Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Przejażdżka rowerowa z widokiem na Tienszan > KIRGIZJA, KAZACHSTAN


tom1971 tom1971 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie KIRGIZJA / Kirgizja / tuż za Karkarą / Mieszkańcy przypudrowanych górTienszan - sama nazwa brzmi już jak zaklęcie ale najpierw trzeba uciec z wielkiego miasta Ałamty, a później spoglądając na nieskończone stepy uciec i od nich by otoczyć się jeszcze większą potęgą natury. Przekroczyć kolejne granice górskiego spokoju. Po drodze poniewierani kaprysami żywiołów zdołaliśmy poznać niezwykłość Kanionu Szaryńskiego, spotkać wielu miłych ludzi i wykąpać się w wielkim i zimnym jeziorze.

Termin – 19.05.2018 – 4.06.2018 – w tym jazdy rowerowej 12 dni, dystans ok. 1155 km.

Uczestnicy - Sylwek, Mariusz i ja

Głównym organizatorem i pomysłodawcą wypadu był Sylwek. Dodam, że z jego inicjatywy wyprawa ma także na celu wesprzeć Małopolskie Hospicjum dla Dzieci - http://wyprawy.mhd.org.pl

Cud niesamowicie szybkiego przemieszczania się samolotem nie przestaje mnie zadziwiać. Najpierw samochodem do Budapesztu, a później już tylko do Astany – 4:45 h (linie Wizz Air) - ,Astana – Ałmaty – 1:30 h – (linie Air Astana – tickets.kz) i jesteśmy w innej rzeczywistości. Od teraz będziemy poruszać się bardzo powolutku czując jakże potężną siłę otaczającej nas natury zdani na jej łaskę.

Skręcamy rowery. Zza budynków lotniska widać ośnieżone wysokie szczyty. Tienszan powtarzam sobie jak mantrę. Ałmaty to wielkie miasto niegdyś stolica Kazachstanu. Zgiełk i smog ale zaraz stąd uciekniemy. Najpierw trzeba jednak poszukać kartuszy do palników turystycznych…

Minęło kilka godzin. Szczęście spotkało nas gdy odnaleźliśmy sklep Robinzon w centrum miasta. Przejazd przez ruchliwe ulice to kolejny koszt podróży ale teraz mamy już na czym zagotować wodę. Z każdym kilometrem ciszej i spokojniej. W Ałmaty zamieszkuje(1,5 mln.) 1/12 ludności Kazachstanu, który jest 8,5 razy większy od Polski.

Pierwszy raz rozbijamy namiot za brudną, wątłą rzeką, która oddziela nas od wielkiego wyrobiska, gdzie wielkie ciężarówki wywożą kamienie i piasek. Patrzę jednak w drugą stronę na te śnieżne olbrzymy. Wiadomo, że nie o cel chodzi ale droga dla rowerzysty (szczególnie sakwiarza) to szczególna świętość. Nieistotne jest to, że dziury w asfalcie są potężne i czasem na niektórych odcinkach zajmują większą powierzchnię niż sam asfalt, trzeba po prostu uważać i patrzeć pod koła.

Zdjęcia: gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Po drodze do Kanionu Szaryńskiego, KAZACHSTAN
gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Po drodze do Kanionu Szaryńskiego, KAZACHSTAN



Nie jest to łatwe ,bo azjatyckie przestrzenie widziane pierwszy raz w życiu wprawiają zmysły w lekkie szaleństwo. Pochłaniamy kilometry ,a góry, stepy mienią się odcieniami swoistych barw. Naszą uwagę zwracają niezwykłe cmentarze ,na których najczęściej bardzo stare budowle tworzą jakby mini miasteczka o specyficznej architekturze.

Zdjęcia: gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Kazachski cmentarz , KAZACHSTAN
gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Kazachski cmentarz , KAZACHSTAN


Słońce praży, wiatr dmucha potężnie. Tym razem w plecy. Nawet lekko pod górkę bez wysiłku mamy na liczniku 30 km/h na prostej jak struna drodze przez ok. 20 km.

Zdjęcia: ok. 20 km. przed Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Na szczęście wiatr w plecy, KAZACHSTAN
ok. 20 km. przed Kanionem Szaryńskim, Kazachstan południowy, Na szczęście wiatr w plecy, KAZACHSTAN



Gorzej gdy chcemy zagotować wodę. Kryjemy się na przystanku autobusowym ale w wyniku podmuchów uszkodzeniu ulega jeden z palników. Jakiś cel trzeba jednak mieć. Na początek postanowiliśmy zaliczyć słynny Kanion Szaryński. Jest to jedna z wizytówek Kazachstanu. Naszą przygodę w tym miejscu głównie określiła zmienna pogoda. W tej chwili jeszcze od głównej drogi skręca się 10km. lekko w dół drogą gruntową ale już obok budowana jest szeroka droga, na której ciężarówki na razie rozpętywały „pustynną burzę” ,która pokrywała nas pyłem. Dojechaliśmy do szlabanu, opłata -770 tenge (ok. 8,5 zł) i już możemy podziwiać niezwykłe kształty formacji skalnych. Na razie jest słonecznie, wiatr umiarkowany. Konieczna jest sesja zdjęciowa z górnych krawędzi kanionu.

Zdjęcia: Kanion Szaryński, Kanion Szaryński, Z górnej krawędzi, KAZACHSTAN
Kanion Szaryński, Kanion Szaryński, Z górnej krawędzi, KAZACHSTAN



Jest odrobina infrastruktury jak na przykład zadaszona wiata z ławeczkami ,o której przypomnieliśmy sobie wieczorem złudnie upatrując w niej jakiś ratunek, gdy pogoda nieco się zmieniła ale po kolei. Zjeżdżamy stromym zboczem na trasę turystyczną. Dalej około 3 km. lekko w dół aż do miejsca nazywanym Eco Parkiem. Skały jakby zburzone średniowieczne zamki otaczają nas zewsząd. Ciepłe czerwono-żółte barwy i blada zieleń zapewnia nas o zbliżającej się suszy. Choć jeszcze nie dziś…
Obchodzimy Eco Park. W barze lekko przeterminowane piwo nawet nam smakowało. Na nic poza tym niestety się nie skusiliśmy. Uszczuplamy własne zapasy. Odświeżamy się w szybkim nurcie rzeki Szaryn. Turystyczne jurty nie przekonały nas jednak do pozostania na nocleg. Tymczasem na niebie chmury nabierały coraz większej prędkości na co nie zwróciliśmy specjalnej uwagi. Poczuliśmy nieodparty przymus poznania kolejnych kilometrów tych niezwykłych dróg. Zjechać jest łatwo ale wypychanie obładowanych rowerów po stromiźnie ślizgając się po kamienistym podłożu idzie nam bardzo mozolnie. Było to tak absorbujące ,że nie przyglądaliśmy się specjalnie temu co dzieje się na niebie. Wreszcie się udało. Jesteśmy na górze. Silny wiatr jeszcze nas nie przeraził ale poziomy deszcz ,który pojawił się za chwilę już nieco.
Pędzimy do wiaty .Jest tam przynajmniej dach i kawałek murku. Dach okazał się raczej przeciwsłoneczny ale to bez znaczenia, bo deszcz nadal padał poziomo. Drewniany wychodek – kolejna nadzieja. Stoimy, zimno. Na szczęście znalazło się małe co nieco na rozgrzewkę. Impreza w wychodku. Nawet całkiem śmiesznie ale co dalej ? Co tu robi ten Volkswagen Golf ? Rozbijamy namiot ! Co my nie damy rady ? Pomysłodawcą był Sylwek ale wszyscy podjęliśmy beznadziejną próbę. Tropik wyciągnięty . Wpinamy maszty. Walczymy zaciekle. Nie ma szans. Tropik jak żagiel o mało nas nie unosi. Z trudem zwijamy go z powrotem. Elastyczne maszty na szczęście poza lekkim odgięciem nie ucierpiały. Cóż począć? Zimno. Dlaczego tu stoi i po co? Kierowca i reszta chyba się ubawili obserwując nasze zmagania. Okazało się, że wewnątrz są już 3 osoby ale i 3 kolejne się zmieściły. Tradycyjna wymiana drinków i atmosfera zrobiła się bardzo ciepła. Oni zostają na noc w samochodzie. My w ciemnościach zjeżdżamy z powrotem w dół i rozbijamy namiot w Eco Parku.

Zdjęcia: Kanion Szaryński - Eco Park, Kanion Szaryński, Zamki na szczytach, KAZACHSTAN
Kanion Szaryński - Eco Park, Kanion Szaryński, Zamki na szczytach, KAZACHSTAN



Rano wita nas piękne słońce , 8 stopni na liczniku ale się ociepla. Kierunek Kegen. Cały czas pod górę. Po drodze zatrzymujemy się w punkcie widokowym ,gdzie rzeka Szaryn stworzyła nie gorsze arcydzieło niż „dolina zamków” widziana jeszcze parę godzin wcześniej.

Zdjęcia: kilkanaście km. za Kanionem Szaryńskim w kierunku Kegen, Kazachstan południowy, Rzeka Szaryn, KAZACHSTAN
kilkanaście km. za Kanionem Szaryńskim w kierunku Kegen, Kazachstan południowy, Rzeka Szaryn, KAZACHSTAN



Wjeżdżamy na ponad 2000 m.n.p.m. i wieczorem za przełęczą pojawił się potężny ośnieżony, postrzępiony górski mur. Tienszan – nowy wymiar, ich czar unosi mnie w powietrzu choć opony cały czas szumią po asfalcie . Wielkie i hipnotyzujące. Już z tej odległości transformują świadomość. Kiedyś też się zastanawiałem „Po co oni tam włażą?” ale chyba powoli rozumiem albo raczej zaczynam to czuć. Podjeżdżamy pod Tenge. Namiot już stoi na stepie. Ściemnia się i przychodzi chłód. Salam alejkum – alejkum salam –spotykamy tubylców szukających zagubionych w stepie owieczek. Nad ranem szron oblepił tropik grubą skorupą. Mijamy Kegen ,dalej pod górę i pod wiatr – prędkość ok. 12 km/h a one po lewej.

Zdjęcia: droga z Kegen do Karkary, Kazachstan południowy, a one po lewej , KAZACHSTAN
droga z Kegen do Karkary, Kazachstan południowy, a one po lewej , KAZACHSTAN



Nie można się napatrzeć i tak przez cały dzień. Za Karkarą kończy się asfalt. Jeszcze wyżej i jeszcze magiczniej. Pięknie wyglądają konie w tych bezkresnych przestrzeniach. Sprawiają wrażenie wolnych, choć oczywiście do kogoś należą. Zbliżamy się do granicy. Przekraczamy ją dokładnie sprawdzeni przez żołnierzy. Jesteśmy w Kirgistanie. Czuję się faktycznie jak za kolejną granicą i nie chodzi o minięcie barierek. Inny wymiar gór,które są zawsze niesamowite i zaskakujące. Pudrowane obłe pagóry, które mają pewnie ponad 3000 mn.p.m. Z drugiej strony zaśnieżone giganty i potężna marmurowa bryła choć jest bardzo daleko paraliżuje nas swym spojrzeniem. (jak mniemam w tym kierunku musi być Chan Tengri (7010 m.n.p.m. – najwyższy szczyt Kazachstanu) i Pik Pobiedy (7439 m.n.p.m.). (jak dodał w komentarzu "pietrasg" to jednak nie mogły być one - choć widoki i tak powalające - więc muszę tam wrócić i udać się na południe od Karkary :-)

Zdjęcia: Karkara , Powitanie Kirgizji, KIRGIZJA
Karkara , Powitanie Kirgizji, KIRGIZJA



Niespiesznie posuwamy się po szutrowej drodze. Piknik przy górskim potoku. Spokój i harmonia z tego tak naprawdę zbudowany jest człowiek. Reszta pozostała na dole. Szkoda ,że tym razem nie możemy wjechać jeszcze wyżej. Na ten moment jesteśmy już na granicy śniegów. Słońce nie chce się zatrzymać i uparcie zmierza ku zachodowi. Gdy jest już blisko górskich szczytów spotykamy pasterza na koniu. Zaprasza nas do swojej dwuizbowej chaty. Wjeżdżamy do małej kotliny, na środku której stoi chałupa jakby z innej epoki. Mieszka tam przez ok. 6 wiosenno-letnich miesięcy wraz ze swoją żoną synem i córką. Zajmuje się hodowlą zwierząt. Przed zimą spędza swoje stada ok. 70 km w dół do miejscowości Michajłowka nad jezioro Issyk Kul. Gospodarze częstują nas kolacją i udostępniają jedyny pokój. Rano po śniadaniu przyglądamy się jak z pomocą osiołka wywożona jest dostawa mleka do drogi, skąd towar zabiera już samochód.

Zdjęcia: z Karkary w kierunku Issyk Kul, Skromny ale bardzo gościnny domek, KIRGIZJA
z Karkary w kierunku Issyk Kul, Skromny ale bardzo gościnny domek, KIRGIZJA



Trochę niechętnie ruszamy w dół w kierunku wspomnianego wielkiego jeziora. Nieco niżej ale ciągle jesteśmy ponad poziomem 1609 m. ,bo na takiej wysokości położony jest ten wielki zbiornik górskiej wody o powierzhni 6280 km2 z maksymalną głębokością 702 m i zasoleniu 5,8‰. Postanowiliśmy je objechać od strony południowej.

Zdjęcia: ok. 20-30 km. przed Bałykczy, obwód issykkulski, Issyk Kul, KIRGIZJA
ok. 20-30 km. przed Bałykczy, obwód issykkulski, Issyk Kul, KIRGIZJA



Kirgizi są bardzo przyjaźni i pomocni. Robimy małe zamieszanie przy warsztacie samochodowym ,gdzie Sylwek wymienia połamane szprychy. Mijamy poradzieckie pomniki wymieszane z małymi meczetami i wielkimi rzeźbami chyba jakichś znaczących mężów z przeszłości. W małych miejscowościach bez problemu uzupełniamy prowiant. Woda w Issyk Kul jeszcze dość chłodna ale i tak trzeba zaliczyć pełne zanurzenie. Odświeżeni i najedzeni schowani za krzewami rozbijamy namiot. Teren jest prywatny ale korzystamy z pozwolenia ochroniarza. Kirgiskie piwo na wygodnym kamieniu o zachodzie słońca z nogami w wielkiej wodzie, za którą majaczą zamglone szczyty. Rano pogoda się nieco zmienia. Wyjeżdżając zachodzimy do baraku ochroniarza nabrać wody pitnej. Wypijamy kawę i rozmawiamy wesoło choć tematy czasem straszne – polityka, stalinizm, wojna. Można wyczuć wpływ putinowskiej propagandy. Słowa,słowami, ale przede wszystkim czuje się od tego człowieka serdeczność i otwartość. Przyznaje, że jest muzułmaninem ale nie jest w stanie w pełni przestrzegać ramadanu (który w tym roku wypadł właśnie w czasie naszej wycieczki), bo dużo pracuje. Po służbie na posterunku jedzie do domu, gdzie zajmuje się gospodarstwem. Żegnamy się i ruszamy pod ciemniejące chmury. Wiatr nabiera siły i niestety prosto w nasze twarze. 10 km/h na płaskiej drodze przy maksymalnym nacisku na pedały. Wokół pusto. Kamieniste zbocza z jednej strony i pusta przestrzeń odgradzająca nas od jeziora. W zawziętym wysiłku walcząc nie tylko z wiatrem ale też z zacinającym deszczem nie zauważyłem, że moi towarzysze zatrzymali się i jak się później dowiedziałem schowali pod mostem. Sam dotarłem do zabudowań, gdzie w małym baraczku mieszkała rodzina Rosjan z dwójką niemowlaków i około 5 letnią dziewczynką. Zaproszenie do środka było bardzo naturalne. Od razu zostałem nakarmiony naleśnikiem i herbatą. W tym miejscu mężczyzna remontował domek, gdzie tworzył się kolejny ośrodek wczasowy. Pełnił też rolę całodobowej ochrony. Rodzina mieszka tam w ciągu cieplejszej pory roku. Po nawałnicy kontynuowaliśmy wspólną podróż.

Zdjęcia: po południowej tronie  jeziora Issyk Kul, obwód issykkulski, Barwy Kirgizji, KIRGIZJA
po południowej tronie jeziora Issyk Kul, obwód issykkulski, Barwy Kirgizji, KIRGIZJA



Następne dni były już ciepłe (noce niekoniecznie) i bezdeszczowe.

Zdjęcia: po południowej tronie  jeziora Issyk Kul, obwód issykkulski, Kolorowa Kirgizja o zmiennym klimacie, KIRGIZJA
po południowej tronie jeziora Issyk Kul, obwód issykkulski, Kolorowa Kirgizja o zmiennym klimacie, KIRGIZJA



Na uwagę zasługuje też droga z Bałykczy w kierunku Biszkeku. Pierwsze ok. 45 km. jedzie się lekko w dół. Żegnamy mocno ośnieżone górskie pasma ale nadal podziwiamy formy skalne o najprzeróżniejszych barwach. Mimo, że jest to główna droga ruch jest umiarkowany. Kiedy wydaje się, że jesteśmy już dość nisko (ok. 1000 m.n.p.m.) wystarczy, że zjeżdżamy z głównej drogi ok. 5 km i znów znajdujemy się w dzikszej okolicy, gdzie zamiast samochodów rządzą pasterze na koniach, a w górskim potoku zmywamy z siebie podróżny kurz.

W okolicach Biszkeku przekraczamy granicę z Kazachstanem. Zrobiło się dużo bardziej płasko ,choć nie zupełnie. Góry ciągle w zasięgu wzroku. Patrząc w kierunku północnym możemy choć trochę zrozumieć na czym polega bezkres kazachskich stepów. Jeszcze ostatnie boczne drogi, wioseczki pod górami i stopniowo ruch się zwiększa co zwiastuje koniec wycieczki. Ałmaty wita ponownie.


Gdy już czekamy na samolot powrotny, to co jest dla wszystkich oczywiste określić można w dwóch słowach : zbyt krótko! Wszyscy postanawiamy, że trzeba tu kiedyś powrócić i to najlepiej na dłużej. Byłem tu byłem tam, a teraz z całkiem bliska poczułem Tienszan.

Zdjęcia

KIRGIZJA / Kirgizja / tuż za Karkarą / Mieszkańcy przypudrowanych górKAZACHSTAN / Kanion Szaryński / Kanion Szaryński / Z górnej krawędziKAZACHSTAN / Kanion Szaryński / Kanion Szaryński  / Przytulone skałyKAZACHSTAN / Kanion Szaryński / Kanion Szaryński - Eco Park / Zamki na szczytachKAZACHSTAN / Kanion Szaryński / Kanion Szaryński  / Zamkowe basztyKAZACHSTAN / Kazachstan południowy / gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim / Kazachski cmentarz KAZACHSTAN / Kazachstan południowy / ok. 20 km. przed Kanionem Szaryńskim / Na szczęście wiatr w plecyKAZACHSTAN / Kazachstan południowy / gdzieś pomiędzy Ałmatą ,a Kanionem Szaryńskim / Po drodze do Kanionu SzaryńskiegoKAZACHSTAN / Kazachstan południowy / kilkanaście km. za Kanionem Szaryńskim w kierunku Kegen / Rzeka SzarynKAZACHSTAN / Kazachstan południowy /  Kegen przed nami / Wieczorne spojrzenie na nowy wymiar TienszanKAZACHSTAN / Kazachstan południowy / droga z Kegen do Karkary / a one po lewej KAZACHSTAN / - / wyjazd z  Karkary / Karkara już za namiKIRGIZJA / obwód issykkulski / ok. 20-30 km. przed Bałykczy / Issyk KulKIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej tronie  jeziora Issyk Kul / Barwy KirgizjiKIRGIZJA / - / z Karkary w kierunku Issyk Kul / Skromny ale bardzo gościnny domekKIRGIZJA / - / Karkara  / Powitanie KirgizjiKIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej stronie  jeziora Issyk Kul / A co u ciebie kumie ?KIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej tronie  jeziora Issyk Kul / Kirgijski cmentarzKIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej tronie  jeziora Issyk Kul / Pora na dobranoc ...KIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej tronie  jeziora Issyk Kul / Lokal niestety nieczynnyKIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej tronie  jeziora Issyk Kul / Kolorowa Kirgizja o zmiennym klimacieKAZACHSTAN / - / 8 km. od Kanionu Szryńskiego / Mieszkańcy kazachskich stepówKIRGIZJA / obwód issykkulski / po zachodniej stronie  jeziora Issyk Kul / Na przełęczyKIRGIZJA / obwód issykkulski / po zachodniej stronie  jeziora Issyk Kul / Wjazd do BałykczyKIRGIZJA / obwód issykkulski / przed Bałykczy / Issyk Kul - 1609 m.n.p.m.KAZACHSTAN / - / 10 km. przed Kanionem Szaryńskim / Po 2019 Kanion Szaryński może wyglądać już inaczej...KIRGIZJA / obwód issykkulski / po południowej stronie  jeziora Issyk Kul / Lśniący w złotym słońcuKIRGIZJA / obwód issykkulski / po zachodniej stronie  jeziora Issyk Kul / Różowy wieczór

Dodane komentarze

pietrasg dołączył
11.10.2016

pietrasg 2018-08-02 22:16:18

Na mnie też wrażenie robiły Kirgiskie cmentarze. Zwłaszcza te juz daleko na południu przy Pamirze.
Polecam ciekawy artykuł o tym: http://obserwatormiedzynarodowy.pl/2016/11/01/co-kraj-to-obyczaj-kirgiskie-obrzedy-pogrzebowe/

Po przeczytaniu tego kiedy patrzyłem na te miejsca to zaczynałem doszukiwać sie podobieństw pomiędzy indiańskimi koczownikami a tymi koczownikami Azji Środkowej - to samo podejście do świętości" tych miejsc

tom1971 dołączył
10.10.2016

tom1971 2018-08-02 22:03:18

Dzięki za komentarz i wyjaśnienia . W wolnej chwili na pewno poczytam artykuł. Zafascynował mnie ten region ,więc może kiedyś tam wrócę lepiej przygotowany.

pietrasg dołączył
11.10.2016

pietrasg 2018-08-02 21:24:04

Na mnie też wrażenie robiły Kirgiskie cmentarze. Zwłaszcza te juz daleko na południu przy Pamirze.
Polecam ciekawy artykuł o tym: http://obserwatormiedzynarodowy.pl/2016/11/01/co-kraj-to-obyczaj-kirgiskie-obrzedy-pogrzebowe/

Po przeczytaniu tego kiedy patrzyłem na te miejsca to zaczynałem doszukiwać sie podobieństw pomiędzy indiańskimi koczownikami a tymi koczownikami Azji Środkowej - to samo podejście do świętości" tych miejsc

pietrasg dołączył
11.10.2016

pietrasg 2018-08-02 21:20:14

Z tamtego miejsca nie widać Chan Tengri (7010 m.n.p.m. – najwyższy szczyt Kazachstanu) i Pik Pobiedy (7439 m.n.p.m.) - trzeba być dużo dalej na południe od Karakol.

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl