Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wielka Vilcabamba > PERU


Ed Bochnak Ed Bochnak Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie PERU / cusc / Cusco / Pomnik PachacutecaOpis wyprawy do ostatniej stolicy Inków,Wielkiej Vilcabamby.

Imperium Inków było przez wieki największą cywilizacją w paśmie Andów. Sięgało od dzisiejszego Ekwadoru po skalne fiordy w Chile. To niemal całe zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej, ponad 5000 kilometrów.


Swoje imperium Inkowie nazywali Tahuantinsuyu, Imperium Czterech Części. Zamieszkiwało je około 13 milionów tubylców, którymi rządził Sapa Inca, uważany za syna Słońca. Jednak rok 1532 przyniósł zagładę będącego u szczytu potęgi imperium, a stało się to z chwilą, gdy do wybrzeża Oceanu przybiły hiszpańskie okręty pod wodzą Francisca Pizarra. Brodaci przybysze zza Wielkiej Wody, zobaczywszy skarby i przepych, jakim otaczali się Inkowie, uwierzyli, że ich sen o bogactwie się spełnił. W ciągu kilkunastu miesięcy podbili i utopili inkaską potęgę w morzu krwi. Niedobitki armii inkaskiej, z wodzem Manco Inca, schroniły się na rubieżach Andów, w dolinie Espiritu Pampa, tworząc powstańcze królestwo Inków, ze stolicą Wielką Vilcabambą.



– Chodź, jeszcze raz zatańczmy – poderwałem Dorotkę od stołu. Już od kilku godzin bawiliśmy się z żoną na XIX Balu Podróżnika w rytmach zespołu Zambrowiacy. Honorowym gościem balu była wybitna polska podróżniczka Elżbieta Dzikowska.

Kilka minut wcześniej podpisała mi swoją książkę „Vilcabamba ostatnia stolica Inków”.
Tak się złożyło, że teraz wypadła czterdziesta rocznica, gdy z Tonym Halikiem, jedni z pierwszych Europejczyków, dotarli z ekspedycją profesora Edmunda Guilléna do powstańczej stolicy Inków, Wielkiej Vilcabamby. Pomysł uczczenia ich wyprawy wydał mi się fascynujący i postanowiłem wyruszyć ich śladem do królestwa Vilcabamby.

Przez stulecia tej legendarnej stolicy poszukiwali podróżnicy, awanturnicy i archeolodzy. Mroczna dżungla jednak dobrze strzegła jej lokalizacji. Kiedyś była to wielka metropolia w sercu Andów, ostatni bastion oporu Inków, rządzona przez Manco Inca i jego synów. Stąd przez trzydzieści sześć lat nękali konkwistadorów, aż do roku 1572, kiedy to hiszpańska karna ekspedycja zdobyła i doszczętnie zniszczyła miasto, skazując je na zapomnienie, niebyt i zawłaszczenie przez las. Dżungla wywiązała się z tego zadania perfekcyjnie. Zgliszcza i mury zakryła kurtyna zieleni, brukowane ulice porosły mchem i trawą, pnącza w żelaznym uścisku otoczyły kolumny, olbrzymie korzenie rozerwały pałacowe ściany, a okna zarosły krzewami. Po kilku latach opustoszałe miasto rozpłynęło się w mrocznym mateczniku dżungli w Dolinie Duchów. Konkwistadorzy zrobili wszystko, by wymazać z pamięci Indian wspomnienie o wolności i niezależności związane z królestwem Vilcabamby. Pamięć o stolicy pozostała tylko w legendach o ukrytym w niej skarbie.


Cusco, Machu Picchu

Mijały tygodnie, a później miesiące, a ja nie mogłem zdecydować się na wyprawę. Obowiązki w pracy i w domu trzymały mnie na miejscu. Dopiero w październiku podjąłem ostateczną decyzję i to tuż na progu pory deszczowej wyruszyłem do Peru.
Z Nowego Jorku wyleciałem z małym opóźnieniem, już po północy. Lot przebiegł spokojnie. Kilka godzin spędziłem na lotnisku w Limie i popołudniowym samolotem wylądowałem w „pępku świata”, czyli Cusco. W planie miałem dotarcie do trzech stanowisk archeologicznych, utożsamianych z Wielką Vilcabambą.
Pierwszy mój cel to ruiny Machu Picchu, największa atrakcja turystyczna Peru, przez wiele lat uważana za ostatnią stolicę Inków.

Po szybkim przepaku i krzepiącym obiedzie w centrum Cusco, w restauracji z widokiem na pomnik Pachacuteca, władcy uważanego za twórcę imperialnej potęgi inkaskiego państwa, wsiadłem do colectivo, autobusu, który po dwóch godzinach dowiózł mnie do Ollantaytambo. W miasteczku na rynku byłem umówiony z moim przewodnikiem, Pablem. Brukowane wąskie ulice i domy zbudowane z ociosanych kamieni wprowadziły mnie w klimat przygody. Na ławce w otoczeniu budynków kolonialnych omówiliśmy kolejne cele mojego pobytu w Peru.
Po odwiedzeniu ruin Machu Picchu chciałem udać się na szlak, prowadzący do ruin Choquequirao, w XIX wieku utożsamianych z Wielką Vilcabambą. Po czym, po jednodniowej przerwie, przeznaczonej na filmowanie wiszącego mostu Q’eswachaka nad rzeką Apurimac, miała się rozpocząć główna część mojej podróży, sześciodniowy trek do ostatniej stolicy Inków. Po uzgodnieniu szczegółów i wpłaceniu zaliczki, udałem się na starą stację kolejową, skąd odchodził pociąg do Aguas Callientes, turystycznej miejscowości u podnóża Machu Picchu. Było już po północy, gdy pociąg dotarł do celu. W strugach deszczu, tylko dzięki przypadkowi odnalazłem hostel, w którym miałem się zatrzymać i przeczekać do rana. Już o czwartej rano wyskoczyłem z łóżka, by w ruinach być w pierwszym rzucie turystów. Poranny kapuśniaczek zmył ze mnie resztki snu. W deszczowcu ustawiłem się w kolejce najpierw po bilet, a później w drugiej, ale o wiele dłuższej, na autobus, który miał zawieźć mnie do ruin. Pierwsze autobusy z turystami wyjeżdżają w kierunku ruin już o szóstej rano.



Machu Picchu w języku keczua znaczy „stary szczyt” i „miasto w chmurach”. Zostało odkryte w roku 1911.
I tu musimy cofnąć się do roku 1908, kiedy to Hiram Bingham, młody wykładowca historii z Yale, odwiedził starożytne ruiny Choquequirao, gdzie pierwszy raz zetknął się z legendą o ukrytych skarbach w zaginionym mieście Inków. Zainspirowany tą legendą, po powrocie do Stanów zaczął studiować stare hiszpańskie kroniki i odnalazł wzmianki o mieście, w którym po nieudanej rewolcie schronił się inkaski władca, Manco Inca. Była to ukryta w trudno dostępnej dżungli legendarna ostatnia stolica Inków, Wielka Vilcabamba.
Latem 1911 roku Hiram powrócił do Peru, z celem odnalezienia Wielkiej Vilcabamby. W Cusco zatrudnił lokalnych przewodników i wyruszył na południowe stoki Andów, do doliny Urubamby. W trakcie wyprawy 24 lipca, na wysokości ponad 2000 metrów, odkrył ruiny Machu Picchu. Miesiąc później Hiram dotarł do doliny Espiritu Pampa, gdzie napotkał nieznane nikomu fragmenty ruin, w większości budowane z nieobrobionych kamieni. Najpierw myślał, że są one pozostałością rezydencji następcy Manco Inki, Titu Cusi, później po odnalezieniu w nich glinianych dachówek uznał, że ruiny to pozostałość po jakieś starej hiszpańskiej osadzie. Nie poświęcając im więcej czasu i uwagi, stracił możliwość odkrycia Wielkiej Vilcabamby. Bingham powracał w Andy jeszcze dwukrotnie, w latach 1912 i 1915. Nie mogąc pogodzić się z fiaskiem, jak mu się wydawało, poszukiwań ostatniej stolicy Inków, zaczął głosić, że Machu Picchu to właśnie Wielka Vilcabamba – zagubiona metropolia inkaskich rebeliantów. Smutne, że do końca życia nie zdał sobie sprawy, iż będąc dolinie Espiritu Pampa dotarł do Wielkiej Vilcabamby, której szukał. Odkrycie legendy było na wyciagnięcie ręki.


Ruiny Machu Picchu zastałem otulone deszczowymi chmurami. Mleczne tumany nieprzerwanie nadciągały z doliny Aobamby. Wspiąłem się na południowy stok, skąd miałem cudowny widok na całe ruiny. Z plecaka wyciągałem aparat, statyw i najnowszy nabytek, 14-milimetrowy obiektyw. Zwarte chmury co chwila zakrywały ruiny, dając wymarzony efekt dla time lapsu, techniki łączącej fotografię z filmem. Po dwugodzinnej sesji zdjęciowej opuściłem stanowisko, by zagłębić się legendarne ruiny.



Piękno ponad dwustu kamiennych budowli urzekło mnie. Symbioza natury i architektury. Dotykałem wypolerowanych murów. Filmowałem ściany wykonane z precyzyjnie obrobionych bloków skalnych. Przez trapezoidalne okna spoglądałem na ostre turnie w kroplach deszczu. Balansując na krawędzi kamiennego muru uprawnych tarasów, wpatrywałem się w przełom rzeki Urubamby, wciśniętej w stoki porośnięte gęstą tropikalną roślinnością. Szczęście tego dnia mnie nie opuściło i słońce wyjrzało za chmur niemal w samo południe. Korzystając z tego obszedłem ruiny po raz drugi.



Ruiny Machu Picchu z trzech stron ograniczone są urwiskami Urubamby – rzeki Słońca, a od południa przytulone do szczytu Huayna Picchu. Dzielą się na miasto górne ze świątyniami, pałacami i słynnym kamieniem Intihuatana,

megalityczną iglicą strzelającą w niebo, wykutą z jednego kamiennego bloku, pełniącym funkcję astronomiczną, i miasto dolne – agrarne, z tarasami uprawnymi, na których Inkowie uprawiali kukurydzę, ziemniaki i kokę.

Do Cusco powróciłem z zamiarem zwiedzenia starego miasta i okolic. Miasto w większości wznosi się na kamiennych fundamentach, ustawionych przez inkaskich kamieniarzy. Szacuje się, że za czasów panowania Inków metropolia Cusco liczyła 150 tysięcy mieszkańców i architektonicznie dorównywała miastom renesansowej Europy.

Cusco i dziś zachwyca. Na ruinach wyrosło hiszpańskie miasto kolonialne, grzebiąc inkaską przeszłość. Hiszpanie, jak przystało na bogobojnych rycerzy Kolumba, rozkochali się w budowie kościołów i kaplic, stawianych na fundamentach zniszczonych pogańskich świątyń. W samym rynku doliczyłem się ich dwadzieścia.

Cusco wybudowano w cieniu wzgórza, z którego wyrastają cyklopowe mury twierdzy Sacsayhuaman. Tworzą je gigantyczne kamienne bloki o przeróżnych krzywiznach i rozmiarach, pasujących idealnie do siebie. Muszę przyznać, że robi to duże wrażenie. Tu kamień stał się symbolem potęgi i siły Inków. Technika, jakiej używali Inkowie do obróbki kamienia, nie jest znana do dzisiaj. Najcięższy granitowy kamień użyty przy budowie twierdzy Sacsayhuaman waży 300 ton! .



W maju 1536 roku na polach przed Sacsayhuaman rozegrała się krwawa bitwa. Manco Inca, marionetkowy władca osadzony na tronie przez Francisca Pizarro, poniżany i okłamywany przez konkwistadorów, postanowił wypędzić hiszpańskich agresorów z ziemi swoich przodków. Po zgromadzeniu ponad stutysięcznej armii, rozpoczął oblężenie Cusco. Aktem tym Manco zapoczątkował ogólne powstanie przeciwko hiszpańskim najeźdźcom. Jednak po dziesięciu miesiącach, nie mogąc złamać oporu otoczonych w mieście Hiszpanów i ich sprzymierzeńców, Manco postanowił wycofać się do twierdzy Vitcos. Opierając się postępującej ekspansji Hiszpanów, schronił się w dżungli, gdzie stworzył zręby nowego powstańczego państwa Inków, dziś nazywanego królestwem Vilcabamba, skąd kontynuował partyzancką walkę z Hiszpanami.


cdn.

Zdjęcia

PERU / cusc / Cusco / Pomnik PachacutecaPERU / Cusco / Cusco / Spotkanie autorskiePERU / Cusco / Cusco / Miejsce eksploracjiPERU / Cusco / Machu Picchu / Machu PicchuPERU / Cusco / Machu Picchu / Widok na plac centralny w Machu PicchuPERU / Cusco / Machu Picchu / Tarasy agralne PERU / Cusco / Cusco / Kamienne bloki PERU / Cusco / Machu Picchu / Intihuatana,PERU / Cusco / Cusco / CuscoPERU / Cusco / Cusco / Sacsayhuaman PERU / Cusco / Cusco / Współcześni potomkowie inkówPERU / Cusco / Cusco / Przygotowania do treku

Dodane komentarze

ru_da dołączył
16.06.2014

ru_da 2017-11-07 16:41:17

Ciekawie napisane, chętnie przeczytam dalszy ciąg tym bardziej, że sama - z kilku powodów - na taką wyprawę się zapewne nie wybiorę (chociaż mówią: nigdy nie mów "nigdy"). Nie wiem, dlaczego jakoś przeoczyłam Twoje zdjęcia z tej wyprawy, ale teraz z przyjemnością obejrzałam.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

05-30
Z emigracji do Hiszpanii, czyli gdzie zamieszkać na emeryturze

Każdy pracujący człowiek, przynajmniej raz w roku potrzebuje dłuższego urlopu, by zregenerować siły, odpocząć psychicznie od codziennych zajęć i w miarę możliwości zrealizować marzenia. Może to być wycieczka do egzotycznego kraju, wyjazd do rodziny lub remont w domu. Tak czy inaczej, chodzi o to, by dzień urlopu nie przypominał dnia codziennego i przynosił zadowolenie. Z reguły urlop planuje się z wyprzedzeniem, śledząc oferty biur turystycznych, sprawdzając ceny biletów lub wolne terminy fachowców od remontów.

06-01
Urlop na Ukrainie, tak, nie?

Ile osób słysząc propozycje urlopowe dotyczące tego kraju tylko się uśmiechnie? Czy słusznie? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie opisując relacje z mojego pobytu u naszych sąsiadów.

05-10
ROSJA - rozmowy trochę nietypowe...
05-06
Gruzja jest piękna! Na pewno?...
05-04
Wokół Wysp Brytyjskich - część pi...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl