Artykuły i relacje z podróży Globtroterów
KONKURS- Wyprawa pięciu smaków > CHINY
jaro312
relacje z podróży
Dwadzie¶cia pięć tysięcy przemierzonych kilometrów, szlak wiod±cy przez pięć krajów, kilkadziesi±t zawartych znajomo¶ci, setki popełnionych lapsusów językowych, liczne niespodziewane zwroty akcji oraz plecaki pełne przygód. Tak zaczynaj±ce się opowiadanie nie dotyczy wcale awanturniczego kina drogi, a jedynie stanowi krótkie podsumowanie wyprawy pi±tki ¶l±skich studentów. Ani się obejrzałem, a całkiem znaczna czę¶ć mojego życia zaczęła się „obracać” wokół wyprawy: gromadzenie ¶rodków pieniężnych niezbędnych do jej przeprowadzenia, kompletowanie formalno¶ci niezbędnych przy takim wyjeĽdzie (wizy, szczepienia, bilety), aż w końcu formowanie ambitnych celów wyprawy, spo¶ród których niech wymienię tylko: przejazd całej trasy kolei transsyberyjskiej, poznanie arcydzieł starożytnej cywilizacji chińskiej, czy też nasycenie oczu fascynuj±cym nas wszystkich Orientem. Gdy nadszedł lipiec, rozpoczęli¶my wyprawę, ruszaj±c pełni wigoru na wschód – ku przygodzie.
Pierwszym, przystankiem na naszej drodze stała się stolica osławionego Imperium – Moskwa. Miasto kniazia Dołgorukiego, szokuje, ol¶niewa, zachwyca, czas jednak nagli, by przebyć szmat drogi dziel±cej nas od „przesławnego morza Buriatów”. Moja rogata słowiańska dusza podpowiedziała mi niemal heroiczn± k±piel w przeraĽliwie zimnym Bajkale, co wywołało respekt nawet w¶ród miejscowych mieszkańców. Tak zahartowani, a także wypoczęci ruszyli¶my w stronę ojczyzny Czyngis Chana. Przywitała nas ona błękitnym niebem i niemal bezkresnym zielonym stepem, na którym od czasu do czasu „majacz±” jurtowiska, b±dĽ wypasane stada koni. Obraz taki pozostał w mojej pamięci do dzi¶, jako wyobrażenie pierwotnej, niczym nie skrępowanej wolno¶ci, na któr± my ludzie konsumpcyjnego ¶wiata nie jeste¶my sobie w stanie pozwolić. Szkoda tylko, że tej pięknej przyrodzie nie były w stanie dorównać zabytki dawnej stolicy chanów – Karakorum, nie wspominaj±c już o obskurnej stolicy.
Wobec takich okoliczno¶ci bez większego żalu opu¶cili¶my Mongolię po drodze mijaj±c pustynię Gobi, czego namacalny dowód zyskałem w postaci obecnego na całym ciele piasku. Jako że nasza ekspedycję od pocz±tku do końca realizowali¶my całkowicie własnymi siłami, bez udziału po¶redników, teraz na nasze barki spadł, kto wie czy nie największy ciężar – obustronna komunikacja z Chińczykami. Chyba tylko nasz nieograniczony entuzjazm, pozwalał nam pokonywać językowe trudno¶ci, co pozwoliło nam na czerpanie pełnymi gar¶ciami z duchowego dziedzictwa Chin. Niech wymienię tylko kilka miejsc, których widokiem mogli¶my się rozkoszować, a także uruchamiaj±c swoj± niezwykle plastyczn± wyobraĽnię uczestniczyć w poszczególnych wydarzeniach z nimi zwi±zanych: odpierali¶my ataki Mandżurów na umocnionym odcinku Muru Chińskiego w Badaling, niczym cesarz odbierali¶my defiladę floty w miejscu gdzie Mur pogr±ża się w morzu, ćwiczyli¶my kung fu wraz z buddyjskimi mnichami klasztoru Shaolin, uczestniczyli¶my w pogrzebie cesarza Qin Shi Huang wraz z towarzysz±c± terakotow± armi±, by wreszcie stać się dworzaninem despotycznej cesarzowej Cixi w jej pekińskim pałacu.
Przyjemnie spędzany czas, ucieka ekspresowo i tym sposobem po niemal miesi±cu kończymy nasz chiński etap podróży. Podróż powrotna stanowiła dla nas wieńcz±c± pointę, w trakcie której mieli¶my dużo czasu by wspominać dobiegaj±ce niestety końca wakacje marzeń. Pocz±tkiem wrze¶nia zmęczeni, szczę¶liwi i z plecakami pełnymi opowie¶ci, dotarli¶my do naszego rodzinnego miasta.
Pierwszym, przystankiem na naszej drodze stała się stolica osławionego Imperium – Moskwa. Miasto kniazia Dołgorukiego, szokuje, ol¶niewa, zachwyca, czas jednak nagli, by przebyć szmat drogi dziel±cej nas od „przesławnego morza Buriatów”. Moja rogata słowiańska dusza podpowiedziała mi niemal heroiczn± k±piel w przeraĽliwie zimnym Bajkale, co wywołało respekt nawet w¶ród miejscowych mieszkańców. Tak zahartowani, a także wypoczęci ruszyli¶my w stronę ojczyzny Czyngis Chana. Przywitała nas ona błękitnym niebem i niemal bezkresnym zielonym stepem, na którym od czasu do czasu „majacz±” jurtowiska, b±dĽ wypasane stada koni. Obraz taki pozostał w mojej pamięci do dzi¶, jako wyobrażenie pierwotnej, niczym nie skrępowanej wolno¶ci, na któr± my ludzie konsumpcyjnego ¶wiata nie jeste¶my sobie w stanie pozwolić. Szkoda tylko, że tej pięknej przyrodzie nie były w stanie dorównać zabytki dawnej stolicy chanów – Karakorum, nie wspominaj±c już o obskurnej stolicy.
Wobec takich okoliczno¶ci bez większego żalu opu¶cili¶my Mongolię po drodze mijaj±c pustynię Gobi, czego namacalny dowód zyskałem w postaci obecnego na całym ciele piasku. Jako że nasza ekspedycję od pocz±tku do końca realizowali¶my całkowicie własnymi siłami, bez udziału po¶redników, teraz na nasze barki spadł, kto wie czy nie największy ciężar – obustronna komunikacja z Chińczykami. Chyba tylko nasz nieograniczony entuzjazm, pozwalał nam pokonywać językowe trudno¶ci, co pozwoliło nam na czerpanie pełnymi gar¶ciami z duchowego dziedzictwa Chin. Niech wymienię tylko kilka miejsc, których widokiem mogli¶my się rozkoszować, a także uruchamiaj±c swoj± niezwykle plastyczn± wyobraĽnię uczestniczyć w poszczególnych wydarzeniach z nimi zwi±zanych: odpierali¶my ataki Mandżurów na umocnionym odcinku Muru Chińskiego w Badaling, niczym cesarz odbierali¶my defiladę floty w miejscu gdzie Mur pogr±ża się w morzu, ćwiczyli¶my kung fu wraz z buddyjskimi mnichami klasztoru Shaolin, uczestniczyli¶my w pogrzebie cesarza Qin Shi Huang wraz z towarzysz±c± terakotow± armi±, by wreszcie stać się dworzaninem despotycznej cesarzowej Cixi w jej pekińskim pałacu.
Przyjemnie spędzany czas, ucieka ekspresowo i tym sposobem po niemal miesi±cu kończymy nasz chiński etap podróży. Podróż powrotna stanowiła dla nas wieńcz±c± pointę, w trakcie której mieli¶my dużo czasu by wspominać dobiegaj±ce niestety końca wakacje marzeń. Pocz±tkiem wrze¶nia zmęczeni, szczę¶liwi i z plecakami pełnymi opowie¶ci, dotarli¶my do naszego rodzinnego miasta.
Dodane komentarze
Beata & Tomek Globetrotting 2011-09-02 11:02:49
fajny artykul;-) my ruszamy na podobna podroz juz za miesiac wiec fascynujaco sie czytalo;-)jaro312 2011-09-02 08:49:31
Dzięki za wskazówkę, już poszło, czekam na interwencje Admina.dfence 2011-09-02 08:31:24
wstaw linka na forum z informacj± o konkursie to Admin tez będzie wiedział o co chodzi :)jaro312 2011-09-02 08:14:45
Powyższa relacja startuje w ramach konkursu "Podróż marzeń", z niewiadomych mi powodów wyraz Konkurs nie widnieje na pocz±tku wiadomo¶ci, choć został tam wpisany.danula 2011-09-02 08:11:45
Bardzo ciekawie napisane, znakomity reportaż,¶wietnie się czyta :-)Przydatne adresy
Brak adres w do wy wietlenia.
Inne materia y
Dział Artykuły
Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.
Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.
















