Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

FRA LI MONTI czyli Droga Przez Góry dzień 13 > FRANCJA


yansza yansza Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_1Etap d'Asinau-Paliri

Etap XII d’Asinau - Paliri
Tak jak postanowiliśmy poprzedniego dnia, tak też zrobiliśmy. Spaliśmy do 7.00 i po przebudzeniu wcale się nie spieszyliśmy z pakowaniem i wyruszeniem na trasę. Trasę tą można pokonać na dwa sposoby; wariantem alpejskim lub normalnym szlakiem GR20. Wariant alpejski jest trochę trudniejszy, ale krótszy. My jak zawsze idziemy tym tradycyjnym. Zaczyna się łagodnie i trasa rzeczywiście jest bardzo przyjemna. Łatwość trasy powoduje dekoncentrację i zbaczamy kilkadziesiąt metrów ze szlaku. Nie byłoby to nic wielkiego, tylko Marek wlazł w makię (kłujące zarośla) i nie bardzo wie jak się wydostać, żeby się nie podrapać. Wreszcie mu się to udaje i (nieco „zarysowany” na nogach) klnie na tych, co tak rzadko znaki namalowali. Idziemy jednak dalej i wchodzimy do lasu. Doganiamy te dwie Niemki, które według Marka miały niby dopiero zaczynać. Jedna z nich patrzy na nas tymi swoimi świdrującymi ślepiami. Może to przez ten las, ale mi się jakoś tak kojarzy z wilkiem na polowaniu. A może po prostu, przed wyjazdem, przedawkowałem National Geographic Wild, bo wszystko mi się kojarzy ze zwierzętami. Jednak w razie czego, obchodzę ją szerokim łukiem. Zaczyna się trochę podejścia, ale nie jest specjalnie trudne. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków, gdzie chętni mogą skręcić w „Variante Alpine”. My idziemy spokojnie za biało-czerwonymi znakami. Po drodze mijamy dwóch gości, co przegapili odejście na wariant alpejski i teraz się wracają. W pewnym momencie zastanawiam, się czy nie lepiej było iść „Variantem Alpine”, bo te góry wyglądają przepięknie. Zaraz jednak przypominam sobie wczorajszy etap i już mi odchodzi ochota na wspinaczki. Momentami wychodzimy z lasu i wtedy się upewniam, że podejścia w takim upale, to nie jest to, o czym dzisiaj marzę. W tej części wyspy, góry to już nie taki twardy granit jak na północy. Te skały łatwiej poddają się erozji. Szlak jak to szlak, raz idzie w dół raz w górę, ale póki co nie są to jakieś męczące podejścia. Tą spokojną trasą, po około 4 godzinach marszu, dochodzimy do podejścia na przełęcz Col de Bavella (1218 m). Tutaj już nie jest tak łatwo, jednak trasa prowadzi przez las i wspinaczka nie jest taką mordęgą, niemniej też wymaga wysiłku. W nagrodę, po wejściu, wita nas Notre Dame de la Neige (Matka Boska Śnieżna). Na jej cokole jest wiele tabliczek wotywnych, na których ludzie dziękują za pomoc i okazaną łaskę. Col de Bavella to popularne miejsce na organizowanie pikników. I tak jest też dzisiaj, tym bardziej, że przecież mamy sobotę. Już dawno nie widziałem tylu ludzi naraz. Najbardziej dręczy mnie pytanie, co też mają w tych swoich lodówkach turystycznych? Zimne napoje, sałatki, pieczone kurczaki? Wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach…Zrzucamy plecaki i postanawiamy chwilę tutaj odpocząć. Ja w tym czasie idę szukać jakiegoś sklepu. Znajduję go 15 minut drogi od naszego miejsca odpoczynku. Kupuję schłodzone napoje, owoce i konserwy. Chleba jednak nie mają. Wracam z zakupami do Marka i zawartość piknikowych lodówek już nam tak bardzo nie zaprząta głowy. Po posiłku ciężko się zebrać. W ogóle mam wrażenie, że na trasie to lepiej nie stawać, bo potem są trudności z kontynuacją marszu. Palec u nogi czuję trochę, ale da się iść. Stephane zna się jednak na medycynie. Szkoda, że on dzisiaj dubluje etapy i nie będę miał okazji mu jeszcze raz podziękować. A może spotkamy się jeszcze?
Dalsza część szlaku prowadzi przez chwilę asfaltową drogą, a w okolicach sklepu skręca w las. W lesie ostro nas „zrzuca” w dół. Dochodzimy do szerokiej leśnej drogi, możemy iść obok siebie, co nadzwyczaj rzadko się zdarza na GR20. Nie trwa to jednak długo. Dochodzimy do potoku, który przekraczamy po kładce i znowu zaczyna się wspinaczka. Wejście jest strome i trudy tego niby łatwego etapu dają się nam już we znaki. A może to nie tylko tego etapu, a całego szlaku? Przeszliśmy przecież już trochę. Po drodze spotykamy kolejną tablicę upamiętniającą śmierć turysty na szlaku. Przeglądając zdjęcia z tego etapu, uświadomiłem sobie, że nie napisałem o nieodłącznych i wiernych towarzyszkach wędrówki. Myślę o jaszczurkach. Jest ich mnóstwo. Wygrzewają się na kamieniach i często trzeba bardzo uważać, żeby na którąś nie nadepnąć. My mamy tą satysfakcję, że żadnej nie stratowaliśmy, odganiając je przeważnie kijkami. Nie można ich nie polubić, gdy razem z nami maszerują od pierwszego do ostatniego dnia. Dochodzimy wreszcie na przełęcz Bocca di Foce Finosa (1206 m) po drodze przechodząc przez Crete de Punta Tafunata, czyli „Grań Dziurawego Szczytu”. Oglądając jej zdjęcie możemy dojść do wniosku, że nazwa grani ma swoje uzasadnienie. Z przełęczy trzeba jeszcze zejść do schroniska, co trwa niecałą godzinę. Jakieś 150 m przed samym schroniskiem mijamy źródło i jest to miejsce, do którego trzeba chodzić po wodę. Nie powiem, żebym przyszedł tu wypoczęty i zastanawiam się jak Stephane z Jean-Michelem dojdą mając przed sobą jeszcze 5 godzin marszu od tego miejsca. My w każdym razie odpuszczamy. Na campingu zastajemy Damiena, dyskutuje z gardienem, u którego robimy opłaty. Gardien nie ma wiele do zaoferowania w swoim sklepiku i trochę żałuję, że nie zrobiłem większych zakupów na Col de Bavella. Zresztą na dzisiaj jeszcze mamy coś do zjedzenia, podzielimy to tak, żeby na jutrzejsze śniadanie zostało, a potem to już będziemy w wiosce. Nie przewidzieliśmy jednak, że to będzie niedziela. Miejsca na campingu mnóstwo. Wybieramy sobie miejsce obok kuchni, ponieważ tu znajduje się wygodny stół. W kuchni znajdujemy też rzeczy pozostawione przez kończących wędrówkę. Prawie pełną butlę gazu, kaszę i zupę w proszku. Przypominam sobie jak ja zostawiłem po pierwszym etapie makaron i kuchenkę turystyczną. Czyżby GR20 oddawał je na koniec pod inną postacią? Gaz i kasza nam się nie przyda, ale zupa jak najbardziej. Pod prysznic nie musimy się spieszyć, bo nie ma kto nam go zająć, taka tutaj pustka. Z przyzwyczajenia jednak zabieramy ręczniki i idziemy się kąpać. Jest to długa droga, bo w tym schronisku wszędzie jest daleko. Do źródła kawał drogi, prysznic tak daleko i tak schowany, że bez GPS-a ciężko znaleźć drogę powrotną. Widoki za to tutaj przepiękne. Ten pusty camping działa na mnie przygnębiająco. Nie potrafię dokładnie sprecyzować, co jest powodem mojego obniżonego nastroju, ale normalnie jest mi smutno. Czy to świadomość, że to już prawie koniec? Czy rozstanie z kolegami, z którymi co by nie mówić, zżyliśmy się podczas tej wyprawy? Teraz, gdy trochę odpoczęliśmy, zaczynamy żałować, że nie poszliśmy do Conca. Zaszlibyśmy na późny wieczór, ale dzisiaj jest sobota. We wsi na pewno wszystko otwarte i zabawa trwa w najlepsze. Tym bardziej, że po tym pustym campingu można wywnioskować, że duża część ludzi zdecydowała się na połączenie etapów. Pod wieczór dochodzi jeszcze jedna czy dwie ekipy, ale to nikt z naszych znajomych. Marek też jakiś markotny (niezamierzona gra słów). Gdy go pytam, to też nie potrafi powiedzieć, dlaczego nie ma humoru. Z przewodnika i z logiki wynika, że jutro powinniśmy iść cały czas w dół. Przecież to końcowy etap, schodzimy z gór prawie do poziomu morza. Jednak, jak się przekonaliśmy już nie raz, logika na GR20 nie obowiązuje, przynajmniej jeśli chodzi o przewidywanie marszruty. W tym mało optymistycznym nastroju zasypiamy. Cdn.

Zdjęcia

FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_1FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_2FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_3FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_4FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_5FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_7FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_8FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_9FRANCJA / Korsyka / Asinau-Paliri / Na szlaku_13_10

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2020 Globtroter.pl