodniki i ewentualnie mapy, choć te nie budziły u nas już tak dużego entuzjazmu. Formalnościom stało się za dość, pieniądze zmieniły rachunki bankowe a stosowne potwierdzenia zasiliły nasze skrzynki pocztowe. Pozostało jedynie czekać na przesyłkę. Obaj mieliśmy dość spraw na głowie, żeby nie zaprzątać sobie myśli czymś, co wydawało się być załatwione. Na miesiąc przed wyjazdem zapytałem przyjaciela czy miał czas przejrzeć przewodniki a jeśli tak, to co o nich sądzi. Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałem w słuchawce zdziwiony ton: „Jak mogłem je przeczytać skoro poszły prosto do ciebie? Nie dostałeś ich?!” a po chwili: „Trochę mnie dziwiło, że nic nie mówisz ale nie pytałem, żebyś tego nie odebrał jako ponaglanie do czytania”. Poprawność towarzyska o mało nie doprowadziła do tego, że wylądowalibyśmy w Kazachstanie bez żadnego przewodnika. Z tej rozmowy wynikały jasno, iż nasze zamówienie nie zostało zrealizowane a skoro to ja miałem być odbiorcą, to do mnie należało wyjaśnienie powodów dlaczego tak się stało. Być może należałoby w ogóle pominąć ten wątek ale czyż nie najlepiej jest uczyć się na cudzych błędach? Zatem, ten akapit dedykuję przyszłym klientom „Księgarni Globtrotera” (proszę nie łączyć jej z portalem z którego korzystamy, ponieważ podobieństwo nazw jest przypadkowe. Pozostali mogą go sobie spokojnie pominąć.

Zdjęcia: Karakol, Północny wschód, Mihrab, KIRGIZJA
Karakol, Północny wschód, Mihrab, KIRGIZJA



„Dochodzenie”, jak na wytrawnego detektywa przystało, rozpocząłem od przeczytania korespondencji i otrzymanych dokumentów. Większego bałaganu nigdy wcześniej nie widziałem. Jako zamawiający widniałem tam ...ja, choć nie pod swoim, tylko przyjaciela loginem. Spora część danych była mieszaniną moich i jego. To mogło być dziełem tylko elektronicznego mózgu, bo człowiek zorientowałby się w ich absurdalności. Zgadzały się: kwota, zamówione pozycje i adres dostawy. Zatem, mimo wszystko, przesyłka powinna dawno zostać dostarczona. Skorzystałem z numeru telefonu podanego na stronie księgarni i ...dodzwoniłem się. Hurra! Zakrzyknąłem w duchu, bo wszyscy wiemy jak to jest z takimi telefonami. Radość była jednak przedwczesna. Po drugiej stronie usłyszałem mniej więcej to: „Nie wyszły, bo nie mogły. (...) Nie mogły, bo czegoś tam nie ma. (...) Jak to coś będzie, to zostaną wysłane. (...) Nie wiadomo kiedy to będzie. (...) Nie, nie można rozmawiać z kimś innym, bo tu jest magazyn i nikt więcej nic mi nie powie. Do widzenia! (piii, piii, piii)”. „No, niby logiczne, więc czemu właściwie się czepiam?” Pomyślałem w pierwszym odruchu zrozumienia. „Może dlatego, że nikt nas nie zawiadomił, że jest poślizg a można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że przewodniki kupuje się z myślą o podróży a nie dla zaspokojenia potrzeby wydania kilkuset złotych.” - Podszepnęła mi ciemniejsza strona mojej osobowości. Zrelacjonowałem kumplowi wynik dochodzenia i żeby podwoić szanse, obaj rozpoczęliśmy działania wyjaśniające – on jako fundator i zamawiający, ja jako niedoszły beneficjent. Pierwsze maile pozostały bez odpowiedzi. Przyjaciel jednak spróbował dodzwonić się do pana Dudka i za którymś razem odniósł sukces. Głos po drugiej stronie słuchawki, po wysłuchaniu problemu odparł, że to jakaś pomyłka. Zamówienie zostało zrealizowane, lecz z niewiadomego powodu wróciło. Wprawdzie on (rozmówca) jest teraz za granicą lecz sprawa zostanie wyjaśniona i zamówione materiały dostarczone. „Wszystko dobre, co dobrze się kończy”- zgodziliśmy się ze znanym powiedzeniem i odczekaliśmy kolejny tydzień. Nic nie nadeszło, więc w dość emocjonalnym mailu „postawiłem ultimatum”. Tym razem odpowiedź nadeszła. Pan Dawid twierdził w niej, że jest to pierwszy sygnał w tej sprawie, kwestionując nie tylko obie rozmowy telefoniczne ale i wcześniejszą korespondencję. Na koniec zadeklarował natychmiastową wysyłkę przewodników i map. Podziękowałem za uprzejmość i poprosiłem o zwrot pieniędzy. Kilka dni później ponownie zmuszony byłem się przypomnieć, bo konto na które miały wpłynąć, pozostawało puste. Nie przedłużając tego wątku – ostatecznie należność za zamówienie została zwrócona. Nie mam żadnych dowodów na złą wolę sprzedawcy. Jest wielce prawdopodobne, iż wszyscy byliśmy ofiarami fatalnego zbiegu okoliczności. Wątpliwości, a w tym przypadku jest ich sporo, należy rozpatrywać na rzecz „oskarżonego”. Nie mniej jednak uczulam zainteresowanych, ażeby skrupulatnie pilnowali swoich zamówień i nie czekali aż problem sam się rozwiąże.

Zdjęcia: Bektau-Ata Trakt, 70 km na północ od Bałchasz, Po burzy, KAZACHSTAN
Bektau-Ata Trakt, 70 km na północ od Bałchasz, Po burzy, KAZACHSTAN



W międzyczasie przyjaciel zdobył i podesłał mi przewodnik „Azja Środkowa” wydawnictwa „Bezdroża”. Sprzed dwóch lat, więc stosunkowo nowy. Mały format, niewielka objętość i pięć krajów. W tym ogromny Kazachstan. Już to jest wystarczającym ostrzeżeniem, że musi być on bardzo powierzchowny. Jak bardzo, okazało się dopiero w praktyce. Pisanie przewodnika jest zapewne szalenie trudnym i niewdzięcznym zajęciem. Nie sposób, nawet będąc najbardziej doświadczonym podróżnikiem i rzetelnym człowiekiem być wszędzie, wszystko zobaczyć i o wszystkim napisać. Na dodatek pisze się o czymś, co wprawdzie zazwyczaj dotyczy zabytków, obiektów lub miejsc, zatem pozornie rzeczy stałych lub przynajmniej stabilnych ale w dzisiejszym świecie nic nie jest trwałe. Na dodatek otoczenie tych miejsc, lokalne uwarunkowania, przepisy, podlegają ciągłej fluktuacji, czyniąc nasze informacje nieaktualne a nierzadko mylące. Rozsądnym jest korzystanie z różnych materiałów i podchodzenie do zaczerpniętych z nich informacji z dużą dozą ostrożności. Tak też staram się postępować. W tym konkretnym przypadku zabrakło czasu i alternatywnych, wiarygodnych, źródeł. Nie podjąłby się napisania własnego przewodnika, dotyczącego tak ogromnego obszaru, zatem nie będę też krytykował cudzej pracy. Podróżując po Kazachstanie i Kirgistanie przekonałem się, że Azja Centralna jest chętnie odwiedzana przez naszych rodaków a od czasu zniesienia wiz oraz otwarcia bezpośrednich, tanich, połączeń lotniczych, zainteresowanie tym regionem świata wielokrotnie wzrosło. Ci, którzy już tam byli, mają na ten temat swoje własne przemyślenia. Z kilkoma takimi osobami miałem przyjemność korespondować i to właśnie im zawdzięczam dotarcie do miejsc, których wspomniany przewodnik nawet nie wymienia z nazwy. Bazując zatem na własnym doświadczeniu, subiektywnych odczuciach i zbiegach przeróżnych okoliczności, towarzyszącym temu konkretnemu wyjazdowi, sugeruję ostrożność. Ostrożność nie tylko w sprawach z definicji niestałych, takich jak ceny czy rozkłady jazdy. To, w dzisiejszych czasach można sprawdzić przez Internet. Potrzebna jest dociekliwość przy układaniu listy miejsc, które chce się odwiedzić i opieranie się o wskazówki tego ale i pewnie innych, podobnych przewodników, poskutkuje tym, iż można się niemal otrzeć o fantastyczne miejsca, nie wiedząc o ich istnieniu.

Wydaje mi się także, że wydawcy przewodników turystycznych powinni zrekapitulować swoje podejście do ich struktury i zawartości. Mniej wiedzy encyklopedycznej, ponieważ jest ona dostępna zawsze i wszędzie. Mniej lub wcale informacji tymczasowych (ceny, formy biletów), ponieważ te dezaktualizują się jeszcze przed publikacją. Więcej o mentalności i obyczajach mieszkających w danym miejscu ludzi. Zdecydowanie więcej, wnikliwiej o miejscach wartych poznania, zobaczenia czy zjawiskach godnych doświadczenia. Na koniec uwaga co do formy. W moim przekonaniu panująca obecnie kultura obrazkowa doprowadziła do niebezpiecznego zachwiania koniecznej równowagi pomiędzy formą i treścią. Z racji wieku pamiętam siermiężne publikacje z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych. Nieliczne, czarno-białe zdjęcia o grubym rastrze. Kiepski, pożółkły od nowości papier. Z pewnością trudno te cechy zaliczyć do atutów jednak miejsce, które w dzisiejszych przewodnikach wypełniają kolorowe, krzykliwe obrazki, tam wykorzystano na treść. Trudno mi wypowiadać się w imieniu wszystkich. Sam nigdy nie podjąłem decyzji o wyborze kierunku podróży w oparciu o przewodnik. Sięgam po niego wówczas, kiedy już wiem gdzie jadę. Nie oczekuję także licznych fotografii, ponieważ liczę, że zrobię własne. Natomiast zależy mi na jednoznacznych wskazówkach, czytelnych planach czy uczciwym przyznaniu, że czegoś się nie mogło sprawdzić a może być z jakiegoś powodu istotne. Pomijam to, że dla podróżujących z plecakiem, taszczenie „cegły” z papieru kredowego, w której dziewięćdziesiąt procent stanowią przerysowane w Photoshopie obrazki, jest kompletnym bezsensem.

http://bezdroza.pl/ksiazki/azja-srodkowa-kazachstan-uzbekistan-kirgistan-tadzykistan-turkmenistan-wydanie-1-artiom-rusakowicz,beazce.htm

http://ksiegarniaglobtrotera.pl/

Zdjęcia

KIRGIZJA / Północny wschód / Karakol / MihrabKAZACHSTAN / 70 km na północ od Bałchasz / Bektau-Ata Trakt / Po burzy

Dodane komentarze

Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 2017-08-09 23:38:19

Kilka słów komentarza a propos anglojęzycznych przewodników po regionie. Podróżowałem ostatnio po Kazachstanie, Kirgistanie i Tadżykistanie mając Lonely Planet po Azji Centralnej, niestety z 2009 oraz wydawnictwo Bradt - Kazachstan z 2015 (wznowienie, bo dane z 2011). Lonely Planet, jak zwykle niezły, ale mocno nieaktualny jeśli chodzi o ceny, kursy, godziny odjazdów, czy większość informacji praktycznych. Bradt - rozczarowanie, dane równie nieaktualne, brak większości przydatnych danych praktycznych. Pół biedy, że część adresów hotelików jest nieaktualna, bo to jest naturalne, gorzej, że większość danych praktycznych (miejsca odjazdów marszrutek, lokalizacje dworców autobusowych, godziny odjazdów, organizacja przejazdów) jest praktycznie bezużyteczna. Szkoda, bo w moim przypadku, chciałem mieć bardziej aktualne dane niż w posiadanym wcześniej Lonely Planet. Generalnie pozostaje dowiadywanie się na miejscu (tu w każdym z tych krajów cały czas przydaje się rosyjski) oraz bazowanie na informacjach internetowych, które warto również weryfikować.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl