Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kair Siwa i Piramidy cz 9 > EGIPT


dariusznow dariusznow Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie EGIPT /  Egipt / Kair / Kair Siwa Giza  sBardzo intensywny dzień Praktycznie w ciągu jednego dnia zobaczyliśmy prwaie wszystkie ciekawe miejsca w oazie. teraz po czasie czuję pewien niedosyt. Zapewne jest jeszcze wiele ciekawych i atrakcyjnych miejsc, ale zawsze trzeba cos zostawić na następny raz.

WYCIECZKA PO OAZIE
Jak wspomniałem, umówiliśmy się z Ahmedem że rano około 5:00 pójdziemy oglądać wschód słońca. Wiele razy już widziałem to zjawisko w Egipcie ale zawsze to inne miejsce, choć słońce to samo. Jest coś magicznego w tym zjawisku. Zresztą napisano już na ten temat tysiące stron. Najbardziej lubię moment, gdy zaczyna się odczuwać falę ciepła, gdy jest ono już dosyć wysoko.

Obudziłem się o godzinie 4:30 i nie mogłem zasnąć. Muezin raczej w tym nie pomagał... Doczekałem jakoś do 5:30 i zapukałem do pokoju Ahmeda. Był prawie gotowy więc wyszliśmy na zewnątrz. Zaproponowałem aby wejść na górę za hotelem czyli na najwyższy punkt Starego Miasta Szali w Siwa. Wczoraj szukając hotelu widziałem tam ludzi obserwujących zachód słońca.
I to był bardzo dobry wybór. Byliśmy praktycznie sami, chociaż tuż przed wschodem słońca pojawiła się jakaś dziewczyna. Azjatka, chyba z Tajwanu.
Początkowo pstrykaliśmy jak szaleni fotki (nie mogę się powstrzymać w takich chwilach), aż w końcu zagadaliśmy do Tajwanki, która też cały czas robiła zdjęcia. Ahmed namówił ją na wspólną z nim fotę, choc się wzbraniała, twierdząc że nie jest umalowana...
Widok był niesamowity. Panorama na całą oazę i wschodzące słońce do tego pięknie oświetlone Stare Miasto. Raj dla fotografa. Warto było przyjechać tutaj choćby dla tego widoku.
Po powrocie wysiadłem wypożyczony wczoraj rower i pojechałem przed siebie w nieznane.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa droga rowerow, EGIPT
Kair, Afryka, siwa droga rowerow, EGIPT


Celem moim było dojechać do jednego z jezior, które widzieliśmy z góry. Są tu dwa duże jeziora, jedno słodkie drugie słone.
Jechałem sobie Spokojnie rowerkiem oglądając przy po drodze potężny gaje palmowe i ogrody bardzo fajny widok.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa droga palm, EGIPT
Kair, Afryka, siwa droga palm, EGIPT


Całkowicie przypadkowo, droga prowadziła, dotarłem do miejsca zwanego źródłem Kleopatry. Niesamowite miejsce, szczególnie ze względu na to, że dookoła nie było żywej duszy. Spokojnie mogłem sobie podziwiać samo źródło i okolicę. Samo źródełko mnie zauroczyło.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa źródło kleopatry, EGIPT
Kair, Afryka, siwa źródło kleopatry, EGIPT


Krystalicznie czysta woda i wydobywające się z dna bąbelki powietrza czy raczej gazów. Bardzo fajnie to wygląda na filmiku. Postaram się go wrzucić na jakiś serwis. Mogłem sobie spokojnie myszkować po okolicy i klimatycznych barkach.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa kleopatra cafe, EGIPT
Kair, Afryka, siwa kleopatra cafe, EGIPT


Wszystko było otwarte, właściwie nie ma drzwi, bo po co. Wiele staroci zostało tu zgromadzone i fajnie wyeksponowane. Nie koniecznie było to związane z miejscową kulturą i tradycją, ale w sumie bardzo fajnie wyglądało.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa kleo cafe, EGIPT
Kair, Afryka, siwa kleo cafe, EGIPT


Palma wkomponowana w barek też wzbudzila moje zainteresowanie. Jednak najciekawszym miejscem był dla mnie…. meczet.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa kleopatra meczet, EGIPT
Kair, Afryka, siwa kleopatra meczet, EGIPT


Trudno było go poznać, gdyż nie miał minaretu, ale wystarczyło zerknąć do środka aby się przekonać co to za miejsce. No i oryginalny napis przy wejściu informował co to za miejsce. Bardzo miło wspominam ranek w tym miejscu i chętnie bym go powtórzył.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa kleopatra meczet1, EGIPT
Kair, Afryka, siwa kleopatra meczet1, EGIPT



Czasami warto się poddawać przypadkowi i spontanicznie wybierać kierunek podróży nie myśląc o konkretnym celu. W Kairze też często poddaję się fali spontanicznego zwiedzania.
Udało mi się w końcu dotrzeć do zaplanowanego celu czyli jeziora.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa dom nad jez, EGIPT
Kair, Afryka, siwa dom nad jez, EGIPT


Wielkiego wrażenia nie zrobiło na mnie. Moze dlatego, ze wiele jezior mam na co dzień.
Ciągnie się przez nie grobla z drogą prowadząca do wyspy.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa grobla, EGIPT
Kair, Afryka, siwa grobla, EGIPT


Oczywiście do wyspy się nie wybrałem z braku czasu. Trzeba było wracać na śniadanie
Zrobiłem kilka zdjęć i już najprostszą drogą wróciłem do hotelu. Ahmed jeszcze spał. Spokojnie zjadłem sobie śniadanko. Po pewnym czasie również pojawił się mój beduiński towarzysz i wspólnie kończyliśmy śniadanie.

Zdjęcia: Kair, Afryka, śniadanie w Siwa, EGIPT
Kair, Afryka, śniadanie w Siwa, EGIPT


W porównaniu do śniadania serwowanego w Vienna to był autentyczny full wypas. Nie do przejedzenia przynajmniej dla mnie. Wszystko było bardzo smaczne, ale full i dżem z pomarańczy były niesamowite. Dżem później znalazłem w sklepie. Okazało się, ze jest robiony tu na miejscu w Siwa. Trzeba koniecznie kupić do domu.
Po śniadaniu trzeba było się przygotować do wycieczki z kolegą Ahmeda. Obiecał nas obwieźć po oazie samochodem. Jak się później okazało to był też dobry wybór ponieważ wykonanie takiego touru na rowerze, co planowałem, graniczyło z niemożliwością ze względu na gorąc i palące słońce

Pierwsze, o co poprosiłem, to zatrzymanie się przy banku i wymiana pieniędzy. Kolega Ahmeda zaoferował się że pójdzie sam żebym nie musiał legitymować się paszportem przy wymianie. W sumie dobry pomysł. Myślałem że w banku jest jest automat do wymiany pieniędzy, ale niestety musieliśmy czekać w kolejce. Przy okazji był to test na jego uczciwość, który zdał na szóstkę z plusem. Wpierw przyszedł z banku powiedział jaki jest kurs, a po kilkunastu minutach przyniósł mi odliczone pieniążki wraz z potwierdzeniem za wymianę. Dużo zyskał w moich oczach nie próbował kombinować tak jak wielu miejscowych robi. A może w Siwa panują inne zwyczaje? Pewnie tak, ponieważ tu ludzie bardzo cenią sobie swój honor. Aż mi w myślach wstyd się zrobiło, że podejrzewałem naszego przewodnika o takie niecne zachowania. Niestety lata wyjazdów do kurortów i kontakt z miejscowymi turystycznymi pijawkami zrobiło swoje w mojej mózgownicy. Muszę zwalczyć ten stereotyp. I jestem na dobrej drodze, bo praktycznie na każdym kroku spotykam się z uprzejmością i bezinteresowną pomocą Egipcjan.
Ci w kurortach zostali po prostu zepsuci przez turystów, którzy szastali kasą i przyzwyczaili miejscowych do łatwego zarobku. A od tego już tylko krok do naciągactwa i oszukaństwa.
Miałem okazję się przekonać o tym w czasie zimowego pobytu w Sharm. Po prostu źle się czułem zarówno w hotelu jak i w mieście. Może za wyjątkiem kilku sklepów i przemiłego wieczoru w Farsha Cafe ze znajomą Polką mieszkającą na miejscu i jej mężem. A naszemu „kochanemu” rezydentowi powiedziałem, że przynosi wstyd Egipcjanom swoim zachowaniem.
Ale wracajmy do Siwa...

Dodatkową atrakcją było to, że do Ahmeda przyjechało dwóch kolegów Beduinów, którzy wraz z nami mieli zamieszkać w hotelu i uczestniczyć w wycieczce. Spotkaliśmy się przy górze umarłych którą wspólnie oglądaliśmy. Było bardzo sympatycznie. Mili, weseli chłopcy. Bardzo fajnie spędzaliśmy razem czas ma wędrując po tej górze.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa g umarłych, EGIPT
Kair, Afryka, siwa g umarłych, EGIPT


Weszliśmy oczywiście na sam szczyt robiąc sporo zdjęć po drodze. Po zwiedzeniu góry wróciliśmy do hotelu żeby ich zameldować. Przyjechali swoim samochodem więc pochodzą z dosyć zamożnych rodzin berberyjskich rodzin. Bardzo podkreślali fakt, że są Berberami, a raczej ich potomkami, a nie Beduinami.
W hotelu zaczęło się kręcenie nosami. Mimo, że młodzi ludzie, zaczęli wybrzydzać że hotel im za bardzo nie pasuje. Pełna konsternacja u wszystkich, gdyż hotel jest naprawdę fajny, ale nie luksusowy. No i ich kolega tu mieszkał. Oni widocznie wyrwali się z domu w poszukiwaniu luksusu. Powinni byli jechać do Hurghady... Zdecydowali zmienić hotel, ale drugi też im się zbytnio nie podobał. Zabrało nam to dobrą godzinę i w końcu rozstaliśmy się z nimi kontynuując z Ahmedem swoją wycieczkę.
No cóż, każdy ma swoje oczekiwania i wymagania ale w tym wieku powinni już zwracać uwagę na troszeczkę inne rzeczy, na przykład na to, żeby mogli wspólnie spędzać czas wieczorem.
Nie wiem jak się skończyły ich poszukiwania ponieważ zajęliśmy się kontynuowaniem naszego touru. Zobaczyliśmy pałac Aleksandra Wielkiego i wyrocznie Amona.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa aleksander, EGIPT
Kair, Afryka, siwa aleksander, EGIPT


Cóż o tych miejscach można powiedzieć? Jak większość zabytków na świeżym powietrzu - fragmenty murów, trochę stojących, trochę leżących kolumn.

Zdjęcia:  Siwa, Afryka, siwa wyrocznia, EGIPT
Siwa, Afryka, siwa wyrocznia, EGIPT


W sumie jeżeli to już się jest na miejscu grzechem by było nie zobaczyć tych miejsc. Z takiego też założenia wyszedłem.

Zdjęcia:  Siwa, Afryka, siwa wyrocznia1, EGIPT
Siwa, Afryka, siwa wyrocznia1, EGIPT


Następnie dotarliśmy do miejsca, w którym już byłem czyli do źródeł Kleopatry.
Nie było tak miło i przyjemnie jak rano. Oczywiście trochę stoisk, kafejka i turystów nie za wiele. Może 10 i 12 osób, ale to się zmieniało, gdyż jedni odjeżdżali drudzy przyjeżdżali, jak to przeważnie w takich miejscach.

Generalnie jest bardzo mało turystów w Siwa. Podobno wcześniej było ich dużo więcej więc mam farta. Spokojnie można się rozkoszować widokami i człowiek jest szanowany jako turysta. Całkiem inna sytuacja niż w kurortach, ale to chyba dlatego, ze ci ludzie są tutaj całkiem inni. Niektórzy twierdzą, ze to właśnie w Siwa Egipt miał swój początek.
Będąc przy źródle grzechem by było nie wykąpać się, gdyż jak mówi miejscowa wieść kąpiel w źródle Kleopatry jest lecznicza. Leczy wszystko, czyli nic, a co najwyżej można się nabawić kataru. Chociaż z tym to jest trudno, ponieważ temperatura na zewnątrz jest znośna, jedynie przez słońce smaży niesamowicie. Woda jest ciepła, co ciekawe nie tak ciepła jak bym się spodziewał, ale dno z którego wydobywa się woda jest o wiele cieplejsze. Nurkowałem kilka razy i dotykałem aby się o tym przekonać. Jedyny dyskomfort to pływające glony, które się odrywają od ścian i schodów basenu. Ale to na skutek ruchu wody sopowodowanego przez kąpiacych się. Ale jak można było zaobserwować po minach kąpiacych się, nikomu to nie przeszkadzało. Rano basen prezentowal się o wiele ładniej.

Zdjęcia: Kair, Afryka, siwa źródło kleopatry, EGIPT
Kair, Afryka, siwa źródło kleopatry, EGIPT


W czasie kąpieli Ahmed zrobił mi kilka zdjęć i filmiki jak skaczą do wody będzie fajna pamiątka.

Później kupiliśmy beduińską herbatę. Tym razem nie z miętą tylko z trawą cytrynową i siedzieliśmy oglądając w komputerze zdjęcia, które do tej pory zrobiliśmy. Ahmed był bardzo ciekaw tych zdjęć. Zauważyłem że jak większość z młodych arabskich chłopaków ma w sobie coś z narcyza. Sam sobie robi selfie robi dziwne miny i często chce żeby mu zrobić zdjęcia w różnych sytuacjach. Do tego pozuje jak domorosły model. OK takie jego prawo. Młody chłopak, zapewne chce się pochwalić przed kolegami fajnymi fotkami z wyjazdu. Podobnie dwaj pozostali koledzy się zachowywali na górze umarłych. W sumie chyba dobrze że ich z nami nie było na dalszym ciągu tego wyjazdu. Chyba by się zrobiło trochę chaotycznie. A tak spokojnie rozmawialiśmy. Ja w międzyczasie wyschłem po kąpieli i wróciliśmy około 13:30 do hotelu. Sjesta. O 17:00 będzie ciąg dalszy wycieczki. Jedziemy na słone jezioro i na wyspę aby obejrzeć zachód słońca. Dobrze że tak się to wszystko fajnie ułożyło i mamy swojego przewodnika.

Sam bym musiał włożyć wiele energii w to aby chociażby dostać się do tych miejsc. Wbrew pozorom jest to całkiem rozległy rejon ta Oaza.
Dane odległościowe by się przydały. Muszę gdzieś zdobyć na pamiątkę mapkę tego regionu. Rozglądałem się też za magnesami, ale nigdzie ich nie widać (obiecałem przywieźć ale nie chińskie tylko coś oryginalnego). Trochę inne pamiątki tutaj mają, ale będę jeszcze szukał.

W hotelu niestety kłopot z internetem. Mój z Vodafone działa z przerwami i bardzo słabo z wifi miałem kłopot z połączeniem okazało się że źle zrozumiałem hasło które mi wczoraj podawali. Na szczęście wszystko ułożyło się dobrze i mam teraz WiFi zapewne niezbyt szybkie, ale dam radę.
Jak się okazuje coraz trudniej się obejść bez internetu. Cóż zrobić, takie czasy. Trzeba się dostosować.
Co dziwne u wielu z tych miejscowych telefony Apple mają duże powodzenie. Niby tacy biedni, a sprzęt pierwszej wody.
Udało mi się ponownie spotkać z szefem i rozliczyć za pobyt oraz odebrać paszport. Dał mi cenę o wiele niższa niż na Booking.com za wszystkie trzy noce.

Teraz myślę intensywnie jak wrócić do Kairu żeby być w piątek z rana gotowym do wyjazdu na targ wielbłądów. Może wreszcie uda się spróbować tego słynnego steku z wielbłąda.
Rozmawialiśmy też o mleku wielbłądzim, którego też bardzo chcę spróbować.

Jak się okazuje, i to zapewne jest prawdą, że po wypiciu mleka wielbłądziego można mieć długie i skuteczne rozwolnienie. Stosują je nawet jako lekarstwo na problemy z żołądkiem aby się oczyścić. Ciekawe czy kolejny mit, czy jest w tym dużo prawdy. Wydaje mi się że to jest całkiem inna flora bakteryjna niż ludzka, tych bakterii musi być o wiele więcej i być może ludzki organizm może tak reagować na to mleko dzikiego zwierzęcia. Poszperam po powrocie, póki co czekam do godziny 17:00 aby kontynuować dzisiejszą wycieczkę.

Jutro planujemy na wypad na pustynię ale niestety bez spania. Może i lepiej, już zasmakowałem tego jak się śpi na pustyni. Podobało mi się i chętnie bym to powtórzył, ale nic na siłę. Tutaj widać mają rozpracowany takie krótkie wycieczki od 15:00 do nocy. Pewnie na koniec podziwianie nieba na pustyni. OK warto skorzystać będąc tu na miejscu. Niestety nie znam jeszcze ceny tego wyjazdu Jest nas czterech więc na pewno cena nie będzie powalająca rozłoży się na 4 osoby.


Do godziny 17:00 czas spędziłem przed hotelem. Pogadałem z obsługą hotelu. Bardzo sympatyczni ludzie. Poczęstowali mnie beduińską herbatką i miło spędziliśmy czas. Punktualnie o 17:00 pojechaliśmy nad słone jezioro. Po drodze cały czas Osama gadał o tym jeziorze. Dla mnie to nie było nowością, ale nie bardzo chciałem im o tym mówić. Do tego w planie była podobno jakaś wyspa, ale ten plan padł, na żadną wyspę nie pojechaliśmy, chociaż była w zasięgu wzroku. Za to zachód słońca mieliśmy fantastyczny. Sporo ludzi, w większości miejscowych, ale i też trochę turystów przyjechało aby podziwiać to zjawisko. Mieliśmy dużo szczęścia ponieważ niebo było bezchmurne i nie było wiatru. Woda była praktycznie jak lustro. Wszyscy zachwycali się dwoma słońcami które można było zobaczyć na horyzoncie. Jedno prawdziwe i wierne odbicie w nieruchomej wodzie. Ponoć nawet tutaj zbyt często się to nie zdarza. Mieliśmy więc farta.

Był to fajny czas na robienie ładnych zdjęć gdyż światło było fantastyczne. Nie obyło się oczywiście bez nagabywania na wypicie czegoś z kafejki. Ceny dwa razy wyższe niż w mieście. No cóż taki już los turysty. Obowiązku kupowania nie było, ale w dobrym tonie było z czegoś skorzystać. Zresztą taki Lemon Juice, zimny, przy zachodzie słońca w temperaturze około 25 stopni to super doznanie warte tych paru złotych. Przy okazji można było porozmawiać z miejscowymi. Spotkałem starszego gościa, z rodziną. Twierdził, że jest biznesmenem export-import. Ciężko ich rozszyfrować, bo na żadnego biznesmena nie wyglądał, ale my mamy troszeczkę inne pojęcie o biznesmenach. Tutaj ludzie często nie przywiązują wagi do wyglądu i anturażu. Żyją normalnie, tak jak mi pasuje. Za to jedna z córek perfekcyjnie mówiła po angielsku i bardzo dobrze ją rozumiałem, bo nie każdego mi się tutaj udaje zapewne ze względu na moje braki w tym zakresie. Studiowała anglistykę i podobno jeszcze zna inne języki. Bardzo sympatyczna atmosfera. Zasolenie tego jeziora trochę mniejsze niż morza czerwonego. Pytałem Osama nic na ten temat nie wiedział. Do hotelu wróciliśmy już po zmroku. Ahmed poszedł spotkać się ze swoimi kolegami, którzy gdzieś wynajęli pokój, i dogadać sprawę związaną z wycieczką na pustynię. Umówiliśmy się że później do nich dołączę, aby wspólnie pooglądać zdjęcia.

Zjadłem sobie więc koszerai, które było okropne. Normalnie taki fajans odwalili, że tylko ze względu na to że szkoda mi wyrzucać jedzenia dojadłem do końca. Żołądek został zapchany więc do rana wystarczy. Generalnie tutaj ważniejsze jest picie niż jedzenie. Każdą herbatę bardzo mocno słodzą więc człowiek dostaje sporo energii na codzienne funkcjonowanie. Druga sprawa, że zbyt fizycznie się tutaj nie udzielam. Za wyjątkiem jazdy na rowerze.
Poszedłem oczywiście do tej restauracji. Okazało się, że akurat jest jakiś mecz futbolowy i wszyscy byli nim bardzo zainteresowani. Zdjęcia pooglądaliśmy. Chłopakom podobały się, ale na temat wyjazdu w pustynię nadal niewiele wiadomo. Troszeczkę mnie to irytuje, ale cóż zrobić.

I tak uważam, że mam sporo szczęścia, że trafiłem na tego Ahmeda. Mam nadzieję że safari też będzie w jakiejś promocyjnej cenie. Jak na razie cały wyjazd udaje się znakomicie i aby nie przechwalić. Jedynie z Mario nie mam kontaktu, ale będę próbował.

Zdjęcia

EGIPT /  Egipt / Kair / Kair Siwa Giza  sEGIPT / Afryka / Kair / siwa droga rowerowEGIPT / Afryka / Kair / siwa droga palmEGIPT / Afryka / Kair / siwa źródło kleopatryEGIPT / Afryka / Kair / siwa kleopatra cafeEGIPT / Afryka / Kair / siwa kleo cafeEGIPT / Afryka / Kair / siwa kleopatra meczetEGIPT / Afryka / Kair / siwa kleopatra meczet1EGIPT / Afryka / Kair / siwa dom nad jezEGIPT / Afryka / Kair / siwa groblaEGIPT / Afryka / Kair / śniadanie w SiwaEGIPT / Afryka / Kair / siwa g umarłychEGIPT / Afryka / Kair / siwa aleksanderEGIPT / Afryka /  Siwa / siwa wyroczniaEGIPT / Afryka /  Siwa / siwa wyrocznia1

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl